Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Oliee

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. no wlasnie ja nie jestem "durnowata laleczka" - zab, wezy, robali, nawet kleszczy (nie mam zadnych oporow, zeby wyrwac je psom rodzicow jak u nich jestem), ale pajakow sie boje okropnie!!!! hiperwentyluje, czasami niestety mdleje na sam widok. moj maz ma ze mna niezle przejscia z tym zwiazane. kurcze, wszedl mi jeden dzisiaj do domu. wciagnelam go pol godziny temu odkurzaczem. zatkalam rure i jutro odpale jeszcze raz odkurzacz przytrzymujac to, czym zatkalam. mam nadzieje, ze nie wyjdzie w trakcie wyjmowania worka... bosz... okropnie sie boje. maz musial przez telefon wysluchiwac mojego ataku paniki jak go zobaczylam... boje sie wyjsc z pokoju teraz, bo odkurzacz lezy przed drzwiami sypialni. nie wiem co mam teraz zrobic... drugi raz nie wlacze odkurzacza, bo mnie sasiedzi zlinczuja - jest 2:30... boje sie zasnac, a jutro mam ciezki dzien. to okropne, ze mozna czegos sie tak bardzo bac, a z drugiej strony zdawac sobie sprawe, ze to kompletnie irracjonalne... :(
  2. witajcie. wczoraj powiedzialam o mojej historii mojemu narzeczonemu. to byl pierwszy raz, kiedy powiedzialam o gwalcie komukolwiek. od tego wieczoru, kiedy to sie stalo minelo juz prawie 5 lat. nie wiedzialam jak bardzo to we mnie siedzi - poczucie winy i straszny bol. moj wybranek okazal sie ogromnie wyrozumialy i powiedzial, ze teraz rozumie dlaczego czasami zachowuje sie dziwnie (np. ogarnia mnie panika, kiedy zostawia mnie sama w hipermarkecie idac do polki po cokolwiek i oddalajac sie ode mnie na wiecej niz 2-3 metry). pytal tez czemu tego nie zglosilam. teraz, po kilku latach wiem, ze to byla dobra decyzja, zeby nie isc na policje - szeroko pojeta sprawiedliwosci nie dalaby mi ani ulgi ani satysfakcji. czy wy tez tak macie czy moze tylko ja jestem \"dziwna\"? dodatkowo przerazala mnie wizja opowiadania o tym komukolwiek, bo gwalt to wystarczajace ponizenie i odarcie z godnosci...
  3. mariolaaaa: ta torbiel byla malutka i nieszkodliwa - przynajmniej na nie dawna. jak trafilam do szpitala, to daleko jej jeszcze bylo do wielkosci, ktora kwalifikowala ja do operacji. na usg z dnia przed laparoskopia miala jedynie 38mm. a moj gin jest jednym najlepszych w miescie (byly ordynator oddzialu polozniczo-ginekologicznego szpitala wojewodzkiego). do niego nie mam zadnych zastrzezen - co innego do tych w samym szpitalu podczas mojego pobytu tam :/ ale to zupelnie inna sprawa :)
  4. czytalam to forum tydzien temu w nocy, dzien przed pojsciem do szpitala. bardzo mi pomoglo, wiec chcialam sie podzielic tym, co ja przeszlam w szpitalu w zwiazku z torbiela na jajniku (wiem, ze teraz to jakos malo na temat, bo raczej to forum zeszlo na tematy ciazy ;)) od poczatku grudnia mialam ciagle bole po lewej stronie brzucha i w krzyzu. o tym, ze mam (a raczej mialam :D) rosnaca na jajniku torbiel wiedzialam od 2 lat (mam 22 lata). z moim ginem probowalismy wszystkiego na ten bol, bo z kazda wizyta stawalo sie coraz bardziej jasne, ze to nie tyle jajnik, co ta torbiel. wreszcie tydzien temu zdesperowana poszlam po skierowanie do szpitala, zeby zrobili z tym porzadek. pierwszego dnia pan dr zrobil mi (nieudana, jak sie duuuzo pozniej okazalo) punkcje, zeby odciagnac troche plynu ze srodka. ciagali mnie na usg, na ktorym nic nie bylo widac. z kazdym dniem bylam coraz slabsza. w piatek zaczelam wymiotowac (pewnie nastepnym krokiem bylaby wysoka goraczka - najprawdopodobniej robil sie tam juz stan zapalny). niestety przez prawie 3 doby tylko mnie obserwowano :/ dodam, ze przyszlam juz do tego szpitala z diagnoza swojego gina (podejrzenie skrecania sie torbieli uszypulkowanej lewego jajnika)! w piatek przyszedl jakis kompletnie inny doktor, ktory, na szczescie, stwierdzil, ze nie ma na co czekac i trzeba dzialac. w ciagu 2 godzin do badania bylam juz na bloku operacyjnym. zrobiono mi laparoskopie. 7 godzin po zabiegu juz sama szlam do lazienki. na dwoch dolnych rankach mam tylko plastry (takie zamiast szwow), a w pepku schowany rozpuszczalny szew. dolegliwosci ustaly! czuje sie naprawde dobrze. doszlam do siebie w zasadzie w 2 dni po zabiegu. czekam tylko jeszcze 1,5 tyg. na wynik badan histopatologicznych. dzieki, dziewczyny, za pomoc, bo chociaz wiedzialam czego moge sie spodziewac :) acha, dodam tez, ze nie ruszyli jajnika :)
  5. wiem, ze taki temat sie tutaj pojawil, ale 2 lata temu, wiec chcialabym do tego wrocic... dzisiaj poszlam wreszcie do gina. ostatnia miesiaczke mialam 10 lipca, wiec w sumie bylam prawie pewna, ze jestem po prostu w ciazy. okolo polowy lipca zaczelam miec problemy z nadmiernym owlosieniem [jestem ruda z natury, wiec dziwnym bylo, ze zaczely mi rosnac naprawde czarne i grube wlosy na nogach, bikini konczy sie w polowie uda, a na podbrzuszu rosna mi okropne wlosy]. zrzucilam to na karb skutkow ubocznych odstawienia srodkow antykoncepcyjnych [po 1,5 roku, w tym 8 miesiecy na dianie z powodu dosc duzej niegroznej torbieli na lewym jajniku]. niestety problem sie nasilal, a miesiaczki nie bylo. wybralam sie do gina, zeby ewentualnie dowiedziec sie o ciazy [mimo 3 negatywnych testow]. w czasie badania usg wyszlo, ze mam zespol policystycznych jajnikow. nie jest to dla mnie az tak wielka tragedia na razie, bo majac lat niespelna 22, nie planuje na razie dziecka. PCO to dla mnie czarna magia, mimo ze lekarz bardzo staral sie mi wszystko wyjasnic. przepisal dephaston na wywolywanie miesiaczek oraz logest. tutaj przeczytalam, ze trzeba zrobic badania hormonalne. czy to faktycznie niezbedne, jesli nie chce na razie zachodzic w ciaze? czy nie wystarczy podtrzymywanie miesiaczek i srodki anty? mam wiele watpliwosci i obaw. z tego, co tutaj rowniez przeczytalam w starym watku, powinnam tez chyba zrzucic zbedny balast \"kilku\" nadprogramowych kilogramow. wiem, ze moj post jest obszerny, ale bylabym bardzo wdzieczna za wszelkie informacje co mam robic!
×