Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość koniec_zycia

zostawil mnie mąż...

Polecane posty

Gość koniec_zycia

kocham... jesteśmy małżeństwem od 6 lat. Różnie bywało. Ostatnio awantury o to że zbyt duzo pracuje. Nie miał dla mnie czasu. Dzisiaj do południa normalna rozmowa przez telefon, a około 15 jego:"to koniec, odchodzę, nie dzwoń, nie chce juz z Tobą być"... nie chce juz żyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maly ksiaze
znalazł inna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To nie koniec życia .Chociaż tak Ci teraz wydaje .Może tylko zwykły kryzys ?Spokojnie .A nawet gdyby ...to koniec starego zycia ,ale i początek nowego ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koniec_zycia
boje sie tej nocy... bez niego... nie chce mi sie żyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie poddawaj się tylko... on nie jest całym Twoim światem!!!! Pierwsza noc będzie trudna, ale pózniej (z czasem) będzie lepiej... A on... No cóż... Kop w krok za odwagę mu się należy :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koniec_zycia
nie pogodzę sie z tym... był draniem, ale go kocham. ja sie chcę tylko do niego przytulić,,,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To dopiero początek... Nie będzie łatwo. Nikt nie obieca Ci teraz kolorowych chwil... Ale czy naprawdę chcesz być z kimś, kto w taki sposób chce zakończyć kilkuletni związek???/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koniec_zycia
ale jak sie z tym pogodzić... ja przegrałam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie nie przegrałaś całego zycia .Poprostu nie wygrałaś pewnego etapu .Reszta przed Tobą !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W sumie ona wygrała... Nie straciła zbyt dużo czasu na faceta, który szczerze powiedziawszy nie sprawdził się... Teraz ma szansę, by jej życie się odmieniło :) Odmieniło na lepsze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Daj spokój,co przegrałaś?Faceta,który nawet w oczy nie może Ci powiedzieć o rozstaniu?Po tylu latach???Będzie Ci ciężko,wiadomo,ale przecież życie jest pełne niespodzianek.Może właśnie dostałaś swoją życiową szansę?Płacz dziś,może zalej się na amen.Jutro będzie nowy dzień,tylko to się liczy.No i oczywiście TY się liczysz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koniec_zycia
dziekuje Wam bardzo ale ja sie juz nie podniosę nie zniosę pustki obok kiedy zasypiam braku jego ciepła i zapachu chrapania kurwa, nie dam rady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dasz radę!!! Nie doceniasz siebie!!! Teraz masz czas na łzy, ale on nie będzie trwał w nieskończoność... Nadejdą lepsze chwile :) Bylebyś tylko się nie poddała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no teraz tak.....
musisz ochłonąć a On też - jest draniem oki - ale należą ci się słowa wytłumaczenia a nie koniec - odchodze - to tak hakby powiedział - wykorzystałem cie a teraz wypad z baru!!!!! Nie pozwól mu na to - walcz kobieto bo widać jesteś akochana w nim dalej - chociaż nie wiem dlaczego skoro samam piszesz ze to drań - ale mniejsza z tym - walcz - bo masz o co i nie mów że przegrałaś!!!!! Zawsze mozesz zacząć od początku - z kimś kto nie będzie draniem!!!!! powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak ci autorko od siebie powiem .Mnie mąż zostawił po 26 latach życia .Było ciężko .łzy ,dlaczego mnie to spotkało itp.Dzisiaj nie powiem ,że łatwo jest (finansowe sprawy ale żalić nie mam się zamiaru )Po sześciu miesiącach śmieję się z dobrych komedii na cały głos .Żartuje ,uśmiecham się . Wygrałam życie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anabelka_28
Koniec zycia.....mnie facet wczoraj zoastawil bez slowa. Dwi noce nie wrocil do domu a jestem w ciazy w 5 miesiacu. Nie ma innej - popapraniec emocjonalny i juz. Da sie z tym zyc....da sie to przezyc...uwierz mi. Jakby co to sluze wsparciem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anabelka_28
Smiley dzieki wiem jak ciezko ale moj poczatek to dwa dni i jakos zyje. Tak tez autorko jakby co to zawsze mozemy pogadac. Dzis pierwszy raz plakalam bo martwie sie o dzidzie....nerwy sie odbijaja na malcu ale grunt to miec godnosc i zasady zgodne z nami samymi. Jesli ktos mnie nie chce nie zmusze go i jedyne co na faceta dziala - to to ze damy rade same....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Koniec zycia, fakt nie jest łatwo, ślub, wspólne życie, wspomnienia, wszystko boli i wraca, wszystko Ci go przypomina...Nigdy nie jest łatwo jak się traci kogoś kogo się kocha, nigdy...Ale trzeba żyć dalej, nikt nie mówi, że będzie łatwo-na początku nigdy nie jest, ale uwierz da się żyć, da się zapomnieć i da się później znaleźć szczęście...Po pierwsze, masz się z nim nie kontaktować, chyba, że w sprawie rozwodu-jeśli Cię kocha to potrzebuje czasu, aby zrozumieć, a wtedy wróci, a jeśli już nie wróci-to czy na prawdę chcesz, aby przytulał Cię facet, który Cię nie kocha??? Po drugie-jeśli jest z Tobą na prawdę źle, to idź do lekarza po jakieś prochy, chociaż dla mnie w takich momentach pomagają zawsze lody, słodycze i jakieś filmy, po trzecie-szkoda łez na faceta, który Cię tak potraktował, który, taki długi związek skończył jedynym zdaniem??? Zastanów się kobitko czy on Cię szanuje, czy zrozumiał wsłuchał??? Bez niego nie potrafisz żyć, bo??? Bo Cię przytula??? Zastanów się, bycie z kimś kto nas nie szanuje, kto nie liczy się z naszymi uczuciami, kto myśli tylko o sobie, nie jest szczęściem...Samotność też ma swoje plusy, zobaczysz sama, tylko musi jeszcze wiele łez upłynąć, zanim zrozumiesz...3maj się ciepło i po prostu znajdź swój sposób na ból, nie rób nic złego, bo on nie był, nie jest i nie będzie tego wart...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość koniec_zycia
anabelko... przykro mi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gmumus
To wcale nie musi być koniec moze ma kryzys jakiś... Nie dzwoń do niego nie kontaktuj się w żaden sposób nie siedz w domu rozpaczając żyj niech On wie że u ciebie ok niech poczuje lęk że też może Cie stracić że nieżyjesz tylko nim... wtedy wróci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gmumus
aha i jeszcze cos... jak zadzwoni odbierz. Grzecznościowo zapytaj co u Niego itp... Ważne żebyś nie prosiła by wrócił nie płakała...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Koniec_zycia
nie potrafię z nim rozmawiać... kiedy dzwoni to mowi mi takie rzeczy, że... jest okropnie przykry. Dzisiaj powiedział mi, że jak przestane byc zazdrosna, to moze wróci... Zapytał mnie gdzie jestem, jakby go to interesowało...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anabelka_28
Czesc koniec_zycia. Opowiem Ci krotko moje dwie historie. Taki moj urok ze daje facetowi wszystko i oni wchodza mi na glowe. W poprzednim zwiazku facet co klotnia trzaskal mi drzwiami i znikal na tydzien. Wracal i z czasem juz nie przepraszal. Ja oczywiscie za kazdym razem ze jesli jeszcze raz tak zrobi to bedzie koniec. Nie bylam nigdy konsekwentna. Wiele osob doradzalo mi podobnie jak tu obecni a ja swoje. Balam sie ze jesli wyrzuce go, nie pozwole wrocic - to odejdzie na zawsze. Zdarzalo sie ze mowil mi mimo ze zniknal, po powrocie ze to koniec i ze nie chce byc ze mna. To oslabialo mnie bardziej, bo skoro tak to co da wyrzucenie go - tym bardziej nie wroci. Az w koncu znalazlam sily i za kolejnym razem poprosilam o zwrot kluczy i poprosilam o spakowanie. Nie dowierzal, oczywiscie nie kajal sie tylko odgrazal sie ze bede tego zalowala i wszytskie inne mile slowa. Cholernie bylo ciezko ale nie zlamalam sie i skwitowalam ze co go to obchodzi skoro i tak nie chce ze mna byc. Zachowal do konca swoja wersje....do tygodnia pozniej. Telefony urywaly sie 4 miesiace, kwiaty do pracy, blagania. Nie wrocilam do niego bo to byl chory uklad ale nawet miesiac temu choc juz rok minal napisal mi smsa z zyczeniami i ze zawsze bedzie mnie kochal. Teraz przezywam podobna sytuacje. Facet zaczal mi robic numery a ja za kazdym razem wybaczalam. Potem przestal mowic przepraszam i odwalal samowolke az do ostatniego razu. Ja w ciazy, jechalam do lekarza bez grosza przy duszy - bo mial po mnie przyjechac i zaplacic za wizyte. Wyszlam z gabinetu a jego nie ma. Dobrze ze jestem przezorna i kase mialam ale on o tym nie wiedzial. Zaplacilam i dzwonie do niego...a on nie odbiera telefonu. Zadzwonilam 4 razy i bez skutku. Odpuscilam. Jego matka wlaczyla sie w cala sprawe. Gadala z nim a on jej kity wciskal. Nie zjawil sie na dwie noce, dzis minela druga. Normalnie dzwonilabym, pisala ale tym razem milaczlam. Postawilam krzyzyk na nim. Ludzilam sie ze przyjdzie skamlec o wybaczenie, no i jeszcze dziecko ale on odezwal sie dzis...ze musi sie ze mna umowic. Zadzwonil i zapytal czy moze wpasc kolo 15. Zgodzilam sie. Nie powiedzial po co i choc nadzieja jest ze blgac, bo ona umiera ostatnia - ja wiem po co przyjedzie. Po rzeczy ktore sa jego. Co chcialabym zrobic - prosic aby byl ale wiem ze nie moge. Pozwole mu odejsc, bo inaczej zawsze juz tak bedzie. Jesli mnie kocha, bedzie chcial wrocic....moze teraz, moze kiedys a moze wtedy gdy bedzie za pozno. Nie wiem, boli bardzo ale uwierz autorko - prosby, grozby, placz nie podziala. Jesli ktos jest w stanie tak bardzo nas skrzywdzic, ponizajac sie dajemy mu przewage i przyzwolenie aby juz zawsze nas tak traktowal. Milosc to nie walka ale czasem trzeba zawalczyc o samego siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anabelka_28
Koniec_zycia jeszcze w kwestii twojego porozumienia sie z nim i tego co powiedzial. Na kazde pytanie typu gdzie jestes nie odpowiadaj - to juz nie jego sprawa. Oczywiscie nie pozwol sobie na awanturniczy ton, bo to zdradza Twoja slabosc. Po prostu - nie uwazam aby to bylo istotne - tak najlepiej odpowiedziec. Ten moj pyta sie mnie dzis "jak sie czujesz". No tia, dwa dni nie interesowalo go to a teraz dobry wujek. Odpowiedzialam grzecznie, ze to chyba nie jest wazne. Reakcja byla nerwowa jego - no skoro tak chcesz ze mna rozmawiac, to prosze bardzo. Na to rowniez moj brak reakcji. Facet Cie zostawil a teraz zachowuje sie jak pies ogrodnika. Gdzie jestes, co robisz i jeszcze stawia warunki. To nie Ty zrobilas cos zle aby on stawial Ci warunki. Zasada jest prosta - odszedles, Twoja decyzja ja i moje zycie to juz nie Twoja sprawa. Warunki mozesz stawiac Ty jesli on zrozumie swoj blad. Wiem Kochana ze to boli strasznie i wiem ze sa chwile kiedy czlowiek czuje sie pelen sil a za chwile osiaga dno. Wiem bo sama to czuje ale uwierz mi ze sa trzy prawdy i warto sie ich trzymac: 1. Cierpliwosc poplaca 2. Mezczyzna ktory kocha i mu zalezy czasem potrzebuje zimnego prysznica aby oprzytomnial - czasem na faceta nic nie dziala tak jak olanie go a jesli dwojka ludzi jest dla siebie, to beda ze soba 3. Nie jestes sama choc czujesz sie teraz jak palec, bo mezczyzna byl wszystkim ale otworz oczy a zobaczysz wiele nowych perspektyw.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×