Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

minimonia

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez minimonia

  1. msefani, znam ten problem :( u nas też wszystko ok, przebadani jestesmy wzdłuż i wszerz. a mimo to się nie udaje :(
  2. Jako matka która pochowała swoje dziecko prosze cię- nie bierz swojego malucha na pogrzeb....Wbijesz tym osieroconym rodzicom nóz w serce. Mozesz kupić kwiatki, znicz, małego misia, w zasadzie to wszystko jedno. liczy się intencja i przede wszystkim twoja obecnośc tam. Nie wiem jak rodzice maleństwa będą chcieli, ale my z męzem poprosilismy wszystkich zeby na koniec zostawili nas samych przy grobie, chcielismy się tak "indywidualnie" pożegnac z synkiem :(
  3. ja również duchowo będe z Wami. Mikop, bardzo mocno cię przytulam, jesli będziesz chciała porozmawiac to jestem do dyspozycji. moj mail kopaniamonika@tlen.pl
  4. Kf26, napisałam maila do ciebie, mam nadzieje ze nie masz nic przeciwko. Pozdrawiam.
  5. Mikop, bardzo mocno trzymam kciuki za twoje maleństwo.
  6. Czytam i wyję......... mojego synka nikt nie chciał ratowac, powiedzieli ze nie ma żadnych szans, nikt nie odbierał porodu, nie było lekarzy- nikogo. a on żył bez zadnych respiratorów przez 15 minut!!! musiał oddychac, slyszałam nawet jak zapiszczał gdy położna odcięła pępowinę.... ważył 500 g i miał 31 cm ( 23 tc)
  7. minimonia

    za tydzień pogrzeb mojego synka...

    Dziękuję za zyczenia
  8. minimonia

    za tydzień pogrzeb mojego synka...

    ooo, widzę ze topik nadal istnieje... Nie zaglądam tu, jakos nie chciałam. co u mnie? chyba znów zaczniemy starania, jestem przebadana na wszystkie strony, wszystkie wyniki mam dobre- czyli po prostu nie znamy przyczyny tych trzech strat. i nikt nie ma pomysłu jak zapobiec kolejnej. mimo tego spróbujemy, juz ostatni raz. Pozdrawiam.
  9. Lora, śledziłam Twoją historię na majówkach, ja równiez powinnam byc majową mama i w 2009, i w 2008 r. Los postanowił inaczej... Mocno cię ściskam i zapalam światełka dla naszych maluchów. (*) (*) (*)
  10. a mi się znów nie udało :( zastanawiam się czy mam jakąś wadę czy moze coś nie gra miedzy mną a mężem, i da się to wykryc i zlikwidowac, czy poprostu juz 3 razy miałam pecha... pierwsze poronienie w 6 tc- no cóż zdarza się często. nie było jeszcze widać zarodka, lekarze stwierdzili ze to ciąża biochemiczna. druga ciąza co prawda zproblemami, bo ciągle cos mi krwawiło, ale to od zapalenia szyjki. a pozniej pojawiły sie jakieś bakterie które wywołały przedwczesny poród. teraz- okazało się ze mam mięśniaka w macicy, i pewnie to on doprowadził do poronienia :( nie mam juz sił starac się okolejną ciąże. co z tego ze nie mam problemów z zajściem, skoro nie potrafię jej donosic? a patrzec po raz kolejny jak moje marzenie spływa krwią po udach to nie na moje siły :(
  11. minimonia

    duża nadwaga! ---- razem damy radę! od teraz PO CO CZEKAć

    reniutka, to nie przez diety, bo moje odchudzanie polega na zwiększeniu ruchu i niewielkim ograniczeniu kalorii.chudnę powoli i zdrowo. cos innego musiał pójsc nie tak. a ze nie planuję zadnej ciąży w najbliższych latach, to moze się poodchudzam znów.
  12. minimonia

    duża nadwaga! ---- razem damy radę! od teraz PO CO CZEKAć

    witam, przyjmiecie mnie spowrotem? :( znów mogę się odchudzac niestety
  13. dziewczynki, ja wpadłam się powitac... i pożegnac. nie bede wchodzic na kafe, a jesli juz to bardzo rzadko. jestem tu juz kilka lat, i mam dosyc. przenoszę się na forum zamknięte, tam przynajmniej mam gwarancję ze nie wejdzie nikt \"obcy\" i nie namiesza. wszystkim zaciązonym zyczę spokojnej ciązy i szczęsliwego rozwiazania a tym co jeszcze czekają, oby czekały jak najkrócej. buziaki.
  14. janeczka, to weź mnie tam zaakceptuj czy co, bo tez nie moge wejść na forum, a na kafe jakoś rzadko zaglądam ostatnio.
  15. no to kochane chyba czeka nas przeprowadzka? ja nie mam pojecia jak się zakłada forum zamkniete. wpadłam tylko na chwilke, odmeldowac sie i uprzedzic ze jakis tydzien moge sie nie odzywac. wyjechałam sobie troche odreagowac. wiec nie martwcie sie brakiem wiadomosci ode mnie. buziaki.
  16. antelko, takieteksty przez jakiś czas były codziennoscią na majówkach 2008. mam nadzieje ze osoba która to pisała, wie ze mój syn nie zyje, i moze kiedys, jak bedzie tuliła w ramionach swoje dziecko to sobie przypomni ze kiedyś innej kobiecie życzyła smierci jej dziecka, i ze to życzenie sie spełniło... i niech to bedzie przyczyną jej bezsennych nocy, niech modli sie o życie swojego malucha tak jak ja sie modliłam, niech pamieta o tym do konca życia...... z tym ze ja nie życzę smierci jej dziecku. i jeszcze jedno antelo muszę ci napisac- po pierwszej stracie mysałam ze wycierpiałam juz dosyc, i ze teraz bedzie lepiej. po drugiej- o ile gorszej od tej poprzedniej, nadal wierzyłam tak jak ty- ze juz starczy nieszczęść jak na jedną osobę... po trzeciej stracie juz nie wierzę.
  17. to ze janeczka chce lub nie chce czegoś napisac to jej sprawa- i popieram to. ja osobiscie tez juz mam alergię na kolor pomarańczowy, i nawet jak jest to ktoś zupełnie niewinny, to i tak nie jestem w stanie jakoś miło reagowac. skąd mam wiedziec czy to nie ta sama osoba która życzyła śmierci mi i mojemu synkowi? a moze to ta która nazywała moje dziecko ścierwem, gównem w brzuchu itp? dlatego wolę forum zamkniete.
  18. ja też jestem za forum zamknietym. a mamie powiedziałam niewiele- tylko to ze mam jakies problemy, ale jeszcze nie do konca wiadomo co jest, i ze okres mi sie rozregulował. musiałam coś powiedziec bo szłam do szpitala. no i wyszedł ten mięśniak :(
  19. to wczorajszy : dzieki dziewczyny za wsparcie jednak idę do szpitala... byłam dzis u ginekologa, u którego juz kiedyś byłam i pamietałam ze bardzo mi sie spodobał. i chyba dobrze trafiłam...pan ma juz 30 lat praktyki, nie owija w bawełne, ale jest baaardzo ludzki. porozmawiał ze mną, powiedział ze bardzo chce mi pomóc- i nie chodziło mu tylko o te najbliższe dni, ale o dalsze moje losy. przy mnie zadzwonił do szpitala w którym pracuje, ustalił z kim ma jutro dyzur, namówił mnie na zabieg- wykona go osobiscie jesli bedzie potrzebny. jestem z nim umowiona na jutro rano w instytucie matki i dziecka. dostałam nawet prywatny nr telefonu. obiecałam mu ze bede na czczo w razie czego ( najpierw bede miała usg, moze zabieg nie bedzie konieczny) a on mi obiecał ze jesli jednak dojdzie do zabiegu, to zrobia go rano, i wieczorem juz pojde do domu. nie wiem czemu ale ten człowiek budzi moje wielkie zaufanie- a o to raczej cięzko u mnie . no i coraz bardziej kuje mnie prawy jajnik, boję się czy to nie ciąza pozamaciczna, wiem ze z tego jajnika była owulka, a niedawno ( w czerwcu) miałam tez po tej stronie wycinany wyrostek. teraz przeczytałam ze taka operacja zwieksza ryzyko ciazy ektopowej. moze jednak to nie to, a jajnik boli tak sobie, z innej przyczyny. no nic, jesli jutro się nie odezwę to znaczy ze miałam zabieg, i pewnie jak wroce do domu to pojde od razu spac. trzymajcie kciuki. a to juz dzisiejszy post: nie bedzie zabiegu wszystko się ładnie oczyściło. i najprawdopodobniej znam przyczyne tego poronienia- mam jakiegoś mięsniaka w macicy chyba wiecie co... ręce opadają... k**wa, jaknie urok to sraczka, zawsze pod góre i pewnie okaze się ze po wszystkich badaniach które teraz bede musiała zrobić,zadne nie wykaże przxyczyny tylu strat, a wniosek bedzie jeden- 3 razy miałam zaj**istego pecha! wyjdzie na to ze jestem całkiem zdrowa, płodna i wogole, ale pierwsza ciąza była biochemiczna, cosię często zdarza. drugą załatwiła mi mała bakteria i olewatorstwo lekarzy. a trzecią pogonił mięśniak...nastepna- jesli bedzie- to pewnie bedzie pozamaciczna.
  20. szylusia-niestety nie udało sie i tym razem :( zaraz wam wkleje moje ostatnie posty z innego topiku.
  21. nie bedzie zabiegu :) wszystko się ładnie oczyściło. i najprawdopodobniej znam przyczyne tego poronienia- mam jakiegoś mięsniaka w macicy chyba :( wiecie co... ręce opadają... kurwa, jaknie urok to sraczka, zawsze pod góre :( i pewnie okaze się ze po wszystkich badaniach które teraz bede musiała zrobić,zadne nie wykaże przxyczyny tylu strat, a wniosek bedzie jeden- 3 razy miałam zajebistego pecha! wyjdzie na to ze jestem całkiem zdrowa, płodna i wogole, ale pierwsza ciąza była biochemiczna, cosię często zdarza. drugą załatwiła mi mała bakteria i olewatorstwo lekarzy. a trzecią pogonił mięśniak...nastepna- jesli bedzie- to pewnie bedzie pozamaciczna.
  22. koniecznie musisz zrobic posiew. wyjdzie na nim jakie masz bakterie, i na jaki antybiotyk są wrażliwe. czasami leczenie jest długie ( w moim przypadku kilka miesięcy,ale u ciebie nie musi tak byc)ale nie mozna tego olac. to duze zagrozenie, u mnie bakterie wywołały przedwczesny poród i synek zmarł,więc w żadnym wypadku nie lekceważ tego. partner równiez powinien zrobic posiew nasienia, i też się wyleczyc. inaczej powstanie błędne koło-bedziecie się nawzajem zarazać. dodatkowo podczas leczenia i po nim nalezy wyrobić sobie odpowiednie nawyki: jeść duzo jogurtów naturalnych,kefirów, żurawiny, mało słodyczy i skrobii. nie używać tamponów, ja nie nosze też stringów ( lekarz powiedział ze niestety-\" sznurek\" jeździ po tyłku w ta i spowrotem, i przenosi bakterie z odbytu do pochwy), noszę tylko bawełnianą bielizne. nigdy nie podcieraj się z tyłu do przodu- nawet po siusianiu. zawsze od przodu do tyłu. i nie siadam w obcych toaletach. nie uzywam też normalnego ręcznika do okolic intymnych, tylko ręcznika papierowego. niektórzy mają oddzielny ręcznik dotych okolic,ale to również nie jest dobre, poniewaz jesli się nim wycierasz to są na nim twoje bakterie, i sama się zarażasz. papierowy wyrzucasz do sedesu i juz. nie używam zadnych nawilzanych chusteczek, nawet tych do higieny intymnej-są zazwyczaj perfumowane. niektórzy lekarze nie zalecają też płynów dohigieny intymnej, ale ja uzywam, i jest ok. teraz pojawił sie nowy- intima z borówką, przeciw nawracającym infekcjom okolic intymnych, jakdla mnie rewelacja. to chyba tyle- sporo tego ale mozna sie przyzwyczaic.
  23. standardowe obawy, chyba każdy je ma- ja tez... a co bedzie jesli dziecko odziedziczy geny rodziców- alkoholików, narkomanów itp, albo jesli w pozniejszym wieku odwróci sie od nas i pojdzie szukac biologicznych rodziców...na razie ustalilismy ze wrócimy do rozmowy jak zrobię wszystkie badania- histeroskopie, kariotyp, i wiele innych.
  24. jest szansa ze uniknę zabiegu... zaczełam wczoraj wieczorem plamic lekko, a dzis juz trochę krwawię. oby się udało... wczoraj rozmawiałam z męzem o adopcji, chyba długa droga przede mną zeby go przekonac :( bo ja jestem juz zdecydowana.
×