Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ajajajajaj

ale dzień...

Polecane posty

Gość ajajajajaj

Od wczoraj już "chodzi" za mną, że złapię panę. No i dziś złapałam. Mało tego - właśnie włączyłam sobie piosenkę, której kiedyś nagminnie słuchałam, ale w radio - a tu O ZGROZO - nie miałam pojęcia, że na koniec wokalistka zatitała samochodem na kogoś i az mnie ciarki przeszły bo ostatnio głośniki mi w kompie titały. Nie miałam pojęcia, że to wideo jest właśnie takie na końcu titające. A dziś rano jadę samochodem, a jakoś tak popatrzyłam w lusterko wsteczne i normalnie zobaczyłam czarność i dwie lampy świateł za mną. Ale bezsens. Jeszcze raz spojrzałam - to samo. No tak się jakoś coś odbiło, a ja tak spojrzałam, że czarność i dwie lampy za mną w lusterku. To już wróżyło koniec świata, ale na razie skończyło się na rozwalonej kompletnie oponie (dziura na centymentr). Kasa...kasa...kasa... w takim razie stwierdziłam, że rezygnuję z samochodu. Już zdążyłam się poryczeć, że muszę kupić 2 nowe opony. Co to wszystko warte powiedzcie sami?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oanna kaokds
WYbacz, nie chce mi sie tego czytac :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajajajajaj
nie mam jaj ajajajajaj :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajajajajaj
Nie chce ci się czytać to nie czytaj. Wczoraj wjechałam sobie na parking. Żółty piaseczek z daleka widoczny przyciągał mą uwagę. Podjechałam bliżej i NIE ZAUWAŻYŁAM naszej genialności oczywiście - kraweżnik wysoki na 10 cm. Jak wjechałam to myślałam - po oponie jak nic. Ale nic. Wchodzę z powrotem - jest OK. Dojechałam do domu i jeszcze dziś jeździłam i już miałam szczęśliwie wracać do domu gdy na ostatnim krawężniku dopadło mnie nieszczęście i po kole :(. Kurde - to był naprawdę zdechły dzień. Jak wiele innych takich podobnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajajajajaj
Nie to że jeżdzę po krawężnikach, ale wjechałam trochę za szybko w zakrę i skręciłam w zlym miejscu - tu jakiś debil stoi przede mną i właśnie rusza, tu ja spiesząca się skręcam szybko przed nim i BAM! stało się = krawężnik był za ostry i rozwaliłam sobie koło :( THE END of the story :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajajajajaj
Ale jeden pożytek z tego - przesiadam się od poniedziałku na środek komunikacji miejskiej. Nie mam kasy na benzynę plus nowe opony - koniec szczęścia :( Przynajmniej zaoszczędzę co już wyjeździłam. Tylko ta pogoda mnie wkurza. Raz taka raz siaka - leź tu w tym deszczu tyle. Ale idzie czerwiec - będzie dobrze. tak mówią...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajajajajaj
Zauważyliście , że od wczoraj(>?) znowu benzyna podrożała? Możeby ktoś wymyślił coś poza benzyną? W końcu ropa też nie jest nieskończona. Na prąd coś itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajajajajaj
Napiszę wam jeszcze, że Bogu dzięki, że mi nie poszła ta opna gdzieś dalej bo nawet nie wiedziałam jakie mam głupie koło zapaswe. Jeżdżę takim wrakiem, ale myślałam, że mam OK zapasowe, a tu dziś się dowiedziałam - jakieś żółte coś tam , niewymiarowe, i dostałam nakaz: - Jedź 20 na godzinę. - no to tak jechałam. Boże - a jakby to się stało gdzieś dalej? Dobrze, że się tak skończyło, ale kasa...kto mi zwróci kasę...? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zablokowali Mnie- Ponawiacz
skróć do 2 zdan to przeczytam.. nie to spierdalaj z kafeterii!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajajajajaj
To nie była moja pierwsza kraksa. Zaraz jak się uczyłam jeździć to pojechałam pokrzepić się w lesie. Poszłam na malinki, auto zostawiłam na trawce na poboczu (odtąd już w trawę nie wjeżdżam). Choinka - dosłownie - nie zauważyłam , ze najechałam na mały pieniek w tej trawie. Podjadłam sobie, idę z powrotem, włączam samochód, wrzucam bieg, ruszam... i tu niestety brak postępu. Przechodnie różnie mi radzili (po traktor włącznie). Ale w końcu jakiś jeden kumaty zażądal lewarka, przyniósł jakiś drąg i z pieńka mnie ściągnął. Zawsze będę o tym gościu pamiętać. Dobre miał serce. Póxniej nieraz sobie wyobrażałam co by było gdybym poszła po ten hol traktorowy wtedy... :(. Pewnie podwozie urwane. W ogóle nie było pieńka widać wśród tych traw. Gość był geniuszem jak czytacie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ajajajajaj
Po tamtym wypadku rura wydechowa była naderwana jak pamiętam... Mój najdroższy wypadek do dzisiejszego to ułamany bok. Przy tyłowaniu wpadłam na drzewo. Takie cienkie. To był "parking". Między drzewami. Drzewko było cienkie - normalnie zniknęło mi we wstecznym i bocznym. Przy ruszaniu do tyłu - nagle BACH. A teraz ta pana - to już 3 wydatek... Napiszcie na co jeszcze należy uważać - ot drobiazgi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×