Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Ruda Agnieszka

On nie chce dziecka...

Polecane posty

Gość Ruda Agnieszka

Jestesmy razem rok, ja po trzydziestce, on ma prawie czterdziestke. Jest nam z soba swietnie, w kazdym aspekcie. Deklaruje, ze chce sie ze mna ozenic, ze to przyjdzie... I nie przychodzi...:( A ja dostaje swira, bo chce teraz, zaraz , natychmiast. Zwlaszcza dziecka. :(Tymczasem, gdy tylko mowa o dziecku, on znajduej 100 powodow, ze nie czas na to. Ze on musi miec prace lepsza, ze mieszkanie male, ze chce sie mna nacieszyc...:( Bede czekac do 40 stki na to?:( Wiem, moze wariuje bez powodu, ale.... A Wy co myslicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wedlug mnie nie ma wobec Ciebie powaznych zamiarow. Jesli ma 40 stke i nie jest jeszcze w zalegalizowanym zwiazku, to to mu sie widocznie podoba. A nie mowi Ci tego, bo skoro Wam dobrze, to po co to psuc. Ale rodziny z tego moim zdaniem nie bedzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uwierz mu
skoro ci mówi wprost że nie chce dziecka, że jest do tego niegotowy...to jest to prawda zresztą oni zwykle rzeczywiście nie chcą dzieci ( i odpowiedzialności związanej z tym) jednocześnie nie wykluczają że kiedyś tam, w dalekiej przyszłości, nagle im się odmieni i zechcą mieć dziecko....zawsze znajdą nową chętną babę w wieku prokreacyjnym.....a przekwitnięta partnerka na śmietnik masz wszystkie fakty...wszystko wiesz...i albo się godzisz albo odchodzisz..............ale nie licz na to że on się zmieni i nagle zechce rodziny (bo po co, przecież mu teraz jest dobrze tak jak jest) to tobie zegar biologiczny bije...............poszukaj takiego któremu już się chce mieć dzieci............jakiś stary pryk którego partnerka straciła zdolności prokreacyjne i którą wyrzuci na śmietnik wpadłaś dobrowolnie w taką pułapkę ,jak bardzo wiele kobiet w naszych wyzwolonych czasach ( tu chciałoby się zapytać...a po co zaczęłaś z nim żyć na sposób małżeński, po co z nim zamieszkałaś, po co poszłaś na układ bez zobowiązań, po co pozwoliłaś sobie na zaangażowanie się, po co tkwiłaś w tym tyle czasu aż stało ci się dobrze z nim, tak działa przyzwyczajenie....po co do tego dopuściłaś. Trzeba było szukac takiego faceta który jest zdolny do prawdziwej miłości, który pragnie żony a nie baby do wyra, który pragnie dzieci i rodziny)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uwierz mu---> piszesz tak, jakgdyby wszystko można było odczytać na wstępie jak z książki. Zycie takie nie jest. Tzreba czasu by poznać kogoś. Wspólne zamieszaknie nie jest wcale złym pomysłem, zwłaszcza dla ludzi, którzy są po przejściach i maja problem by zaufac drugiej osobie. Będąc w bliskim związku łatwie jest rozwiać swoje obawy czy wybór jest słuszny. Moze nastąpic milion czynników, problemów , które dadz,ą po czasie dpowiedź na \"nie\". Nie ma w zyciu gotowych recpet, a kto nie ryzykuje- ten nie wygrywa. Taki lajf ... ;) ps. inna sprawą jest mieć na tyle oleju w głowie by wiedzieć kiedy sytuacja dojrzewa do tego by się wycofać :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
znam przypadek związku dziewczyny lat 28 i faceta lat 41- byli razem 4 lata, w tym czasie facet powtarzał jak mantrę : żadnych zwierząt i dzieci (miał syna nastolatka). Ona sie na to godziła bo go kochała. W koncu zaszła w ciąze, zapytała czy sie z nia ozeni? powiedział ze nie. poroniła. Rozstali sie, w miesiąc później poznał kobiete z drugiego konca polski, przeprowadził sie do niej, po pół roku był slub, po nastepnym pół roku już mieli dziecko. Nie ma reguł. Facet może faktycznie nie chcieć. Facet może nie być pewien , że to ta. Gdy facet jest pewien pojawia sie gdzieś tekst, że czuje, że "to jest własciwie" ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×