Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość bez pomysłu

Nie mam w ogóle pomysłu na życie

Polecane posty

Pytam gdzie tylko pojawia sie jakaś oferta o możliwość odbycia stażu, narazie mi odmawiano :[ zobaczymy, może sie uda, ale u mnie w miasteczku bedzie ciężko... :/ jak tylko sie uda zahaczyć to postaram sie tego trzymać. trudno trzeba bedzie zacisnąć zęby i popracować za te pare złociszy. Może póxniej sie pojawia lepsze perspektywy... Ale narazie marazm:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lady SunLight napisałaś "...nie możesz na początek poszukać sobie jakiejś pracy która by ci odpowiadała?" heheh. Ciekawe:) Tylko problem w tym, ze tutaj sie bierze to co jest, a nie to co ja bym chciał wybrać, a że właśnie nie ma to w tym cały jest ambaras ;) ja nie mieszkam w stolicy:D pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyna225
a ja mam 25 lat, skończyłam studia rok temu, pierw nie moglam znalezc pracy az wkonscu dostalam sie na staz, staz przelecial, zatrudnili mnie na 3 miesiace bo mieli w umowie i teraz juz mi sie umowa konczy, szukam pracy i nie moge nic znalezc, zadnej oferty, studia mgr inż teckhniczne niby wielkie zapotrzebowanie a gowno prawda bo prace ciezko znalesc, tam gdzie teraz jestem moze i by byly szanse zebym zostala, ale przelozony jakos nie przepada za mna mimo ze sie staram i wszysscy maja o mnie dobre zdanie, jestem bardzo wrazliwa na krytyke ze przezywam w srodku w sobie wszystko, wiec jak mnie cos hamsko powie, czy ponizy to odrazu odechciewa mi sie wszystkiego, chlopaka mam i to jedyna osoba na tym swiecie ktora jeszcze mnie wspiera, ale co z tego, on ma swoje zycie i swoje plany tez i ja mu sie nie narzucam ze swoimi problemami, bo tez nie jestem wylewnym typem. Nie podoba mi sie moja praca, chociaz nie wiem co chcialabym robic, moze chcialabym miec wiecej odpowiedzialnosci w pracy i jakiejs normalnosci a nie jak tam wszystko na hura jest robione , no i placa najnizsza srednia krajowa,mieszkam z mama, ojciec mi zmarl 2 lata temu, cala jej emerytura idzie na rachunki i odemnei zalezy czy bedziemy mieli co jesc. Czuje sie jak gowno i bezwartosciowy czlowiek chociaz studia obronilam jako jedna z najlepszych, jezyki znama, atrakcyjnie wygladam a nikt mnie nigdzie nie chce, bo chca doswiadczenia 10 letniego i 20 stki na karku. Nienawidze tego wszystkiego juz, wszystko jest po znajomosci, a ja ich nie mam, bo nie mam tu zadnej rodziny, wszyscy gdzies daleko powyjezdzali i olali nas. tez mi sie juz nie chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skąd ja to znam...
Twoja historia jest prawie identyczna jak moja. To samo - studia skończone, obroniona z wyróżnieniem, języki znam i co - nikt mnie nigdzie nie chce. Ani w zawodzie nie moge pracować, ani nawet w sklepie spożywczym, bo twierdzą, że mam za duże kwalifikacje. Znajomości niby mam, ale jak ktoś coś wie o jakiejś pracy, to wiadomo, że nie poleci jej mi, tylko weźmie dla siebie, żeby poprawić swoją sytuację. W urzędzie pracy też nic dla mnie nie mają, nawet stażu. Byłam już na tylu rozmowach, że mogłabym o tym napisać książkę i dalej nic. Czasami sobie myślę, że jakby mnie nie było, to rozwiązałyby się wszystkie problemy - i moje i innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vmała
ludzie wyjeżdżajcie za granicę, znacie języki to najważniejsze, ja też w pl skończyłam studia, odbyłam staż, później pracowałam trochę w niemczech obecnie mieszkam w holandi. zapewnijcie sobie i swoim przyszłym dzieciom lepszą przyszłość, bo w pl jej nie będzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość San,.
Racja , wyjeżdżajcie stąd kto może i kto ma zagranicą kogoś kto mu pomoże. Tutaj nie ma przyszłości, jest marazm, bieda i przygnębienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość I co tu wymyślić
Trochę późno, ale co tam też się dopisuję. Co prawda to prawda, też jestem 3 miesiące po studjach i nic. Bez znajomości można tylko pomarzyć o pracy. Teraz pluję sobie w brodę, że były to studia dzienne. Wykształenie się praktycznie nie liczy, tylko doświadczenie. Dodam, że były to studia techniczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anna89
witam mam do was pytanie czy naprawdę jest tak zle w waszym zyciu czy wy sami nad gorkę się boicie swoixh mozliwosci nie wolno się tak łamać , jak nie ta praca to inna szukac , robić kursy , ale nie uzalac się nad soba ;_) będzie dobrze , pamiętajcie że życie macie tylko jedno , czasu się nie cofnie ;_(((( jestescie nie smiali ?? to zacznijcie przebywac wiecej czasu z ludzmi to pomaga i nie musicie nic się odzywac chodz z czasem spróvbujcie nic nie tracicie a zyskujecie , pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezrobotnamgr
Hej! Mam ten sam problem.Jestem po studiach. Nie mogę od roku nic znaleźć byłam na stażu 3 mies. więcej nie mogę bo państwo nie ma pieniędzy. Nie mam znajomości. Praktycznie to nie mam żadnych znajomych, a chciałabym mieć. Nie potrafię przyciągnąć ludzi. Nikt się mną nie interesuje. Mimo że próbuję jakiś kontakt nawiązać to wszyscy mnie olewają. Straszne. Nie wiem co chcę robić, boję się podjąć jakiekolwiek decyzję żeby nie wpakować się jakieś bagno.Prawie 25 lat a życia 0 aż wstyd mówić. Myślałam że jestem jedyna, nie sądziłam że jest tylu ludzi z takim problemem jak mój. Im człowiek więcej siedzi w domu tym gorzej. Ciężko w kontaktach z ludźmi. To jest okropne ale mam wrażanie że wraz z zakończeniem studiów skończyło się moje życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nippon
Witam moich braci i siostry...no cóż, fobia społeczna i lęk przed pracą to moje problemy. Dodatkowo zawsze byłem typem marzyciela i z praktycznymi rzeczami u mnie ciężko, a co więcej nie umiem odnaleźć się w tym świecie. Niedługo idę do psychologa, może jakaś terapia i leki pomogą a jak nie to sznur

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość człowiek sukcesu.. hmm
Kwestia wykształcenia, kwestia przyjaciół lub ich braku, kwestia doświadczenia zawodowego lub ich braku... nie mają większego znaczenia... jestem tego przykładem ponieważ teoretycznie patrząc na mnie z zewnątrz, jestem człowiekiem sukcesu - osobą z dobrym wykształceniem i bogatym doświadczeniem, znajomością języków i dobrą posadą, dom, samochód... teoretycznie... a jednak nie mam pomysłu na życie.. duszę się w tym co robię... jednocześnie nie wiem co chiałbym robić... Jestem jeszcze przed 40tką ale wiem że wiek tutaj też niczego nie zmienia... Jeżeli macie jaieś marzenia, jakieś niezrealizowane pomysły.. róbcie wszystko by ku nim podążać jak najszybciej...bez żadnej zwłoki czy zawahania... to one staną się Waszym celem i pomysłem na życie (zanim będzie za późno.. wiek.. rodzina... kredyty.. itd)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezrobotna polka
Do stop85 : Moja historia jest podobna, też ukończyłam studia, które wybrałam bo mnie interesowały. W tym kraju nie ma miejsca dla takich ludzi jak my. Ja wciąż nie mam pracy, robię drugi kierunek po którym mam szanse na pracę, ale dopiero za 1,5 roku:(. Zależy mi na tym aby coś znaleźć teraz. Jedno wiem jeżeli się nie wie co się chce robić w życiu, trzeba próbować podejmować różne działania, metodą prób i błędów a doznasz tzw oświecenia. Samo siedzenie nic nie zmieni, i wiara w siebie oraz we własne siły również jest ważna. Ja wierzę że gdzieś jest miejsce dla mnie... ale jeszcze tego do końca nie wiem gdzie. Są tacy co mają farta i od razu znajdują pracę, mają znajomości i dzięki temu im się udaje. a inni z kolei potrzebują dużo czasu, takie życie. Oczywiście dalej mam że tak powiem rzuty pesymistycznych myśli, ale na razie daję jakoś rade. Im więcej przebywam wśród ludzi tym lepiej się czuję psychicznie. A jestem taką osobą jak wy, nieśmiałą, nie potrafię się bronić itd. i nie mam bliskich znajomych. siedzę w domu. Ten sam schemat. Pocieszam się że nie jestem sama, marne pocieszenie ale cóż...wiem przynajmniej że nie jestem dziwolągiem. Ps. tą babkę "kopnij w tyłek", i zacznij żyć od nowa bo jesteś wartościowym człowiekiem!!! Znam to uczucie jak cię ktoś gnębi i ty nic nie potrafisz z tym zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bezrobotna polka
Pomyłka to co wyżej ps... kierowałam do kogoś kto pracował w banku i był źle traktowany przeZ SZEFOWĄ POMYSŁ Z PORTALEM JEST ŚWIETNY, MI TEŻ PRZYSZŁO TO DO GŁOWY. MOŻNA BY BYŁO SOBIE POGADAĆ, JEŻELI KTOŚ TO ZAŁOŻY NIECH DA ZNAĆ. PROBLEM JEST NAPRAWDĘ POWAŻNY. SAMA PRZEZ TO PRZECHODZĘ I WIEM DOBRZE JAK TO JEST. POZDR:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kikki27
To ja wam napisze cos na pocieszenie ,bo takiej beznadziei jak ja nie ma napewno. Mam 27 lat ,rodzine ,meza dziecko(cudowne dzieciatko bardzo je kocham). Malzenstwo od poczatku bylo nieporozumieniem ,tzn od momentu gdy maz pojechal za granice ,kiedy bylam w ciazy,zdradzil mnie ,milosc sie skonczyla,rok w separacji ,potem powrot dla dobra dziecka. Nie mam pracy ,jestem osoba wredna ,nikogo nie lubie na dluzsza mete ,ze wszystkimi sie kloce ,jestem beznadziejna,jedyne co jest + w mojej osobie to wygląd zewnetrzny i intelekt (nie jestem głupia ,nigdy nie mialam problemow z przyswajaniem wiedzy) dla ogólu jestem bardzo ładna (tylko jakie to ma znaczenie) Nie lubie siebie ,ludzie mnie nie lubia ,ja nie lubie ludzi ,to jest okropne,mieszkam na zdupiu gdzie wszyscy sie znaja ,wszyscy o wszystkim wiedza ,doprowadza mnie to do szalu,pracy nie znajde bo w ,,miasteczku jest 10 sklepow na krzyz ,i osrodek zdrowia + urzad gminy...na tysiace ludzie z okolicznych wsi...nic tylko sie powiesic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Realistka2
No i jak tam u was, kochani? Coś się zmieniło w waszym podejściu=życiu? Tak, postawiłam znak równości między podejściem do życia, a jego jakością. Zmieńcie podejście do życia na TAK, na otwartość, entuzjazm, optymizm. Nie masz pracy? Przekwalifikuj się, dokształć, zrób podyplomówkę, zapisz na kurs języka, zacznij udzielać korepetycji. Ja rozumiem, że czasem całe jestestwo woła, żeby zakopać się w dołku żalu+rozczarowania i nie wychodzić z niego i to jest ok. Ale to musi mieć koniec. Ja co jakiś czas wchodzę w swoją "kapsułkę", a potem wracam do życia i jakoś się toczy:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hehe, nie masz pracy - zrób podyplomówkę, idź na kursy... Dobre, ja sie pytam: za co? :) To logiczne, że jak sie nie ma pracy to i środków na takie rzeczy, chyba że ma się bogatą rodzinę, która utrzymuje taką osobę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Strocony85
28 lat na karku i już 29 idzie... Nie widzę dla siebie przyszłości, nie skończyłem studiów a teoretycznie mam prace którą mogłem zdobyć tylko z wyższym wykształceniem, co budzi we mnie nie pokuj o przyszłość i pewność tej pracy. Studiowałem zaocznie, n-ta (8?) próba studiowania na tym samym kierunku po warunkach odwołaniach reaktywacjach itp właśnie kończy się fiaskiem. Nigdy nie miałem dziewczyny z którą zbudowałem bliższą więź, sex mi sie trafia raz na pół roku:/ Mam bardzo ograniczone grono znajomych, i żadnej osoby której ufam by z nią porozmawiać. Mieszkam z rodzicami i czuje wyrzuty sumienia za odtrącanie i niechęć do kontaktów z rodziną - nie potrafię i nie chce z nimi rozmawiać czy przebywać. Obiecałem dziewczynie (chyba jedynej która znam "bezinteresownie") z drugiego krańca Polski że załatwię jej nocleg na czas Kolosów w Gdynia i jak zwykle dałem d**y. Nie odbieram tel od tygodnia od niej nie reaguje na inne próby kontaktu. Dobija mnie bierność marazm i to że niby inni mają gorzej a ja się siemię użalać. Boje się jeść że przytyje, a jem kompulsywnie, czuje się nie atrakacyjny fizycznie i intelektualnie pusty i bierny, gdy patrzę na siebie widzę uciekający czas, gdy spoglądam na swoje życie, widzę zmarnowanych tyle lat... Nie potrafie rozmawiać z ludźmi których nie znam, nie ufam ludziom i nie wierze w ich dobre intencje, nie wierze w szarlatanów psychologów. Wyznając zasadę że "jeśli sam sobie nie pomożesz inni Ci nie pomogą" zapadam się i zmierzam tylko w jednym... ciemnym... kierunku... o którym boje się mówić, ale myśli te są mi bliskie... Nawet pseudonim który tu wpisałem za pierwszym razem jest zajęty :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stracona43
Depresja... żal patrzeć na siebie jak każdy dzień jest taki sam, niczym się nie różni. Lustro dawno odstawiłam na bok, motyle w brzuchu dawno się skończyły, została rutyna, walka o przetrwanie. 2 dzieci, mąż na papierze, kredyt za kredytem i komornicy ustawieni w kolejce.... a to przecież dopiero wspaniałe 43 lata. Co ja mam powiedzieć? też się zabić? bo nie mam pomysłu na jutro?...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość112e
Znajdz. Najwazniejsza.Ksiazka.Jaka.Kiedykolwiek.Przeczytasz.Zdrowie + The.Luciferian.Doctrine.pdf #3.1+ KO

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość24
mam bardzo podobnie, 2 miesiace temu ukończyłam studia dzienne, wróciłam do swojej wsi rodzinnej i nie mam pracy.. byłam na kilku rozmowach kwalifikacyjnych ale byłam tak zestresowana, że wyszłam na kompletnie nieporadną zyciową osobe... wiec kto zatrudni takiego pracownika który nie potrafi rozmawiać z ludzmi a tym bardziej rozwiązywać problemy w stresujacych sytuacjach. nie roznosze nigdzie cv bo wiem ze i tak nikt mnie nie zatrudni bez doswadczenia, mam prawo jazdy ale boje sie jezdzic samochodem. moja stuacja jest patowa, wiem, że w pierwszej kolejnosci powinnam zmienić siebie, nabyć wiecej pewnosci siebie i wkońcu życ a nie bać sie zycia jak to jest do tej pory... wydaje mi sie ze mam problemy natury psychologicznej, leki i fobie społeczną, strach przed opinią innych ludzi który mnie paraliżuje i nie pozwala nawet zidentyfikować własnych pragnieńm wydaje mi sie ze wszystko jest podporzadowane innym. macie jakies sprawdzone pomysły jak pracować nad poprawą poczucia własnej wartości, bez pomocy psychoterapeuty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×