Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

nastoletnianibypisarka

Moja opowieść

Polecane posty

Przeczytajcie i powiedzcie co o tym sądzicie: Siedzieliśmy sobie z Kamilem pod naszym drzewkiem obok kina i rozmawialiśmy, a tu nagle z zza muru wyskakuje Mariusz. -Chodźcie szybko, muszę wam coś powiedzieć! -Mariusz spokojnie, nie musisz chyba tak wrzeszczeć...Tutaj nam nie możesz powiedzieć? Kamilowi nie chciało się wstawać i iść z Mariuszem. Nie dziwię mu się... -No dobra mów co się dzieje... Tylko spokojnie!-zastrzegłam, bo Mariusz wyglądał tak jakby zaraz miał eksplodować. -Ten facet... Zresztą nie wiem czy to jest facet... Ten ktoś... No wiecie?- zapytał dla pewności i nie czekając na odpowiedź, kontynuował -Ten ktoś co wczoraj i przedwczoraj spotykał się obok basenu z jakimś chłopcem, któremu coś dawał znów tam był! -O... mój... Boże...!- krzyknęłam -Widzisz? Mówiłem że to bomba! Miałam ochotę go zdzielić w łeb. -Wyskakujesz i nas straszysz, potem mówisz, że masz bardzo ważną wiadomość i krzyczysz na pół miasta tylko po to żeby nam powiedzieć, że jakiś stary dziad łazi z jakimś chłopcem koło basenu?!- puszczały mi już nerwy. -Anka uspokój się...!- Kamil złapał mnie za rękę, jednak wyrwałam mu się -Eeehh zostawcie mnie w spokoju! Idę do domu!- powiedziałam i poszłam. Jednak gdy znalazłam się za budynkiem, do głowy przyszła mi pewna myśl. Pobiegłam z powrotem i schowałam się za te krzaki zza których wyskoczył Mariusz. Usłyszałam jak mówi do Kamila: -O Matko jaka ta Ania drażliwa! -No co ty! Pewnie dzisiaj miała zły dzień, bo zwykle taka nie jest- kochany Kamil jak zwykle mnie bronił. -Co? Zły dzień? Ona ma zły dzień? Pewnie się na mnie obraziła... -No co ty, nie przesadzaj, po prostu troszkę ją zdenerwowałeś. -Dobra, mniejsza z tym. Idziesz do mnie? Obejrzymy jakiś film. -Spoko, czekaj tylko chwilę, bo gdzieś zgubiłem komórkę... -He he nie pierwszy raz- zaśmiał się Mariusz i zaczęli szukać. Uznałam, że nie ma co więcej ich słuchać więc odwróciłam się i poszłam. Po chwili ktoś mnie zawołał. -Cześć Aniu! Dokąd idziesz?- to była pani Ewa -O, dzień doby pani Ewo- uśmiechnęłam się- idę do domu. Strrrasznie dziś gorąco. -O, tak, bardzo- pani Ewa jak zwykle byłą w dobrym humorze- A gdzie Kamil i Mariusz? Zostawili Cię samą? -Jakoś tak wyszło... Poszli oglądać jakiś film. Ja nie miałam na to ochoty...- to było tylko częściowe kłamstwo. -Hmmm... a nie poszłabyś ze mną do kawiarni może na jakiegoś loda dla ochłody albo na lemoniadę? -Bardzo chętnie pani Ewo, ale nie mam zbytnio czasu. Chociaż jeśli pani proponuje to nie mogę odmówić- uśmiechnęłam się. -Dobrze, chodźmy. Co powiesz na kawiarnię El rico? -Taaak tam mają pyszne lody- znów się uśmiechnęłam. Gdy doszłyśmy do kawiarni pani Ewa zamówiła dla nas lody i zajęłyśmy stolik. Jakoś nie miałyśmy o czym rozmawiać. Gdy pogrążyłam się w zamyśleniach, jakiż to film mogą oglądać chłopacy, pani Ewa spytała: -O czym ty tak myślisz Aniu? -A tak o różnych rzeczach...- w towarzystwie pani Ewy nie można było się nie uśmiechać. -Hmm... wybacz, że pytam, ale czy ty i Kamil jesteście parą? -Noo... tak- zaczerwieniłam się -Aniu, to nic wstydliwego... gdy ja byłam piękna i młoda, no... nie wiem czy piękna, ale na pewno młoda, wzięcie chłopca za rękę było wstydliwe, ale tylko przez pierwszy tydzień. Potem to już było normalne. -A pani, pani Ewo ma yyy.... ma pani kogoś? W sensie jakiegoś narzeczonego czy coś? -Niee... po moim rozwodzie nie w głowie mi mężczyźni. Choć czasem by się jakiś przydał, żeby naprawić kran czy coś... Z resztą, chyba jestem trochę za stara na "chodzenie"- zaśmiała się -Pani za stara? Wygląda pani tak młodo... dałabym pani 24 lata! -Uu i tu się mylisz moja droga, za trzy dni stuknie mi 27! Ożeniłam się młodo, miałam 20 lat, a gdy miałam 23 lata się rozwiodłam. -O, urodziła się pani 1 września? Fajnie- zaśmiałam się -A tak właściwie dlaczego się pani rozwiodła? -Aniu nie mów do mnie "pani" bo czuję się jeszcze starzej... mów mi po imieniu dobrze? -Ale... ja nie wiem czy to wypada, naprawdę... -Oj, zapewniam Cię, że wypada- uśmiechnęła się pani Ewa, a właściwie to Ewa... Dziwnie się czuję, mówiąc przez ty do tyle starszej osoby- a rozwiodłam się, bo mój mąż wniósł pozew o rozwód... nie wiem, może miał jakiś młodszy ode mnie powód... Po rozwodzie byłam podłamana, ale doszłam do siebie... I muszę ci się przyznać- pani Ewa ściszyła głos. Nie mogę się odzwyczaić od tej pani- że wczoraj, przedwczoraj i dzisiaj około 13 na mojej wycieraczce znalazłam różę z liścikiem podpisanym M. -Ha ha, a może to Mariusz? Pewnie się w pani zakochał- zaśmiałam się -Może- pani... Ewa też się zaśmiała. I w tym momencie zadzwoniła moja komórka. To Kamil. -Przepraszam panią na chwilę- powiedziałam -Ciebie a nie panią!- krzyknęła pani Ewa- rozmawiaj jak długo chcesz bo muszę się już zbierać, obowiązki wzywają- zaśmiała się -Tak?- powiedziałam do Kamila -No hej- powiedział ktoś, ale nie był to Kamil tylko Mariusz. Westchnęłam do słuchawki -Słuchaj Ania, przepraszam za to koło pierwszej, naprawdę nie chciałem cię zdenerwować... -Co?!- krzyknęłam do słuchawki -Wiem że jesteś na mnie zła ale... -Co ty powiedziałeś? Koło pierwszej? -No tak...- powiedział zbity z tropu Mariusz -Koło pierwszej... jesteś pewien że koło pierwszej? -Tak... -A co do tego faceta, to wczoraj i przedwczoraj też go widziałeś koło pierwszej? -Tak, ale jaki to ma związek...- bąknął Mariusz -Dobra, cicho bądź bo myślę... wczoraj przedwczoraj i dzisiaj koło pierwszej... pasuje!- krzyknęłam tak głośno, nieświadoma, że Mariusz aż podskoczył ze stachu. -Co pasuje?- spytał przestraszony -No jak to co?! A z resztą nieważne! Pozdrów Kamila, ja muszę lecieć!- powiedziałam i się rozłączyłam. Szybko schowałam komórkę i pobiegłam do domu. Muszę to przemyśleć! Wbiegłam do domu i nie zwracając uwagi ani na siostrę, ani na mamę, pobiegłam do mojego pokoju. Wyciągnęłam jakiś zeszyt, wzięłam pierwszy lepszy długopis i zapisałam. Codziennie o godzinie 13.00 pod basenem. Tajemniczy ktoś, nikt nie wie kto to jest. Nie no ktoś na pewno wie... skreśliłam to Codziennie o godzinie 13.00 obok basenu. Tajemniczy ktoś. Rozmawia z chłopcem któremu coś daje. Nie no, normalnie notatka godna Mariusza! Pisałam dalej: Plan: 1. Być o 13 pod basenem 2. Znaleźć kryjówkę 3. Wybadać wszystko co się da. No! Z takim planem to mogę zostać detektywem- pomyślałam z rozbawieniem. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Mama i Iwona oglądały telewizję, i chyba nie słyszały dzwonka. To był Kamil. -Hej- powiedział z uśmiechem, przytulając mnie -Cześć- też się uśmiechnęłam -Słuchaj nie widziałaś nigdzie Mariusza? Miał być u mnie pół godziny temu. -Nie, nie widziałam go. A która godzina? -Wpół do dziesiątej. -Co?! Tak późno?! -Późno? Anka, przecież są wakacje! -E tam ty nic nie rozumiesz- mówiłam wchodząc do domu. Kamil wszedł za mną. -O dziewiątej i miałam ten... yyy.... dobra nieważne. Pomożesz mi OK? -Pewnie. Tobie zawsze- Kamil uśmiechnął się tym uśmiechem, który najbardziej lubię. -Dobra. No więc tak. Siadaj i pisz. -Spoko. -Trzynasta zero zero pod basenem. -Hm. -Wstać o ósmej trzydzieści -Hm. -Zjeść śniadanie i wyjść z domu o dziewiątej zero zero -Hm -Cicho bo mnie denerwujesz tym swoim "hm"! Notuj! -Dobra spokojnie...! -Iść po Mariusza o dziewiątej trzydzieści, pogadać z nim. -Hm... czekaj, czekaj, czemu po Mariusza a nie po mnie? -Cicho! Po ciebie później! -Dobra... co dalej? -Dziesiąta piętnaście spotkać się z pa... z Ewą. -Jaką Ewą? -No z panią Ewą, mogę mówić do niej po imieniu. -Spoko rozumiem. Co dalej? -Jedenasta zero zero iść do domu i przebrać się w mało wyróżniające się ciuchy. -Hm. -Zjeść coś, jedenasta piętnaście wyjść z domu iść do Kamila- uśmiechnęłam się -Hm.... Do mnie? A po co? -Cicho, zaraz się dowiesz! -Pogadać z Kamilem. Co ty tam jeszcze notujesz? -Ładnie się z nim pożegnać- znów ten mój ulubiony uśmiech. -Dobra niech będzie- odpowiedziałam mu z uśmiechem -Co dalej? -Jedenasta czterdzieści pięć wybadać teren i wyszukać kryjówkę -Co?! -Dokładnie to co powiedziałam. -Anuś co ty planujesz? -Dowiesz się w swoim czasie. Pisz! -Dobra, dobra spokojnie. Co dalej? -No mówię przecież nie przerywaj mi! -Dwunasta trzydzieści wejść do jakiegoś sklepu i kupić jakąś przekąskę typu paluszki i kupić wodę. -Hm. Smakową? -Ale w sensie, że co smakową? -No wodę! -Dobra. Kupić wodę cytrynową. Pasi? -Paaasi- i znów ten uśmiech... -Dwunasta trzydzieści do dwunasta czterdzieści pięć zjeść przekąskę typu paluszki. -Hm. -Dwunasta czterdzieści pięć jeszcze raz przebadać teren i kryjówkę, jeśli jednak okaże się zła znaleźć nową... -Czekaj, czekaj bo nie nadążam... znaleźć nową... co dalej? -Dwunasta pięćdziesiąt schować się w kryjówce, co jakiś czas sprawdzać teren- mówiłam powoli i wyraźnie -Nom... -Jeśli do trzynastej dwadzieścia nikt nie przyjdzie iść do domu -Hm. -Jeśli przyjdzie uważnie słuchać i najlepiej najważniejsze informacje zapisać -Gotowe -Czekaj, czekaj to jeszcze nie koniec! -O matko, czemu mnie tak zamęczasz? Chcę się nacieszyć ostatnimi dniami wakacji a ty mi takie dyktando urządzasz, wiesz ty co! -No nie udawaj, że się gniewasz- przymilałam się do niego -Dobra wygrałaś...- powiedział z udawanym poddaniem - Co dalej? -Odkreśl i napisz Lista rzeczy do zabrania -Hm. -Jeden. Pieniądze: około piętnaście złotych. Dwa: Notesik i długopis. Trzy: Komórka. Cztery: jakaś torebka. Pięć: okulary przeciwsłoneczne. Sześć: czapka z daszkiem. Siedem: frotka Osiem: szminka Dziewięć: tusz do rzęs. Dziesięć: Cienie. Jedenaście: lusterko -Hm... słuchaj po co ci te wszystkie rzeczy? -Noo... żeby w razie co nikt mnie nie poznał! Założę czapkę z daszkiem, zrobię włosy we warkocz, włożę okulary, umaluję się dość ostro i nikt mnie nie pozna. -Uhh... dobra. Ale mam nadzieję, że to zrobisz w czasie jak będziesz czekać na tego kogoś? Kimkolwiek by był... -No tak. O, dobrze, że mi przypomniałeś. Zostało ci tam miejsce nie? To pisz. Dwunasta pięćdziesiąt do trzynasta zero zero zrobić metamorfozę. -Oooł spoko... mam nadzieję, że cię takiej nie zobaczę... -No wiesz!- udałam, ze jestem obrażona -Eee... słuchaj Anuś ja już muszę iść, bo wiesz, no... jedenasta już jest... -Co?! Ale to szybko minęło! -No... -Dobra... skoro musisz, to idź...- cmoknęłam go w policzek -A w drugi?- zapytał z rozbrajającym uśmiechem -W drugi jutro- odpowiedziałam mu z uśmiechem -To pa- pomachał mi idąc chodnikiem No, to listę rzeczy mam, muszę się tylko wyspać i nastawić budzik na wpół do dziewiątej. Byłam taka zmęczona, że gdy położyłam się do łóżka od razu zasnęłam. Jeszcze nie jest dokończone, ale może dodam tu następne części. Proszę tylko zaczernione nicki. Może znajdzie się jeszcze ktoś odważny, kto pokaże tu swoje prace?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kziezniczka ozi
.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie da się z
fajnie jak pojawiają się dialogi, ale dobrze jak między nimi jest narracja :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
-Oooł spoko... mam nadzieję, że cię takiej nie zobaczę... -No wiesz!- udałam, ze jestem obrażona -Eee... słuchaj Anuś ja już muszę iść, bo wiesz, no... jedenasta już jest... -Co?! Ale to szybko minęło! -No... -Dobra... skoro musisz, to idź...- cmoknęłam go w policzek -A w drugi?- zapytał z rozbrajającym uśmiechem -W drugi jutro- odpowiedziałam mu z uśmiechem -To pa- pomachał mi idąc chodnikiem No, to listę rzeczy mam, muszę się tylko wyspać i nastawić budzik na wpół do dziewiątej. Byłam taka zmęczona, że gdy położyłam się do łóżka od razu zasnęłam. Jeszcze nie jest dokończone, ale może dodam tu następne części. Proszę tylko zaczernione nicki. Może znajdzie się jeszcze ktoś odważny, kto pokaże tu swoje prace?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hehehehehehehehehe
jaja sobie robisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie da się tego czytać
z każdym zdaniem coraz bardziej wkurwiają mnie te trzykropki wymiękłam po propozycji lodów jak zjechałam w dół i zaczęło mi się mienić przed oczami od ich ilości... NADUŻYWASZ ich!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zlosliwa kocica
przykro mi, ale tego sie nie da czytac. bardzo barne wydanie taniego scenariusza na serial typu "na wspolnej". jeszcze raz mi przykro,ale nie krzywdz ludzi. i nie pisze tego, zeby ci zrobic na zlosc, po prostu, tak uwazam i to smutne, ze tacy ludzie jak ty sa na tyle samolubni, zeby ludziom, ktorzy maja kiepskie zdanie o ich "wielkim talencie" wrzucac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×