Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Aga1979

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. Moze biblia w obrazkach, lancuszek z Matka Boska lub cos w tym stylu, co ma jakis zwiazek z chrztem. Album to tez fajny pomysl. Nie daj sie zwariowac i nie kupuj wielkich zabawek. Ewentualnie jakis drobiazg do zabawy jako dodatek do pamiatkowego prezentu.
  2. yallcka- widze, ze latwo ci idzie ocenianie innych i wiesz, ze zdanie odmienne od twojego pochodzi od "ograniczonych rodzicow" :o Widze tez, ze nie potrafisz rowniez czytac ze zrozumieniem. W powyzszej dyskusji chodzilo o twierdzenie, ze 2-letnie dziecko ma kolezanki i kolegow. Trudno sie z tym zgodzic, gdyz dziecko w tym wieku bawi sie z kim popadnie - czyli z tymi dziecmi, ktore wlasnie sa pod reka. Zwykle sa to dzieci znajomych lub kuzyni, czyli towarzystwo niejako narzucone przez mamusie. Nie ma w tym nic zlego - niech dziecko ma ubaw, z kim tylko mamusia sobie zazyczy. Ale po co od razu szumnie pisac, ze dwulatek ma takie bogate zycie towarzyskie i ma "kolegow"? I gdzie ty wyczytalas, ze dwulatek jest idiota? NIgdy bym nie powiedziala o mojej corce, ze jest glupia, ale- choc jej tlumaczylam, co to sa urodziny, ona za bardzo nie wiedziala co to znaczy. Wiedziala tylko, ze to dzien inny niz wszystkie, bo beda prezenty i tort. Rok pozniej kojarzyla urodziny z korona, ktora sie dostaje w przedszkolu jako solenizant. Od tego czasu "swietowala" swoje urodziny co kilka dni- kazala sobie spiewac "sto lat", zakladala korone itd. Z twojego opisu wynika, ze ta niby huczna impreza wcale taka huczna nie bedzie. Szukanie jajek, ktore jest tradycyjna zabawa wielkanocna, to jedyna atrakcja, jaka przewidujesz? Sama piszesz, ze dzieciom beda pomagali rodzice- wiec jednak zjazd cioc i wujkow? Ja nie rozumiem tego calego wariactwa z urzadzaniem dzieciom bombastycznych przyjec urodzinowych. Ja rozumiem, ze tort, prezenty, jakies atrakcje... ale po co od razu kinderbal z tzw. licznymi "kolegami"? Nie wystarczy zaprosic dla dwulatka 2-3 dzieci? Jesli teraz zaczynacie od hucznych urodzin, choc dziecko nie rozumie pojecia "urodziny", to co wy temu dziecku zaoferujecie, jak bedzie mialo 6 lat? Zabierzecie pol jego klasy do wesolego miasteczka, zeby urodziny byly bardziej atrakcyjne niz w poprzednim roku? Nie dajmy sie zwariowac, bo dzieci przyzwyczajaja sie do pewnych rzeczy i szybko rozwijaja postawe roszczeniowa. A do tematu: 2. urodziny mojej corki spedzilismy w gronie rodzinnym w ogrodzie. Nie trzeba bylo wyprawiac zadnych cyrkow- dzieci odpakowaly razem prezenty, pobawily sie nimi wspolnie, zjadly ciasto, lody i do wieczora szalaly w ogrodzie, bo atrakcji ci u nas dostatek (hustawki, piaskownica, basenik, zjezdzalnia i inne mobilne zabawki).
  3. Moja corka (3 i pol roku) mowi po polsku i niemiecku. Nie miesza jezykow. Moja metoda jest taka, ze ZAWSZE mowie do niej po polsku- takze w niemieckim towarzystwie. Dzieki temu dziecko wie, jak rozroznic jezyki. Widze jednakze, ze ma lekkie problemy z jezykiem polskim (gramatyka). Nie sa to tragiczne problemy, ale widoczne. Jak jedziemy do Polski i slyszymy, jak mowia rowiesnicy w tym wieku, od razu widac, ze moja corka jest troche "do tylu", bo nie umie sobie wszystkiego poprawnie odmienic. Z niemieckim tez ma niewielkie problemy z odmiana. Jednakze widuje tez dzieci niemieckie, ktore w podobnym wieku radza sobie jezykowo o wiele gorzej, wiec sie raczej nie martwie. Dziecko dwujezyczne musi sie nauczyc dwoch jezykow, dwoch gramatyk i podwojnej ilosci slownictwa, dlatego nie nalezy sie dziwic, jesli jest odrobinke "opoznione" jezykowo.
  4. Aga1979

    naczyniak

    Moja corka ma naczyniaka. Wiekszosc sama sie wchlania. "Nasz" sie powiekszyl, wiec byl laserowany. Potem probowalismy tez terapii propanololem- efekty byly widoczne- naczyniak zbladl. Corka ma 3 i pol roku. Naczyniak jest nadal, ale dosc blady. Nie wchlonal sie ani nie zniknal, jak nas zapewniano w mierwszych tygodniach zycia.
  5. Mieszkam w Niemczech, ogladam codziennie wiadomosci i to kilka razy, bo jestem przestraszona sytuacja, ale jeszcze ani razu nie slyszalam zadnego ostrzezenia przed radioaktywna chmura. Japonia jest na drugiej stronie ziemi, radioaktywnosc dopiero zaczyna uchodzic z elektrowni i rozprzestrzenila sie w promieniu 200 km od Fukuhimy. Byc moze dotrze do nas jakis ulamek tego promieniowania, ale mysle, ze nie ma co panikowac. Siedzenie w domu byc moze troche pomoze, ale promieniowanie przenika tez przez sciany, wiec bardzo duzo to nie da jakby co.
  6. ta niedobra pupaa - ofiara to ty jestes :o No, ty to masz wszechwiedzace zrodlo informacji. Katechetka powiedziala. No no... A co ta katechetka podglada ludzi na mszy? Bo nie wiem, w czym jej informacje mialyby byc wiarygodniejsze od informacji zwyklych uczestnikow mszy? Przypadkiem mialam stycznosc z ruchem dzieci uposledzonych i z tego co widzialam, ich msze byly do nich przystosowane i rodzice prowadzali na nie chetnie swoje chore dzieci. Nie dlatego, ze w ich kosciolach dewotki na nie krzywo patrzyly, tylko dlatego, ze na tych specjalnych mszach bylo inaczej i fajniej. Ja mieszkam za granica i musze na normalna msze jechac wiecej niz 10 km, o mszach dla grup specjalnych nie ma co za wiele marzyc - 2 razy do roku jest jakas msza dla dzieci i tyle szalenstwa. Majac dziecko uposledzone za granica w ogole nie prowadzalabys go do kosciola, bo 1) za daleko bys musiala jechac (skoro jazda po miescie to dla ciebie juz podroz dookola swiata), 2)msza specjalna bylaby 2-3 razy do roku i to dla wszystkich dzieci, a nie tylko chorych. No, ale najlepiej skrytykowac polskich katoli, ze jak idioci umozliwiaja uposledzonym dzieciom uczestniczenie w mszach, ktore sa dostosowane do ich potrzeb i odbywaja sie one regularnie :o Gwoli wyjasnienia- na mszy liturgia zawsze jest "taka sama"- wielkie odkrycie :o
  7. A po co to uogolnianie, ze niby chore dzieci spotykaja sie na zwyklych mszach z oburzeniem? I to nie jest bicie piany? Bywalam w roznych kosciolach i jeszcze nigdy nie widzialam powszechnego oburzenia, ze dziecko zachowuje sie jak dziecko. Bywaly dzieci chodzace po prezbiterium, srodkiem kosciola, potykajace sie o dzwonki i wspinajace na kolana ksiedza. Byly dzieci placzace i krzyczace. Ale oburzenia z tego powodu nie widzialam. Zapewne w kazdym kosciele znalazly sie jakies paniusie, ktore nie omieszkaly tego skomentowac, ale- sorry - tacy ludzie sa wszedzie i komentuja one wszystko i wszystkich- nie wazne, czy chodzi o male dziecko czy o babcie z sasiedztwa. Jak ktos lubi komentowac, to zawsze to bedzie robic.
  8. Ja nie sadze, ze komukolwiek przeszkadzaja dzieci uposledzone w kosciele, bo nie zachowuja sie nieodpowiedniej od dzieci zdrowych, ktore tez nie przejmuja sie obowiazujacymi standartami. Dla dzieci zdrowych tez sa specjalne msze - czy to znaczy, ze maja zakaz wstepu na msze dla doroslych? Mysle, ze nie. Moze zauwazylas, ze sa rowniez specjalne msze dla mlodziezy i innych grup. Fakt, ze sa msze dla grup specjalnych jest tylko z troski o te grupy, ktore na masowych sumach sie tylko wynudza i nic z tego nie wyniosa. Wg mnie bijesz piane i szukasz sensacji.
  9. Ja sprzedaje ubranka po mojej corce i z doswiadczenia wiem, ze lepiej jest dla mnie zostawic licytacje, bo ceny, ktore osiagam sa wyzsze od tych, ktore bym sama zaproponowala, jakby ktos chcial od razu kupic. Raz zaproponowalam jednej pani pewna cene i owa pani chciala sie potargowac- napisala, ze za tyle i tyle kupi od reki. To jje odpisalam, ze w takim razie dziekuje za propozycje- wole zostawic licytacje. I na koncu kwota wyszla wyzsza od proponowanej przeze mnie. Wiem, tez ze sprzedawcy nie za bardzo wiedza, jakiej kwoty zadac. Nikt nie chce sprzedac ubranek za bezcen i kazdy liczy na wysoka kwote. Ale poda sie cene zbyt wysoka, mozna wyjsc na idiotke i zostac wysmianym..... Moja rada jest taka- jesli interesuje Cie zakup natychmiastowy, to po prostu zaproponouj swoja cene. Wtedy sprzedawca rozwazy twoja propozycje i byc moze zdecyduje sie od razu sprzedac?
  10. Zalezy ktore. Nasze przedszkole przechowalnia nie jest. Rownie dobrze mozesz powiedziec, ze szkola jest przechowalnia, jesli myslisz w takich kategoriach.
  11. Rob jak chcesz. Ja poslalam dziecko jeszcze przed 3 urodzinami (bylo to mozliwe) i wyobraz sobie, ze dziecko mi nie chorowalo. Ja wrocilam na caly etat do pracy, dziecko jest szczesliwe, uczy sie piosenek, wierszykow, ma duzo kolezanek i kolegow, stalo sie samodzielne, nauczylo sie funkcjonowac w grupie, walczyc o swoje. W domu tak by sie nie rozwinelo- nie bylabym w stanie zapewnic mu takich mozliwosci.
  12. Tesciowej sie nie podoba, ze odebralas jej syna. Nie podobasz jej sie tez jako synowa, bo jestes mloda, bez pracy, a wasze malzenstwo jest prawdopodobnie skutkiem wpadki. Chociazbys stawala na uszach, nie dogodzisz jej. Jedyne wyjscie, to nie wpuszczanie jej do domu. Powiedz jej dobitnie, ze musi sie pogodzic, ze jej synus ma zone i ze ty nia jestes. Tak dlugo, jak to do niej nie dotrze i nie zacznie sie kulturalnie zachowywac, jest u ciebie niemilo widziana. Finito.
  13. Mierzy sie od poczatku cyklu, a nie od srodka. Teraz to juz nie masz po co mierzyc.
×