Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość soave

szybkie i radykalne znudzenie?

Polecane posty

Gość soave

Mial tez ktos cos takiego?: Facet szaleje za mna - dzwoni (SAM) CODZIENNIE, chce mnie widziec codziennie, pozada mnie - ogolnie wszelkie oznaki ciezkiego zakochania. Seks wspanialy, nigdy nie ma dosc. Oczy mu sie swieca, twarz promienieje, jak mnie widzi, teskni, mysli... ma lzy w oczach ze strachu, jak wytrzyma 2 dni beze mnie (firma wyslala go na szlolenie do innego miasta). Sielanka trwa i trwa. Pare tygodni (niepelne 2 miesiace). I NAGLE, z dnia na dzien, chce mnie widziec juz nie codziennie a raz w tygodniu. Tj. w niedziele jeszcze codziennie a w poniedzialek juz raz w tygodniu - przeciez to i tak czesto, mowi. Po drodze nie bylo zadnych klotni. Zarzeka sie jak zaba blota, ze zyc beze mnie nie moze, ze jestem dla niego wszystkim ale widziec to on mnie moze maksymalnie raz w tygodniu... I to on ustala kiedy a kiedy nie. (jestem na 1000% pewna - nie ma nikogo nowego) I jeszcze mi zarzuca, ze to ja do niego za czasto dzwonie!!!! JA??????? Moze raz w tygodniu. Pozostale 6 - on! To jakas schiza: On chce, zebym ja sie do niego wprowadzila. Ale kiedy spytalam NIEZOBOWIAZUJACO, czy moze bysmy Sylwestra spedzili razem, czy wogole taka opcje brac pod uwage, to wpadl w panike, ze on nie ma pojecia, co za 2 miesiace bedzie... (ale ja mam zaczac organizowac przeprowadzke do niego!) Kiedy z nim probowlam o tym mowic - on nie widzi problemu, smieje sie i twierdzi, ze jestem dla niego najwazniejsza. Zrozumialabym, jesli by mnie rzucil (szybko przyszlo, szybko poszlo) ale on chce w tym trwac? Ja sie nie umiem pozbierac po tak radykalnej zmianie. Ja myslalam, ze znudzenie soba nastepuje stopniowo, z latami. A nie radykalnie, z dnia na dzien i... po niespelna dwu miesiacach. Dla mnie to znaczy, ze koniec juz na horyzoncie. Jeszcze pare dni / tygodni i ciao - bylo, minelo. Guzik da sie z tym zrobic. Mam 28 lat, on 30. Jestem chetna na wymiane doswiadczen i komentarze :-) PS. Przeprowadzac sie do niego nie zamierzam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hfdssaadffg
jak dla mnie glupio robia takie dziewczyny jak ty, ktore wszystko daja facetowi na tacy... regularny sex... ale co ja ta wiem. 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soave
nie wiem, czy ja mu podalam wszystko na tacy... Znamy sie od prawie dwu lat. Ale jako przyjaciele. W tym czasie mielismy inne zwiazki. I az tu, nagle, on sie we mnie zadurzyl po dziurki w nosie, totalna fascynacja, eksplozja uczuc. Ja podeszlam do tego ostroznie ale w koncu uleglam. To on sie wiecej staral. I on tego konczyc NIE che. Rozwazam to ja. A to dlatego, ze w przeszlosci takie ochlodzenie zwiazku zawsze zwiastowalo koniec. Tyle, ze ochlodzenie bylo do tej pory obustronne, stopniowe i uwarunkowane 1000 czynnikow. A tu - szok. Szybko, jednostronnie, bez wyraznych powodow. Teraz mnie interesuja takie kwestie: 1. Czy najlepiej jest juz teraz skonczyc te znajomosc, zanim sie zaczniemy szarpac, klocic, ranic...? Poki jeszcze sa przyjemne wspomnienia a nie wzajemne siebie niszczenie. 2. Czy to na prawde jest tak, ze gdyby to mial byc powazny, wieloletni, zwiazek, to bysmy tak pare LATEK za soba szaleli, a potem to by STOPNIOWO slablo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesz wydaje mi sie, ze on cos przed tobą ukrywa, i to bardzo skutecznie, nie jest mozliwa tak radykalna zmiana jaka opisujesz z dnia na dzień, musialo sie cos wydarzyc co zmienilo jego sposob zachowania wzgledem ciebie. ja na twoim miejscu bym probowala sie dowiedziec od niego o co biega, a jesli i tak nie bedzie chcial powiedziec to postawilabym wszystko na ostrzu noza, albo-albo bo inaczej nie dajesz rady wytrzymac w takim zwiazku, jesli mu zalezy to sie zmieni, moze nawet powie o co chodzi, jesli nie to szkoda energii na niego. pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soave
dzieki Filuterna. Meczy mnie ta cala sytuacja i najchetniej bym zakonczyla znajomosc zupelnie (=uwolnila sie). Troche za "stara" jestem, zeby wierzyc, ze rozmowa cos zmieni. Swoje odplakalam. Chyba starczy. Tyle, ze ja jednak wiem, jak to bedzie przebiegac, kiedy mu oznajmie, ze to koniec: on zacznie zalowac, twierdzic, ze wszystko jest w porzadku, ze nic sie nie zmienilo... A mnie go bedzie zal i dam mu szanse. Nic sie jednak nie zmieni a ja bede jeszcze bardziej rozzalona. Wyczerpalo mnie to wszystko. Chyba powinnam pobyc sama - cos czuje, ze powinnam odpoczac od wszelkich "zwiazkow".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
soave--> bardzo mozliwe ze teraz powinnas pobyc troszke sama, kazdemu potrzebny jest swiezy wiatr we wlosach by utrzymac rownowage, nie mozna wiecznie byc z kims, bo sie czlowiek zatraca :) wiesz wykorzystalabym ten jego zal, placz,powiedzialabym wtedy ze albo powie o co TAK NAPRAWDE BIEGA albo to sensu juz nie ma. jezeli oczywiscie chcesz dowiedziec sie co sie stalo, jesli nie to nie marnuj sie dla niego i pomysl o sobie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soave
sadze, ze my, kobiety, zbyt czesto chcemy znac / widziec powody. A czasami ich brak... Mysle, ze albo tak szybko jak sie zakochal, tak sie i odkochal. A teraz chce byc ze mna troche z wygody (bliskosc od czasu do czasu mila rzecz), troche z wyrzutow sumienia (rujnowac tak od razu dwuletnia przyjazn? on to "rozpetal", to jeszcze troche dla dobra wlasnego sumienia, gotow pociagnac ale nie za intensywnie, zeby sie nie przemeczyc). Albo tez poznal mnie blizej (wczesniej az tyle czasu ze soba nie spedzalismy, co w ostatnie tygodnie) i po prostu doszedl do wniosku, ze jednak az tak nie pasujemy do siebie, jak mu sie wydawalo. Zerwac nie odwaza sie z dwoch powyzszych powodw. Jest tez trzeci: boi sie samotnosci. Ide teraz na urodziny kolegi z czasow studenckich i mam nadzieje, ze to mi nastroj poprawi, bo na razie jest minorowy :-p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ania 3
Znacie się 2 lata, a ja zauważam w Twojej wypowiedzi że jest wiele niedopoweidzeń między Wami. Niczego nie wiesz na 100%. Związek który ma szansę na przetrwanie to zaufanie, szczerość buduje to zaufanie jak nic innego. Mój facet jest ze mną szczery nawet jak ta szczerość ma boleć, i dzięki temu jesteśmy już prawie 11 lat razem. Nie zbudujesz niczego na domysłach i wierz mi, trudno się domyśleć samej o co chodzi, bo faceci są z innej planety. A on może mieć kompletnie inny powód. I co teraz? Przekonaj go że ma Ci o wszystkim mówić i powiedz jak ważne to jest dla Ciebie. Jeśli on naprawdę Cie kocha, to wysłucha, nie przekreślaj go tak szybko raczej sprawdź. Ty też powinnaś dbać by to uczucie wzrastało. Ciężko dzisiaj znaleźć prawdziwą obustronną miłość. Kochasz go? Co do tego mam pewne wątpliwości. Jeśli Ci na nim zależy, będziesz walczyć. A nie walczysz chyba, czy tak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ddddd_p
ech a to wszystko przez przedwczesne dawanie dupy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobra. Ja tam młody jestem. Ale podobno faceci nie dojerzewają nigdy wiec powiem co sam mysle-koleś sie ciagle starał, pokazywał jak mu zalezy-u ciebie przychodziło to stopniowo-facet stracił cierpliwosc i teraz on udaje sobie niedostepnego bo mysli ze zacziesz go troche gonic-taka gówniarska gierka. Skoro znacie sie 2 lata to raczej domysliłabys sie gdyby w czyms Cię oszukiwał. Co w sumie tez nie jest wykluczone. Mysle ze naprawde najprościej jest wywalić kawe na ławe i spytac wprost i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soave
dzieki za wszystkie komentarze do Ani3: faktycznie, masz racje, nie jestem pewna niczego i to mnie najbardziej frustruje. Lepszy bylby koniec ale jasno wypowiedziany niz takie ciagniecie nie wiadomo czego. Przed rozmowa o uczuiciach on sie broni rekami i nogami. Czasem wstawia tylko teksty "teraz to Cie na pewno nie zapomne, juz nie teraz", "u mnie sie nic w stosunku do ciebie nie zmeinilo", "tesknielem za toba bez przerwy" itp. Ale kosntruktywnej rozmowy.... - oj, to sie z nim na "takie" tematy nie udaje. Czy nie walcze? Nie, nie walcze. Juz kiedys walczylam (inny przypadek) i juz wiem, ze to efektow nie przynosi :-/ No, moze w dluzszym zwiazku ma sens ale jak facet juz na starcie tak sie studzi, to dobrze to nie wrozy... Mysle, ze go nie kocham, jeszcze. Ale jest mi bardzo bliski i bardzo dla mnie wazny. A to chyba nie najgorszy punkt wyjscia do glebszego uczucia? Do dddp: Ile masz lat, jesli wolno spytac? Bo ten okres z czekaniem na seks, to sie z wiekiem skraca, jak zauwazylam ;-) Niemniej masz w pewnym stopniu racje: faceta czasem dobrze jest potrzymac (wiem, brzmi okropnie) - nauki naszych prababek maja tez swoje racje. Niemniej u nas to troche inny przypadek: Znamy sie juz prawie 2 lata, to na co jeszcze czekac? Zanim sie zeszlismy przeszlismy wspolne przeprowadzki, urlopy i inne sensacje - wydawalo mi sie, ze sie juz znamy i sie sprawdzilismy. Rocker: a na co on mial niby czekac i sie niedoczekac? Tak jest czesto w zyciu, jak piszesz ale w tym akurat przypadku to on juz conieco dostal - po kawalku. W kazdym razie widzial, ze jego starania sa efektowne a nie grochem o sciane. do wszystkich: pociesza mnie, ze nikt nie uwaza, ze nagle ochlodzenie jeset normalne. Bo ja juz sie obawialam, ze mam urojenia i ze moze z dnia na dzien z "codziennie" na "raz w tygodniu" moze byc normalnym etapem zwiazku ;-) PS. urodziny byly udane :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość soave
A jakie Wy macie doswiaczenie z oziebianiem / schnieciem zwiazku? Po jakim czasie zaczelyscie zauwazac, ze on wklada o wiele mniej serca niz na poczatku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lll-lll
x-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×