Witaj. Tak niesmialo sie wpisuje, bo wlasciwie chcialabym miec dziecko, ale okropnie sie boje, ze sie nie uda. Boje sie wogole zapeszac piszac cokolwiek na ten temat. Tyle na forum jest topikow dziewczyn, ktore sie strasznie dlugo staraja i nic. I przestraszyly mnie. Jestem wrecz przekonana, ze podziele ich los!
A musze dodac, ze stoczylam z mezem prawdziwa batalie, zeby sie w koncu zgodzil na rozpoczecie staran. Bo on to by najchetniej odlozyl to \"na pozniej\". I teraz dalej boje sie, ze mu sie odwidzi....
I w ogole to taka dziwna historia z tymi calymi \"staraniami\", bo przeciez trzeba najlepiej utrafic te najbardziej plodne dni i najlepiej nie wspolzyc codziennie, bo podobno plemniki sa slabe.... A jak sie tak wspolzyje czesto, to niestety nie widac, czy sluz jest plodny czy nie- i skad ja mam to wiedziec?
Wiec tak ogolnie boje sie, ze sie nie uda. Dopiero zaczynamy nasze starania- to pierwszy cykl- a ja juz panikuje. Chyba nienormalna jestem......
A jak ty do tego podchodzisz? Boisz sie, ze sie nie uda?