justa
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez justa
-
witam, jak tam nastroje w piątek? u mnie za oknem pochmurno, może do Was słonko poszło?
-
flower power, masz na myśli kremy brązujące? jeśli tak, to kilka stron wcześniej polecałam kremożel samoopalający firmy Gulivere. Tiko, ciemnotka napisała to z przymrużeniem oka \";)\", widocznie ironii nie zrozumiałaś :D a za ten zestaw Ziaji wyszło Ci jakoś drogo, bo u mnie balsam jest po 9, a krem po 6 ;)
-
co do palenia, to ja próbowałam, ale na szczęście jakoś mi się to nie spodobało ;) maryś, już sobie nakładam sałatki, nie wiem, czemu, ale jestem dziś wyjątkowo głodna. słonko, jak mogłybyśmy nie pamiętać?
-
szam, haha, mam nadzieję, że Ayla zbytnio Cię nie przydusiła :D co do łyżew, to ja po raz pierwszy w zeszłym roku jeździłam, zaciągnęłam też inne nowalijki - brata i chłopaka. i o dziwo, nie wróciłam cała na temblaku, czego się spodziewałam.
-
witam... u mnie za oknem szaro, buro i ponuro.... a w pracy zimno. zaraz chwycę za jakąś herbatkę, żeby sobie chociaż łapki ogrzać. marysieńka, no no, takiego śniadania to ja dawno nie jadłam - aż mi się pyszczek cieszy na samą myśl :D dzięki za e-kartkę. co do dawania bułeczek biednym... często widziałam taką sytuację, że ktoś prosi o pieniążki klientów np. piekarni. gdy zamiast pieniążków dostaje bułkę - buch do kosza :( ale są i naprawdę głodni i potrzebujący, jak mówi H2O. ja to mam miękkie serce. dawać nie daję kasy, bo takich osób spotykam czasami kilka dziennie, więc bym zbankrutowała. ale nawet na widok pijaka bezdomnego mam łzy w oczach. H2O, co nowego u Ciebie, jak tam mąż i dzieci? ja wczoraj setnie się ubawiłam hodowlą mojego mężczyzny - oznajmiłam mu, że skoro w bardzo nikłym stopniu opanował już sprzątanie na biurku, to możemy przejść do lekcji drugiej - sprzątanie w kuchni ;) jedno mnie tylko zastanawia - czy za 10, 20 lat to, co mnie teraz u niego śmieszy, nie zacznie mnie drażnić, złościć, wkurzać.... mam nadzieję, że nie, choć to chyba bardzo prawdopodobne.
-
słonko, hihih, nie, chciałam wkleić słonko właśnie ;)
-
Ayla, to co testowałam, wysłałam Wam mailikiem, bo tu się wkleić nie chciało.
-
nie wyszło, buuu (nie przejmujcie się mną ;) )
-
a co do Sylwka, to nie stać nas na żadne drogie imprezy, więc albo ktoś znajomy zorganizuje jakąś prywatkę, albo ja zorganizuję ;)
-
mary, o świętach to ja jeszcze nie miałam czasu pomyśleć.... toż to za przeszło miesiąc! ;) jedynie przemknęły mi przez myśl pomysły na prezenty dla rodzinki, ale kupię je pewnie w ostatniej chwili. po czym udam się do domku i włączę w przygotowania pod kierunkiem rodzicielki, po raz kolejny rozpaczając, że nie spędzam świąt z ukochanym. nie można mieć wszystkiego na raz. ależ mnie ten temat rozmarzył... uwielbiam święta.... tą atmosferę....
-
marysieńka, no to super, że zapowiada Ci się weekend w hotelu, gratuluję i życzę dużo przyjemnych motylków ;) ayla, z tą czekoladą to masz świętą rację, ja to od dawna mamie powtarzam, tylko mi jakoś wierzyć nie chce... ;) szam, gdzieżbym śmiała na swojego faceta narzekać, toż to skarb prawdziwy :) a że różnice są w pojmowaniu świata, to i ciekawiej, i śmieszniej dzięki temu.
-
szam, a czy ja mówię, że nie noszę czapki? noszę, bo muszę, zmarzluch jestem.... ale nie cierpię tego uśka, masz rację, że faceci pojmują wszystko inaczej... ja ostatnio po prostu zaśmiewam się z niektórych zachowań mojego Skarbu, bo są tak odmienne od moich, tak inne ideologicznie ;) a on biedny patrzy na mnie i nie rozumie, z czego się śmieję ;) Daria, miłej pracy Ayla, i Ty przeziębiona? :( kuruj się w cieple, jak masz możliwość... ja z reguły każdą chorobę przy biurku w pracy spędzam :( chyba, że weekend.
-
straight, w jakiej formie jest ten balsam Tissane? w jakimś słoiczku czy w sztyfcie, jak szminka? chinka, na oczka rób sobie okłady z herbaty lub świetlika.
-
znudzony, dzięki za wyjaśnienie powiedzenia o wózku... a wiesz, że ja sobie czesto tak myślę, kiedy ja bym ten czas na rodzinę znalazła? majesta, a dlaczego Ciebie nie będzie tak długo? mam nadzieję, że chociaż mailowo będziesz dostępna. a co to za problem? jak masz ochotę, to skrobnij do mnie na skrzynkę. no i wiesz, jak nie masz dostępu do netu, to zawsze możesz do jakiejś kafejki internetowej zajrzeć i do nas napisać :) uśka, chyba się już pogodziliście? to dobrze :D marysieńka, tak wcześnie wstawać - 4.30 to środek nocy! :) - zeby mecz oglądać? to Ty prawdziwa entuzjastka sportu jesteś :) ja oglądać nie lubię, meczy piłki nożnej zwłaszcza, jak przez tyle czasu nic się nie dzieje, tylko latają po boisku ;) maryś, widzę, że rogalami marcińskimi częstowałaś... ja jeszcze nie jadłam, ale chyba kupię po pracy. za to moim słodkim hitem na drugie śniadanko są ciastka francuskie z wiśnią - i słodkie, i kwaśne nieco, świetne połączenie na poprawę humorku, kto ma ochotę, to częstuję :) mary, zazdroszczę Ci tych zlotów rodzinnych, moja cała rodzinka mieszka w pobliżu siebie, ale niestety, daleko ode mnie, więc ja się z nimi zlatuję najwyżej raz na rok, na święta, a w tym roku chyba i to nie :( szam, masz rację z tą rozmową z drugą połówką... mnie też czasami trudno się do mojego skarbu przebić, jak przez mur... ale warto. zakupów gratuluję, już dawno nie miałam okazji tak pobuszować po sklepach. a do lumpów nie mam szczęścia, nigdy nic fajnego nie mogę znaleźć :( a rocznicy na pewno nie zapomnę, oj nie ;) marteczka, ja też czapki nie lubię nosić, tak samo, jak okularów ;) karina, jak tam zdrówko? mam nadzieję, że już lepiej. robal, dużo zdrówka dla synka. czarnota, moje akumulatorki też naładowane :) a czemu od jutra sama zostajesz, rodzinkę gdzieś wysyłasz? ayla, nie daj się szefowi ;)
-
witam po dłuuugim weekendzie, mam nadzieję, że wszystkie wypoczęte, bo ja tak :) co zwykle mi się aż tak dobrze nie udaje przy weekendzie standardowej długości. na promiku było fajnie, tzn. trochę nudnawo, bo tylko płynęliśmy... większość czasu spędziliśmy w łóżku, śpiąc (bo musieliśmy strasznie wcześnie wstać w sobotę) albo nie śpiąc ;) troszkę rozrywek też zapewnili, moje kochanie w konkursie barmańskim zrobilo mi pysznego drinka :) ale rozrywka, na którą najbardziej czekałam, czyli dyskoteka, musiała mnie ominąć - skarb cierpiał na chorobę morską :( mnie udało się jej jakoś nie dostać, chociaż też czułam sie trochę nieswojo. swoją drogą, nie wiedziałam, że kajuty na promie są takie mikroskopijne :) a pół niedzieli odsypialiśmy. w pon. i wt. miałam trochę pracy, ale raczej przyjemnej, nie męczącej, oprócz tego odpoczynek, relaks.... mmmm... :) no i dziś w całkiem niezłym humorku przyszłam do pracy. a jak u Was, co porabiałyście ciekawego? to teraz zabieram się do czytania, trzeba nadrobić zaległości.
-
no to pa, miłego długiego weekendu, udanego wypoczynku itd. bawcie się dobrze, nie piszcie za dużo, żebym nie musiała nadrabiać ;) żartuję.
-
znudzony, a co to za powiedzenie, nie znam go... nie widzę jakoś związku między wózkiem a czasem ;)
-
marteczka, może powiedz mężowi o swoich marzeniach, a nuż kiedyś je spełni? z facetami trzeba bezpośrednio... ale mój to czasami nie rozumie nawet, jak mu wprost mówię....
-
marteczka, można, można, to tylko 8 h, ja zaczynam o 9 :) a pracuje się i dłużej, jak trzeba.
-
no tak, zostałam pominięta ;) jak nikogo nie ma... ;) znudzony, witam i pozdrawiam :) sarat, to nie jest rekord w kafe, większy jest choćby diabełkowy topik.
-
Ayla, miałam to samo powiedzieć, że zaniżasz średnią wieku, naprawdę młodziutko wyglądasz, nawet, jak na swój wiek. ja zostaję jeszcze dłużej - do 17. a co porabiasz na co dzień? jakie są ważne osoby w Twoim życiu?
-
Ayla, ja też poproszę o fotki. marysieńka, o tpsa i pko to ja się nie będę nawet wypowiadać, bo nie znam aż tak brzydkich słów ;) słonko, nie aż tak dobrze, bo jadę nie do Szwecji, a jedynie w kierunku Szwecji, czego bardzo żałuję. to taka wycieczka promem, niestety, bez schodzenia na ląd. ale i tak się cieszę, bo taki wypad trochę kosztuje, a mi się trafiło za darmo jak ślepej kurze ziarno i w dodatku zbiegło się z naszą \"rocznicą\", a właściwie 1,5 roku.
-
słonko, mnie nie będzie tradycyjnie, primo, bo sobota, w domku sieci niet, secundo, bo będę zmierzać w kierunku Szwecji :) co więcej, wrócę dopiero w środę i znów będę miała dużo czytania :)
-
słonko, uśka chyba się jeszcze nie obroniła, bo dopiero co, pisała wnioski ze swoich badań. mary, mnie motylki w brzuchu kojarzą się ze stanem zakochania, jeszcze żadne miejsce we mnie takiego uczucia nie wzbudziło. no i troszkę ze zdenerwowaniem, czyli nie bardzo pozytywnie.
