justa
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez justa
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 52
-
ekhem... wesele? ja o czymś nie wiem? :D
-
hej, maryś, kopę lat ;) fajnie masz, że wiesz, dokąd zmierzasz :) życzę powodzenia w staraniu o ten etat i na egzaminie na studia. będę trzymać kciuki, na pewno Ci się uda, Ty uparte stworzonko ;) a ja tu biedna siedzę w biurze, upał nie do zniesienia, marzę o plaży, ale to dopiero w weekend, no i czekam na sierpniowy urlop. a Wy jak spędzacie wakacje?
-
hehe, plażowanie to za dużo powiedziane... ja byłam wieczorkiem tak posiedzieć tylko, w miarę chłodno już było. ja również mam ochotę poleżeć sobie po prostu na plaży, poopalać się czy popływać (ale są sinice :( ), ale w tygodniu, wiadomo, praca, w weekend albo nie ma pogody, albo mnie nie ma (np. wyjazd), albo nie mam z kim iść. a później wszyscy się dziwią, że ja mieszkam nad morzem, a jestem taka blada. Emmi, przeprowadź się tutaj, to będę miała z kim na plażę chodzić ;)
-
przedwczoraj udało mi się wieczorkiem wyrwać troszeczkę na plażę. zazdroszczę ludziom, którzy mają teraz urlop, bo przy takiej pogodzie tak mi się nie chce siedzieć w biurze... powinna być obowiązkowa przerwa na plażowanie :) a wczoraj wzięłam się za sprzątanie, szczegół, że naprawiali jakieś rury i wody zabrakło... i przez kilka godzin cierpiałam, nie mogąc się umyć po takim upale i sprzątaniu, ale w końcu się udało :) woda to prawdziwe dobrodziejstwo, dopiero jak jej nie ma, to człowiek docenia to, co przyjmuje za pewne :)
-
ruminka, przeciw komarom polecam Ci środek homeopatyczny - Ledum Palustre 5 CH Boirona - jak nie będą tego mieli w aptece, to mogą Ci zamówić na drugi dzień do odbioru, kosztuje ok. 7 zł. to są takie kuleczki pod język, w stanach zagrożenia bierzesz 3 kulki. i działa, żaden komar Cię nie tknie :) od zeszłych wakacji jest to u mnie w stałym wyposażeniu :) aga w, ja również uczę się niemieckiego :) chodzę na kurs do szkoły językowej, oczywiście w ciągu roku szkolnego, teraz nie. do nauki słówek polecam program komputerowy supermemo, można ściągnąć z internetu bazy słówek do niego. pozdrawiam wszystkich, jak tam u Was pogoda? u mnie w końcu upał, bo do tej pory to zimny wiatr wygrywał z grzejącym słoneczkiem. a w biurze wczoraj miałam taki upał i duszno, mimo otwartego okna, że głowa mnie rozbolała.
-
a mi się właśnie podobała ;) niektóre poprzednie były gorsze.
-
witam po małej przerwie weekendowej ;) trochę wypoczęłam, pogoda piękna, czasami zbyt upalnie i duszno, ale nie, nie bede narzekać, lepsze to niż zima ;) Emmi, mam urlop, ale dopiero w sierpniu, i na pewno nie pojadę do Chorwacji... aga w, to fajnie, że nie będziemy same ;) ruminka, koliberek
-
witam, oj dziewczyny, ale macie fajnie... koliberek ślub, agnes wyjazd do Chorwacji, a ja mogę sobie tylko pomarzyć i pozazdrościć... ;)
-
Aneta, mnie obydwie te książki się podobają :)
-
hej, Emmi :) ja tam nie chcę, żeby ten miesiąc się kończył, bo ja cały rok czekałam na lato i dobrze, że dopiero się zaczęło :)
-
Emmi, wiem, jak to jest, bo mi się też kiedyś nie chciało, a teraz to mi się jeszcze bardziej czasami nie chce ;) ech, już wolałabym się uczyć niż pracować ;) ale skupić się na czymś, jak wszystko rozprasza, to nie jest łatwe. życzę Ci wytrwałości i powodzenia na egzaminach. Rafaello, udanego wyjazdu ;)
-
witam w poniedziałek, niekoniecznie mój ulubiony dzień ;) weekendy zawsze tak szybko mijają... w weekend byłam dosyć zajęta, w pt. musiałam wcześnie wstać ze względu na wyjazd służbowy, nie obyło się też bez rozrywki, przy okazji szykują mi się nowe możliwości rozwoju zawodowego, ale i nowe wyzwania... a wczoraj mieliśmy małe spotkanko urodzinowe mojego kochanego Misiunia ;) Tadonia, co do kubków i poduszek ze zdjęciem to mamy już to przerobione ;) właśnie im dłuższy związek, tym mniej możliwości na tego typu prezenty, bo wszystkie zostały już wykorzystane ;) ale póki co, to ubranek na pewno mu brakuje, więc to zawsze mogę kupić, zależnie od pory roku ;) a w części do kompa to on się sam zaopatruje i ja do tego nie będę ręki przykładać ;) a teraz muszę się brać do roboty, bo znów mnie zawalili nowymi projektami... ech.
-
hejka :) shirusia, nie żartuj, przyłączam się do oburzenia emmi - wcale nam nie przeszkadzasz, od tego jesteśmy... ;) dobrze robisz, trzymaj się :) a co do prezentu, to z komputerowych rzeczy to on ma wszystko, ew. mogłabym mu drukarkę nową kupić, ale to już za duży wydatek... myślę o jakiejś fajnej koszulce, bo on sam w ogóle nie przywiązuje wagi do ubrania, a jeszcze dziś rano stwierdził, że ma wszystkie koszulki stare ;) ja już się urywam z pracy, bo jutro czeka mnie nawet nie wczesne, co raczej nocne wstawanie... oj, będzie ciężko, bo ja rano zawsze nieprzytomna jestem. pa! :)
-
i jak tam dzisiaj u Was dzionek? u mnie trochę słońca przedziera się przez chmury, całkiem ciepło w końcu, bo wczoraj zimno było, a ja tylko z zazdrością słuchałam o upałach w innych częściach kraju ;) bo u nas to czasami wiatr jakiś arktyczny wieje ;) muszę dziś skombinować prezent urodzinowy dla mojego informatyka ;) a jutro mam wyjazd służbowo-rozrywkowy ;)
-
witam wszystkich, w szczególności ruminkę i inne jeszcze mi nieznane osoby :) shirusia, trzymaj się, dziewczyno, wszystko będzie dobrze, bo tak musi być, kiedyś się ułoży, a póki co, bądź silna i popracuj nad poczuciem własnej wartości :) ileż to ja mam za sobą nieodwzajemnionych miłości, niektóre z nich pielęgnowałam latami, zanim dojrzałam do decyzji, że nie warto marnować życia dla kogoś, kto mnie nie docenia ;) wpadam szybko i wypadam, bom dziś zapracowana, oczka mnie od kompa bolą... ale co zrobić, taka praca. ale zaraz lecę do domku :)
-
koliber, jasne, że siedzi przy kompie :) i oderwać go nie można. mnie czasami też, ale tylkow tedy, gdy mam połączenie z Internetem ;) a jemu wystarczy cokolwiek do szczęścia, nowy program, nowe części do komputera, jakieś płytki, kabelki... i już odleciał, nawet nie reaguje na to, co do niego mówię :/ a jeśli chodzi o teściów, to zazdroszczę, ja swoich przyszłych znam słabo, mieszkają dosyć daleko i rzadko u nich bywam, poza tym, jakoś czuję się u nich obco i nieswojo, nie wiem, czy potrafiłabym z nimi zamieszkać. na szczęście nie grozi mi to, bo nie ma sensu przenosić się w tamte okolice - piękne, odpowiednie na wakacje, aczkolwiek słabo uprzemysłowione, co oznacza brak perspektyw, krótko mówiąc.
-
Tadonia, ja też lubię morze, nic mnie tak nie uspokaja, jak szum fal i lekki wiaterek, dotyk promieni słońca na skórze (ale bez upału)... ale woda mogłaby być cieplejsza, to fakt ;) koliberek, odkryłam, że oprócz morza coś jeszcze nas łączy - mój luby to też informatyk ;)
-
koliber, a ja z pomorskiego :) a dokładnie z największego miasta w tym województwie :) a w zachodniopomorskim mój brat studiuje. a co do wartości, liczby dzieci itp. widziałam kiedyś takie statystyki na stronie GUSu - od 1970 roku, kiedy na 1 kobietę przypadało statystycznie ok. 3 dzieci, teraz przypada ok. 1 dziecko. sądzę, że to nie tylko zmiana wartości, ale przede wszystkim pogorszenie warunków życiowych. dawniej, jakby nie było, każdy miał pracę, i to przymusowo ;) a teraz b. często tylko 1 małżonek pracuje i człowiek po prostu zadaje sobie pytanie: czy mnie będzie stać na to drugie dziecko? wykarmić, to się jakoś wykarmi, ale porządną edukację zapewnić? to wszystko kosztuje. no i faktem jest, że przy obecnej konkurencji na rynku pracy, to trzeba najpierw we własne dokształcanie zainwestować. o pogodzie wolę nie mówić, do tej pory tak zimno było, a to już połowa czerwca i dopiero się ociepla, wszystko pewnie marnie rośnie, warzywa i owoce jeszcze drogie... ja zmarzluch jestem okropny i najchętniej wyprowadziłabym się do ciepłych krajów :) ale to tylko tak teoretycznie, bo nawet mnie nigdzie w celach zarobkowych nie ciągnie. pozwiedzać to mogę, czemu nie, ale na stałe wyjechać, jakoś nie bardzo, przywiązuję się do ludzi i ciężko by mi było zostawić rodzinę i przyjaciół. ja tu gadu, gadu, a przydałoby się trochę popracować, wczoraj zrobiłam sobie dzień dziecka i wystarczy :)
-
Emmi, nie ma czego, bo niestety nie jest to przysłowiowy rzut beretem, środek lokomocji niezbędny, by tam dotrzeć :) dlatego bywam tylko w weekendy, a i tak najczęściej pogoda jak na złość bywa ładna w ciągu tygodnia, kiedy muszę kwitnąć w pracy, a na weekend się psuje. ok, zmykam do domku.
-
koliber, trochę Ci zazdroszczę, bo ja też powinnam być już na etapie zakładania rodziny, ale to wszystko się opóźnia... i to wcale nie z powodu pogoni za pieniędzmi tylko po prostu z ich braku... ja tam jestem tradycjonalistką i podstawowe wartości zawsze będą dla mnie najważniejsze. kiedyś myślałam, że faktycznie postawię karierę na I miejscu, ale jakoś nie ;)
-
pozdrawiam znad morza ja siedzę jeszcze w pracy, ale niedługo kończę, później do domku, jakiś obiadek.
-
witam, cichutko tu pukam do Was, bo tak miło i sympatycznie sobie rozmawiacie ;)
-
witam moje misiaczki, marysiowy i robalkowy :P nie wiem, jak u Was, ale u mnie zimno, ja jestem stworzenie ciepłolubne i przy takich temp. za oknem to mogliby jeszcze grzać w domu czy w biurze... ale w czerwcu to nierealne, więc marznę i katar jakiś się przyplątał. w pracy małe zawirowania, sporo tego jest, w wyniku złej komunikacji coś tam nawaliłam, mam nadzieję, że szef mnie za bardzo nie opieprzy, w przyszłym tyg. się z nim widzę. dziś słoneczko ładniej przygrzewa, ale pogoda na weekend znów nieciekawa. Skarb jedzie na weekend rodzicielkę odwiedzić, to ja chyba swoją też odwiedzę ;) a brat walczy z sesją. to na tyle. Maryś, nie przepracuj się za bardzo, ale Ty dzielna kobieta jesteś.
-
maryś, Ty to dopiero kobieta pracująca jesteś! :) gratuluję Ci tych praktyk i mam nadzieję, że coś z tego będzie. a nawet, jeśli nie zaproponują Ci pracy, to będziesz już i tak miała doświadczenie w hotelarstwie ;) no, no, na 2 etaty pracujesz i jeszcze szkoła do tego.... życzę Ci wytrwałości, trzymam kciuki, bo wiem, że przy takiej pogodzie ciężko skupić się na nauce. a jak Wam minął długi weekend? u mnie dosyć fajnie, była u mnie koleżanka ze studiów, byłyśmy na b. fajnym koncercie, a później odwiedziłam mamuśkę... maryś, z tym morzem to ja niestety nie mam tak fajnie :( Gdańsk jest pod tym względem do kitu, Sopot był o wiele lepszy, ale co zrobić... z okna to ja mam widok na śmietnik :( a do najbliższej plaży z pół godziny i to tramwajem/samochodem. o dojściu pieszo nie ma co mówić... dlatego bywam na plaży b. rzadko i często wysłuchuję zdziwionych komentarzy, czemu ja taka blada :) a w dodatku pogoda złośliwa, w ciagu tygodnia piękna pogoda, a ja męczę się w biurze, a w weekend zwykle się psuje... i nici z plaży. a jeszcze Skarb nie lubi się opalać, więc strasznie ciężko go namówić, żeby ze mną pojechał, a samej to mi się nie chce :) w Sopocie to miałam super, gdzie bym nie mieszkała, to zawsze miałam 5-15 min. do plaży, nie to, co teraz, buuu... ale nie można mieć wszystkiego, nie chciało mi się poświęcać na dojazdy do pracy 2 h dziennie, to teraz plaży nie mam :)
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 52
