

Aga1979
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez Aga1979
-
Powolujesz sie na sklad apostolski- ze nawet katolicy mowia, ze Jezus zstapil do piekiel. No coz jest to dosc niefortunne, staropolskie tlumaczenie z laciny- ad inferos oznacza Kraine Umarlych. I jest to cos innego niz pieklo=miejsce przebywania szatana.
-
1) W ktorym momencie Jezus umarl? W piatek o godz 3:00. 2) NIe twierdze, ze Jezus od razu zmartwychwstal w duchu. Twierdze, ze Jezus ma dusze niesmiertelna- a wiec jego dusza nie umarla- tylko cialo. 3) Jezus zmartwychwstal w niedzilny poranek- nie jako duch- mial cialo. MIal cialo duchowe czyli uwielbione. Nie materializiwal sie on jednak, nie przybieral roznych postaci- byl tym samym Jezusem, wygladal tak samo jak przed smiercia. 4) zmartwychwstanie= powstanie z martwych. Czyli ten, ktory lezal w grocie, nie ruszal sie, serce mu nie bilo, ktory zostal zmasakrowany- znowu byl miedzy zywymi. A tak swoja droga- skoro powstal z martwych, to nawet logiczne jest, ze byl w tej Otchlani- tam gdzie martwi przebywaja. Nieprawdaz? 5) Dusza Jezusa nie musiala zmartwychwstac, bo nigdy nie umarla. Bog jest niesmiertelny. 6) Skoro czytam, ze Jezus byl martwy, przebywal miedzy martwymi, to w tej Otchlani, to w tym stanie im glosil. Jako duch, moja droga, bo ciala- jak wiesz- nie mial. 7) Niegodziwy aniol to w naszej nauce diabel i nie przebywa on w otchlani, lecz w piekle. NIegdzie nie czytalam, ze Jezus by glosil cokolwiek szatanowi.
-
Czy sugerujesz, ze Jezus=Syn Bozy, ktory przez wieki egzystowal jako Duch, byl w tym stanie niestepna wladz umyslowych? Czy sugerujesz, ze Bog, bedacy Duchem nie mysli? Bardzo odwazna jest twoja interpretacja. Wychodzi na to, ze tylko w ciele sie mysli.... Tego cie ucza na spotkaniah zboru?
-
A co przeczy mojej interpretacji? Czy jesli wziac to na rozsadek, to nie jest to logiczne? No powiedz, kiedy bedac duchem, poszedl wyzwolic duchy zmarlych? Jakie masz przypuszczenia? Co do twoich cytatow, to opieraja sie one na starotestamentalnym jezyku, w ktorym dusza=cialo, czyli calosc. W ST jest albo dusza albo cialo. I zawsze znaczy to to samo (osobe czlowieka), bo nawet nauka o raju nie byla wtedy rozwinieta. Zmarli mieli gnic na wieki wiekow w szeolu i koniec. Nie bylo mowy o wskrzeszeniu i zyciu w raju- byl tylko raj dla przyszlych pokolen, ktore przez przypadek by tego dozyly. A Jezus wyraznie rozroznia miedzy dusza i cialem- to dwie rozne rzeczy i maja rozna trwalosc. Nauka o nagrodzie wiecznej w niebie i zmartwychwstaniu cial wychodzi- jak mi sie wydaje- od Jezusa. Dlatego prosze, zebys mi pokazala, ze Jezus gdzies sam sobie przeczy lub, ze sie myli mowiac, ze cialo umrze a dusza nie.
-
Mala odpowiedz na twoje cytaty- autorstwa Jezusa: \"Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.\" (Mt 10,28) Prosze o cytat, w ktorym Jezus mowi, ze dusza ludzka umiera wraz z cialem.
-
\"uśmiercony został w ciele, ale ożywiony w duchu. W tym też stanie poszedł i głosił duchom będącym w więzieniu\" Moze troche czytania ze zrozumieniem- jesli czytam, ze \"w tym stanie\", to wnioskuje, ze \"w duchu\" poszedl do Otchlani. W tym cytacie nie pisze, ze zostal \"uznany za prawego w duchu\", lecz \"uśmiercony został w ciele, ale ożywiony w duchu\". A to roznica- czym innym jest to, za kogo mnie ktos ma, a czym innym to, co faktycznie sie ze mna dzieje. Wiec moze wyjasnisz mi, kiedy ten Jezus byl w koncu w tym wiezieniu (czyli Otchlani)? Bo w waszej Biblii pisze, ze Jezus bedac duchem udal sie do Otchlani glosic dobra nowine- a wiec logicznie: 1) nie bylo to przed wcieleniem, bo wtedy nie bylo jeszcze co glosic (moglo sie to odbyc dopiero po fakcie odkupienia) 2) nie bylo to po zmartwychwstaniu, bo Jezus mial wtedy Cialo, a w tekscie pisze, ze udal sie tak duchowo. 3) Logiczne jest, ze po zbawieniu ludzkosci, od razu poszedl to oglosic duchom zmarlych, ktorzy od wiekow na to zbawienie czekali- a wiec od razu po smierci. Z chwila zmartwychwstania CALE stworzenie bylo zbawione- nie tylko zyjace i przyszle pokolenia, ale i przeszle!
-
Jeszcze raz, bo niedlugo strace cierpliwosc: 1P 3, 18-19: Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł ogłosić nawet duchom zamkniętym w więzieniu. W tym cytaciku jest, ze Jezus umarl na ciele, a nie na duchu. Bo jego duch w czasie miedzy smiercia a zmartwchwstaniem przebywal w Otchlani. Logiczne, prawda? A jesli dla ciebie nie jest to logiczne, to wyjasnij mi, kiedy On byl w tej otchlani i czy udal sie tam z cialem. Tutaj dla ciebie wersja SJ, z ktorymi tak sie zgadzasz. Mysle, ze jest nawet dosadniejsza od Tysiaclatki: \"Bo nawet Chrystus raz na zawsze umarł za grzechy, prawy za nieprawych, aby was przywieść do Boga: uśmiercony został w ciele, ale ożywiony w duchu. W tym też stanie poszedł i głosił duchom będącym w więzieniu. Uprzejmie prosze o twoja interpretacje tego cytatu.
-
Mysle, ze jesli mamy dalej rozmawiac, musimy sobie wyjasnic kwestie duszy niesmiertelnej. Inaczej cala ta dyskusja jest jalowa. Ja juz ci tlumaczylam, ze umarlo cialo Jezusa, dusza zas nie, bo jest niesmiertelna. Tak samo dzieje sie z ludzmi- ich ciala umieraja, dusze jednak nie. Wiesz, dla mnie jest sprawa jasna, ze jak cialo sie nie rusza, nie oddycha, serce nie bija, to jest ono martwe. Dla Ciebie nie? Bo wlasnie to mozna bylo powiedzieco ciele Jezusa. Czyli bylo ono martwe? Cytat tez podalam- ze umarlo cialo Jezusa, on zas w tym czasie (miedzy smiercia a zmartwychwstaniem) przebywal w Otchlani, gdzie glosil duszom zmarlych. Teraz ty pokaz mi cytat, w ktorym jest mowa o tym, ze umarla dusza Jezusa. Aha- nadal nie wiem, z jakiej religii jestes. Doczekam sie uprzejmej odpowiedzi?
-
A moge wiedziec, jaka religie reprezentujesz? Bo z taka nauka sie jeszcze nigdy nie spotkalam.
-
1P 3, 18-19: Chrystus bowiem również raz umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was do Boga przyprowadzić; zabity wprawdzie na ciele, ale powołany do życia Duchem. W nim poszedł ogłosić nawet duchom zamkniętym w więzieniu. Wynika z tego jasno, ze martwy byl cialem. Jego duch zas przez te 3 dni (kiedy cialo nie zylo) przebywal w Otchlani, gdzie oglosil zbawienie duchom zmarlych.
-
Jezus umarl tak samo jaki i kazdy czlowiek! Po prostu sie nie ruszal! Rozkladal! Co tu jest do tlumaczenia? Po to zstapil na ziemie, zeby umrzec w ciele. Gdyby mial umrzec w duchu, to nie musialby schodzic na ziemie- bo i po co?
-
Wiesz co celtic, na tym forum jest mnostwo osob takich jak ty- wielcy moralizatorzy, ktorzy zamiast konstruktywnie dyskutowac, wymadrzaja sie i kryykuja. Mam propozycje- jesli nie podoba ci sie nasza dyskusja, to nie bierz w niej udzialu. Bo my tu nie rozmawiamy o polityce, ani wojnach krzyzowych, ale o pismie sw. Twoj komentarz nijak tu wiec nie pasuje. Dlatego jesli chcesz tu przeanalizowac jakis cytat albo zadac pytanie do jakiejs religii- zapraszamy. Jesli nie, to daj sobie spokoj, bo komentarze tego typu do niczego nie prowadza.
-
NIkt tutaj sie cytatami nie obrzuca- moze powinnas troche poczytac ten topik, zanim zaczenisz oceniac. My tutaj interpretujemy cytaty w celu podparcia tez przez nas reprezentowanych. A moze ty w inny sposob udowodnilabys nauke swojej religii?
-
Moralizatorka sie znalazla. To juz na forum nie mozna rozmawiac o roznicach w interpretacji biblii? A mozna wiedziec dlaczego?
-
Jakie tam znowu wojny? To juz podyskutowac \"dla sportu\" nie mozna? To po co jest to forum? Do prawienia sobie komplementow?
-
Mialo byc Ojciec i Duch.
-
A jak Ojciec i Syn mieli umrzec, jak nie mieli ciala???? Pomysl troche!
-
Jestes SJ? Bo widze, ze zapominasz o istnieniu duszy. Umarlo cialo Jezusa a nie jego duch. KK uczy, ze to samo nastepuja podczas smierci czlowieka- cialo umiera, a dusza zyje dalej. Tak wiec nie kpij sobie, ze Bog przestal istniec.
-
Widzisz, istota Dobrej Nowiny nie jest opowiadanie ludziom o znakach zblizajacego sie konca, ale o milosci Bozej i zbawieniu (wnioskuje, ze jest zaangazowana osoba, wiec mysle, ze wiesz, co to jest kerygmat?). Ludzie powinni nawracac sie z serca, a nie ze strachu (bo czy mozemy tu mowic o szczerym nawroceniu, czy raczej o zabezpiezeniu sobie miejsca w raju?). NIe mam pretensji do Pana Jezusa, gdyz On nie straszyl ludzi. NIe mowil, ze niedlugo bedzie koniec swiata i jesli chce sie przezyc, trzeba sie szybko nawrocic. On uzdrawial chorych, glosil dobra nowine o zbawieniu, nakazywal milosc blizniego. Znaki, ktore podal, mialy zapowiadac jego powtorne przyjscie, ktorego apostolowie z niecierpliwoscia oczekiwali (a wiec nie bylo w tym straszenia Armagedonem !). Jako osoba myslaca rowniez widze wiele niepokojacych zjawisk na swiecie- maja one odniesienie do Pisma sw. Ale niestety nie wszystkie znaki wystepuja na raz, niektorych w ogole nie ma. Chcialam Ci tylko uswiadomic, ze wiele tych znakow juz wczesniej wystepowalo z o wiele wiekszym natezeniem. Nie jest wiec prawda utrzymywanie, jakoby w ostatnim czasie wszystko sie tak pogorszylo i ze widac golym okiem, ze koniec jest bliski. Wystarczy poczytac troche statystyk historycznych, zeby zobaczyc, ze obecne zjawiska nie sa niczym nowym, ani niezwyklym. Co do gloszenia- chyba sie nie rozumiemy. Twierdze, ze bardzo dobra rzecza jest gloszenie- jesli ma sie czas, umiejetnosci, wiedze lub swiadectwo zycia... Chyba nie powiesz, ze matka z trojka dzieci ma chodzic po sasiadach i glosic, kiedy w domu czekaja dzieci, pranie, sprzatanie itd.? Wg mnie taka kobieta powinna prowadzic przykladne zycie, przekazac swoim dzieciom wiare i kiedy nadarzy sie okazja dac swiadectwo wierze. Widac, ze jestes mloda osoba, pelna idealow. Ale zauwaz, ze ty sama glosilas w grupie, na fali emocji zwiazanych z koncertem. Czy gotowa jestes isc raz w tygodniu od drzwi do drzwi? (Juz bez tego koncertowego entuzjazmu) Czy uwazasz, ze jestes do gloszenia przygotowana? Ja osobiscie glosilam juz niezliczone ilosci razy- na rozne sposoby, z roznymi ludzmi. I dlatego mysle, ze moge wydac taki osad, ze nie kazda osoba sie do tego nadaje, zeby sensownie przekazac drugiemu Dobra Nowine! Osoba taka jest fantastyczna wsrod swoich przyjaciol i tam daje swiadectwo o Jezusie, ale niestety nie potrafi tego przekazac obcym. Jestem zdania, ze Kosciol jest tak stworzony, ze kazdy ma w nim swoje miejsce i swoje zadanie. Jedni sa nauczycielami, inni prorokami, a inni ewangelizatorami. Kazdy wg zdolnosci, jakie dostal od Boga. Bo- uwierz mi- inna rzecza jest glosic swoim bliskim, a inna isc do obcych, wrogo lub obojetnie nastawionych ludzi. I do tych obcych powinni isc ci, ktorzy faktycznie maja cos do powiedzenia i wiedza jak to zrobic, bo w przeciwnym wypadku moga jeszcze ludzi zrazic i osiagnac efekt przeciwny. Nawet Pan Jezus powysylal na tzw. misje swoich uczniow, ktorych wczesniej do tego zadania przygotowal. NIe wysylal natomiast tlumu, ktory za nim szedl. Zadaniem KAZDEGO zas jest glosic w swoim otoczeniu- wsrod rodziny, przyjaciol, znajomych oraz przy tzw. okazji.
-
----> krol lewek: mysle, ze moje wypowiedzi sa dosc obiektywne, gdyz maja podstawy w nauce, a nie subiektywnych odczuciach (dla twojej informacji studiuje juz kupe czasu historie, zeby wiedziec, jak sie sprawy mialy w poprzednich wiekach). Po drugie, czy naprawde uwazasz, ze zastaszanie ludzi zblizajacym sie koncem swiata ich szczerze nawroci? Po trzecie, ja nie zaprzeczam, ze obowiazkiem kazedego chrzescijanina jest gloszenie, kiedy nadarzy sie ku temu okazja. Ale czy jego obowiazkiem jest chodzenie od drzwi do drzwi? mysle, ze do szerszych akcji powolane sa takie osoby, ktore maja na to i czas i zdolnosci. Pozostale osoby, ktore maja swoje rodziny i nie maja ani czasu ani nie czuja sie na silach do gloszenia, odwiedzania obcych ludzi, moga tak samo swiadczyc swoim zyciem (bez slow) albo tez przy nadarzajacej sie okazji wyznac swoja wiare- i mysle, ze nie sa przez to gorsze od misjonarzy i ewangelizatorow. Chyba sie ze mna zgodzisz? Jestes SJ?
-
-----> \"nie wiem jak dla was\": czy napewno wczesniej dzieci nie byly nieposluszne rodzicom? Czy nie przybierali pozorow poboznosci? Ja raczej sadze, ze wczesniej wiekszosc grala swietych, zeby nie byc wykluczonych ze spolecznosci. Dzisiaj kazdy otwarcie mowi i pokazuje, czy wierzy, czy tez nie. Czy wczesniej ludzie bardziej milowali Boga niz rozrywke? To powinnas zaznajomic sie chociazby z tym, co dzialo sie w zamierzchlych czasach w klasztorach- jak to ludzie wstepowali do klasztorow, zeby sie im lepiej zylo- nie modlili sie, tylko kurwili (przepraszam za wyrazenie- ale tak wlasnie bylo). A i poza klasztorami nie bylo lepiej. 40-45% dzieci pochodzilo z nieprawego loza! Jak myslisz, jak duzy jest dzis odsetek takich dzieci? Zapewniam cie, ze o wieeeele mniejszy. Co do epidemii, to przypomnij sobie chociazby dzume, w wyniku ktorej w sredniowieczu 1/3 europejczykow zginela. Czy przypominasz sobie w ostatnim czasie epidemie na taka skale? A moze czytalas cos o wojnie 30-letniej, ktora spodowowala niesamowite spustoszenie w Europie? Zginelo wtedy tyle ludzi, ze smialo mozesz to porownac procentualnie do 1. wojny swiatowej. (Nota bene: 17 wiek byl od poczatku do konca wypelniony wojnami europejskimi) Proponuje nie spekulowac i nie wypowiadac osadow, jesli nie masz wystarczajacych informacji. To co piszesz jest twoim subiektywnym odczuciem. Takie odczucie mieli ludzie juz od czasow Jezusa- kazdemu pokoleniu sie wydawalo, ze jest gorzej niz wczesniej. Ale nauka niestety tego nie potwierdza. Wojny byly i beda, tak samo trzesienia ziemi (wystepuja z rozna sila juz od zarania dziejow), epidemie i degeneraci. Jesli z uwaga czytasz pismo sw., postaraj sie po prostu byc w kazdej chwili gotowa na koniec i nie strasz ludzi, bo to zachowanie sekciarskie a strachem nikogo nie nawrocisz.
-
Kosciol opiera sie na slowach Jezusa, wg ktorych nie znamy dnia ani godziny. Koniec swiata moze nadejsc w kazdym momencie i kazdy chrzescijanin powinien byc w kazdej chwili na niego przygotowany. Wspomniane tu znaki wykorzystywane sa przez SJ do zastraszania ludzi. Jesli bowiem przeanalizowac je na plaszczyznie historycznej i globalnej, to nie sa one niczym nadzwyczajnym. W minionych wiekach sytuacja ludzi byla o wiele gorsza niz obecnie, bylo wiele katastrof, ciagle wojny, rozboje, strach bylo zyc. Obecnie jest o niebo lepiej niz wczesniej- zyjemy dluzej, mamy leki na wiekszosc chorob i epidemii, ilosc wojen sie zmniejszyla.... Dlaczego wiec mam twierdzic, ze koniec swiata jest bliski? Czy dlatego, ze SJ tego tak bardzo chca?
-
Skoro nikt nie wie, keidy ten dzien przyjdzie i wszyscy powinni byc nim zaskoczeni, na jakiej podstawie twierdzisz, ze to juz niedlugo? Czy to nie jest tak, ze to \"niedlugo\" jest juz gloszone od 1914? No to ladne mi niedlugo.... Dla wyjasnienia pozycji- jestes SJ?
-
Zimowe starania o dzidzie Kobiety ŁĄCZMY SIĘ...NAPEWNO SIĘ NAM UDA!
Aga1979 odpisał GosiaczekS na temat w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci
Ewa, dzieki za info. Skoro to takie zroznicowane, poprosze mame, zeby sie wypytala, jak to jest konkretnie u nas. Tak wewnetrznie, to ja juz zrezygnowalam z tych calych staran. Wychodze z zalozenia, ze i tak sie nie uda. Moze te badania za miesiac cos wykaza? A jak nie, to bede musiala dluugo blagac meza, zeby sie poszedl przebadac. Juz to widze.... Ta zraniona meska duma.... Jeszcze mi powie, ze skoro tak, to oni nie chce miec dziecka.... Wiec mam nadzieje, ze jak cos jest nie w porzadku, to ze to jest u mnie, a nie u niego. Moze na jesieni sie przez przypadek uda, jak juz bede po egzaminach? Ewa, a jak ty sie czujesz? Wszystko w porzadku? -
\"niezgadzam sie\"----> Powiedz mi, gdzie w biblii pisze, ze Bog stworzyl swiat za posrednictwem aniola? Gdzie tu sens? Po co Bog potrzebowal posrednictwa???