Jestem w związku ale nieformalnym. Mój facet ma dwa mieszkania, ja nie mam i wynajmuje, tutaj mieszkamy. Duże miasto więc koszty duże. Monitoruje ceny wynajmu regularnie i pod to ustawiam życie zawodowe. Nie zarabiam dużo ani mało. Ostatnio zauważyłam, że koszty bardzo wzrosły więc mogę spodziewać się podwyżki. Gdybym musiała wynajmować coś innego to kosz wynajmu byłby dużym problemem. W związku z tym poczułam niepokój i działam aby szukać dodatkowych dochodów. Za dobry stan uważam, że stać mnie na wynajem samodzielnie i pozostałe koszty życia. Mój facet uważa, że przesadzam bo on ma te mieszkania gdzie możemy się przeprowadzić. Nie bierze pod uwagę, że to jest jego a ja myślę o sobie. Ze związkami różnie bywa i stawiam na to aby nie znaleźć się w tragicznej sytuacji (nie mam rodziców, gdzie wracać i jestem zdana sama na siebie). On mnie nie rozumie i jeszcze pretensjami potęguje moje napięcie…