

nueva
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez nueva
-
Po stracie- staranka i ciąża
nueva odpisał na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Sorry Madusia już wiem. Przeczytałam jeszcze raz wszystko od początku i juz sobie przypomniałam \"nie rozumiem tego\". Więc zwracam honor. Wiesz, tak sobie pomyślałam, że jak się pisze o takich dramatach o jakich tutaj piszemy i czytamy, to trudno powiedzieć żeby jakieś słowa były tu odpowiednie. A w ogóle to w dacie Twojego ślubu wyczytuję jakieś \"proroctwo\". Kochana, bierzesz ślub w DZIEŃ MATKI! ;) ;) ;) Madusia, zauważyłaś? Ja, Balbinka i Ty miałyśmy ciąże, które straciłyśmy z poprzednimi facetami, czyli z tymi, z którymi nie było nam pisane być. Coś w tym jest. Tym razem życzę Ci ogromu szczęścia, niegasnącej miłości i zdowych dzieciaczków! Do juterka -
Po stracie- staranka i ciąża
nueva odpisał na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Przypadkowo zajrzałam do topicu o nazwie sympatycznej \"śmietnik\" i zauważyłam, że Madusia_3 prosiła tam o skasowanie wypowiedzi z naszego tematu. Co tutaj Madusiu Twoim zdaniem jest nie tak? - Oczywiście jeśli możesz odpowiedzieć. Jakoś tak sobie pomyślałam, że może chodzi o moje wypowiedzi. Pozdrawiam i miłej nocki. -
Po stracie- staranka i ciąża
nueva odpisał na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Lolu teraz mam cytologie I. Więc jest super :) A podnoszenie trwało długo i bolało. Balbinko, bardzo Ci współczuję tego co przeszłaś i cieszę się, że jest już dobrze, masz odpowiedniego faceta u boku i spodziewasz się dzidziusia;) Twoja historia z pierwszym mężem brutalnie potwierdza moją historię. A moja - Twoją. Cieplutkie pozdrowionka -
Po stracie- staranka i ciąża
nueva odpisał na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Lolu tobie równiez dziękuję za ciepłe słowa. A jeśli chodzi o traumę to chyba już minęła. Od tych przeżyć minęło już 10 i 11 lat. Czas naprawde leczy rany. Po tym, jak rozpadło sie moje małżeństwo stwierdziłam, że Bozia nade mną czuwała, że nie powinnam mieć dzieci z tamtym facetem. I nie mam. Przeżyłam z nim horror w pewnym sensie. A gdybym miała z nim dzieci - mój horror trwał by do końca życia. Cieplutkie pozdrowienia -
Po stracie- staranka i ciąża
nueva odpisał na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Dziekuję Balbinka za ciepłe słowa i ziepłe przyjęcie ;) Jeśli chodzi o freeka to myślę, że troche możesz wypić ale może lepiej nie więcej niż pół. Dobrej nocki -
Po stracie- staranka i ciąża
nueva odpisał na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Po pierwsze, każda kobieta powinna wiedzieć co oznaczają grupy cytologicze. Napisze tu skrótowo. I - wszystko w najlepszym porządku. II - stan zapalny, III - zaawansowany stan zapalny, nieliczne komórki rakowe IV - wyraźne komórki rakowe, V - rak szyjki macicy VI - zaawansowany rak szyjki macicy. (Dokładniejszych dane znajdziecie na fachowych stronach lub w literaturze). Oznacza to, że wtedy gdy wynik mojej cytologii był III/IV, były w próbce obecne KOMÓRKI RAKOWE! Ale po co do cholery informować o tym pacjentkę!!! Zaśniad groniasty to NOWOTWÓR ŁOŻYSKA!!! Bardzo \"wredny\" nowotwór. Może się zezłośliwić w każdej chwili, a to oznaczałoby niebezpieczeństwo przerzutów!!! Tak czy siak, łagodny czy złośliwy UNIEMOŻLIWIA urodzenie zdrowego dziecka. Albo się ciąży nie donosi albo urodzi dziecko upośledzone. Ale po co do cholery informować o tym pacjentkę!!! Dzisiaj jest u mnie wszystko w najlepszym porządku. Grupa I i właściwy facet. W tej chwili nie planuję ciąży, ale za jakieś 2 lata to bym już chciała. Wiem, z eto co Wam napisałam brzmi strasznie. Ale zrobiłam to po to, byście miały odwagę walczyć o rzetelną informację. \"Wiedzieć\" znaczy \"mieć możliwości\". Pozdrawiam Was cieplutko -
Po stracie- staranka i ciąża
nueva odpisał na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Cześć Dziewczyny! Jeśli i mnie przyjmiecie, to także do Was dołączam. STARAJĄCE SIĘ Nick ......dł.cyklu.......następna @....... starania od.....miejscowość lola u......28-31dni......ok.18.05............wrzesień \'06....ok. Rzeszowa Madusia_3...34..........01.06.07............marzec 07.......Świnoujście Daga_p_11...27-31...... ?...................marzec07.......Częstochowa MAMUSIE ANIOŁKÓW Nick............data straty....... tydzień ciązy Balbinka.......1.07.2006...........8tc lola u...........18.04.2006.............11/12 tc Madusia_3....26.06.06.................20 tc Daga_p_11....17.12.06...............6tc3dc nueva............11.08.1996...........11 tc ZACIĄZONE Nick......tydzien ciązy......t. porodu.......dł. starania ..... miejscowosć Balbinka.......16tc..........20.10.2007....dluuuugo...Ka towice,Ruda Śl. Frania........11tc...........30.11.2007....W pierwszym cyklu sie udalo.....Oosterhout Czytam od początku Wasz topic i zastanawiałam się czy też do Was dołączyć. Mamusiom Aniołków szczerze współczuję, mamusiom oczekującym właśnie upragnionego potomstwa serdecznie gratuluję i życzę zdrowych dzieciaczków, a tym, które się starają zajść w ciążę - życzę tego i mam nadzieję, że będzie się wypełniać część tabelki \"zaciążone\". A dlaczego się zastanawiałam? - Dlatego, że nie byłam pewna czy chcę opisać Wam swoją historię. Zdecydowałam jednak, że opiszę, bo może dla którejś z Was będą to istotne informacje. Otóż byłam sobie szczęśliwą mężatką. Wkrótce po ślubie zaszłam w ciążę. Miałam wtedy 20 lat. Wcześniej przechodziłam kilkakrotnie zapalenie jajników, z czego zostałam wyleczona. Systematycznie robiłam też cytologię. Zwykle wynik był grupa II/III. Chyba raz się zdarzyło, że była II. Niedługo przed ciążą (jakieś 2 - 3 m-ce) miałam III/IV. Lekarze informowali mnie tylko jaka grupa, nie mówili co ona oznacza, dawali jakieś globulki dopochwowe i tyle. A skoro żaden lekarz nie rzucił nawet cienia podejrzenia o coś poważnego to i ja nie miałam powodu do podejrzeń. Ufałam po prostu lekarzom. Bo oni się znają, wiedzą co robią i są od tego by nas leczyć. Jeśli chodzi o tamtych lekarzy, to dziś wiem, że to JEDNA WIELKA GÓWNO PRAWDA. No więc byłam w ciąży. W 11 tygodniu pewnego dnia pojawiły mi się plamki krwi (maleńkie) na bieliźnie i zaczął mnie delikatnie boleć brzuch. Pojechałam więc do gina. Powiedział, że to jest poważne zagrożenie poronienia i skierował mnie do szpitala. W szpitalu zrobili usg i orzekli, że wszystko jest w najlepszym porządku. Wróciłam do domu. W drodze powrotnej i do momentu pójścia do łóżka potwornie bolał mnie brzuch. Wyłam! Nazajutrz, obudziłam się zdziwiona i zadowlona, że już mi przeszło. Nic nie boli. Podniosłam kołdrę i okazało się, że jestem dokładnie skąpana we krwi. Zemdlałam. Karetka na sygnałach i szpital. W dwóch najbliższych mnie nie przyjęli BO NIE TEN REJON! Przyjęli mnie w tym, w którym byłam poprzedniego wieczora. Poleżałam dzień. Następnego dnia znów zaczęłam mocno krwawić, wypadały jakieś skrzepy.... nastąpiło poronienie, a potem zabieg. To co zostało zebrane podczas łyżeczkowania macicy wysłali do badania histopatologicznego. kazali się zgłosić za 3 tyg. Kiedy przyszłam po wynik, lekarka prowadząca wpisała mi ten wynik po łacinie do karty wypisu ze szpitala i powiedziała, że mam przez pół roku nie zajść w ciążę. I tyle. 1,5 roku póżniej znów dwie kreski. Radość! W 8 tc znów problemy. Szpital, tym razem inny, usg - wynik - PUSTE JAJO! Rozpacz! Nie rozumiałam! Musieli usunąć. Oczywiście powiedziałm lekarzowi o poprzednim poronieniu i pokazałam kartę wypisu. Jak na nią spojrzał to zbladł. Pyta czy byłam leczona z powodu \"zaśniadu groniastego\". Ja mówię, że nie wiem o czym on do mnie mówi! A on na to, że nie możliwe, żeby lekarz mi tego nie powiedział! To był ten winik histopatologii. Mówi, że ja po tamtym poronieniu powinnam się znajdować pod ścisłą opieką gina! Ale też nie powiedział dlaczego. Potem, akurat tak wyszło, że rozstałam się z mężem. Do dziś minęło wiele lat. Układam sobie życie od nowa. Za chwilę napiszę Wam co wiem teraz od strony medycznej na temat tego co mnie spotkało, a czego nie wiedziałam wtedy.