Krysiu, ,wszystko sie ulozy, tylko musisz w to uwierzyc. Moje dotychczasowe zycie bylo jedynie pasmem nieszczesc.Mialam swoja firme i meza do bani. Pracowalam ponad sily, do domu nie chcialo mi sie wracac, bo mie bylo do kogo. Corka pijawka, ciagle bylo malo, klienci nie placili, a maz mial druga mlodosc: alkohol i kobiety.
Bylam bardzo tym wszystkim przybita i smutek zajadalam slodyczami.
Przestalam dbac o siebie , bo po co i dla kogo.
Kiedy wydawalo mi sie ze nic sie w moim zyciu nie zmieni,kolezanka powiedziala mi krotko: przerwij ten koszmar!
Tak wiec ostatkiem sil, zamknelam moja firme, rozwiodlam sié i ... przyjechalam do UK.
Znajomi nazywali mnie kamikadze! Ale ja teraz czuje sie duzo lepiej,
mam kretynska prace, co prawda, ale jestem duzo spokojniejsza i znowu zaczelam sie usmiechac,a myslalam ze juz nie potrafie.
Trzymaj sie , pamietaj ze tutaj na forum zawsze znajdziej wsparcie.