Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość bardzo sympatyczna

co wolno 18stce?

Polecane posty

Gość bardzo sympatyczna

Nie wiem, czy wymagam za dużo, dlatego prosze o opinie. Czy waszym zdaniem moja matka ma racje, czy wyolbrzymia. W skrócie mowiac, mam ponad 18 lat, nie pale, nie pije, nie biore narkotyków, nie klamie, odkad pamietam gdziekolwiek chce wyjsc zostawiam im kartke, pisze smsa a gdy sa w domu musze sie pytac, czy moge wyjsc, zawsze sie pytaja gdzie "do sklepu", "a po co?" "spotkac sie z kims", "a z kim?" itd i czesto mi po prostu zabraniaja. Nie mowiac o tym, ze gdy przez pare dni bede wychodzic z domu, to potem przez pare musze siedziec i nigdzie sie nie ruszac. DO domu wracam ok 20 itd itp... A, w szkole tez mi niezle idzie, srednia bede miala 4, mam same czwóry i piatki tylko z fizy i matmy mam 2 (tacy nauczyciele no i troche noga tez z tych przedmiotów jestem) i wiecznie mam awantury, ze sie nie ucze, ze jestem leniwa. GDy mi wystarczy w autobusie 15-20min i czwóra murowana. I czytam rózne ksiazki i rysuje, a oni wiecznie sie czepiaja i na nic mi nie pozwalaja. No i jutro mam impreze (do tej pory bylam tylko wda razy na sylwestrze poza domem i na połowinkach, to wszystko z imprez) i oczywiscie " z kim idziesz?", "z chłopakiem" I dupa, nie lubia mojego chłopaka, nie ufaja mu i tylko dlatego nie chca mnie puscic... Fuck! Dla nich fakt, ze impreza moze sie skonczyc np o 4 rano jest przerazajacy! :((( Help!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
szczere wspolczucia nie znam nikogo z takim rygorem, ja zawsze mialam wolnosc w zamian za informowanie gdzie ide kiedy wroce i jak-zeby mama sie nie martwila.woda sodowa mi nie uderzyla do glowy, mam udane zycie towarzyskie, rozsadnie imprezuje.moja kolezanka ktora rowniez zyje pod kloszem jak dostala zgode na jedna impreze+nocowanie u mnie nawalila sie na ta okolicznosc jak swinia, wstydu zrobila przed rodzicami.rodzicow nie zmienisz, ale ich podejscie tez raczej sie nie zmieni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bliska
moja córka (19) może i moze troche więcej, ma chłopaka, lubimy go, wiec ten problem pdpada, ale: jak wychodzi to pyta się albo mówi sama gdzie i z kim idzie, mówi tez po co, w ogóle nie mam wrazenia, że coś chce zataić, zresztą o swoich palnach mówi często przy okazji, wcześniej i juz na tym etapie widzi mój stosunek do nich, czasem sie umawiamy, ze musi costam zrobic do tego czasu; na wyjścia w tyodniu ma czas rzadko; nauka jest sprawą priorytetową, więc tez ode mnie słyszy rózne uwagi na ten temat - tym mniej ,im bardziej widzę, ze sie wyrabia, stara i jej zależy i, co wazne, dba o nią; jeśli piszesz, że wystarcza ci 15 - 20 min w autobusie, żeby dostać 4, to znaczy, ze masz mozliwości, zeby było znacznie lepiej, przynajmniej z przedmiotów, które lubisz i nad twoimi 4 tylko ubolewać, bo jak mozna w szkole średniej przeznaczac na naukę tak mało czasu? twój średni czas nauki powinien wynosić minimum 2-3 h CODZIENNIE nie licząc czytania lektur i zajęć nadobowiąkowych; jednym słowem nie wykorzystujesz swojego potencjału, a to oznacza zwyczajne marnotrawstwo czasu juz nigdy nie do odrobienia; bardzo sympatyczna, mam wrażenie, ze ograniczanie swobody jest odwrotnie proporcjonalne do otwartości, bo gdybys nie czekała az sie zapytają dokąd, z kim , gdzie i po co, tylko wczesniej spokojnie powiedziałabyś i jeszcze dorzuciała cos od siebie, gdybys tez powiedziała co zrobiłas do szkoły lub przedstawiła plan nauki i jej miejsce w twoim harmonogramie na dzień, to juz byłaby sielanka, mama zrozumiałaby i nie obawiałby się, ze coś zaniedbasz lub zostawisz, lub o czyms waznym zapomnisz i prawdopodobnie nie zabraniałaby ci niczego; jesli mówisz o swoich stopniach, o sukcesach i porazkach, o tym co robisz, o tym co ci sie nie podoba u innych, co cenisz i jeśli rodzice nie mają wrażenia, ze musza z ciebie kazde słowo wyciągać (czyli jeśli z nimi miałbys doby kontakt), to taka sytuacja jak opisujesz, nie miałaby miejsca; moja córka moze wracac z róznych imprez i spotkan nawet duzo później niz ty, ale zawsze jest odprowadzana albo umawiam sie z niz, ze po nią przyjadę, raczej nie pozwalam nocowac poza domem, w miejscu imprezy; rodzice często z lęku bagatelizuja uczucia dzieci i mówią protekcjonalnie o ich miłościach, co zwykle staje sie barierą w porozumieniu, a właściwie je przekreśla, a jest to dobry moment, żeby więcej dowiedziec sie o własnym dziecku, cos zasugerować, przedyskutować czy, zwyczajnie, uspokoić się, że dokonuje właściwych wyborów; ograniczenia biorą sie z lęku, a nie z chęci dokuczenia, a klimat miedzy toba i rodzicami zalezy od obu stron, jeśli jest wrogość, napięcie, zamykanie się, nadmierna skrytość, roszczenia, nie dziwie się, ze każdy okopał się na swoich pozycjach... moze doczytałaś :) pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bardzo sympatyczna
Witam, dziekuje za opinie. Bliska-patrzac z Twojego punktu widzenia, na pewno masz racje. Co do nauki to faktycznie, matka nie widzi, ze sie ucze, wiec na pewno ma wątpliwosci. NO i sam fakt, ze moglabym duzo wiecej czasu poswiecic na nauke jest słuszny, staram sie walczyc ze swoim lenistwem, przyszloroczna matura na pewno bedzie do tego dobra motywacja :) I to nie jest tak, ze czekam, az oni zaczna mnie o wszystko wypytywac, moze zle to ujełam. Teraz wrecz jestem przyzwyczajona do zostawiania kartki czy wysylania smsa gdzie jestemi tego za nadgorliwe nie uwazam, bo nie daj Boze cos by mi sie stało, widzieliby gdzie mnie szukac. Boli mnie wlasnie fakt, ze gdy raz nie napisze tego smsa odrazu ( tak jak sie wczoraj stało) mialam w domu awanture w stylu "kiedys zawsze mowila co robisz, gdzie idziesz, o ktorej wrocisz", a mi sie to naprawde zdazylo pierwszy raz, zeby nie napisac, iz po szkole udalam sie na starówke... Inna sprawa jest sam fakt, ze moi rodzice sami ze soba nie moga sie dogadac i w domu mam wciaz napieta atmosfere i czesto po prostu mam kary badz bury za zwyklą pierdołe np moja matka jest totalna pedantka i wystarczy stanik który spadnie z krzesla na podłoge to juz mam wielki bałagan... :/ No i zmiennosc humorów mojej matki, w jednym momencie mozemy rozmawiac o chłopaku i mowi ze go lubi, jest fajny, chce zebysmy sie spotykali, ale gdy po chwili zadzwoni do mnie szlag ja trafia i wrzeszczy, ze ona skróci nam kontakt itd... Zeby czasem tak nie wyolbrzymiala...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość diabliczka w cudzysłowiu
Wiesz co ja zrobiłam? Też byłam i jestem moim zdaniem (nie jestem hipokrytkną ;)) bardzo malo problemowa. Taka mała cnotka- nie nudna ale nie kłamię, nie robię nie wiadomo czego, nawet w życiu nie paliłam i w pewnym momencie dostałam szału słysząc że np. ona nie wie co mi może do głowy strzelic- powiedziałam że chyba przestanę się starać żeby mi ufali bo teraz chyba nic więcej nie da się zrobić żeby bardziej na to zaufanie zasłużyć. Powiedziałam (wykrzyczałam) że skoro oni uważają że mają niegrzeczną córkę to chyba z księżyca spadli, że ludzie robią rzeczy o których im się nie sniło a ja nigdy nie zawiodłam ich zaufania. Ale skoro go dalej nie ma- to nie ma czego tracić i chyba zacznę się zachowywać tak jak inni którzy już dawno olali to co mysla ich rodzice. Wtedy to jeszcze lepiej ujełam i chyba od tego momentu cos sie w nich przełamało. Nie z dnia na dzien ale dzisiaj np powiedzialam tylko ze ide gdzies na noc sie pobawic- zapytali tylko czy wracam z kims zaufanym i powiedzieli: baw sie dobrze i uwazaj..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość matecznik
nic .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bliska
bardzo sympatyczna, masz racje, ze gdy ma sie do czynienia z osobami niezrównoważonymi, to nie wiadomo czego mozna się po nich spodziewaći zwykle osadzają niesprawiedliwie, bo popędliwie i bardziej zgodnie ze zwoimi emocjami niż rozumem; myśle, ze jeśli rodzice ze sobą nie mogą się dogadać, to pewne jest, ze tobie dostaje sie rykoszetem; i ogólnie wtedy robi sie jakoś niekonsekwentnie; moze jednak mama w końcu doceni, ze walczysz ze swoim lenistwem, musi tylko wiedzieć, ze jest w tym jakiś plan i nauka nie jest PO wszystkim :D (mamy tak mają) mów jej w takim razie po sprzeczce, na zimno, że klimat i nerwowośc jaką stwarza zupełnie NIE SPRZYJA twojemu uczeniu, bo w tym czasie, w którym mogłabyś sie uczyć - złościsz się; pewnie, ze pojedyncze przypadki niezastosowania sie do wymagań, należy uznać za wypadki oprzy pracy i afera jest bez sensu, tylko ZANIM mama ci to wygarnie, od progu powiedz przepraszam, wiem, pamietam i sie staram - ja zwykle juz nic nie mówię, bo jestem rozbrojona :) i uspokojona, ze nie zlekceważyła mnie, tylko costam :) pewnie juz sie troche uspokoiłaś :) więc tylko pozdrawiam diabliczka to było dobre i mnie tez byś uspokoiła, ze mmoje wysiłki nie poszły na marne i skoro tak mówisz, to wiesz o czym mówisz :) pa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×