Cześć,
To co zamierzam napisać może być trochę dłuższe, więc uprzedzam uczciwie
Z zewnątrz jestem raczej zwykłym facetem, życie, praca, trochę dystansu, trochę doświadczenia. Pewnie najłatwiej byłoby wrzucić mnie do szufladki "facet w średnim wieku czegoś szuka" tylko że nie lubię szufladek, bo więcej zamykają niż wyjaśniają.
Nie jestem w miejscu, w którym muszę udowadniać sobie, że coś czuję albo udawać kogoś innego. Człowiek z wiekiem coraz bardziej interesuje się prawdą. Nie taką wielką tylko zwykłą co go porusza, czego mu brakuje.
Lubię rozmowę, która nie kończy się po jednym spotkaniu. Lubię ludzi, którzy mają drugie dno. Lubię kobiecą wrażliwość, inteligencję, ironię, ten sposób widzenia świata, który jest inny niż mój ale czasem dziwnie znajomy.
I teraz dochodzimy do sedna, nie będę owijał w bawełnę. Szukam kobiety, która też coś w sobie ma. Napięcie, ciekawość, apetyt, głowę, ciało, poczucie humoru, potrzebę bycia zobaczoną nie tylko w swojej codziennej roli.
Interesuje mnie relacja wzajemna. Bez udawania, że chodzi tylko o rozmowę i bez udawania, że chodzi tylko o jedno.
Daję uwagę za uwagę. Ciekawość za ciekawość. Flirt za flirt. Czułość za czułość. Seksualność za seksualność. Zaangażowanie za zaangażowanie. Nie w sensie księgowości tylko równowagi. Nie interesuje mnie układ, w którym jedna osoba zabiega o emocje, a druga łaskawie je wydziela. Nie interesuje mnie też przeciąganie liny i gra w goniącego i uciekającego. Wolę rzeczy które są żywe.
Mam w sobie męską energię, libido, wyobraźnię, chęć bliskości i napięcia między kobietą a mężczyzną. Ale mam też głowę i wrażliwość, więc nie chodzi mi o samą sytuację, tylko o kobietę po drugiej stronie. Najbardziej pociąga mnie ten moment, kiedy coś się pojawia między nami, kiedy człowiek czuje, że druga osoba też jest obecna, też robi krok, też chce.
Szukam kobiety, która rozumie, że czasem w życiu pojawia się potrzeba przestrzeni obok codzienności. Takiej, w której można znowu czekać na wiadomość, uśmiechnąć się do telefonu, poczuć napięcie przed spotkaniem i przypomnieć sobie, że ciało i głowa mogą chcieć tego samego.
Nie wiem, czy takich kobiet jest tutaj dużo. Nie mam potrzeby przekonywać nieprzekonanych. Jeśli kogoś to oburza, to pewnie nie jesteśmy z tej samej bajki i ok.
Ale jeśli gdzieś po drugiej stronie jest kobieta, która czyta to i myśli "kurczę, rozumiem ten rodzaj głodu", to odezwij się. Bez presji i bez planu. Po prostu sprawdzimy czy jest między nami potencjał.
Jacek