Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ankarra

O warszawiakach i niby-warszawiakach

Polecane posty

Ja jestem z Warszawy, urodziłam się tu i cała moja rodzina. Ale tak szczerze wstyd jak cholera, rzygać mi się chcę jak patrze co się dzieje. Ludzie na ulicy wogóle nie maja do sibie szacunku. Prawdziwi warszawiacy to w większości urodzeni chami a przyjezdni wyuczeni chami. Sorry taka moja opinia, co niestety widać na ulicach, w autobusach, sklepach itd. Przykład. W moim starym LO przyszła do klasy nowa dziewczyna z jakiejś wioski nie ważne, wszysscy oprócz mnie i dwóch dziewczyn nabijały się z niej, wyzywały itd. Przyjechałą do Warszaway by zdobyć wykształcenie i dobrą prace, gdzie w swojej mieścinie nie miała na co liczyć. Co zabawniejsze ta dziewczyna jest juz po studiach, ma dobra prace, kupiła mieszkanie na raty. A ja rodowita Warszawianka olałam szkołe, nie pracuję, i ściskam się w maleńkim mieszkanku :) Wstyd... ale cóz takie są koleje życia pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
haha a najlepiej mozna to bylo zauwazyc w czwartek i piatek na drogach jak pieknie sie jechalo pusto:) wiesniaki u siebie w miasteczkach pakowali wałowki na nowy rok

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wieeeeś śpiewa i tańczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jaaaaagna
Według mnie po pierwsze ci ludzie mają kompleksy. Również spotkałam się z podobnymi "osobnikami", które w dzisiejszej Warszawie stanowią 50 % jej mieszkańców. Wiecie, nikt nie wybierał miejsca urodzenia, a ogólnie mówi się,że w Warszawie lepiej, Warszawa daje możliwości, to stolica, do pracuy jedzie się metrem "jak w Londynie"...więcej instytucji, firm, sklepów...cały czas. Tak się mówi na wsi i w małych miejscowościach. Często jeżdżę do Łańcuta do cioci i tam właśnie takie plotki chodzą o Warszawie. Dlatego też nie ma się co tym ludziom dziwić, tylko ich uświadamiać! Kompleksy siedzą w człowieku bardzo głęboko i myślę, że to długi proces wypleniania tego typu patrzenia na prawdziwych mieszkańców Warszawy. Ja w pracy spotykam się z podobnymi problemami. Ostatnio całe święta pracowałam razem z 3 innymi osobami z działu, gdyż reszta wyjechała na święta do rodziny. Nikogo nie obchodziło, że u mnie też ktoś musi zrobić zakupy i przygotować wigilię.A sklepy nie są otwarte całą dobę. Miałam bardzo ciężko. W porównaniu z ludźmi, którzy już sobie w piątek wieczorem wyjechali "do domów", ja siedziałam i w Wigilię - do 15 i w drugi dzień świąt. Tłumaczenie, że oni muszą wrócić do rodziny nie jest na miejscu, gdyż ja tak samo nie byłam z rodziną w drugi dzień świąt, jak oni by nie byli przyjeżdżając rano w drugi dzień świąt do pracy lub wieczorem dzień wcześniej. To też kwestia postrzegania sytuacji przez szefa...niestety....ja za każdym razem staram się delikatnie uświadamiać tych ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Michałek ....___
Czytam tak sobie te posty i powiem, że rzeczywiście - również zaobserwowałem takie zachowania. Jednak mi czasem żal jest tych ludzi, gdyż sporo z nich po prostu w swoim mieście, wsi nie potrafiła znaleźć pracy i udała się do Warszawy, jako miejsca, "gdzie zawsze pracę znaleźć można". Nie chciałbym być na ich miejscu, co weekend kilka godzin w podróży, brak życia rodzinnego, raz tu, raz tam. Znam kilka takich osób, które są przekonane, iż na wsi pracy nie znajdą, a my jesteśmy szczęściarzami, że urodziliśmy się w Warszawie, gdzie "praca leży na ulicy". To kwestia świadomości, którą niestety ciężko zmienić....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciekaawy temat
taa, a ja siedzę właśnie w pracy od 8 rano, bo reszta wyjechała do siebie się bawić. To nie fair;/ Niestety szefowa też z jakiejś dziury ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żenujący temat
Wielcy Warszawiacy się znaleźli, z krwi i kości. Nie macie na co narzekać - łatwo wam o prace, pensje najwyższe w kraju, firmę macie pod domem, na studia nie musieliście wyjeżdżać do innego miasta i siedzieć w akademikach i jeszcze macie czelność obrażać ludzi ze wsi. Macie od razu inne szanse! JA pochodzę ze wsi 150 km od Warszawy. Wiecie jakie szanse miałam? - krowy, świnie, albo w najlepszym wypadku nauczycielka w szkole albo urzędniczka. Żeby być lekarzem musiałam sobie zarobić na studia w Warszawie (utrzymanie droższe, nie mieszka się już z rodzicami i wogóle). Poza tym dużo ciężej miałam ze względu, że na wsi jest niższy poziom. A Wy? Studia niemalże pod domem, mieszkanko z rodzicami, praca pod domem....i w Warszawie jest wszystko. Dużo się namęczyłam i starałam, żeby móc na święta mieć wolne. Moja podróż do domu trwa 10 godzin (2 pociągi, autobus i 25 minutowy spacer, między każdym środkiem lokomocji czekam 20-60 minut) - nie wiem, czy ktoś mi zazdrości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miła warszawianka
no właśnie w tym problem, że przybysze z prowincji nas warszawiaków obwiniają za swój cięzki los. Ani to moja wina, że się urodziłam w waie, ani twoja, że urodziłaś się gdzie indziej. Więc może wyluzujcie co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość żenujący temat
nikogo nie obwiniamy. Po prostu urodziliście się w Warszawie i przez samo to macie łatwiej. Dlatego też osobom z prowincji należą się dodatkowe przywileje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość La Scala
przywileje należą się małym dzieciom, kobietom w zaawansowanej ciąży, osobom niepełnosprawnym, chorym i starcom. A pochodzenie i miejsce urodzenia dawało prawo do przywilejów tylko w ustroju, który przeminął i powróci. Start jest nierówny, to prawda, ale można się wybić pochodząc ze wsi Stare Myszory i przegrać życie, chociaż się przyszło na świat w największej metropolii świata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość La Scala
NIE powróci :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czyli ten co urodził się góralem nad morze jedzie za darmo,hotel czy pensjonat oraz żarcie na miejscu te z gratis... ten z nad morza na Kasprowy wjeżdza gratis i gorale na zmianę ucza go jeździć na nartach za Bóg zapłac ? Wsioki maja przywileje w miastach,a my miastowe cwaniaki jeździmy do was na wiochę po darmowe buraki,ziemniaki... Przyklady można mnozyć... Przecież to bzdura :o Zero przywilejow i ułatwien.Dla nikogo. Ja nie klasyfikuję na chamów ze wsi i cwanikaow z W-wy.Podobnie jak mój pra pra pra dziadek urodziłem się w W-wie.Nie generalizuje i nie upraszczam.Ale jak widzę ćwoka w różowej koszulce i w garniturze z Wólczanki pijącego piwo w pubie i upracie twierdzącego ze \"pracujem i mieszkam w W-wie\",\"zarabiam duzom kasem\" i ze laskiw Syolicy sa latwiejsze niż inne to chętnie bym skuł ryja...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karolka Roolka
Jak w każdym wątku na Kafeterii, chyba i tutaj emocje Was moi drodzy ponoszą. Nie ma co się tak denerwować, każdy ma swoje zdanie. Ważne, by szanować drugiego człowieka, nawet, gdy ma odmienne od nas zdanie. Ja też przedstawię swoją opinię. Miasto daje większe szanse a człowiek urodzony na wsi ma gorszy start. Zarówno osoba z Warszawy jak i z prowincji może dużo w życiu osiągnąć, albo je przegrać. Nie ma równości na świecie, czy to w tej dziedzinie, czy w innej. Trzeba sie z tym pogodzić i żyć dalej. A osoby z kompleksami po prostu delikatnie uświadamiać. Ja osobiście bardzo szanuję osoby pochodzące ze wsi. Wiem, ile czasu poświęcili, by normalnie funkcjonować w mieście i dostosować się do warunków w niej panujących. Jednak, jak domagają sie dodatkowych przywilejów, stanowczo mówię nie. Szanuję również ludzi z Warszawy i bardzo mi się nie podoba, jak bezpodstawnie robią przykrość osobom z prowincji. Pracuję w dziale reklamy w dużej firmie i często na przykład słyszałam wypowiedzi typu: " A Ty to co tam dużo możesz wiedzieć, nie masz zielonego pojęcia o reklamie"albo "wiesz, może u ciebie w Pścimiu Dolnym to jak ci ulotkę wrzucą do skrzynki to ją oglądasz 5 minut, ale w mieście masz stos ulotek w skrzynce i ładujesz je do śmietnika, liczby się sekunda, pierwsze wrażenie" - Powiem tak: można zwrócić uwagę, ale kulturalnie i nie nawiązując do miejsca pochodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z tym papierkiem to przesada
jeździsz za kimś na ich wioski i miasteczka i sprawdzasz jak podnoszą papierki? Bzdura, to kwestia tylko i wyłącznie wychowania. Prawdą natomiast jest to, że rdzenni warszawiacy, czyli Ci conajmniej od dwóch pokoleń, na każdym kroku podkreślają z pogardą o innych, my, warszawiacy. Prawdą jest, że koleć, który przyjechał do warszawy z Koziej Wólki na studia i później do pracy i siedzi tu 5 czy 6 rok z pogardą zwraca się do osób, które przyjechały tu dopiero co czy jakiś rok temu. Bo on z 6-letnim stażem wszystko wie. I prawda jest taka, że przyjezdny ponosi znacznie większy koszt pobytu tutaj niz się reszcie wydaje. Ot, chocby wynajmu mieszkania i kosztów życia, które znacznie przewyższają koszty w małych miasteczkach, często nawet zgadzając się na niższą pensję. I szczerze, to mało jest przyjezdnych, którzy każdy weekedn spędzają u mamusi, bo nie stać ich na trwonienie kasy na przejazdy do domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mimo , żem niedobry człek i mimo , żem z kilku pokoleń Warszawiak to do mojego teskniacego za rozumem łba by mi nie przyszło kogokolwiek niezaleznie gdzie sie urodził nazywac wiesniakiem [ wiadomo , ze to w pejoratywnym znaczeniu} . Ludzie sa albo madrzy albo głupi albo dobrzy albo żli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wazne skąd nie ważne gdzie się urodzil wazne ile %człowieczeństwa jest w człowieku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
biedna autorka tak samo Brytowie mówią o Polakach taka jest kolej rzeczy - słabsze jednostki wypierane są przez te silniejsze, zaradniejsze i jednocześnie mniej wymagające. Musisz niestety pogodzić się z barbaryzacją kochanej Wa-wy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wielka mi z ciebie warszawianka, szkoda słów. to ze urodziłaś się w Warszawie nie oznacza, że ona nalezy do ciebie. twoi rodzice czy dzadkowie też do niej przyjechali. popytaj rodziców z jakiej "prowincji" pochodza twoje korzenie a później zabieraj głos

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oczywiście, że powinien i ze względu na poziom kultury ludzi tam mieszkających i ze względu na klimat, który jest cudowny i ze względu na piękno zabytków i historię miasta. a Warszafka? :-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lubie Warszawe
choc to nie moje miasto :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mówcie co chcecie
ale jak widać po wypowiadających się na tym topiku: nie trzeba być warszawiakiem żeby być dupkiem dupki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×