U mnie tak było. To był taki symbol, że lanie może być zawsze i w każdej chwili. Zresztą mama wychowywała mnie sama to mówiła że po dupie muszę dostawać bo tyle ma na głowie, a to najlepiej działa. Choć czasami to dostawałem bo taką miała ochotę, chyba po to żeby jak to mówiła "wyplenić samcze głupoty". Np. nie ubrałem z wystarczającym entuzjazmem tego co mi dała to już było bicie. Ale jak mi dała np. błękitne spodnie cygaretki to się po prostu trochę wstydziłem i spytałem czy mogę coś innego założyć. Matka się wściekła bo ładne ubrania mi kupuję a ja grymasze. Na przyszłość już nigdy się nic nie odezwałem i jeszcze byłem zachwycony.