Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Fasolkowa mama

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. Hejka, pozdrowienia dla Wszystkich Czerwcówek. Miło widzieć, że od czasu do czasu ktoś się pojawia. Ja też wspominam nasze forum bardzo cieplutko, wiele mi dały nasze rozmowy podczas ciąży i tych pierwszych lat macierzyństwa. Ściskam mocno i postaram się naskrobać coś jeszcze o bardziej przystępnej godzinie
  2. Witam, Wszystkiego najlepszego dla naszych forumowych jubilatów. Dużo radości z poznawania świata, jak najmniej smutków i bardzo dużo zdrówka. Trzy lata to już poważna sprawa. :P Świat jest coraz ciekawszy, coraz więcej pytań "dlaczego?", własne zdanie prawie we wszystkim... Strasznie szybko ten czas leci. My też serdecznie dziękujemy za życzenia. Monik- gratulacje i wszystkiego najlepszego dla Alanka. Powodzenia:) Myszko- dla Ciebie wielkie gratulacje, wspaniała nowina. :) Ściskam Was wszystkie bardzo mocno.
  3. Zizu, nie, to nie wesele. :D Na dwie godzinki jest zarezerwowana zabawa z opiekunką, są ciasteczka, paluszki- słowem przekąski i napoje- soki i woda. Dla rodziców zamawiam opcję: kawa, herbata, woda, ciasteczka i przyniosę chyba dwa rodzaje domowego ciasta. Dla dzieciaków dodatkowo kupuję tort. I to tyle. Powiem szczerze, że jakbym miała zrobić imprezkę w domu dla tylu dzieci, to zdecydowanie wyszłoby drożej. Nawet jakbym tylko bliskich znajomych do domu zapraszała, to też musiałabym liczyć się z przygotowaniem obiadu lub kolacji, więc koszt też byłby pokaźny. Nie mówiąc o zmęczeniu i wysiłku włożonym w przygotowanie wszystkiego.. A tak imprezka jest przede wszystkim dla dzieciaków, bo to one są najważniejsze i mają się wybawić. My już byliśmy na takiej imprezce i powiem, że bardzo nam się podobało. Dzieciaki szczęśliwe, rodzice poznawali się nawzajem, pogadaliśmy, dwie godzinki i do domu. Najlepszy był widok grupki maluchów śpiewających sto lat z wielkim przejęciem i potem grzecznie przy stole zajadających się tortem. Myślałam, że wypaskudzą się wszędzie tym ciastem, tymczasem byli niezwykle ostrożni i bardzo grzeczni. :) Powodzenia dla Ciebie z przygotowaniami i udanej zabawy :)
  4. Hejka, pozdrowienia dla Wszystkich :) Gratulacje dla Wszystkich Mamuś, które dochowały się kolejnych Pociech. Długo mnie nie było... Podczytałam ostatnie posty i chyba u mnie jest podobnie z czasem jak u MamyE i Mantraelle... Urlop 2-tygodniowy odłożony na "kiedyś", bo nie wiem, kiedy wykaraskam się z pracą i wreszcie będę mogła powiedzieć, że jest ok, nadrobione, projekty zamknięte... Staram się bardzo pilnować, żeby nie zostawać po godzinach, ale niestety nie zawsze się udaje. Najgorsze, że zagranicą to norma, że siedzą do bólu i oczekują tego od nas.... Puki co trzymamy się twardo, podpierając się polskimi przepisami. Na szczęście było kilka tygodniowych wyjazdów, więc odrobinkę wypoczęliśmy. Jestem właśnie na etapie organizacji urodzin dla Małej, bo cały rok mi płakała, że ona nigdy urodzin nie miała... Jest więc sala zabaw zarezerwowana, są już dzieci zaproszone, jeszcze tort muszę zamówić i dograć szczegóły przed samą imprezą. Zaprosiliśmy 16-ścioro dzieci, cała grupa ze żłobka plus znajomi i zaczęłam się obawiać, co będzie jak każde przyjdzie z dwójką rodziców. 34-oro dorosłych, gdzie oni wszyscy się pomieszczą, kawiarenka jest tylko mniejszą częścią sali zabaw... No nic, będę musiała to jakoś zorganizować. zakładam, że 1/3 dzieci nie przyjdzie, zawsze jakiś margines należy mieć. My postawiliśmy od razu na prywatne przedszkole. Niestety państwowych w naszej dzielnicy jest tak mało, że nawet nie próbowaliśmy. U nas to koszt ok.1100- 1200pln mc, ale tutaj to standard. Mała będzie z trójką dzieci ze żłobka w jednej grupie prawdopodobnie, więc będzie im raźniej. Rower miał być prezentem urodzinowym, ale od miesiąca słyszeliśmy, że ona marzy o rowerze i na pewno nauczy się pedałować. Poza tym każde dziecko na rowerze było zaczepiane i słyszało, że ma taki cudowny rower, a Mała nie ma w ogóle. M nie wytrzymał i kupił wcześniej. Mamy używany, czterokołowy MBike i Mała w godzinę nauczyła się pedałować. Pomysłem na urodziny zostały zatem klocki- coś z serii Lego Duplo ( wciąż ulubiona zabawa), albo coś z Zygzakiem- ulubiona ostatnio postać z bajki. Zobaczymy. Leci ten czas jak zwariowany, trzecie urodziny, a ja pamiętam jak była taka malutka....
  5. Carmen- wielkie gratulacje!! :) Tymek super imię, bardzo mi się podoba.
  6. Ja też serdecznie pozdrawiam :) U nas ja mam ferie, tzn. M z Małą wyjechali i mam wolną chatę przez3 dni. :D Już jestem po wizycie u fryzjera, kosmetyczki, po spokojnym spacerze z psem, porządkach w domu. Na wszystko miałam czas, a teraz szykuję się na imprezkę. Niesamowite uczucie. Już nie pamiętam, jak to jest być samej w domu i mieć czas tylko dla siebie.... Tak się wzbraniałam przed ich wyjazdem, bałam się, że tęsknota mnie zeżre, a M sobie nie poradzi. A tu okazało się, że ja daję radę, a oni doskonale sobie radzą beze mnie. :)
  7. Ale miło zobaczyć tyle wpisów i to od osób, które tak dawno się nie odzywały :D. Monik, dzięki za nawoływania. Gratuluję wszystkim oczekującym na kolejnego dzidziusia. Powodzenia Sama momentami łapię fazy, że ja też chcę drugiego dzidziusia, ale M i Mała skutecznie mnie hamują. M twierdzi, że nie damy rady z czasem, za dużo kombinacji nas kosztuje dopasowanie pracy i obowiązków domowych. Kinia znowu ma bunt trzylatka, czyli wszystko jest na nie, wrzaski, awantury, kładzenie się na podłodze i walenie piąchami, gdy tylko coś ma zrobić. Z wrzaskami nie krępuje się nawet przy ludziach, więc czasem w sklepie jest mi po prostu głupio.... Najlepsze jest niezwracanie uwagi, ale same wiecie, ile można wytrzymać nie zwracając uwagi na ciągły ryk.... Jedyne co mi pozostaje, to wierzyć w słowa mojej mamy, która mówi, że ja też taka byłam i to przechodzi. Zatem moje zapędy rozrodcze są skutecznie hamowane.Do tego Mała twierdzi, że ona "nie nigdy" nie chce mieć rodzeństwa. Może za jakiś czas się odwidzi. My mamy za sobą kolejny pobyt w Indiach, znowu na weselu, ale tym razem całkowicie indyjskim. Było super, byliśmy tylko z M i do tego udało nam się troszkę pozwiedzać. Mała została w domu z ciocią i powiem Wam, że była nadzwyczaj grzeczna i logicznie sobie wytłumaczyła, dlaczego nie ma rodziców, co robią i kiedy wrócą. Ani razu nie płakała, nie robiła cyrków. Tęsknota objawiała się taką delikatną melancholią, była spokojniejsza niż zwykle i do wszystkich się tuliła. Uwielbiam ją za to, że jest taka samodzielna i potrafi być bez nas. Troszkę to zasługa moich delegacji, przyzwyczaiła się, że czasem mamy nie ma... Ja po powrocie nadganiam z robotą, czyli standard. Po powrocie do domu naprawdę nie mam ochoty na nic, poza odpoczynkiem. I tak tydzień za tygodniem. Strasznie zaniedbałam przyjaźnie. Mam postanowienie, żeby na wiosnę o to zadbać i więcej czasu poświęcić bliskim. Niedługo z M zostaniemy odludkami... Przedszkole mamy już wybrane, prywatne, nie walczymy o publiczne, nie ma praktycznie szans, więc sobie odpuściliśmy. Bardzo mi odpowiada program, jest angielski, dużo plastyki i rytmiki. Tyle u nas w telegraficznym skrócie. Cały czas nie osiągnęłam złotego środka w pogodzeniu pracy z domem. O czasie tylko dla siebie mogę pomarzyć, stąd takie rzadkie wpisy, wybaczcie. Miło jednak zerknąć raz na jakiś czas i zobaczyć, że wciąż nasze forum żyje, że jakieś wpisy się pojawiają, że wciąż mamy o czym pisać i pamiętamy o sobie.
  8. Hejka, ale tu cisza... Myślałam, ze będę nadrabiać i nadrabiać czytanie, a tu nie za wiele..... Pozdrawiam Wszystkich i składam najserdeczniejsze życzenia zdrowych, pogodnych i spokojnych Świąt z bogatym Mikołajem i przemiłą rodzinną atmosferą. Niestety pewnie nie zajrzę już przed Świętami... Jakos ostaniami czasy mam tyle pracy, że zaniedbałam troszkę przyjemności, znajomości itp. Ubolewam i leczę na to, że za jakiś czas będzie troszkę luźniej. Kasza, udanych Świąt pod palmą. :) Ja też w przyszłym roku wyruszam raz jeszcze do Indii na kolejne wesele. Tym razem lecimy z M, musimy tylko Małej opiekę zorganizować, bo nie mamy odwagi jej zabrać. Zobaczymy, czy się uda. U nas Święta bardzo spokojne mają być, tylko nasza trójka. Pierwszy raz w życiu robimy do jedzenia to, co chcemy, nigdzie nie pędzimy. Moi rodzice wyjechali do siostry, rodzina M nie przyjedzie, więc świętujemy po swojemu. Ja się bardzo ciesze, bo należę do tej nielicznej grupy, która za Bożym Narodzeniem nie przepada.... Prezenty tylko dla Małej mamy i z resztą luzujemy. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego i przemiłego czasu podczas Świąt.
  9. Hejka, Tuncia, aż milo czytać pozytywnego maila od Ciebie. Powodzenia na wyjeździe. Dzieki, Lusia. To już wiem, co w listach do świętego Mikołaja jako prezent dla Małej wpisywać- klocki Helo Kitty :D Kasza- w jakie rejony Indii jedziecie? Jak lot, przez Frankfurt? Marianna zaprawiona, bo już troszkę polatała. Jak ona znosi takie długie loty? Pytam z czystej ciekawości, bo może Sam pochodzi z tych samych okolic, co mój szwagier..? Indie są wielkie, ale cóż- może taki zbieg okoliczności...
  10. Jeszcze coś w temacie szóstek. My jakoś przy Kini chorobie jak byliśmy u pediatry, to ona nam zwróciła uwagę na spuchnięte dziąsło. Mi samej to by do głowy nie przyszło. Sama się dziwiłam, jak w naszym żłobku jedna mama mówiła, ze jej córeczka już ma szóstkę na wierzchu. Chemia w jedzeniu i tyle. Annnna- oby się Michaś za bardzo nie nacierpiał.
  11. No właśnie AniuP- salmonella? Kurczę i nikt nie powiedział, że to było to? Dziwne... Dobrze, że Marta przeszła ją lekko i że Was nie dopadlo. Dunia- u nas też Mała zaczęła wybrzydzać. To jej nie smakuje, tamto fe. potrawy, które do tej pory uwielbiała poszły w odstawkę. Słyszę tylko, czekolada, ciasteczko albo bułka. Serki, jogurty też, jak najbardziej. Bywa jednego dnia, że Mała zjada zupę ze smakiem, następnego dnia ta sama zupa w ogóle jej nie wchodzi. Kapryśna się zrobiła. Nie smucę się tym jednak, bo pulpet z niej cały czas jest, więc delikatna głodówka na życzenie nie zaszkodzi. Annnna- co do szóstek mozemy sobie podać rękę. Co prawda u nas jedna dolna wychodzi, ślina do pasa, poza tym czasem narzeka, że ją buzia boli. W naszym żłóbku to nie pierwszy przypadek, chyba coś w tym temacie się zmienia. Na dziś kończę, nie przeczytałam niestety wszystkiego. Z drugiej strony cieszę się, że dużo jest do czytania, bo aktywne się znowu zrobiło nasze forum. :D dobranoc
  12. Lusia- mam pytanko. Czy klocki Helo kity pasują do Duplo? Mozna łączyć te zestawy i budować z dwóch naraz? Moja uwielbia klocki duplo, gada cały czas: moje kochane lego. Ma masę figurek i wśród nich wybrała sobie figurkę mnie- czyli mamę, tatę i siebie. Jest też babcia, sąsiad i sąsiadka, policjant. Nazwy są już na stałe przyjęte i jak jakaś figurka zginie, to zawsze wiadomo, kogo szukać. Domy powstają, samochody, a raczej dziwne pojazdy, zoo i mosty. Zabawa na całego nawet kilka godzin. Jakby Helo Kity pasowały do Duplo, to coś dla odmiany bym jej kupiła. Ja od siebie mogę polecić puzzle. To druga ulubiona zabawa Małej. Mamy bardzo dużo różnych puzzli, Małej w ogóle się to nie nudzi i potrafi rozpracować układankę nawet na 48 kawałków. Polecam puzzle, potrafią zainteresować.
  13. Dzieki Dziewczyny za porady. Już chciałam Wam dziś pisać, że nagrody podziałały, a tu Mała mi kupsko w majty zwaliła. :( Pytam, czemu, a ona- nie wiem. mówię, że nie będzie w takim razie nagrody, a ona o dziwo przyjęła to ze spokojem i zrozumieniem.... Z siku nie ma problemu, zdarza się czasem, teraz rzadko na szczęście, podczas zabawy. Nakładkę też mamy i dwa nocniki, nie ma znaczenia, na co chce zrobić. Jak się zaweźmie, to w majty mi tą kupę zrobi i tyle.... AniuP- zdrowa już, zdrowa. Ta choroba była jakaś dziwna. Teraz jestem prawie pewna, że to była trzydniówka, bo pojawiła się wysypka. Nie wiem, czy można mieć trzydniówkę dwa razy, ale wszystko wskazuje na to, że tak. MamoE- trójeczka?? :) Ja też kiedyś chciałam, a teraz czasem tak myślę, że tą moją miłość ciężko byłoby podzielić, a co dopiero cierpliwość. Wysiadam już czasem przy tej mojej Małej Dziewczynie. Mi się marzy tak w głębi duszy jeszcze jedno dziecko, ale... I tu zaczyna sie cała lista przeciw. Podziwiam wszystkie mamy, które robią karierę i bez pomocy kogoś z rodziny radzą sobie z dziećmi. Moim zdaniem praca w normalnym wymiarze z nadgodzinami czasem, szczęśliwa rodzina i zadowolona i wypoczęta mama, jakoś w parze nie idą.... Coś kosztem czegoś niestety....
  14. A my mamy problem.... Może macie jakieś doświadczenia w tym temacie...? Mała przestawiła się na nocnik momentalnie, ale ostatnio obserwuję cofanie się. Już kilka mc pięknie załatwiała się na nocniczek lub toaletę z nakładką, nawet w długiej drodze autem, gdy miała pieluchę i nie było się gdzie zatrzymać, twardo czekała na przystanek, zamiast zrobić w majtki. Niestety ostatnio zaczęła podczas zabawy zapominać i sikać w majtki, albo popuszczać. Pytam, czy chce siku, twierdzi, że nie. Za chwilę już majty mokre. Tak się zajmuje zabawą, że nie chce się od niej odrywać. Ok, to normalne, pewnie wielu dzieciom się zdarza. Gorsze jest ot, ze zaczęła kupę robić w majtki i nie jest tu kwestia zabawy. Po prostu przestała wołać przed faktem, a po fakcie ucieka przede mną. Raz, dwa razy, ok, ale ona robi teraz każdą kupę w majtki. tłumaczenie- nie pomaga,krzyczenie- nie pomaga. Ona doskonale wie, że źle robi, dlaczego ja się denerwuję, obiecuje, że już tak nie zrobi, przeprasza i potem znowu. Potrafi, jak rozmawiam z M przez telefon, stwierdzić, ze ona chce coś tacie powiedzieć i opowiada, ze źle zrobiła, bo kupę zrobiła w majtki. Problemu ze zrozumieniem nie ma, jest jakaś awersja do załatwiania się na nocnik. Ma też awersję do załatwiania się w miejscach publicznych. Jak zobaczy toaletę w restauracji, albo w centrum handlowym, to się cofa i twierdzi, ze już nic nie chce. Potrafi tak wytrzymać nawet kilka godzin. Kupiliśmy więc dodatkowy podróżny nocnik, który zawsze jest w samochodzie, żeby mogła się poza domem załatwiać. no ale ta kupa, to po prostu mnie wykończy.... W ogóle, podczas tych kilku dni choroby, Mała zrobiła się nieznośna. Wyje, żeby na mnie wymusić coś. dosłownie wyje i robi się wiotka, żebym tylko jej podnieść nie mogła. Gdy tylko robimy, co ona chce, momentalnie przestaje. Pytam się jej, czemu jest niegrzeczna, a ona mi na to, że się nie słucha mamy. Pytam więc, czemu się nie słucha, a ona nie wiem, przepraszam. Skubana, mądra jest, kojarzy fakty i słowa, które mówimy, ale nie zmienia to faktu, że łobuz okropny, taki wymuszacz się zrobił z niej. Cieszę się, że już koniec weekendu i leczenia się w domu, bo chyba dłużej ja bym nerwowo nie wytrzymała. dodam, ze stawianie w koncie nie pomaga, a ignorowanie jej, kończy się na przepraszaniu mnie, a za chwilę sytuacja się powtarza...
  15. O rany, Dziewczyny, gratulacje dla wszystkich ciężarnych! :D Monik jak miło, że się odezwałaś, ściskam serdecznie. Jagoda- super, duża rodzinka się zapowiada. :) Ewcisko- i u Ciebie wszystko ok, jest praca, jak planowałaś i maleństwo w drodze. Caremen- a ja kiedyś właśnie dwóch synów chciałam mieć. :D Los bywa przewrotny, a każdy maluszek jest kochany. Takietam- chyba już po wszystkim, jeśli nie to: Powodzenia, wytrzymaj jeszcze troszkę!!
×