Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Daylight

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez Daylight

  1. Daylight

    Polki mieszkajace na stale w Niemczech

    26 lat Bottrop (NRW) 2 lata
  2. Daylight

    Polki mieszkajace na stale w Niemczech

    To ja sie dolacze do milego grona - od 2 lat i 3 miesiecy mieszkam sobie w Bottrop - malym miasteczku w NRW. Od 1.12 pracuje \"bei Aldi\", ale szczesliwa z tego powodu nie jestem, bo to praca na zaledwie 18-godzin tygodniowo. Poza tym z wyksztalcenia jestem nauczycielem jezyka niemieckiego i marzylaby sie mi praca w nieco innej \"branzy\" niz handel. Jestem mezatka, mój maz jest Polakiem i mamy tu tez praktycznie samych polskich znajomych. To mnie troszke gnebi, bo mam okazje tylko w pracy rozmawiac po niemiecku, a to za malo. Wlasciwie nie mam problemów z jezykiem, dzieki studiom w Polsce, ale mimo wszystko przydalby sie ktos, z kim moglabym codziennie rozmawiac w obcym jezyku. Na dzien dzisiejszy takich osób brak. Tesknie za Polska i gdybym miala perspektywy na dostatnie zycie tam, to bez wahania wrócilabym. Mój maz tez, mimo ze siedzi tu juz od ponad 13-tu lat. Pozdrawiam wszystkie teskniace i sercem bedace przy Polsce :)
  3. Nino, Famfaramfo - wy jako zalozycielki (opiekunki topiku) i inni, ktorzy pozostawili na tym topiku jakis slad - nie pozwólcie by temat \"umarl\". Wasze wpisy, odczucia, przezycia sa naprawde ukojeniem dla obolalej duszy.
  4. Czytam Wasz topik i zalewam sie lzami...Jestescie tacy dzielni, tacy silni. Temat trudny,prawie tabu, ale z drugiej strony dajacy jakas nadzieje, niesamowita energie... W sobote 27.08 zmarla moja babcia. Odeszla nagle, ale jakos tak cichutko, w obecnosci swoich dwóch córek, ziecia i nastarszego wnuka. Nie bylo mi dane sie z nia pozegnac, bo mieszkam daleko. Bylam w Polsce na urlopie przed miesiacem i serce mnie boli, bo nie pamietam czy powiedzialam jej \"do widzenia\", nie pamietam czy pocalowalam ja choc w policzek...W ostatnich latach zycia stala sie obca - choroba Alzheimera - nie rozpoznawala nas, malo sie odzywala, zyla w swoim swiecie - zalekniona, bezradna jak dziecko i taka samotna...:( Jej smierc mnie bardzo boli, bo mam wrazenie, ze mimo ze byli z nia wszyscy to ona odczuwala pustke i samotnosc...:(
  5. Annie, no wlasnie, czyli nie wiadomo czego oczekiwac z ta cera :( Ty to faktycznie sie moglas zdenerwowac, skoro zawsze mialas czysta, gladziutka buzie, a naraz (wskutek tej trucizny, bo jak to inaczej nazwac), zaczyna sie dziac cos niedobrego. Mój maz mnie pociesza, ze moze po odstawieniu nic juz nie wyskoczy, w koncu mam juz te swoje 26 lat, ale ja tam, wczytujac sie w komentarze dziewczyn, trace powoli nadzieje. Xanim - witam i dziekuje za mile powitanie w Waszym gronie:) Ciesze sie, ze nick Wam sie podoba, to bardzo mile. Dobrze wiedziec, ze czlowiek nie jest sam z tym problemem, tylko znajduje zyczliwe osoby, ktore doradza i podziela sie doswiadczeniami. To pozwala na szybsze podjecie tej wlasciwej decyzji.
  6. Witajcie dziewczyny, widze z opisu ze wszystkie trzy czujemy sie podobnie, czyli jednym slowem nie do zycia. Ja jakos nie poznaje siebie - zawsze pelna wigoru i energii, w ostatnim czasie marze tylko o tym by zaszyc sie pod koldra i usnac, zeby tylko nie czuc tych cholernych dolegliwosci. I w sumie tez mam powody do radosci - wyprowadzamy sie nareszcie z mezem od tescia i konczymy powoli z remontem. (Tzn wlasciwie to maz z tesciem koncza, bo ja w tym stanie to tylko kula u nogi tam jestem). Normalnie to skakalabym z radosci, a tak to strasznie osowiala jestem jakas i nic mnie nie cieszy. Ba, nawet ze znajomymi mi sie nie chce plotkowac przez telefon, a to juz naprawde jest do mnie niepodobne ;) Tak sobie mysle, moze to faktycznie te cholerne piguly spowodowaly takie spustoszenie w naszych organizmach. Ja niestety do konca opakowania dalej jade na tym koksie, ale potem to rzucam bez dwoch zdan i basta ! No cóz, mimo samopoczucia zycze Wam milej niedzieli i dbajcie o siebie. Pozdrowionka :)
  7. A****A --> Ja sie anemii nabawilam na wlasne zyczenie, bo albo w ogole w pracy nie jadlam, albo jadlam cos na chybcika, problem w tym, ze jesli juz cokolwiek jadlam to nie bylo to mieso - zylam na jogurcikach, serkach i suchych bulkach. Wedliny mi cos ostatnio nie podchodza. (Zwlaszcza ze jestem z Niemiec, a tutaj zadnych swiezosci, tylko to paczkowane swinstwo :(:O), mieso tez jakby tylko odswietnie w niedziele i na tym sie konczylo. Ale anemii mozesz tez sie nabawic przez obfite krwawienia miesieczne, ogolnie utrate krwi. W kazdym razie objawowo czulysmy sie podobnie i tak na chlopski rozum to ta anemia to jeszcze nie jest tragedia. Dostaniesz zelazo i powinno sie unormowac. Ja w sumie lykam 5 dni, a z kazdym dniem jakby czuje lekka poprawe. W kazdym razie jutro wracam do pracy, a strasznie mi sie nie chce :( Dziekuje za mile powitanie :) Cmok. I nie martw sie, najwazniejsze to myslec pozytywnie - moze faktycznie jestes przemeczona i po prostu potrzebujesz regeneracji.
  8. Maag. dziekuje za duchowe wsparcie, to naprawde pomaga :) Ja mam obawy przed nawrotem tych \"syfów\" i wypadaniem wlosów, bo to byl dla mnie zawsze koszmar :( No ale cóz, jak to ktoras z Was juz swietnie ujela \"cos za cos\". Po co mi ladnie wygladac, skoro sie czuje jakbym miala z 80 lat ? \"Z przodu liceum, a w srodku muzeum\" ;) Pozdrowienia i milego wieczorku.
  9. Witaj A****A, jak teraz przeczytalam Twojego posta to jakbym widziala siebie - tez w ubiegly piatek zwolnilam sie z pracy - powód - zawroty i ból glowy, konczyny jakies ciezkie, ogolnie totalne oslabienie, jednym slowem masakra. Bylam u lekarza, porobilam wszystkie badania - diagnoza niby ostra anemia, ale ja juz nawet ten wstretny Cilest podejrzewam. No wiec wcinam zelazo, pije sok z buraczków i powrotu do pracy w pon. sobie nie wyobrazam. Zbadaj krew, moze to to samo.
  10. Dziewczyny, na wstepie chcialabym Wam podziekowac za ten topik, jeszcze kilka miesiecy tytulowy koniec z tabletkami wydawal mi sie czyms niewykonalnym, Wasze wypowiedzi daja jednak pewna nadzieje, bije od nich jakas sila, w kazdym razie jestem juz bliska od zrobienia tego kroku, ktory mam nadzieje bedzie trafna decyzja. No ale od poczatku i w skrócie zeby nie zanudzac - tabletki biore od jakis 3 lat - na poczatku byla to Diane35, bo mialam okrutne problemy z cera - pomogla, ale zaczelam miewac napady glodu i pani doktor (naturalnie tez bez badan) przepisala mi Cilest. Cilest biore od lat okolo 2 i wlasciwie to do maja bylo wszystko w porzadku - poza zwiekszonym apetytem, co za tym szlo, kilkoma kilogramami wiecej no i....ZEROWYM libido :(:O Ale kto by sie tam przejmowal libido, skoro cera jak marzenie i wlosy jak z reklamy. O az takiej poprawie cery nawet mi sie nie snilo, bo pryszcze wywolywaly we mnie zawsze jakis kompleks nizszosci, krylam sie przed ludzmi, nie wychodzilam z domu. Nawet zapewnienia meza mojego, ze kocha mnie taka jaka jestem, nie dawaly nic. No wiec tak sie zaczela przygoda z tabletkami. No ale wracajac do libido - naturalnie nikt na tym nie cierpi tylko mój maz - a mi sie zwyczajnie w swiecie nie chce, mam \"seksowstret\" j jak czytam wasze wypowiedzi to jakbym widziala siebie. Dzis mu nawet powiedzialam, ze nikt juz nie jest w stanie mnie rozpalic - nawet Brad Pitt, czy Colin Farell ;) Ot tak, zeby sobie nie myslal ze to z nim cos jest nie tak. Zrobilam sie straszna - jak tylko maz zbliza sie do mnie w wiadomych celach, to potrafie zrobic taka awanture ze hej, lub normalnie sie rozbeczec. To juz chyba nie jest normalne, prawda? Do tego zrobilam sie krzykliwa, wiecznie zdenerwowana a w ostatnim czasie jakas otepiala. Malo tego, bylismy ostatnio na urlopie i pewnego wieczora zapomnialam wziac tabletke. Pomyslalam rano o 9, ze jeszcze nie minelo 12 godzin, wiec mozna to nadrobic. Wszystko wiec pieknie i ladnie, jak pomyslalam tak zrobilam i jakies 2 godzinki pozniej, stojac w supermarkecie przy kasie - zwyczajnie zaslablam - zrobilam sie blada, przestalam cokolwiek widziec - mgla przed oczami, kasjer cos do mnie mowi a ja nie slysze. Ten stan trwal moze ze 2 minuty, ale wierzcie mi - dla mnie to byla wiecznosc. Zaraz po powrocie z urlopu udalam sie do lekarza, bo nieswoja jestem do dziaiaj, - stwierdzil wprawdzie ostra anemie, ale zastanawiam sie czy czasem moj przemeczony, przehormonowany organizm sie nie zbuntowal. Teraz lecze sie z anemii i szczerze mowiac w czasie siedmiodniowej przerwy jakby mi sie polepszylo nawet (mimo okresu i utraty krwi), a wczoraj wzielam 2 tabletke z nowego opakowania i pluje sobie w twarz i pytam po co ???, bo jakby zawroty glowy i sennosc powrocily ze zdwojaona sila. No i to by bylo na tyle - pytanie dotrwac do konca opakowania ? Pomeczyc sie jeszcze te 3 tygodnie, a potem rzucic to cholerstwo ? Obawy: Nawrót pryszczy, wypadanie wlosow, luszczaca sie skora twarzy (to obserwuje w czasie 7-tyg przerwy) Nadzieje: Powrót libido, 5 kilo w dol, dobre samopoczucie. Pomozcie dziewczyny, chce byc znowu taka jak kiedys :(
  11. Micka, co za przypadek :D Ja tez wyjezdzam dokladnie w piatek za tydzien i tez 17-tego maja idziemy na komunie. Buziaki !
  12. Czy ktos orientuje sie, czy owe kosmetyki sa tam dostepne ? Bardzo to dla mnie wazne. Prosze o odpowiedz.
×