Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Blueszcz

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez Blueszcz

  1. Szkoda słów na niektórych facetów. Pimach ode mnie tez kwiatek, u mamuśki pewnie odżyjesz. A ja się chyba wzięłam w garść, dzień chyba moge zaliczyć do udanych, poza tym że szwagierka znowu darła ryja o jakąś głupotę. Może to i nie dobre i złe ale mam nadzieje że mieszkanie z teściami jej łeb utemperuje chociaż trochę. Nie ważne, dzien miał byc udany. Tylko ze mężuś na nocnej zmianie i tęsknię i teraz mnie głowa boli ale UDANY BYŁ i już. Dieta też nie najgorzej, poza tym że jak zwykle mi się nie chciało kolacji jeść i jak zwykle potem mi się jednak zachciało i zagryzłam wafelkiem, ale że go nie wymieszałam z jajkiem, mięsem i innym białkiem to czuję sie usprawiedliwiona. Troszkę się chyba na duchu podniosłam dlatego na wage nie staję, bo wole nie upaść. Co do siemienia lnianego to ja to podpinałam bardziej pod białka chyba, ale najlepiej pić same poza posiłkami. chyba sie położę bo juz mi na dekiel wali.
  2. Nie, nie chciało mi się planowałam na dzisiaj, ale chyba nic z tego nie wyjdzie bo mąz narobił żarcia że chyba bedziemy to samo na kolacje jeść
  3. W spodnie się jeszcze mieszczę, mam takie stare obcisłe co mój małżonek je uwielbia, no i chodzę do póki się mieszczę :P. Dzisiaj w południe normalnie takiego gwoździa przybiłam że szok, po prostu sie położyłam i leżałam, a miałam listy pisac i wysyłać i kolejny stracony dzien. Ale przynajmniej posprzątałam przed południem. Jutro gotuje mężuś :D. I mam ochote na naleśniki na kolację, chyba zrobię.
  4. Trzeba miec zdrowie żeby chorować i latać po lekarzach a i oczywiście pieniądze. Ponarzekam wam trochę. Wczoraj to miałam strasznie wisielczy humor, znowu byłam zdołowana z powodu braku pracy i zaistniałej sytuacji a na domiar tego próbowaliśmy się zamknąć i nikogo nie oglądać ale co chwila każdy przychodził coś chciał, a to jakis kuzyn a to teśc a to teściowa. A na koniec przyszła szwagierka się zapytać czy chcemy pooglądać zdjęcia ich piętra u rodziców (średnio co tydzień karzą nam oglądać). A jak mąż jej powiedział ze chcemy być sami to wyszła z miną niezadowolenia. Naprawdę niczego mi tak nie potrzeba w mojej sytuacji na doła jak oglądanie jak ktoś sobie mieszkanko wykańcza. Wiem zazdrosna jestem, no bo jestem, też bym chciała już z czymś ruszyć i na prawdę mi to nie pomaga, że ktoś mi świeci zdjęciami żeby pokazać jak mu się świetnie powodzi. Chociaż nie zazdroszczę sytuacji bo wiem co to jest mieszkanie z teściami i nigdy bym sobie nie chciała planować życia z rodzicami pod jednym dachem ale jednak marze o własnym mieszkaniu. A wieczorem przyszła znowu się zapytać czy teraz chcemy pooglądać zdjęcia więc odpowiedziałam jej stanowczo że nie i chyba był foch. Dzisiaj jestem na nogach od rana i sobie coś tam szukam na necie. Humorek mam lepszy. Poszłabym na siłownie tylko ze teraz to mam strasznie daleko, prawie całe miasto do przejechania i już widzę jak bym jeździła.
  5. Witam wszystkie stare i nowe uczestniczki forum. nie pisałam ostatnio bo mi sie trafiła mała pomoc koleżeńska za kaskę :). Ostatnio jestem dobrej myśli, mężowi sie troszkę lepiej wiedzie w pracy, nie będę się chwalić bo ostatnio jak się chwaliłam to zapeszyłam wiec nie będe go chwalić. a i dietę trzymam :D wczoraj jadłam frytki, ale ogólnie staram sie nie łączyć i nie popijac i znowu sie wprawiam, chociaż wasz entuzjazm mnie pewnie zmobilizuje :P. Jedyny szkopuł to to ze mnie teściowa ciasteczkami dokarmia :D. Niech ja robotę jakąś dostanę, wyprowadzę się.
  6. Widze że podobnie jak mi innym tez się udzielają złe dni. a ja się za wcześnie pochwaliłam bo teraz ważę 74 kg :(. Co do tematu tatuśków to ja słyszałam żeby w takiej sytuacji zastosować terapię wstrząsową, pakuje walizki i do mamy a dziecko zostawiam pod opieką ojca, żeby mógł poczuć się w pełni rodzicem.
  7. Co do tych listów to na początku chodziłam na porady do takiej jednej pani zajmującej się poradami i teraz stwierdzam że oni chyba na jakichś przestarzałych schematach doradzają, pisanie takich listów i ja pisałam wg jej zaleceń wszędzie. Rozumiem CV pisac w ten sposób ale dzisiaj na przykład natknęłam się na jakimś poradnik i było w nim napisane właśnie kilka przykładowych zwrotów i takie tam cos co wielokrotnie używałam za namowa tej pani i co się okazało, że takie listy są wyrzucane w pierwszej kolejności :o a ja ich multum porozsyłałam. Przeglądałam dzisiaj pare tematów na forum i znalazłam to samo że ktos tam poprosił o pomoc rekrutatora i tez to samo powiedział co można sobie darować. Chyba sie zacznę rozglądać za jakąś biurową robotą. Byłam w wakacje na rozmowie kwalifikacyjnej, na stanowisko związane z projektowaniem narzędzi i miałam wrażenie że pan który mnie przesłuchiwał to sie obawiał że będe sie bała pobrudzić smarem. Mam wrażenie że kobitki tam nie szukali na to stanowisko.
  8. Własnie wróciła z pracy moja szwagierka i jej narzeczony i już mnie telepie, teraz wiem czego nie lubie tu mieszkać jej głos działa na mnie jak płachta na byka, nie teście, nie ciasnota, nie to że jestem nie u siebie ale ona. A o co chodzi? Traktuje swoich rodziców tak jak ja bym w życiu nawet nie pomyślała żeby traktować kogokolwiek. Dzisiaj na przykład wydarła się na teściową, że chyba nawet sąsiedzi ją słyszeli bo ja za zamkniętymi drzwiami słyszałam każde słowo, a za co? Za to że jej prania nie zdjęła z suszarki w łazience i nie poukładała w szufladkach, wyobrażacie sobie coś takiego? A najgorsze jest to że to nie jest jedyna sytuacja. Potrafiła się wydrzeć na matkę za to że w kotlecie się kosteczka znalazła, za to że ziemniaki za słabo posoliła podczas gotowania, za to że jajecznicę im zrobiła za bardzo ściętą, za to że coś tam źle pokroiła w sałatce, za to że wydała za duzo kasy na jedzenie (to było dokładnie 12 zł na obiad dla 5 osób), za to że pranie nie zrobione albo że nie położone tam gdzie trzeba, za to że kluski były z biedronki a nie z reala bo akurat robili zakupy w biedronce a nie w realu i jeszcze dużo dużo innych rzeczy których sama byłam świadkiem. Ja już nie wiem ale brzydko powiem odpierdala jej na maksa i to sie nie dzieje odkąd tu jestem ale nawet wcześniej się to działo. Jakbym nie słyszała tego to bym nie uwierzyła że tak można rodziców traktować. A najlepsze jest to że ona mi i wszystkim ciągle powtarza stare dobre powiedzenie że mąż będzie traktował żone tak jak traktuje matkę, a to jak mój mąz traktuje matkę to traktuje ją wspaniale w porównaniu do tego jak ona traktuje rodziców.
  9. Pimach Współczuję z tym szukaniem chrzestnych. Teraz to się tak zrobiło że mało kto chce iść na chrzestnych bo kalkuluje się ile sie potem wyda na sluby i komunie. Głupota moim zdaniem, ale wystarczy spojrzeć na forum ślubne ile panny młode kalkulują że chrzestny, chrzestna powinni dac w prezencie. Ja coś o tym wiem bo mi rodzice mieli dużo chrześniaków, razem chyba 16-cioro i teraz akurat sześcioro przez ostatnie dwa lata śluby brało. Oczywiście nie powinno sie odmawiać ale powiem szczerze że jak u mnie w rodzinie dziecko sie rodzi to też z siostrą nie bardzo chcemy żeby nas ktoś prosił na chrzestne ale raczej nie odmówimy chyba że będzie powód istotny. Natalina ja na okres to łykam magnez w tabletkach, codziennie po jednej lub po dwie i jak przychodzi okres to nawet nie czuje że go mam, chyba że mam miesiące że mi się nie chce albo zapominam to wtedy faktycznie musze jakieś środki przeciwbólowe brać. Kałamarnica też uwielbiam truskawkową Wedel, pamiętam jak mi mąż na zaręczyny kupił z 5 chyba.
  10. Witam znowu Pimach normalnie sie uśmiechnęłam jak przeczytałam tego posta, ja zaczęłam dzień od kacanapek i jabłka i oczywiście moja czarna, gorzka, zajebiście pachnąca z rana kaaaawa. Natalka odliczam już dni :D Moi teściowie na początku byli strasznie nachalni, częste telefony, zapraszanie na obiad, ja wymiękałam po prostu, ale ciągłe odmowy chyba ich trochę przytemperowały. Teraz jak u nich mieszkam, jak się zamknę w pokoju to jest git a jak nie to nawet nie zapukają, ale to nie ważne. A sa do rany przyłóż ale trochę za bardzo, ostatnio się kłóciłam z teściem o to że chcę po sobie talerz umyć i prawie mi go z reki wyrwał a już jak zostawię talerz w zlewie, albo cos co ma się namoczyć typu przypalony garnek po budyniu :P to wracam za jakies czas a to juz dawno stoi umyte i wysuszone i w szafce. Cholernie mi niezręcznie być tak wyręczana. Wkurza mnie to, albo jak teściowa przylatuje mi pomagać. Kiedyś strasznie nieporadnie mi szło smażenie naleśników, coś mi ta cała zaprawa nie wyszła że co bym nie zrobiła to się rozlatywały i teściową mało nie skręciło :D potem przyszedł teść i też go mało nie skręciło :D i chcieli mi pomagać ale ich pogoniłam. Naleśniki były zajebiste chociaż udał mi sie tylko jeden :D, o takich rzeczach jak pranie sprzątanie w domu czy cos to nie mam mowy. ale staram się trzymać swoich zasad żeby nie wejść im na odcisk, przez 2 miesiące może ze 3 razy byłam w ich pokoju i to tylko za pozwoleństwem mimo że każdy tutaj się u każdego krząta, robie własne obiady chociaż nie zawsze sie udaje bo teściowa zrobi coś lepszego i juz mąż chce jeść tamto, niech je, bronic mu nie będę i tak jeszcze tylko pół miesiąca mamusinego jedzenia zakosztuje :D. A ostatnio na jakimś spotkaniu rodzinnym teściowa powiedziała mądrość że ona to się nie wtrąca w nic do dzieci, mówić łatwo ale z wykonaniem gorzej, ale nikt jej nie powiedział że wyręczanie tez podpada pod wtrącanie się. Uwielbiam ich są zajebiści :D, po takim mieszkaniu u nich to dwa miesiące separacji jak nic mi się przyda.
  11. matpol ale tak jest, u mnie to było niemal od razu. Moja siostra chodziła na aerobik to jak mieli co jakis czas treningi siłowe to zawsze po tych treningach rzucała się na lodówkę. W wodzie mięśnie pracują o wiele ciężej niż w powietrzu bo gęstość inna. Trening w sumie jak trening najważniejsze żeby był regularny :). Pisałam kiedyś że jak przestałam byc na diecie i przestałam ćwiczyć to mi zeszło 5 kg w miesiąc ot tak bez niczego, zdziwiłam się wtedy jak się zważyłam. Spotkałam później trenera z siłowni i on mówi że takie coś to normalka, bo jak człowiek ćwiczy to się przystosowuje do ćwiczeń i automatycznie ma większe zapotrzebowanie na kalorie, a jak przestaje ćwiczyć to automatycznie mniej je i wtedy waga leci bez niczego.
  12. matpol ale tak jest, u mnie to było niemal od razu. Moja siostra chodziła na aerobik to jak mieli co jakis czas treningi siłowe to zawsze po tych treningach rzucała się na lodówkę. W wodzie mięśnie pracują o wiele ciężej niż w powietrzu bo gęstość inna. Trening w sumie jak trening najważniejsze żeby był regularny :). Pisałam kiedyś że jak przestałam byc na diecie i przestałam ćwiczyć to mi zeszło 5 kg w miesiąc ot tak bez niczego, zdziwiłam się wtedy jak się zważyłam. Spotkałam później trenera z siłowni i on mówi że takie coś to normalka, bo jak człowiek ćwiczy to się przystosowuje do ćwiczeń i automatycznie ma większe zapotrzebowanie na kalorie, a jak przestaje ćwiczyć to automatycznie mniej je i wtedy waga leci bez niczego.
  13. Cześć dziewczynki, moze jeszcze mnie pamiętacie, długo nie zaglądałam tutaj. Dalej jestem 70 kilogramowa laską, która mieści się w ciuszki z liceum :D, a na diecie nie jestem od maja. Chociaz chyba znowu na nią przejdę ale jeszcze miesiąc, bo na razie wylądowałam mieszkając u teściów :o i nie ma mowy o jakiejkolwiek diecie, przynajmniej nie tyję :P. Miałam nadzieję że do tego nie dojdzie ale tak własnie wylądowałam u teściów i chyba mi się jakaś depresja zaczyna :o. Teściowie do rany przyłóż sa dla mnie, ale to nie mój dom i mnie to przytłacza. W październiku mamy miec mieszkanie, wynajmowane. W dalszym ciągu nie pracuję, szukam pracy i jak ją znajdę to pomyślę nad mieszkaniem. Trochę sie dołuje z tą pracą ale przynajmniej wakacje spędziłam jakoś aktywnie i troszkę podbudowałam oszczędności :D. Pozdrawiam was wszystkie.
  14. Ale mi sie przytrafiło. Postanowiliśmy się wyprowadzić z naszej stancji, tzn właściciel coś zaczął mówić że córka jego siostry ma sie wprowadzić tam. Wkurzona jestem trochę bo chyba wiedzieli o tym wcześniej, zresztą cos zaczynał kręcić że może się wprowadzi na wakacje a moze od października i do tej pory nie wiemy czy mamy się wyprowadzić czy nie a on nie potrafi nam powiedzieć :O więc sami postanowiliśmy się wynieść. Ale i tak wyszło nam tak że ja jak wrócę do siebie do domu to może przez wakacje cos dorobię jak zwykle więc mąz postanowił na ten czas wrócić do teściów, żeby nie płacić za drugie mieszkanie skoro mnie i tak nie będzie, a jak ja wrócę to poszukamy mieszkania. Niezbyt komfortowa sytuacja ale perspektywa siedzenia w 4 ścianach przez wakacje i szukania cały czas pracy mnie przeraża, wolę cos robić i w wolnych chwilach szukać pracy. Może pojade do babci na gospodarkę, po prostu sobie musze zajęcie na wakacje znaleźć bo zwariuję. Mam nadzieję że długo nie będe bezrobotną, zresztą ja bym tak nie mogła być, jestem pracoholiczką i muszę cały czas cos robić. Próbuję się też sama doszkalać w czymś ale jednak własnie przydałoby się już zbierać na własne mieszkanko, dzieci rodzić a tu problem. Ale już taka jestem że wszystko bym chciała od razu. No ale cóż na schudnięcie dałam sobie trochę czasu i mi się udało więc z robotą mam nadzieję będzie tak samo.
  15. Cześć dziewczynki Nie odzywam sie bo już nie jestem na diecie, i wyobraźcie sobie że wczoraj była nawet szóstka z przodu :D, ale powoli czuję że zaczynam w tłuszczyk obrastać. Dzisiaj się obroniłam, ostatnio siedze na forum z pracą i teraz moge już byc prawowitą bezrobotną. Mąż mi uciekł, bo teście remont robią i dzisiaj tak jakby kończą a ja spac nie mogę. Ostatnio bez diety i bez ćwiczeń a kologramki lecą :D, chociaż mam takie spacery za praca że to chyba robi swoje, babcia jak mnie zobaczyła to sie przeraziła i mi zrobiła porządny obiad, kotleta z ziemniakami z sałatkami i jeszcze naleśniki na dokładkę :D ach te babcie. Ta puma to 2 tygodnie temu ja koło mojego rodzinnego miasta widziano to teraz to nie wiadomo gdzie jest :D My mamy teraz mnóstwo problemów mieszkaniowo, finansowo, wszystkościowe, ja się czuje beznadziejnie bo nie mam pracy, mój mąż się czuje beznadziejnie bo ma beznadziejną pracę i tak dalej. Chcielibyśmy miec juz własne mieszkanko, dzieciaczki a tu nic, trzeba czekać. Pozdrawiam was wszystkie, nie wiem kiedy się odezwę teraz :)
  16. U mnie też była taka tradycja że wszystkie ciuszki, wózki, wanienki, zostawiało sie u babci ładnie zapakowane na strychu i czekały na następnego potomka, tylko że też wychodzi na to ze ostatnie ciuszki zaginęły u wujka którego żona okazała sie niezbyt przychylnie do babci nastawiona i też wszystko tam zostało. Ostatnio mamy trochę inna tradycję, po prostu się szyje takie małe ciuszki, mamy w rodzinie krawcowe, ja zresztą sama też potrafię i u mnie mama, tata i siostra tez potrafią szyć i przypuszczam że też będziemy sobie w ten sposób radzić jak coś będzie potrzebne. Wiadomo takie rzeczy jak buciki czy inne to trzeba będzie kupić, albo że czasem coś łatwiej kupic za okazyjna cenę niz uszyć. Ja mam kuzynkę też co swego czasu sie szkoliła na krawcową, to swojemu synkowi uszyła taką małą kamizelkę, krawat i spodnie i jakby mi nie powiedziała że sama to zrobiła to bym w życiu nie pomyślała że to uszyte. Mam tez ciotkę co swoim córkom szyła ciuszki na jakies okazje, jakieś ładne małe sukieneczki. Ja tak sama pamiętam że ja uczyłam sie szyć jak szyłam ciuszki na lalki mojej siostry :D
  17. Witam dziewczynki Długo nie pisałam bo byłam w rozjazdach trochę. Teraz ja popadam w depresję i chyba mój mąż też. Będziemy musieli poważnie porozmawiać, muszę sie mu wygadać ale nie było okazji bo ostatni tydzień to ciągle sa z nami jakieś osoby trzecie. Oj wiecie chwilowo doła łapie przez brak roboty. Pocieszam sie tym że na wakacje coś znajdę nawet praca w barze albo pojadę na maliny czy coś i będzie ok, ale teraz po prostu jestem dobita ta całą sytuacją. Ale nic to nie ma co sie dołować niepotrzebnie. To pewnie dół przez to że siedzę i nie mam co robić :D ale powoli sobie znajduję różne zajęcia i mi przechodzi. Wogóle chcę się wynieść gdzieś ale tak jesteśmy trochę zawieszeni, ale jak będzie okazja to chyba się nie zawaham. Ostatnio właśnie spotkaliśmy się ze znajomymi i powiem tak że trochę nie fajnie sie tak spotykać ze znajomymi i mówić że siedzę w domu i nic nie robię, takie spotkania nie sa fajne. Tak na prawdę to chciałabym miec coś swojego jakiś interes ale na razie się boje z czymś takim wyskoczyć. pokręcana wystarczy ze zjesz 3 godziny przed snem, ja tez tak miałam że chodziłam spac o różnych porach głównie po północy albo jeszcze dalej i tez nie wytrzymywałam. Efekty to nie koniecznie waga, ja mam efekty w centymetrach cały czas a na wadze niekoniecznie.
  18. Tak jak myślałam na mojej nie diecie to tylko jedyne co jem niezgodnie z dietą to kanapki z szynką jajecznica z chlebkiem i to nie codziennie no i czasem popijam posiłki. Mięso to mi tak obrzydło że jak ostatnio sobie zrobiłam takie duszone w warzywach to ledwo mi przez gardło przeszło, to samo było gdy ostatnio jadłam mięso, moze pieczone jeszcze bym zjadła. Ale najlepsze jest to że mi znowu ubywa, nie na wadze bo ważę tyle co ostatnio sie chwaliłam czyli około 73 kg ale centymetry lecą. Dzisiaj męża nie ma w domu to chyba sobie zrobię dzień piękności, pillingu dawno nie robiłam, nogi trzeba by wydepilować, paznokcie pomalować.
  19. Oczywiście gratulacje dla mamusi :D :D :D. Ja teraz mam trochę więcej czasu na razie i się trochę zajęłam poszukiwaniem pracy, wcześniej to tylko przeglądałam ogłoszenia i wysyłałam cv jak już było coś ciekawego a teraz pochodziłam trochę i sie pytam znajomych i takie tam. W każdym razie mam teraz dylemat co zrobić z siłownią czy przedłużać czy nie bo wielce prawdopodobne że jak nie znajdę roboty do wakacji to wrócę do domu przynajmniej na jakichś malinach czy porzeczce coś dorobię i nie ma sensu w takim wypadku przedłużać nic a wykupywać na miesiąc mi się nie opłaca za bardzo. Chyba sobie odpuszczę do póki nie będę wiedzieć co i jak, najwyżej wrócę po wakacjach. Nie chce za bardzo wracać do domu bo mnie będzie czekać niedzielne małżeństwo przez 2 miesiące :o. Niech już skończę te studia wreszcie.
  20. Wizyta u teściów to była klapa :o. Ja byłam zła bo teściowa przetrzymała nas głodem, a mój był zły na siostrę. W sumie to z teściową to wyszło, nie wiem jak to określić bo już zdążyłam się dzisiaj śmiać z tej całej sytuacji. No więc na 13.00 bylismy umówieni z teściami na obiad u nich a na 18.00 na mieście ze znajomymi. Wczoraj oglądaliśmy z mężem seriale na dvd i zasiedzieliśmy się do późna no i wstaliśmy dzisiaj późno, w zasadzie to o po 11.00 obudził nas telefon od teściowej żebyśmy przyszli na 15.00 to jego siostra z chłopakiem przyjadą od niego. No i my byliśmy przed 15 ładnie pachniało obiadkiem, mąż oczywiście poinformował że po piątej musimy wyjść bo ze znajomymi się spotykamy. Oczywiście z obiadem czekamy na siostrę, jak się spóźniali trochę to teściowa postanowiła zadzwonić spytac co się dzieje, no i co okazało się że zaraz wyjeżdżają i za godzinę będą. No więc ja zagryzałam jakimś chlebkiem co chwilę, mąż z teściem delikatnie sugerowali żeby teściowa ten obiad podała, w końcu teść powiedział w prost \"Podałabyś ten obiad\" na co usłyszał odpowiedź że czekamy na Gośkę. Zbliżała się już było chyba w pół do piątej i ja powiedziałam do męża żeby poszedł na necie sprawdzić podmiejski o której jest i nagle zdziwione \"to już jedziecie? obiadu żeście nie zjedli\", a teść do niej \"No jak nie dałaś to nie zjedli\" i szybko prędko poleciała odgrzewać. Oj ta moja teściowa :D ale poza takimi drobnymi zagraniami to babka całkiem spoko. A co do siostry męża to przyjechali przed ta 17 i ona miała pretensje że tak szybko uciekamy, na co mąż jej powiedział że jak on sie umawia z kimś to przychodzi punktualnie a umówiliśmy się na 18. Z nią tak zawsze jest, że jak się z nią umawiać na konkretną godzinę to ona o tej godzinie zaczyna sie pindrzyć przed lustrem, bo jej włos odstaje, nigdy nie przewidzi takich przeciwności losu jak korki na drogach, i mało kiedy wpada na pomysł że miejsce w którym się umawia jest oddalone o jakiś czas drogi. Kiedyś umówiliśmy się z nimi i jeszcze z kuzynami na pizzę i przyszli godzinę później, bo nie przyszło do głowy że żeby być na konkretną godzinę w jakimś miejscu to trzeba odpowiednio wcześniej wyjechać. Nie wiem może powinno sie z nimi umawiać godzinę wcześniej niż z innymi. Swoją droga ten sam problem miałam z moim mężem jak jeszcze się z nim umawiałam na randki, oczywiście to nie były sytuacje że ja siedziałam w barze i czekałam na niego aż łaskawie przyjedzie ale były to sytuacje że czekałam aż przyjedzie po mnie, a on o godzinie o której miał już byc juz u mnie to dopiero sprawdzał podmiejski na necie. A ponoć to kobiety sa niepunktualne. Oduczyłam go trochę tego ale dalej mu się czasem zdarza. No to sobie popisałam :D Mam dzisiaj ochotę jeszcze na te naleśniki na piwie ale piwa nie mam :o poza tym już późno trochę. Wogóle ostatnio lodówka i szafki mi świeca pustką, bo mi się nie chciało zakupów zrobić ostatnio, został mi tylko ryż i makaron ale ileż można jeść ryż i makaron. warzywa też mi juz obrzydły jedyne co pozostaje to jabłka. Moze nie wpadnę w żadną jedzeniowa depresję.
  21. Mój pierwszy dzień nie na diecie wyglądał tak ze rano zjadłam płatki owsiane a na obiad kotlet z warzywami i owoce na przegryzkę :o. Oczywiście też dwa kawałki ciacha sie znalazły :P Jutro idziemy na obiad do teściów i mam nadzieję zjeść normalnie. A potem ze znajomymi wychodzimy i mam nadzieję się normalnie piwa napić :D. Ja się dzisiaj lenię,cały dzień jakieś seriale na dvd oglądam.
  22. Kałamarnica męska decyzja podjęta. Co do powielania schematów to ja znam multum takich przypadków, mój brat cioteczny to z kolei on ma dziewczynę z charakteru podobną do jego ojca i czasem między jego ojcem a tą dziewczyną to lecą takie gadki że każdy inny to już by się dawno obraził i nie odzywał. Mamy też takiego kolegę co jego matka była po rozwodzie z dwójką dzieci i jego wszystkie dziewczyny jakby nie patrzeć to rozwódki z dziećmi albo panny z dziećmi. Jeden z moich kuzynów miał ciężkie zycie z ojcem, ojciec jego pije bił go i on na przykład ma już drugą dziewczynę i to z podobnymi problemami. Po prostu ciągnie swój do swego i już.
  23. Chyba jeszcze pijana byłam jak to pisałam wcześniej o tych dzieciach. Chodziło mi o to że dla większości kobiet jest naturalne, że chcą posiadać dziecko, ja jak miałam 17 lat to strasznie chciałam mieć dziecko, nawet sama, chociaż to wtedy byłoby bardzo niedojrzałe ale takie moje marzenie było, potem w zasadzie zaczęłam myśleć inaczej. Chodziło mi wcześniej o to głównie żeby dziecko miało wzorzec i męski i damski a wzorcem mężczyzny może być przecież ojciec, brat, dziadek, wiecie chyba o co chodzi. Jednak nie da się ukryć że pewne schematy naszych rodziców powtarzamy, ja na przykład mam wrażenie że mój mąż ma pewne cechy charakteru mojego ojca (ma podobne, wredne i złośliwe poczucie humoru, uparty jak szlak i wszystko chce sam naprawiać) a ostatnio mi powiedział ze ja zachowuje sie jak jego matka czasem :D.
  24. Kurde dzisiaj to i ja się z mężem posprzeczałam, oj wkurzam się na niego bo w sumie poszło o coś błahego ale jestem wkurzona bo on ciągle stara się wyprowadzić rozmowę na taki tor żeby wychodziło że ja jestem tą złą a on tym biednym pokrzywdzonym. Robi to zazwyczaj tekstem typu „Ale ci się zły chłop trafił, jest taki i taki i wyzywa siebie od pijaków, alkoholików, tępaków i innych najgorszych a mnie wychwala ironicznie pod niebiosa, że kurde wychodzi na to że ja jestem tą zła co ma pretensje do biednego niewinnego faceta, a on jest niewinny w tym wszystkim i o co ja mam pretensje. I to nawet nie wiem jak mu to wytłumaczyć, bo za każdym razem próbuję krok po kroczku i wydawałoby się że już zrozumiał ale następna kłótnia znowu się kończy na tym samym i ten sam schemat. Wytacza mi jakieś bzdurne argumenty że ja próbuję go dopasować do jakiegoś ideału, a ja wogóle nie wiem o co chodzi po prostu go upominam że mi się nie podoba takie i takie zachowanie jego. W pewnym momencie to ja już czasem nie wiem o co się kłócę z nim, ale w zasadzie kłócimy się o jedno i to samo. Dzisiaj znowu jestem pełna nadziei że dotarło coś do niego z tego co powiedziałam, no dobra może i nie dotarło, ale już wiem przynajmniej na jaki tor kierować kolejne kłótnie. Po prostu starałam się ubierać zdania w takie które wyrażają moje uczucia i tego samego wymagałam od niego, żeby mi nie wyrzucał jaka ja jestem tylko powiedział jak on się czuje i zatkało go bo przez chwilę nie miał mi nic do powiedzenia, a potem dopiero podał argumenty które dotarły od razu do mnie. ewelinaer Niedawno mieliśmy tutaj dyskusje na temat „koleżanek”. U mnie była taka koleżanka, z która mój odnowił znajomość na naszej klasie jakieś pół roku przed ślubem, nawet pisałam tutaj tą cała sytuację, jak ciągnęła mojego męża na „przyjacielskie” spotkania a on kompletnie tego nie widział, bo mieszkała z facetem, tylko że przez ostatnie kilka lat byli zaręczeni z tym gościem i nic nie prowadziło do ślubu a mój juz tego nie widział. Niedawno spotkaliśmy ją z facetem, ale nie tym co z nim była zaręczona tylko z nowym, który w dodatku miał zonę i dziecko. To tak w skrócie, na te koleżanki to trzeba uważać. Kałamarnica Zastój jakby nie patrzeć od świąt do świat. Trochę mi waga zeszła jak przestałam się starać wciskać w siebie produkty białkowe i jak zaczęłam węglowodanowe ale to tak trochę zeszło i potem znowu zastój. Ale i tak przecież a to się w spodnie wcisnęłam a to bluzka się dopasowała więc nie ma tego złego. Po dzisiejszych frytkach pewnie mi dojdzie trochę :D. A teraz to właściwie już mam figurę o jakiej dawno marzyłam i w zasadzie do szczęścia mi brakuje tylko oponki sie pozbyć. Co do waszych tekstów typu „ciastka na diecie :/ ” albo „frytki na diecie” :D to właśnie większość społeczeństwa tak reaguje. Ja jak zaczynałam dietę to mój mąż reagował tak jak ciastko on przyniósł a ja mu zjadłam połowę to mówił „No przecież na diecie miałaś być” a ja mu odpowiadałam, „No to co już ciastek mi nie wolno jeść”. Ja np nie ograniczam się bardzo z jedzeniem nawet staram się jeść dostatecznie żeby metabolizm sobie pobudzić przy ćwiczeniach i są sytuacje że zdarzało mi się przejeść na początku (teraz juz mi się nie zdarzają często) ale jak np się przejadłam to mój reagował tak samo „Przecież miałaś być na diecie” a ja mu odpowiadałam „To co mam nie jeść”. To wszystko trochę komicznie brzmiało. Na słowo dieta to ludzie reagują jak na chorobę, moja babcia to mnie zjechała że zaraz w jakieś anoreksje popadnę ale się uspokoiła bo przy każdej wizycie u niej jem normalnie tyle że mniej ziemniaczków więcej sałaty i spokój. A najlepsze jak do teściów poszłam to jeszcze przed zastojem było, no bo teściowa mnie widywała tak raz na miesiąc i raz przyszłam ważąc 83 kg i nie mieszcząc się w największe spodnie, potem przyszłam przynajmniej 4 kg chudsza i bez wywalonego brzucha, a potem jeszcze szczuplejsza no i powiedziałam że na diecie jestem to się zaczęła śmiać bo chwilę wcześniej przyniosła mi 3 kawały różnych ciastek które grzecznie zjadłam, obiad też przecież jadłam. Teraz to po prostu mówię że nie jestem na diecie tylko dla bardziej zainteresowanych podaję przykładowy jadłospis, albo mówię że inaczej się odżywiam i że ćwiczę. Nawet ostatnio kolegę przekonałam żeby odstawił ziemniaki od mięska i ostatnio mówił że przerzucił się na mięsko z warzywami. Teraz próbuje przekonać mamę, babcię i siostrę, może jeszcze teściową :D. Siostrę to wogóle opieprzyłam trochę ostatnio, bo zauważyłam że śniadanie zje, ale potem obiadu nie i nadrabia słodyczami, na kolację też coś zje trochę. Ale wiem jak jest u mnie w domu, jak coś leży w lodówce to mama jest chora do póki ktoś tego nie zje.
  25. U mnie to na ogół przebojów z alkoholem nie ma na szczęście. Chyba że mój pije z kolegami bo przy rodzinie trzyma pion matpol 400 g to nie katastrofa, waga ma prawo się tak wahać, zależy to również od tego ile wody wypijesz i w ogóle ile czego wypijesz. Ja czasem jak wypiję piwo to i mi pęcherz przyciśnie to potrafię być nawet o kilogram lżejsza ale wiadomo że to wróci. A jak masz jakieś zaległości w jelitach albo w żołądku to będziesz cięższa. Waga ma prawo się wahać w różnych sytuacjach. Co do całej diety to nie liczy się w niej kalorii ale warto pilnować żeby były na stałym poziomie. Metabolizm kręci się w zależności od tego ile dziennie dostaje kalorii i przekroczenie tej dawki powoduje że coś sie odłoży, natomiast dłuższe obniżenie dawki powoduje że metabolizm zwalnia, dlatego jednak tych kalorii warto jest pilnować.
×