Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

carcola

Zarejestrowani
  • Zawartość

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez carcola

  1. carcola

    Nie chce!!

    Zaszłam w nieplanowaną ciążę. Po szoku przyszła radość, chyba hormony mnie trochę ogłupiły bo niczym się nie martwiłam. Niestety poroniłam w 6tc. Było to ciężkie przede wszystkim fizycznie. Psychicznie to bardzo się o siebie bałam. Tydzień cierpiałam. Ból był nie do zniesienia pomimo leków. Dzisiaj cieszę sie, że to przetrwałam. Problem pojawił się pózniej - facet chce starać się o dziecko. Moje myśli… no nie. Nie chce znosić takiego bólu, poród musi boleć jeszcze bardziej, często wiąże się z dodatkowymi procedurami medycznymi a ja się ich wszystkich ogromnie boję. Nie chce znosić fizycznego dyskomfortu. Nie ma we mnie chęci na to. Myśląc dalej doszłam do wniosku, że nie mam na tyle stabilnej sytuacji życiowej (w perspektywie zmiana zawodu, nie mam mieszkania itp) za to ma to wszystko mój facet ale czułam, że to egoistyczne z jego strony, że wymaga czegoś co postawi mnie w jeszcze gorszej sytuacji niż jestem obecnie a sam wszystko sobie w życiu zabezpieczył… Nie chce takiego życia dla siebie. Piszę tutaj bo widzę ile tu jest kobiet po trudnych przejściach i znacie ciężar rodzenia i wychowywania dzieci. Proszę o rady
  2. carcola

    Moja wina?

    Jestem w związku ale nieformalnym. Mój facet ma dwa mieszkania, ja nie mam i wynajmuje, tutaj mieszkamy. Duże miasto więc koszty duże. Monitoruje ceny wynajmu regularnie i pod to ustawiam życie zawodowe. Nie zarabiam dużo ani mało. Ostatnio zauważyłam, że koszty bardzo wzrosły więc mogę spodziewać się podwyżki. Gdybym musiała wynajmować coś innego to kosz wynajmu byłby dużym problemem. W związku z tym poczułam niepokój i działam aby szukać dodatkowych dochodów. Za dobry stan uważam, że stać mnie na wynajem samodzielnie i pozostałe koszty życia. Mój facet uważa, że przesadzam bo on ma te mieszkania gdzie możemy się przeprowadzić. Nie bierze pod uwagę, że to jest jego a ja myślę o sobie. Ze związkami różnie bywa i stawiam na to aby nie znaleźć się w tragicznej sytuacji (nie mam rodziców, gdzie wracać i jestem zdana sama na siebie). On mnie nie rozumie i jeszcze pretensjami potęguje moje napięcie…
×