Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

endin

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. Witam Was wszystkich. Jakis czas temu zostawila mnie dziewczyna. Kochalem ja nad zycie i podobnie jak wielu z Was ssiat mi sie zawalil. Plakalem, Cierpialem, nie wiedzialem tak naprawde co mam ze soba zrobic. Zostawila mnie przed swietami. Dzis jest juz naprawde ok. Przecierpiec trzeba zawsze, i uwierzcie mi, cierpienie jest straszne. Starajcie otaczac sie znajomymi, nie rozmawiajcie o ex partnerze i minie. A potem przychodza te inne zauroczenia... I jest naprawde cudownie.... Jeszcze raz mozna zyc.. TO TYLKO KWESTIA CZASU Pozdrawiam, zycze powodzenia i cierpliwosci.
  2. Witam Was Wszystkich. Podobnie jak wielu, mam problem. Przez wlasna glupote stracilem kobiete, dla ktorej moglbym oddac zycie. Wiec moze w skrocie postaram sie opisac wszystko od poczatku. Mam 27 lat ona 20. Nasze poznanie bylo dosc nietypowe. Ja pracowalem jako ochraniarz a ona za barem. Widzialem ja kilkakrotnie wczesniej, ale nigdy nie zwracalem wiekszej uwagi, choc zawsze uwarzalem, ze jest atrakcyjna. Ktoregos wieczoru, jedna z jej kolezanek zza baru przyszla do mnie i powiedziala mi, ze bardzo \"podobam sie\" Ani, dala mi jej numer telefonu i poprosila, zebym zadzwonil. Powiedzialem sobie, ze czemu nie. W koncu ja jestem samotny, nie mam nic do stracenia. Spotkalismy sie jeszcze tego samego wieczoru po pracy. Bylo naprawde milo. Pozniej sms\'y , maile, telefony. Ja jednak bylem nieco uprzedzony do niej ze wzgledu na wiek. Zawsze uwazalem, ze zwiazek z mlodszym partnerem musi zakonczyc sie niepowodzeniem. Byla dla mnie niezmiernie mila, pomocna i opiekuncza. Czulem sie z nia naprawde dobrze, tylko wciaz mialem to male \"ale\", ze ona jest za mloada. Bo jakims czasie wprowadzila sie do mnie. I nie bede ukrywal, spedzilem najcudowniejszy rok w moim zyciu. Mialme wczesniej kilka zwiazkow ale nigdy nie bylo mi tak z nikim dobrze. Okazala sie bardzo odpowiedzialna, szczera i wierna w swoich uczuciach osoba. Wiec czemu sie zepsulo? Dzis wiem, ze to wszystko moja wina. Nigdy nie szanowalem jej tak jak powinienem. Robilem to co mi sie podaobalo a jej zabronilem niemalze wszystkiego. Nie traktowalem jej tak jak sobie na to zasluzyla. A uwierzcie mi, dziewcze - aniol jakich niewiele. No i stalo sie. Miala dosc. Powiedziala, ze juz tak nie moze i nie ma sily dalej ciagnac tego zwiazku. Odeszla. Wyprowadzila sie do swoich przyjaciolek z ktorymi mieszkala wczesniej. A ja jak ten patyk zostalem sam. Nie wienie jej za nic. Nie mam prawa, ale to juz 4 tygodnie a ja nawet na chwile nie moge przestac o niej myslec. Przemyslalem sobie wszystko, i choc wiem, ze czlowiek nie jest w stanie sie zmienic w ciagu 25 dni to z pewnoscia jest to wystarczajaco duzo czasu zeby sobie uswiadomic, jakim jest sie matolem! Na dzien dzisiejszy mieszka ze swoimimi kolezankami, a ja dzien w dzien staram sie ja do siebie przekonac, ze jestem inny i chce zebysmy zyli wspolnie innym zyciem, takim na jakie sobie zaslozyla, ze wszystko nadrobie i udowodnie jej, ze jestem jej wart. Nie wiem jednak czy dobrze robie. Ciezko mi pokonac swoja tesknote wiec wydzwaniam do niej codziennie, pisze maile w pracy itd. Ona nigdy nie powiedziala mi, ze mnie nie kocha, zawsze odpisuje, przychodzi jak zapraszam ja na obiad, jest dla mnie mila i wciaz powtarza, ze potrzebuje czasu. Co wlasciwie oznacza to, ze potrzebuje czasu? Czego sie moge spodziewac? Nie wiem co mam dalej robic. Czuje, ze jest zmeczona moimi wiecznymi kontaktami. Zabralem jej czesc zycia swoim egoizmem i lekcewaga. Powiedzcie mi, co ja moge zrobic? Czy pozostawienie jej bez kontaktu pomoze i spowoduje, ze ona bedzie chciala sie do mnie odezwac czy probowac do bolu i dzwonic codziennie? Kocham ja nad zycie. Mam 27 lat i dopiero teraz musze przyznac, ze na kobietach sie nie znam :( Co ja moge zrobic? Prosze, Pomozcie. Pozdrawiam i z gory dziekuje., Damian
×