Ty straciłaś męża ja przyjaciela..........mi było łatwiej, nie musiałam swojego życia budować od nowa, choć tej luki nikt nie wypełni.
Wiesz, jak czytałam to co napisałaś Ty i Czytelnik, to dopiero dotarło do mnie, że on nie żyje. Wtedy był środek lata, wakacje, ponieważ w mojej pracy róznego rodzaju wyjazdy są rzeczą częstą, moja psychika wypchnęła jego śmierć, budując sobie wersję o dłuższej nieobecności. Dopiero teraz, jak usiadłam przed tym kompem.........
Dwa miesiace po tym wypadku, wymysliłam temat pracy, którą muszę napisać Smierć jako wyznacznik tozsamości. To pisanie szło jak po grudzie i nie wiedziałam czemu. Teraz wiem - ja to po prostu musiałam zrozumieć............