Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość chce nowe zycie

Pamietnik alkoholiczki- obawy, lęki, nadzieje ...

Polecane posty

Gość Anty aa
Jestem DDA i też mam problem z alkoholem. Jakoś tak mi się życie ułożyło żę szybko poszłam na swoje, znalazłam pracę jako barmanka i mam chlopaka który też lubi się napić. Wydaje mi się że to kontroluję, potrafię nie pić przez kilka dni lub wypić jedno piwko i powiedzieć dość, lecz zdażają się też imprezy trzydniowe po których czuję się jak NIC bo nawet szmata jest kimś. Ostatnio oglądałam program o uzależnieniach i dowiedziałam się że żeby zobaczyć jakiekolwiek skutki niepicia trzeba wytrzymać 90 dni. Zaświeciła mi się lampka... Przecież ja od 18 r.ż nigdy nie miałam takiej przerwy... Więc zaczynam .... Dzień 1 - nie piję. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia.basia
Witaj anty aa! trzymam za Ciebie kciuki! Ja nie próbuje, wiem,ze mi sie nie uda! Mój ojciec jest trzezwym alkoholikiem. Od 5 lat. Ja jestem po trzydziestce. Dziecinstwo, to koszmar! Juz nie wierze,ze z tego wyjde...Nie mam ciagów, ale pije co drugi dzień. Duzo.Marze o trzezwosci...ale nienawidze siebie! . Życze Ci jeszcze raz powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość p.s. cafe
kasia basia dziwi mnie twoja niewiara-ojciec trzeźwy alkoholik . nie wierze że z tego wyjdę!!! niby czemu nie wierzysz?????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość p.s. cafe
a właściwie -tak naprawde mnie nie dziwi-tylko to nie brak wiary. Znam to -ja też uwazałem że nie warto próbować -i tak sie nie uda-bo chciałem CHLAĆ -ty też CHCESZ chlać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasia.basia
P.s cafe! Masz racje! Tak trudno dac odpowiedz na to pytanie, a w sumie jest proste..Miłego dnia!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skladam na nowo
Piszcie dziewczyny, bo to cholernie pomaga. Jestem juz strasznie zmeczona. Probuje, nie pije kilka dni, pozniej cos sie wydarza i zaczyna sie jazda od nowa. Placze dzis od rana, bo obiecywalam sobie, ze juz koniec, a wczoraj znowu sie upilam jak swinia, gadajac na skype, wiec nawet nie na zadnej imprezie. Dzis jest pierwszy dzien lutego... Bede walczyc, ale nie ufam sobie. Jezeli ktoras z Was dala rade, zeby przestac napiszcie jak sobie radzi;lyscie w tych pierwszych dniach, pierwszy tydzien...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anty aa
A co zrobić gdy wszyscy twoi znajomi piją? a ty pijesz razem z nimi? jak wtedy uciec ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skladam na nowo
mysle, ze m.in z tego powodu tak wiele z nas ma problem, ze wokol wszyscy pija. Wiem, ze sa osoby, ktore po terapii calkowicie zmienily krag znajomych, ale przeciez nie chcemy przestac spotykac osob, ktore sa dla nas wazne. Kiedy probuje przestac pic, kazde spotkanie jest jak pulapka.... ja naprawde mam dosc i przez kilka dni w tygodniu z wielkim trudem udaje mi sie zmienic mechanizm, ktory mnie opetal. Radosc - alkohol, smutek - alkohol, satysfakcja po ciezkiej pracy - alkohol.... Zaciskam zeby i nie pije. i nagle ide do kina z koelga, on mowi, to moze napijemy sie wina... I zaczyna sie wielka batalia w mojej glowie, i konczy sie jak zawsze. A pozniej przez kolejne dni dopijam. Az do momentu, kiedy czuje sie tak chora jak dzis i po prostu zdycham. Dzis nie pije, jutro tez nie, na pewno. Ale co bedzie dalej? jak sobei z tym radzic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość p.s.cafe
nie picie to kwestia wyboru ,użycia wolnej woli jaką każdy z nas posiada ,decyzji Chce nie pić!-wiem brzmi to jak banał ,wiem gdyby to było takie proste- ale zrozumienie tej prostej ,banalnej prawdy mnie pomogło .CHCĘ a jeśli chcę to co może mi przeszkodzić? Tylko żeby dojść do zrozumienia tego -przebyłem długą drogę . Wszyscy dookoła piją-nie prawda-tez tak postrzegałem świat -piłem ,cały byłem nastawiony na alkohol ,tylko taki kurs obierałem i tylko taki wycinek rzeczywistości rejestrowałem .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość manfredka
hej, byłam w związku z alkoholikiem, ten związek zniszył mnie emocjonalnie, psychicznie (fizycznie też, bo strasznie schudłam), moja rodzina jak zobaczyła co sie ze mną dzieje i jak im opowiedziałam o tym związku(bo w ogóle o nim nie wiedzieli) to wyrwali mnie z tych szponów, ale... ja nie mogę [przestać go kochać on... mówi, że już nie poije, że osiagnął dno, ze wciąż kocha mnie i nikogo innegojuż nie pokocha ja... też go kocham, ale tyle razy mnie oszukiwał(że to chora wątroba itp) że nie potrafię mu uwierzyć on... mówi, ze będzie walczył i nie odda mnie tak łatwo ... czy wygra z alkoholem, czy to jest w ogóle możliwe? czy mogę być z nim szczęśliwa? alkoholicy jak to z Wami jest pozwólcie mi zrozumieć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skladam na nowo
wiem jak to jest uzyc silnej woli, kiedys zrobilam to, odmienilam sie nie pilam przez kilka lat. ale to uzaleznienie jest bardzo podstepne i atakuje w nieoczekiwanym momencie. Sa osoby ktore maja wieksze predyspozycje, gorzej sobie radza z emocjami, sa nadpobudliwe, szukaja bodzcow... Dlatego to jest trudne. Pstryknelam kiedys palcami, powiedzialam sobie: od jutra - nie... i zrobilam to, ale jednak wyladowalam w punkcie wyjscia. A w zasadzie jest duzo gorzej niz kiedys

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość p.s. cafe
składam na nowo Ty wiesz doskonale pewnie że samo chcę to mało ,to jeden element-można na siłę przetrzymać nałóg -ale to na siłę i z bólami . To tak jakbyś wisiała na krawędzi dachu trzymając się rękoma rynny-w końcu ręce się zmeczą i rozluźnisz chwyt...... Trzeba podeprzeć się ,znaleźć coś pod nogi ,uwiązać liną -tak żeby gdy się ręce zmęczą nadal być pewnym że nie spadniesz. Moje liny i podpory to terapia, inni trzeźwiejący ,rodzina i przede wszystkim akceptacja alkoholika w sobie. W moim przypadku działa -już ponad cztery lata a ja nadal u góry. To da się zrobić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skladam na nowo
dzieki za te slowa, wlasnie zaczelam przymierzac sie do terapii. jestem czysta, ale dzis mialam wielka ochote, zeby nagrodzic sie za ten piekny, pracowity i udany dzien. na szczescie przewazyly kontrrargumenty - ze jutro dzien nie bedzie tak piekny, pracowity i udany, jesli sie poddam... Bede sie leczyc, bo nie moze byc tak, ze cos jest silniejsze od zdrowego rozsadku i przede wszystkim od swiadomosci, ze kiedy nie pije, to jestem normalna, radosna kobieta a nie jakims klebkiem nerwow z poczuciem winy.... Latwo nie jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość co sie stało
Hej. czemu juz nie piszecie. bardzo brakuje mi tych wypowiedzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość co sie stało
z chcę nowe życie???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lasma
Witajcie. Postanowilam udzielic sie na forum bo kto jak kto ale wy mnie zrozumiecie najlepiej. Czytajac wasze posty to tak jakbym czytala o sobie. Jestem tu bo chce cos zmienic w swoim zyciu poki jeszcze go kompletnie nie rozwalilam. Czuje ze stapam po cienkim lodzie, ja juz nie pije ja chleje bez opamietania. Za kazdym razem obiecuje sobie ze wytrzymam bez alkoholu, kiedys nie moglam wyobrazic sobie weekendu bez piw(bo na jednym nigdy sie nie konczy dla mnie) ale udalo mi sie wyeliminowac alkohol z weekendu a znowu zaczelam pic w tygodniu co zle wplywalo na moja prace, bylam przesiaknieta tym smrodem w pracy, z czego nie do konca zdawalam sobie sprawe! Pociag alkoholowy mialam juz od 16 roku zycia, potem byly imprezy ktorym towarzyszyly procenty, w pewnym etapie zycia ograniczylam picie ale niestety nalog znow sie odezwal i pije juz od niepamietnych czasow. Probowalam sobie wytlumaczyc ze pije by na chwile sie zatracic by zapomniec o problemach by sie usmiechac, ale teraz wiem ze problemy spowodowal wlasnie alkohol i tak sie kolko zamyka. Tyle razy obiecywalam sobie ze przestane ze dam rade! tak wiele razy siebie zawiodlam ze nic tylko zalamac rece. Dzisiaj lecze kaca po 2 dniowym piciu do lustra, mam straszne leki rece mi sie trzesa nie mam apetytu boje sie czegos, wiem ze to jutro przejdzie i tego sie obawiam ze poczuje sie lepiej i znow bede musiala sie napic. Dziekuje ze moglam sie z tym podzielic z wami! wyrzucic to z siebie. Moze gdy nastepnym razem siegne po butelke zanim ja otworze przeczytam sobie ten wpis i wygram bitwe z nalogiem raz drugi az w koncu wygram cala wojne. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajsza114
witaj w klubie -tez pije mniej jak ty ale jak mnie zlapie to koniec 3,lub4 a nawet tydzien wczesniej bul prawie miesiac pilam wygladalam jak by mi ktos sztacheta przywalil teraz pije mniej 4 dni w miesiacu -ale pije wiem co czujesz ale musimy same z tym sobie radzic najgorzej jest jak ktos sie wpieprza i gada nie pij -to pociaga dalej ja tak mam ale wiesz co wiem ze wydostaniemy sie z tego bo baby sa silne pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chce cie poznac alkoholik mlod
jak pseudonim - daj znac na forum reszte podam pozniej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam was dziewczyny .. zdecydowałam sie wejsc na tą stronę i napisać bo wiem ze mam problem..Jest wtorek a ja dalej przezywam to, co działo sie w sobotę, kolejny wstyd i przygnebienie bo przeciez mogłam wypić mniej, bo przeciez sobie obiecywałam . A teraz co robie ?? Myśle o tym ze przeciez juz niedługo sobota..ale będzie inaczej spróbuje sie kontrolować. Przeciez doskonale wiem ze oszukuje sama siebie i tak jest zawsze sobota picie, potem 2 dni moralniaka i znow to samo I tak jest od wielu, wielu mies. Najgorsze jest to, ze mam dopiero 20 lat.. i cała rodzina, znajomi wszyscy mi mówią że mam problem z alkoholem.. Chyba chce inaczej ale już straciłam kontrole nad sobą.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziubek123
Pierwszy raz dokonuje takiego wpisu na forum, nigdy jeszcze się tak nie uzewnętrzalam ,nawet chyba przed samą sobą... U mnie jest tak,że chyba tylko ja jedna uważam że mam problem.Albo tez nikt mi nie chce tego powiedzieć prosto w oczy.Choć raczej jestem za tym pierwszym stwierdzeniem,bo przecież sa też tacy, którzy mnie kochają i chcą dobrze dla mnie.Czemu mieliby więc to ukrywać. Mam chłopaka- osobę mi bardzo bliską, którą nie tylko kocham, ale i lubię ,tak poprostu.Dużo czasu razem spedzamy, dużo też pijemy.Tylko jego się nie wstydzę, dlatego tylko z nim lubię pić, bez znajomych, żeby nie narobić sobie obciachu. Przy nim robiąc to czuje sie bezpieczna, bo wiem ze zawsze wroce do domu, że ktoś zadzwoni po taksowke, powie adres (gdy ja już nie moge).Uwazam ze to ja mam problem, nie on, mimo że robimy to razem a wiec pijemy tak samo czesto. Nie potrafie przestać poprostu.Nie potrafie powiedzieć tylko jedno piwo.Mówie -albo w ogole, albo na calość.W tyg nie piję bo musze chodzić do pracy.A mi sie wydaje ze nawet jedno piwo wypite wieczorem 'widać po mnie' nastepnego dnia.Mam obsesje na tym punkcie- zeby sie nikt nie zorientował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziubek123
Pierwszy raz dokonuje takiego wpisu na forum, nigdy jeszcze się tak nie uzewnętrzalam ,nawet chyba przed samą sobą... U mnie jest tak,że chyba tylko ja jedna uważam że mam problem.Albo tez nikt mi nie chce tego powiedzieć prosto w oczy.Choć raczej jestem za tym pierwszym stwierdzeniem,bo przecież sa też tacy, którzy mnie kochają i chcą dobrze dla mnie.Czemu mieliby więc to ukrywać. Mam chłopaka- osobę mi bardzo bliską, którą nie tylko kocham, ale i lubię ,tak poprostu.Dużo czasu razem spedzamy, dużo też pijemy.Tylko jego się nie wstydzę, dlatego tylko z nim lubię pić, bez znajomych, żeby nie narobić sobie obciachu. Przy nim robiąc to czuje sie bezpieczna, bo wiem ze zawsze wroce do domu, że ktoś zadzwoni po taksowke, powie adres (gdy ja już nie moge).Uwazam ze to ja mam problem, nie on, mimo że robimy to razem a wiec pijemy tak samo czesto. Nie potrafie przestać poprostu.Nie potrafie powiedzieć tylko jedno piwo.Mówie -albo w ogole, albo na calość.W tyg nie piję bo musze chodzić do pracy.A mi sie wydaje ze nawet jedno piwo wypite wieczorem 'widać po mnie' nastepnego dnia.Mam obsesje na tym punkcie- zeby sie nikt nie zorientował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziubek123
Pierwszy raz dokonuje takiego wpisu na forum, nigdy jeszcze się tak nie uzewnętrzalam ,nawet chyba przed samą sobą... U mnie jest tak,że chyba tylko ja jedna uważam że mam problem.Albo tez nikt mi nie chce tego powiedzieć prosto w oczy.Choć raczej jestem za tym pierwszym stwierdzeniem,bo przecież sa też tacy, którzy mnie kochają i chcą dobrze dla mnie.Czemu mieliby więc to ukrywać. Mam chłopaka- osobę mi bardzo bliską, którą nie tylko kocham, ale i lubię ,tak poprostu.Dużo czasu razem spedzamy, dużo też pijemy.Tylko jego się nie wstydzę, dlatego tylko z nim lubię pić, bez znajomych, żeby nie narobić sobie obciachu. Przy nim robiąc to czuje sie bezpieczna, bo wiem ze zawsze wroce do domu, że ktoś zadzwoni po taksowke, powie adres (gdy ja już nie moge).Uwazam ze to ja mam problem, nie on, mimo że robimy to razem a wiec pijemy tak samo czesto. Nie potrafie przestać poprostu.Nie potrafie powiedzieć tylko jedno piwo.Mówie -albo w ogole, albo na calość.W tyg nie piję bo musze chodzić do pracy.A mi sie wydaje ze nawet jedno piwo wypite wieczorem 'widać po mnie' nastepnego dnia.Mam obsesje na tym punkcie- zeby sie nikt nie zorientował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziubek123
Pierwszy raz dokonuje takiego wpisu na forum, nigdy jeszcze się tak nie uzewnętrzalam ,nawet chyba przed samą sobą... U mnie jest tak,że chyba tylko ja jedna uważam że mam problem.Albo tez nikt mi nie chce tego powiedzieć prosto w oczy.Choć raczej jestem za tym pierwszym stwierdzeniem,bo przecież sa też tacy, którzy mnie kochają i chcą dobrze dla mnie.Czemu mieliby więc to ukrywać. Mam chłopaka- osobę mi bardzo bliską, którą nie tylko kocham, ale i lubię ,tak poprostu.Dużo czasu razem spedzamy, dużo też pijemy.Tylko jego się nie wstydzę, dlatego tylko z nim lubię pić, bez znajomych, żeby nie narobić sobie obciachu. Przy nim robiąc to czuje sie bezpieczna, bo wiem ze zawsze wroce do domu, że ktoś zadzwoni po taksowke, powie adres (gdy ja już nie moge).Uwazam ze to ja mam problem, nie on, mimo że robimy to razem a wiec pijemy tak samo czesto. Nie potrafie przestać poprostu.Nie potrafie powiedzieć tylko jedno piwo.Mówie -albo w ogole, albo na calość.W tyg nie piję bo musze chodzić do pracy.A mi sie wydaje ze nawet jedno piwo wypite wieczorem 'widać po mnie' nastepnego dnia.Mam obsesje na tym punkcie- zeby sie nikt nie zorientował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziubek123
Pierwszy raz dokonuje takiego wpisu na forum, nigdy jeszcze się tak nie uzewnętrzalam ,nawet chyba przed samą sobą... U mnie jest tak,że chyba tylko ja jedna uważam że mam problem.Albo tez nikt mi nie chce tego powiedzieć prosto w oczy.Choć raczej jestem za tym pierwszym stwierdzeniem,bo przecież sa też tacy, którzy mnie kochają i chcą dobrze dla mnie.Czemu mieliby więc to ukrywać. Mam chłopaka- osobę mi bardzo bliską, którą nie tylko kocham, ale i lubię ,tak poprostu.Dużo czasu razem spedzamy, dużo też pijemy.Tylko jego się nie wstydzę, dlatego tylko z nim lubię pić, bez znajomych, żeby nie narobić sobie obciachu. Przy nim robiąc to czuje sie bezpieczna, bo wiem ze zawsze wroce do domu, że ktoś zadzwoni po taksowke, powie adres (gdy ja już nie moge).Uwazam ze to ja mam problem, nie on, mimo że robimy to razem a wiec pijemy tak samo czesto. Nie potrafie przestać poprostu.Nie potrafie powiedzieć tylko jedno piwo.Mówie -albo w ogole, albo na calość.W tyg nie piję bo musze chodzić do pracy.A mi sie wydaje ze nawet jedno piwo wypite wieczorem 'widać po mnie' nastepnego dnia.Mam obsesje na tym punkcie- zeby sie nikt nie zorientował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziubek123
Pierwszy raz dokonuje takiego wpisu na forum, nigdy jeszcze się tak nie uzewnętrzalam ,nawet chyba przed samą sobą... U mnie jest tak,że chyba tylko ja jedna uważam że mam problem.Albo tez nikt mi nie chce tego powiedzieć prosto w oczy.Choć raczej jestem za tym pierwszym stwierdzeniem,bo przecież sa też tacy, którzy mnie kochają i chcą dobrze dla mnie.Czemu mieliby więc to ukrywać. Mam chłopaka- osobę mi bardzo bliską, którą nie tylko kocham, ale i lubię ,tak poprostu.Dużo czasu razem spedzamy, dużo też pijemy.Tylko jego się nie wstydzę, dlatego tylko z nim lubię pić, bez znajomych, żeby nie narobić sobie obciachu. Przy nim robiąc to czuje sie bezpieczna, bo wiem ze zawsze wroce do domu, że ktoś zadzwoni po taksowke, powie adres (gdy ja już nie moge).Uwazam ze to ja mam problem, nie on, mimo że robimy to razem a wiec pijemy tak samo czesto. Nie potrafie przestać poprostu.Nie potrafie powiedzieć tylko jedno piwo.Mówie -albo w ogole, albo na calość.W tyg nie piję bo musze chodzić do pracy.A mi sie wydaje ze nawet jedno piwo wypite wieczorem 'widać po mnie' nastepnego dnia.Mam obsesje na tym punkcie- zeby sie nikt nie zorientował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ratuj się
dziubku póki czas. Najbliźsi z reguły w swojwj miłości są ślepi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziubek123
przepraszam ze tak mi sie powklejało tyle razy to samo. Dziekuje za odpowiedz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziubek123
ja tak naprawde to nawet nie wiem kiedy zaczelam uwazać ze mam problem.Generalnie jestem osobą ktora wiele wyolbrzymia i w tym temacie tez mi sie tak wydawalo.Bo przecież najtrudniej jest alkoholikowi przyznać sie ze jest uzalezniony a skoro ja tak uważam...to moze nie mam problemu.Moj ojciec byl akloholikiem, umarl gdy bylam z liceum.Pamietam jak wstydzilam się gdy kolezanki u mnie nocowaly, bo on zawsz byl pijany.Pamietam obrzydzenie ktore mnie bralo gdy slyszalam dzwiek otwieranej puszki piwa.Mimo to jednak nie bylo to dla mnie zadnym ostrzezeniem. Pare lat temu np juz po 2 piwach jezyk mi się platal, idąc na impreze wypijalam 3 piwa i uciekalam do domu zeby wstydu sobie nie narobić.Potem byl kac- teraz go juz praktycznie nie ma, w kazdym razie jest inny- to nie bol glowy, tylko bicie serca mocne i zawroty, ruchy niepewne(jesli wiecie o czym mowie).Kiedys dzien po imprezie (takiej z 3 piwami) nie moglam w ogole mysleć o alkoholu, teraz to nawet moglabym się napić, nie przeszkadzal by mi w tym kac. Wiele sytuacji, ktore wspominam, jakiś wydarzeń wiąże z piciem tzn pamietam, że bylam po piciu wspominając coś.To smutne, gdy tyle rzeczy kojarzy ci się z alko,że tyle dni waznych wypadło gdy bylam po ....Mysle ze nie przesadzam, mimo że tak mam ze wiele wyolbrzymiam.Boje sie zawsze ze ktoś się dowie, że bede miala przez to problemy w pracy.ja nie wiem czy to widać ze wypilam jedno piwo wieczorem gdy ide do pracy nastepnego dnia.Mi sie wydaje ze tak....W kazdym razie nie to jest istotne. Pisze tak sobie -kiedys pisalam pamietniki, wiersze też.Wtedy wiele mozna przemyslec.To moj pierwszy raz gdy tak pisze od bardzo dawna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość barszcz
Cysterna z vóda i zapijcie sie hurtem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×