i to jest najgorsze ze mam tylko 18 lat, zaczne od tego ze chodze do technikum na profil ktorego nienawidze, i nie wiaze z nim przyszlosci. mialam operacje na kregoslup w listopadzie i miesiac spedzilam w domu. zdarzylam sie do tego przyzwyczaic***** czasie mi to odpowiadalo, wrocilam do szkoly z niechecia, ale na szczescie tylko na 2 tygodnie, bo potem zaczely sie ferie. i jakos to zlecialo bo wiedzialam ze za chwile znowu bede mogla sie zaszyc w swoim pokoju. i teraz tak, wroce do szkoly i bede musiala sie uczyc tego wszystkiego, nie mam zadnej motywacji, bo jak juz wspomnialam nie wiaze z tym kierunkiem swojej przyszlosc****oza tym szczerze nienawidze mojego kierunku.. przechodzac do sedna, wydaje mi sie ze mam depresje, nie wiem tego ale moj nastroj jest daleki od pozytywnego, czuje sie okropnie, beznadziejnie, nie chce mi sie rano wstawac z lozka, nie widze sensu w moim zyciu, do niczego ono nie prowadzi. po szkole chce wyjechac do anglii, nie za praca, oczywiscie bede tam pracowac ale glownie chodzi o to ze anglia jest moim marzeniem, i wydaje mi sie ze tam odnalazlabym szczescie w sobie, ale teraz to nawet to mnie nie motywuje. mam jeszcze 1,5 roku nauki, strasznie mnie to dobija. poza tym, co jak jednak sie nie uda? jak juz tam wyjade nie bedzie tak jak sobie wyobrazam, chociaz w najmniejszym stopniu? bo tylko ten wyjazd daje mi jakiekolwiek nadzieje.. tylko ten wyjazd. w tej chwili moje zycie jest monotonne, smutne, bezsensowne, nie widze sensu w niczym co robie. nie potrafie sie juz cieszyc. wogole to jestem brzydka i niewartosciowa .. ja chyba nie zasluguje na szczescie.