Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

dziubas 29

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez dziubas 29

  1. i ja się zgłaszam że jestem - po małej przeprowadzce w pracy - teraz nikt już mi się nie będzie kręcił za plecami :) tak się objadłam wszystkim w weekend że teraz jestem wciąż głodna :( kasiu - jeżeli decyzja o rozwodzie ci pomoże w życiu - to trzymam kciuki że będzie lepiej :) musi być :) pogodnego tygodnia wszystkim
  2. i jak tam moja wiewiórka? udało się komus ją upiec? :) u mnie pogoda do kitu, jakoś tak nic wogóle nie chcę się robić :( witam kasie [a jednak udało się zaczrnić nick ;)] i szept wirtualności - może powiesz nam coś o sobie? kurcze poprzesyłali mi fotografowie swoje cenniki... jestem załamana :( chyba zrezygnujemy z fotografa na ślubie i weselu i poprosimy kogoś znajomego żeby nam zdjęcia wtedy robił... a do fotografa umówimy się tylko do studia... ech...szkoda ze nie wygrałam w lotka :(
  3. Kasiu jeżeli proszą cię o hasło to znaczy że ten nick który wpisujesz jest już zajęty. spróbuj do niego dodać jakieś cyfry, chodzi o to żeby nick był niepowtarzalny :) a potem będziesz musiała założyć swoje hasło żeby nikt nie mógł się pod twój nick podszywać :) napewno ci się uda :) jeżeli przy jakiejś cyfrze nadal ci się nie uda, to wpisuj inną - i tak do skutku :)
  4. sama sobie winna - witamy i od razu apelujemy o jakiś krótszy nick :) a teraz przepis [udało mi się siąść przed komp zanim MN przyjdzie ;)] WIEWIÓRKA 4 jajka 1 łyżeczka proszku do pieczenia 1 łyżeczka sody oczyszczonej 2 szklanki mąki 1,5 szklanki cukru pudru poł szklanki oliwy [ewentualni oleju roślinnego jeżeli oliwę ciężko zdobyć;)] 1 szklanka orzechów włoskich drobno posiekanych 4 duże jabłka pokrojone w kostkę [ok. 1x1 cm] Jajka z cukrem ubić na pianę. Dodać sodę, proszek do pieczenia, sodę, olej i wymieszać . Dodać orzechy i jabłka - zamieszać [łyżką - żeby jabłka się nie rozkwasiły]. Piec ok. 50 minut w temp. 175 stopni C. UWAGA!! Jak będziecie sprawdzać pod koniec pieczenia patyczkiem czy już się upiekło - niech was nie zmyli to że będzie on mokry - zawsze traficie na jabłko i dlatego nigdy nie wyjmiecie suchego patyczka :) Miłego pieczenia i czekam na relację jak wyszły wypieki :) Smacznego :)
  5. axxk - a na które ciasta chciałabyś przepis? na maila czy tu na forum?
  6. rumikno wiewiórka to bardzo łatwe ciasto i podobno bardzo dobre - szczerze wam powiem że nie wiem jak te moje ciasta smakują bo ogólnie to ciast nie lubię i nigdy ich nie próbuję... a zawsze mi wychodzą [tak twierdzą wszyscy] a zaczęłam piec jak miałam z 16 lat - za namową taty - czasami w soboty w ciągu dnia jak już szybko posprzątałam to mi się nudziło i zaczęłam piec te ciasta - nigdy ich nie jedząc - i wszystkim zawsze smakowało :) i tak zostało do dzis że piekę a ich nie jem :) a wiewiórka to ciasto z jabłkiem [ takim pokrojonym w kostkę ok. 1cz na 1 cm] i z drobno pokruszonymi orzechami włoskimi. nie wiem czemu się tak nazywa ale robię je często bo szybko sie je przyrządza :) z kolei ciasto które jak zrobię to czasami zjem - jest napoleonka bez pieczenia :) smakowita :) wszystkie składniki się gotuje a na koniec wszystko się wkłada do lodówki :) i bananowiec tez taki jest... ale jego akurat nie lubię wogóle ;)
  7. widzę że masz maila w profilu, postaram się ale nie obiecuję że w ten weekend dam radę... mam szkołę i w sobotę i w niedzielę do 18... ale jak znajdę chwilkę to cos wyślę :)
  8. hehe, wszystkie łatwo się przyrządza, zależy jeszcze jakie kto lubi smaki... niestety nie znam przepisów na pamięć, mam je w domu
  9. my nie zrezygnujemy :P ale już znlalazłam 7miu fotografów których zdjecia mi sie podobają :)
  10. axxk - bez ugniatania? większość ciast :) np. piegusek, murzynek, wiewiórka, blok...
  11. axxk - co do ciasta z proszku to polecam kopiec kreta - jest pyszny :) tyle że trzeba tam troch ę kręcić... :P
  12. widzisz edytkuś - niestety tak jest że nawet salę jak chcieliśmy na 1 sierpnia to z tych czterech które oglądaliśmy to żadna nie miała wolnego terminu ani na 1 ani na 8, a i dwie z nich i 15 miały juz zarezerwowany. niestety co do grajków, kamerzysty i fotografa to jest tak samo - juz teraz musze zamawiac :( też mnie to nie cieszy, bo teraz zamówie a potem będę rok czekać do następnych jakichś przygotowań - a ja bym chciała żeby to było już... w sumie to jak oglądałam zdjecia fotografów na necie to z okolic warszawy znalazłam aż 7 których zdjęcia mi się podobają :) szkoda tylko że żaden nie podał cennika - czekam teraz na maile z ich odpowiedziami... edytkuś a skąd miałaś tego fotografa? kurcze ze zdjęciami to jeszcze pól biedy bo można je oglądać na stronie, ale z kamerzystą? nie mamy czasu żeby umawiać się z nimi wszystkimi i oglądać te płyty... ech...
  13. katowiczanko - my już mamy zarezerwowaną salę i wpłaconą zaliczkę. u księdza byliśmy i wstępnie juz nas wpisał, ale ze wszystkimi szczegółami mamy przyjśc pod koniec roku [tak nam powiedział] jeszcze przed wielkanocą będziemy się widzieć z dj\'em i jak nas się spodoba to podpiszemy już umowę. a ja dziś cały dzień siedzę na necie i szukam jakiegos fotografa... jeszcze kamerzyste musimy znaleźć ale nie mamy pojęcia skąd go wziąć :(
  14. rozmawiałam wczoraj pierwszy raz z dj\'em na wesele (tym Jolu którego mi poleciłaś) i ma wolny termin na dzień naszego ślubu, więc do świąt mamy się z nim spotkać i jak nie walnie nam za dużej ceny to będziemy się już z nim umawiać ;) teraz jeszcze kamerzysta i fotograf... a my nawet nie mamy nikogo na oku :( wczoraj MN stwierdził że za 10 lat to już będziemy starzy. uśmiałam się z niego niemiłosiernie :P:P:P dopiero jak mu wyliczyłam że będziemy mieli dopiero po 31 lat to przyznał mi rację ;) oj ja to się z nim czasami mam...:D pozdrowionka, dziś już piątek !! :)
  15. ale mnie głowa boli :( aż mi szczękę ściska :( to chyba cisnienie... może mi któraś polecić jakiegos fajnego fotografa na ślub i wesele z warszawy? jolu może ty?
  16. ruminko ale sierść kota sama w sobie nie uczula tylko to dzięki jej właściwościom coś tam na niej osiada i przez to koty uczulają. bynajmniej ja tak zrozumiałam z wywodów tych wszystkich lekarzy.
  17. efciak - tak to właśnie jest z tą alergią. mojemu przyszłemu teściowi ujawniła się jak skończył 40 lat i przez pół roku praktycznie nic nie mógł jeść :O mojej kuzynce wyszło pół roku temu, a ma już 19 lat. ja dostałam alergii na kurz jak miałam 16 lat. i wiem od tych wszystkich lekarzy że alergia może dopaść i 80cio latka nawet jeżeli nie miał wcześniej żadnych objawów! jolu podobno tak jest że czasem dzieci tak mają że marudzą bez powodu. nawet mnie się to jeszcze zdarza ;) a MN?on to wogóle to takie wielkie dziecko pod względem marudzenia bez powodu :P gargamelko gratulacje z okazji udanej prezentacji :) matrono - to chyba nie zdrowo pic tyle kawy... nawet tej rozpuszczalnej ;)
  18. no właśnie jak to dobrze że już jutro piątek :) co do alergii - niestety ale właśnie kot jest jednym z najbardziej uczuleniowych zwierzątek. i nawet jak się nie ma na niego alergii to przy częstym przebywaniu z nim się na niego uczula :O więc niestety efciak ale chyba się uczuliłaś na kotka :( co do malin - one z kolei najbardziej uczulają z pośród owoców :( wiem to wszystko bo sama mam alergię na nie-wiadomo-co i już tyle lekarzy mi na temat gadało że [można powiedzieć] jestem obyta... miłego końca tygodnia dziewczynki
  19. ja też nie mam pojęcia o stawkach u mnie w kościele... wiem że jak jeszcze poprzedni proboszcz żył ( a zmarł w tamtym roku) to było rozsądnie z tym wszystkim. a jak jest u nowego - okaże się :) a co do menu - tez się nie zgadzam na jakieś wyszukane potrawy. byłam w ostatnie wakacje na weselu u sąsiadów, robili przyjęcie w swoim ogrodzie i wynajęli do tego catering i całą organizację. najpierw jak spojrzeli na menu to nie rozumieli wogóle nazw które tam były. a jak było już wszystko na stole, to w zasadzie niewiele osób było chętnych żeby próbować te dziwadła i w zasadzie nikomu nic za bardzo nie smakowało. z kolei golonka i bigos - to tez przegięcie :) dlatego u mnie będzie tak pośrednio - dla każdego coś smacznego :) jeszcze nie zdecydowaliśmy co ma być dokładnie, bo menu w mojej sali ustala się 2 tygodnie przed ślubem więc jeszcze baaardzo daleko mi do tego ;)
  20. no to witam bobasku z powrotem :) dobrze że jest już ok :) co do księzy - teraz mam nauczkę żeby chodzić tylko do tych z mojej parafii... mamba
  21. ruminko - dzięki za ten wpis właśnie poczułam się wtedy tak jak ta najgorsza bo nie wiadomo co tak strasznego zrobiłam :/ też nie mam potrzeby co niedziela chodzić do kościoła... a ten ksiądz naprawdę skutecznie mnie "odstraszył" od spowiedzi. jakoś księża z mojej parafii inaczej do tego podchodzą, jakoś tak rozsądniej. w końcu to chyba lepiej że nie chodzę na msze z powodu szkoły niż z powodu spania po imprezie.
  22. w warszawie też piękne słoneczko :)
  23. tulipanku to fajnie że masz takie udane dzieci :) czerp z nich radość a napewno pomogą ci przejść to wszystko :) co do męża zaś to ja myślę że nie powinnaś już nic dla niego robić. żadnego dawania szans czy pójścia na kompromis. i tak za dużo już się przez niego wycierpiałaś. w tym wypadku musisz być egoistką :) ruminko - zazdroszczę spaceru...
  24. my na podróż poślubną mamy w planach udać się na wyspy kanaryjskie :D co do tego zaświadczenia maturalnego zamiast nauk - to zależy od księdza czy wam zaliczy. może ktoś polecić fotografa z wawy? byłabym wdzięczna :)
  25. witam z wieczora w podłym nastroju i odrazu przepraszam za taki post ale jestem tak rozżalona że muszę to z siebie wylać :( otóż u nas w kościele są teraz rekolekcje wielkanocne i byłam dziś na mszy na 19.30, czyli dopiero wróciłam do domu. dziś był dzień spowiedzi, więc do niej poszłam. ja to zwykle w rekolekcje bywa przyjeżdzają księża z innych parafii i również oni udzielają spowiedzi. i właśnie dziś trafiłam do takiego \"obcego\" księdza. tak mną teraz targają mysli że aż mi się ręcę trzesa jak to wszytsko pisze :O więc jednym z moich grzechów było to że czasami nie chodzę do kościoła. na co ksiądz dlaczego [o inne rzeczy nie pytał], więc ja mu mówię że mam szkołe w weekendy i że zdarzają mi się zajęcia od 8 do 18 w niedziele. no to on do mnie co zamierzam z tym zrobić. ja w osłupienie, a on że \"NO TO SPOWIEDź JEST NIEWAżNA\". Wtedy to już wogóle zaniemówiłam i on zaczął swój wywód - że przecież nie postanawiam poprawy bo i tak do szkoły będę pewnie chodzić, że w takim razie Bóg nie jest dla mnie najważniejszy, że przecież mogę chodzić na 7 rano do kościoła i się spóźniać na zajęcia albo zrywać się z wykładów, że wykładowca nie jest moim bogiem i wogóle że teraz to tylko najważniejsze są pieniądze i rozpusta a reszta się nie liczy :/ w sumie mówił mi to dobre kilka minut [tylko cicho potakiwałam] i cały czas tonem jakbym conajmniej kogoś zabiła!! :/ cały ten czas biłam się z myślami że co jest w tym złego że chce się edukować? i że będąc dorosłą w tygodniu zarabiam na siebie a w weekendy się uczę bo inaczej nie mam kiedy? wstałam od konfesjonału ze łzami w oczach i całą mszę się gryzłam z tym wszystkim. wróciwszy do domu zadzwoniłam do MN i tylko dzięki temu się utwierdził czemu nie chodzi do kościoła. a ja poprostu nie wiem co mam myśleć. nie jestem jakąs dewotką czy swietą ale też nie jestem taka zła. zawsze mi się wydawało że jestem dobrą osobą starającą się przestrzegać zasad wiary. a tu proszę. wychodzi że jestem ta najgorsza bo SIę UCZę!!!!!!!!! bardzo się zniechęciłam do wszystkiego. jeszcze raz sorki ale musiałam się pozbyć tego nadmiaru złych emocji.
×