Przepraszam, nie chciałam, żeby moja wcześniejsza odpowiedź zabrzmiała jak jakiś wyrzut, po prostu u naszych bliskich zawsze najciężej dopatrzyć się jakiejś winny i o wszystko co złe najlatwiej oskarżyć otoczenie. Sama widzisz przyczyn może być naprawdę wiele, to może być cokolwiek zarówno poważnych, wymagających terapii, zmiany szkoły, czy po prostu wystarczy jakiś mały impuls, pomoc nauczyciela w integracji chłopca z klasą. A pieniądze nie mają tutaj nic do rzeczy, jest NFZ w szkole pegagog, a jak nie to proszę zgłosić się do dyrekcji, najbliższej poradni pegagogiczno-psychologicznej. Ba nawet można zadzwonić na BEZPŁATNY telefon zaufania, skierowany specjalnie dla dzieci i młodzieży. Akurat plus pandemii jest taki, że zainteresowali się w końcu kryzysem psychologicznym wśród młodych i takie rzeczy istnieją. Wystarczy poszukać w Google. Trzeba działać i pomóc dziecku.