Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

wyglądam jak potwór

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. Dziewczyny! Niejedna z Was pytala o mikrodermabrazje, a i ja sama bylam ciekawa tego zabiegu. Nareszcie udalo mi sie go przeprowadzic na wlasnej skorze (pare godzin temu) i juz zdaje relacje: sam zabieg trwa jakies 10 minut, moze nawet krocej, ale trzeba do tego doliczyc oczywiscie demakijaz, peeling, maseczke, masaz, nalozenie kremu itd, co daje w sumie godzine. Specjalnym przyrzadem kosmetyczka jakby odkurza skore twarzy, szyi i dekoltu. Uzywam okreslenia \"odkurza\", bo to wlasnie tak dziala - zasysa skore, jesli mozna to tak nazwac. Nie jest to ani bolesne, ani nieprzyjemne. No i czuc delikatnie jak mikrokrysztalki korundu obijaja sie o skore i ja czyszcza. Kosmetyczka powiedziala, ze pelny efekt widac bedzie po kilku dniach, ale ja juz widze poprawe :) Skora jest czysta, jasniejsza, rozswietlona i niesamowicie gladka :) Na razie sie jeszcze swiece od kremu, nie moge go zmyc do jutra rana, wiec po zmyciu bedzie jeszcze lepiej to widac. Przebarwienia staly sie troche bledsze, ale po pierwszym razie nie mozna oczekiwac cudow. Mysle, ze spokojnie po kilku zupelnie znikna. Nie mam zadnego zaczerwienienia, ale to pewnie przez to, ze nie mam wrazliwej skory. Reasumujac - goraco polecam ten zabieg. Jestem dopiero po pierwszym razie, ale juz wiem, ze to mi pomoze. Nie jest to tania przyjemnosc, ale trudno - trzeba ponosic konsekwencje, skoro chcialo sie bezmyslnie maltretowac twarz na wlasne zyczenie... Jutro moja skora moze potrzebowac mega nawilzenia, tak mowila kosmetyczka. I moze byc troszke podrazniona i piekaca - zobaczymy. Wszystko Wam opisze. Za tydzien ide na drugi raz. A potem wyprobuje peeling kawitacyjny. Mam nadzieje, ze to juz poczatek konca mojego nalogu :) Czego i Wam zycze.
  2. Uważajcie na rumianek, bo może uczulać :( Jak przemywałam sobie twarz wywarem z rumianku, to dostałam po jakimś czasie bardzo brzydkich zmian uczuleniowych na twarzy, które długo leczyłam.
  3. Mag - ja uzywam tej glinki, niestety nieregularnie (mam 10.000 innych maseczek, ktore musze zuzyc, bo inaczej minie termin ich waznosci). Moge wiec napisac o efekcie natychmiastowym, zaraz po zmyciu. Otoz skora jest zdecydowanie bardziej czysta, jasniejsza, rozswietlona. Slyszalam wiele opiniii, ze jak stosuje sie ja regularnie, to znikaja zakorniki i pryszcze, ale tak jak pisalam - nie mialam okazji by sie przekonac (z wlasnej glupoty, bo przeciez zalezy mi na tym by pozbyc sie zaskornikow). Dobrze, ze mi o niej przypomnialas, dzisiaj ja przeprosze. Dziewczyny! Kupilam sobie krem punktowy wybielajacy przebarwienia Flos-lek. Kosmetyczka poradzila mi na czerwone plamki po ranach. Ponoc pomaga. Bede zdawac relacje. Moze mialyscie juz okazje wyprobowac ten krem i mozecie cos o nim napisac?? Coraz bardziej zaluje, ze wpakowalam sie w ten okropny nalog, bo teraz widze jaka jeszcze dluga droga przede mna, zeby moja cera wygladala normalnie, jak kiedys.
  4. Jestem juz po zabiegu, niestety nie mikrodermabrazji, tylko zluszczaniu kwasami owocowymi. Na mikrodermabrazje ide za tydzien, tak polecila mi kosmetyczka. Oczywiscie nie przyznalam sie jej do nalogu, a ona o dziwo powiedziala, ze mam ladna cere i widzi, ze dobrze pielegnowana... To fakt, ze moja cera wyglada teraz lepiej niz kiedys, ale nie jest to jeszcze ideal. Babka powiedziala, ze jest dobrej mysli i raczej wszystkie przebarwienia i blizny sie usunie. Oczywiscie nie po jednym zabiegu, ale po kilku. A te kwasy to tez fajna sprawa, ja mialam robione stezeniem 40%. Mowie wam, takie zabiegi sa chyba najlepsza motywacja - nie sa tanie, ale efekty sa widoczne i szkoda by bylo je teraz zaprzepascic wyciskaniem (szkoda tej kasy i efektow). Za niecaly tydzien mam kolejny zabieg, wiec do tego czasu na pewno nie rusze twarzy. Pozniej za tydzien kolejny i kolejny. I tak z tygodnia na tydzien cera bedzie w lepszej kondycji, a ja nie bede jej ruszac. Coz chciec wiecej?
  5. Dziewczyny, nie lamcie sie. Na kazdego przyjdzie czas. Niektorym wszelkie tlumaczenia nie pomagaja (mnie nie pomagalo nic), po prostu nadchodzi taki moment w zyciu, gdy mowimy sobie w koncu \"ok, juz dosc\" i przestajemy. Predzej czy pozniej przyjdzie czas na was, zobaczycie. Badzcie tylko cierpliwe i jesli juz musicie, to starajcie sie oczyszczac twarze delikatnie, z jak najmniejsza szkoda dla skory. Jutro ide na pierwszy zabieg mikrodermabrazji - napisze jak bylo.
  6. Nie bylam jeszcze u terapeuty, ale zamierzam. Na razie odstawilam tabletki anty, zobaczymy jak to wplynie na moja cere. Mam nadzieje, ze bedzie lepiej, w koncu to straszna chemia. W zwiazku z odstawieniem tabletek, mam wiecej energii i radosci, wiec na razie nie ciagnie mnie do samookaleczania sie. W tym tygodniu chyba juz sie w koncu zdecyduje na pierwsza mikrodermabrazje. Im szybciej zaczne, tym szybciej skoncze z nalogiem. Skonczyl mi sie olejek Hauschki i nie mam pomyslu co nakladac na twarz w te mrozy. Macie jakis pomysl? krem Schellera marchewkowy bedzie chyba niedobry, bo on glownie nawilza... Nie mam nic innego tlustego, ale nieszkodliwego...
  7. Dziewczyny, brak Wam mobilizacji. A wlasciwie to nam, bo u mnie tez nie jest rewelacyjnie. Ale ostatnio przegladalam stare zdjecia, sprzed kilku lat, na ktorych bylam ladna, usmiechnieta, opalona... To mnie troche zmobilizowalo do tego, by wygladac tak jak wtedy albo i lepiej. Poza tym jestem coraz blizej zabiegu mikrodermabrazji. To tez moze byc niezla mobilizacja, bo wydajemy w koncu mnostwo kasy na taki zabieg, wiec potem szkoda by bylo znowu sie zmasakrowac i zniweczyc efekty zabiegu... Tak wiec obejrzyjcie jakies swoje stare zdjecia i przypomnijcie sobie jakie wtedy bylyscie szczesliwe bez potrzeby codziennego wyciskania! Jak Wam sie wtedy lepiej zylo! Ja poczulam doslownie przyplyw energii i checi do dalszej walki. Poza tym ide we wtorek do terapeuty, moze w koncu dostane odpowiedz na to jak z tym nalogiem skonczyc... Zycze Wam wszystkim powodzenia. I pamietajcie - nic nie trwa wiecznie, tak wiec nasz nalog tez nie moze ;)
  8. Tak, Linomag zostawia tlusta warstwe. Na dzien nie polecam, chyba, ze po domu. Ja smaruje na wieczor, po pracy. Bardzo ladnie wyrownuje koloryt i nadaje jakby delikatny efekt opalenizny. Po jakims czasie sie wchlania i cera juz nie jest taka tlusta. Na poczatku zapach wydaje sie dziwny, ale mozna sie przyzwyczaic - teraz jest dla mnie nawet przyjemny :) Wlasnie przed chwilka go nalozylam...
  9. U mnie jest nadal OK, tylko teraz walcze z czerwonymi plamami. Na razie staram sie jak najczesciej nakladac Tointex, troche pomaga, te mniejsze wlasciwie bledna, gorzej z tymi wiekszymi, ktore regularnie maltretowalam, zeby poprawic efekt... Sprobuje wkrotce z wit. E. A Wy jak sobie dajecie rade z plamami? Kupilam ostatnio krem pod oczy Hauschki - jest bardzo fajny i lekki, o niebo lepszy od tych wszystkich klejacych zelow Flos Leku czy Ziaji...
  10. Ja teraz codziennie stosuje tonik regulujacy Hauschki, odczekuje 5-10 minut i nakladam olejek. Poki co olejek sie u mnie sprawdza, zwlaszcza w te straszne mrozy. Oprocz tego smaruje twarz na noc Linomagiem, na zmiane z naparem z siemienia lnianego. Musze przyznac, ze moja cera ulega stopniowej poprawie, ale to glownie dzieki temu, ze nie ciagnie mnie do wyciskania. Martwia mnie tylko czerwone slady po rankach, bo schodza opornie. Musze w koncu wyprobowac patent jednej z dziewczyn, uzywajac soku z wit. E. Na razie smaruje Tointexem, ale zalecaja 3 razy dziennie, a ja stosuje tylko raz, na noc, wiec w sumie nie moge spodziewac sie szybkich efektow. Poczekam jeszcze tydzien, dwa i pojde w koncu na mikrodermabrazje, a potem na zamykanie naczynek. Oczywiscie zdam relacje. Zaczynam dostrzegac swiatelko w tunelu
  11. zuzak - zgadza sie, po samoopalaczu mniej widac wszelkie paskudztwa na twarzy, dzieki czemu nie ciagnie tak do wyciskania. W ogole ladniej sie wyglada, nie jest sie trupio bladym. Nie polecam Ci na razie solarium, bo mozesz sie nabawic przebarwien po bliznach, ktore zapewne masz. Poza tym skora jest zmeczona wyciskaniem i trzeba dac jej odpoczac. Ja samoopalacza uzywam tylko wtedy, jak gdzies wychodze, z kims sie spotykam i to niewielka ilosc (akurat ten Clarins jest taki, ze niewiele potrzeba by efekt byl ladny). Generalnie staram sie ograniczac jego nakladanie, bo to sama chemia, boje sie wysypu.
  12. Widzialam, ze niedawno zostal poruszony temat kosmetykow Schellera. Tak dla jasnosci przypomne, ze ja polecalam krem marchewkowy i pomaranczowy, a nie ananasowy (zeby nikt nie mial do mnie pretensji, ze polecilam to co nie trzeba :) ). O ananasowym slyszalam rozne opinie - w tym sporo negatywnych, niestety. Jesli chodzi o moj stan cery, to jest nienajgorszy, ale jakos wolniej goja mi sie wszelkie ranki i blizny niz kiedys. Znacie cos dobrego do lykania, przyspieszajacego gojenie sie skory? Chyba powinnam zaczac brac cos takiego. Uzywam od Sylwestra samoopalacza Clarins i jestem poki co zadowolona - nie zapycha mi porow (przynajmniej na razie), wrecz cera jakby poprawila sie, ale nie dam sobie glowy uciac, ze to dzieki niemu (raczej w to nie wierze). Daje ladny efekt, mysle, ze zostane przy nim do momentu, gdy juz naprawde calkowicie wylecze twarz. Brunetcia - ktorego Ty dokladnie uzywalas? Na wizazu najlepsze opinie ma ten ze starej wersji, w takim bialo-zoltym opakowaniu. Ja mam z tej nowszej, w brazowej tubce, przeznaczony specjalnie do twarzy, w zelu. Podobno dobry jest tez w mleczku. znow to zrobilam - jeszcze niedawno mialam ten sam problem, tez nie moglam przestac po jednym usunietym paskudztwie. Teraz na szczesce jak cos rusze, to umiem sie pohamowac przed nastepnymi. No i co najwazniejsze - jak widze, ze cos nie chce wyjsc, to zostawiam to i najwyzej potem usuwam juz dokladnie, albo zwalczam masciami i samo znika (to sie niestety zdarza rzadko). Tribiotic odstawilam zupelnie, moze kiedys do niego wroce. Teraz nie nakladam na swieza rane nic i wierzcie mi, ze sie szybciej goi, niz posmarowane Tribim, mascia z wit. A itp. Dopiero na drugi dzien smaruje rane Tormentiolem, a jak juz sie zagoi i jest nowy naskorek, to maseczka rewit. Hauschki. Takie polaczenie daje bardzo dobre rezultaty. Tylko wlasnie mam problem z gojeniem sie czerwonych plamek. Kiedys dosc szybko bladly, teraz nie chca :(
  13. brunetcia - mozliwe, ze pisalas, ja juz nawet nie pamietam co sama pisalam wczesniej... Boje sie ryzykowac nawet z tak dobrym samoopalaczem, dlatego wycyganie na razie sama probke. Na Sylwestra wystarczy. Wezme jeszcze probke Clarinsa ale w mleczku, podobno tez bardzo dobry. Moze ten w mleczku nie bedzie zapychal porow ze wzgledu na swoja konsystencje? Poki co nie moge opalac twarzy, bo mam te przeklete plamy i nie chce sie meczyc nakladajac przed opalaniem filtr przez 10 min na kazda mala plamke, a po opalaniu - kolejne 10 min korektor, zeby moc sie pokazac ludziom na oczy. Poki mi nie zejda plamy, pouzywam troche samoopalacza, bo juz na ta swoja blada gebe patrzec nie moge... Zobaczymy czy mnie wysypie czy nie.. W sumie to juz mi wszystko jedno. A jak juz zejda mi plamy po mikrodermabrazji i bede miala sliczna gladka buzke jak kiedys (!), to bede opalac twarz raz na jakis czas, a co tam. Raz, w porywach do dwoch tygodni nic mi sie nie stanie. Tlumacze to sobie tak, ze wcale zmarszczek mi nie przybedzie, bo bede uzywac tylko naturalnych kosmetykow. Mam nadzieje, ze te zmarszczki to wynik solarki + chemii w kosmetykach. A jak bedzie solarka + natura, to rachunek sie wyrowna i nie bedzie zmarszczek ;)
  14. Ja postanowilam nie opalac twarzy; wylaczam lampy na twarz, nakladam 3 warstwy chusteczek i na to koszulke. Jest mi goraco jak nie wiem, ale idzie wytrzymac. Jutro wybiore sie do perfumerii po probke samoopalacza Clarins. Czytalam, ze jest dobry i ze nie zatyka porow (choc to pewnie sama chemia). Mam zamiar posmarowac nim twarz na dwa dni przed Sylwestrem i bede miala rowna opalenizne wszedzie. Nie chce kupowac calego, bo mi sie nie oplaca na samego Sylwestra. No chyba, ze tak mi sie spodoba, ze bede chciala uzywac tez i pozniej. Uzywalyscie moze go?? Jesli tak, prosze o opinie! Boje sie strasznie wysypu po samoopalaczu. Mialam tak po kremie brazujacym Bielendy...
  15. Mysle, ze nie ma co winic skladu olejku. Nie mozemy popasc w paranoje :) Sklad jest naprawde dobry, Hauschka generalnie jest dobry i nie trzeba sie doszukiwac w nim wad, bo to tylko dziala na podswiadomosc niepotrzebnie. Jak bedziesz sobie wmawiac, ze nowy sklad olejku jest do bani, to bedzie Ci szkodzil. Tak samo jak nowy krem regenerujacy Schellera - ma dosc dlugi sklad, troche w nim chemii, ale generalnie jest ok - tak ocenili go na topiku Natura Gora. Mimo, ze nie jest idealny. Idealy nie istnieja ;)
×