Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Mila***

Od taka zwykła historia

Polecane posty

Gość Mila***

Nazywam się...zresztą , jakie to ma znaczenie, dlaczego tu jestem? może szukam ukojenia własnego sumienia. Rozsypuje się i nie mogę się poskładać. Moja historia jest ,chyba podobna do większości z tutaj czytanych. Mam 28 lat. Od 6 lat spotykałam się z mężczyzną starszym o 8 lat. W czasie Naszego związku , przeprowadziłam się do mniejszego miast, żeby być bliżej Niego, pech chciał, że stracił pracę i musiał wyjechać 40 km dalej. Ja zostałam, mimo, że usilnie się starałam, nie mogłam znaleźć pracy w swoim zawodzie.Któregoś dnia dowiedziałam się ,że mnie zdradził....wybaczyłam. Znów było świetnie, wtedy po 3 latach usłyszałam, pierwsze kocham Cię...byłam w niebie...I tak upłynęło dwa lata, żadnych deklaracji z jego strony. Nagle dowiedziałam się, że zamierza kupić dom, ucieszyłam się, że to jakiś przełam..Czułam, że coś nie tak, prosiłam o rozmowę, zadawałam pytanie...I ciągle słyszałam...Wszystko w porządku....I nagle usłyszałam „ Spotkałem inną kobietę, (z dzieckiem), to dla Niej kupiłem dom”.....Nie potrafiłam wstać z podłogi w kuchni, tak mi serce pękało, nie miałam nikogo, kto by mi pomógł ( mieszkam sama)....Minęły 3 miesiące, przyjechał do mnie z płaczem, że tamta kobieta go zostawiła i nie wie, co ma zrobić wie, że mnie skrzywdził, ale kocha tamtą, chciał się z Nią ożenić, mieć rodzinę, nie miał, do kogo iść...paranoja? Załamał się nerwowo, wylądował w szpitalu.....Próbowałam pomóc, prosił o wybaczenie, że to mnie kocha, że się pogubił, że nic mi wcześniej o Niej nie mówił, bo bał się mnie stracić... płakał, ja razem z Nim, ale przyznam się, że miałam satysfakcję z tego ,że cierpi za to co mi zrobił.....ale nadal w głębi serca go kochałam, chciałam ,żeby uporał się z chorobą, ale bałam się ,że te wszystkie „słodkie słówka” są spowodowane, sytuacją w jakiej się znalazł. Dlatego mówiłam, że nie ma szans, ale nie zamykam do końca drzwi....... dzwoniłam, wysyłałam smesy- chciałam żeby wiedział, że jestem. Kochałam go, kocham nadal, chciałam żeby się o mnie starał, chciałam żeby pokazał, że mogę mu zaufać, w końcu poprosiłam o czas,,,,,,,,,zapytałam, czy mnie kocha, usłyszałam „ nie wiem”........a po nie całym miesiącu, kiedy wrócił do pracy ,znajomych ............dzwoniłam, nie odbierał, w końcu przyjechał i powiedział, że kogoś poznał, byłam w szoku zapytałam się a co ze słowami” Nie rezygnuj ze mnie, bo ja nie rezygnuje z Ciebie” usłyszałam, „Przecież powiedziałaś, że nie chcesz być ze mną, gdyby Twoja decyzja była inna, to byśmy byli razem” „ Teraz jestem szczęśliwy ,kocham Ją i chce ,żebyś i Ty sobie kogoś znalazła, byłaś dla mnie zbyt wymagająca ( chciałam, żeby sprzedał dom i żebyśmy kupili coś swojego-wspólnego)”................To było dwa dni temu i nie potrafię zrozumieć, jak miesiąc temu prosił mnie o to ,żebym wróciła, że mnie kocha, że chce się ze mną ożenić...i po miesiącu zakochać się w kimś innym...ja chciałam, żeby się trochę o mnie starał...czekałam na Niego rok ( kiedy był chory) ...a On nie mógł poczekać nawet miesiąca.....Mam taki wewnętrzny żal ,że to moja wina, że mogłam dać mu to szanse,...w sumie kiedy powiedziałam, ze nic między Nami nie będzie, to na co miał czekać? Powinnam mieć pretensje do samej siebie, że straciłam mężczyznę ,którego kochałam/kocham........ale z drugiej strony ...jak mógł tak szybko ze mnie zrezygnować... Pomagam innym nie potrafię sobie ....Wiem ,że większość osób ( jeśli przeczyta całość) pomyśli sobie co za idiotka...ja też tak o sobie momentami myślę, ale boli mnie, że chyba nigdy nie byłam przez Niego kochana,....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość noooooo
moze bylas ale tylko na poczatku. podziwiam - raz mozna wybaczyc zdrade ale znowu jest z inna? daruj go sobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zaspanaaa ............
bardzo ci wspolczuje, jestes dobra kobieta, zaslugujesz na szczescie,tylko sie na nie otworz, zadbaj o siebie,zacznij myslec o sobie, a o tym gnojku zapomnij, zrobilas dla niego WIELE, on nie potrafi docenic tego, to ty czuwalas przy nim w chorobie, to ty wybaczylas, to ty dbalas... on nie zasluguje na to,a uwierz mi spotkasz takiego mezczyne,ktoy bedzie tego wart i jeszcze to odwzajemni! powodzenia, nie odwracaj sie za nim, idz przed siebie,prosze zrob to dla siebie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasiakasia grubasia
nie kochał Cię. Sęk w tym, że wyglada na to, że nie masz porównania jak się zachowuje facet, który kocha całym sobą. Po krótce można powiedzieć że robi wszystko odwrotnie niż ten Twój. Życzę Ci, żebyś pewnego dnia się dowiedziała jak to jest. Poznasz taka osobę gdy nauczysz się stawiać na swoim. Tylko Ty mozesz zadbać o siebie. Pozwalasz by Cię źle traktowano- ponosisz konsekwencje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mysle ze gdybys Go przekonala (wbrew jego woli wtedy) zeby zostal z Toba to po jakims czasie sytuacja by sie powtorzyla, masz do czynienia z klasycznym przypadkiem kiedys facet w momencie kiedy nie ma zadnej kobiety, wiesza sie na Tobie, dla Niego liczy sie nowosc, On to nazywa miloscia, dosc sie juz naciepialas, czekac mozesz od usranej smierci, skoro ciagle chce budowac z kims innym to nic tu po Tobie, wracaj do swojego miasta i sprobuj zaczac nowe, swoje zycie, pozwolisz na kontakt i znowu sytuacja sie powtorzy, on przeciez nie bedzie staly i dlugo nie wytrzyma w nowym zwiazku, i dalej bedzie tak samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zrób coś dla siebie
to smutne i przykre, ale kobiety nieststy "za bardzo kochają" i robią wszystko dla swojego mężczyzny, nie zwracając nawet uwagi na to, jak on je niszczy, depcze, meczy i rani. A jak widzą to to i tak niczego nie zmienia. Zrozumiałam to mając 33 lata i nigdy już taka nie będę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgfttrf
OT taka zwykła historia! OT a nie OD !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość on ciebie nigdy nie kochał
zrozum kobieto to wreszcie i nie marnuj sobie więcej życia.... byłaś, na "przetrwanie" jak nie mial co robić i tyle.... daj sobie spokój, zapomnij jak najszybciej i zacznij nowe życie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to przykre, ale Cię nie kochał. wykorzystał Cię bezczelnie jako lek po przekreśleniu tamtego związku. bądź mądra i nie wracaj, jeśli kiedykolwiek by Ci to zaproponował. nie zgadzaj się na bycie zabawką. bądź silna. napewno spotkasz na swojej drodze mężczyznę, dla którego będziesz całym światem. i tego Ci życzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasiakasia grubasia
jak powinna reagować kobieta by nie dać się facetowi robić na szmatki - na podanym przykładzie: Od 6 lat spotykałam się z mężczyzną starszym o 8 lat. W czasie Naszego związku , przeprowadziłam się do mniejszego miast, żeby być bliżej Niego, pech chciał, że stracił pracę i musiał wyjechać 40 km dalej. Ja zostałam, mimo, że usilnie się starałam, nie mogłam znaleźć pracy w swoim zawodzie.------ powinna zadbać o swoje sprawy, skoro facet nic nie proponował i wrócić do swojej pracy, swojego miasta. Ona poświęciła swoje sprawy dla wspólnej przyszłości- on nie chciał nic razem tworzyć . 40 km. to nie jest odległość, która uniemożliwia bycie razem. Któregoś dnia dowiedziałam się ,że mnie zdradził....wybaczyłam. Znów było świetnie, wtedy po 3 latach usłyszałam, pierwsze kocham Cię...byłam w niebie... -------- przez 3 lata związku facet nie deklaruje sie uczuciowo i zdradza. Nie ma tu juz czego szukać. Czas zwijać żagle. Gdyby wcześniej mówił i pokazywał, że kocha do szaleństwa ale przytrafiła by sie zdrada- można teoretycznie dać drugą szansę. W opisanym przypadku- nie. I tak upłynęło dwa lata, żadnych deklaracji z jego strony. -------- jesli kobieta się tak boi pytać o wspólną przyszłość i nie ma planu, swojej wizji..... oznacza to, że boi się samotności, boi się, że gdy postawi ultimatum - zostanie sama. Tym trudniej, że już kilka lat zainwestowanych z zycia.... Intuicyjnie wie, że on nie kocha tak bardzi i tak mocno jak ona. W tym jest już zapowiedź rychłego końca... Co powinna zrobić? postawić ultimatum : niech on się określi czego chce, powiedziec czego chce ona. a potem jeśli on jest na "nie" - zwijać żagle. Nagle dowiedziałam się, że zamierza kupić dom, ucieszyłam się, że to jakiś przełam..Czułam, że coś nie tak, prosiłam o rozmowę, zadawałam pytanie...I ciągle słyszałam...Wszystko w porządku....I nagle usłyszałam „ Spotkałem inną kobietę, (z dzieckiem), to dla Niej kupiłem dom”.....Nie potrafiłam wstać z podłogi w kuchni, tak mi serce pękało, nie miałam nikogo, kto by mi pomógł ( mieszkam sama)....----- definitywny koniec związku bez szansy na powrót. Minęły 3 miesiące, przyjechał do mnie z płaczem, że tamta kobieta go zostawiła i nie wie, co ma zrobić wie, że mnie skrzywdził, ale kocha tamtą, chciał się z Nią ożenić, mieć rodzinę, nie miał, do kogo iść...paranoja? ----- błedem jest w takiej sytuacji stawianie się w roli pocieszycielki biedaczka, który błądzi. To on zdradził, to on zranił, to on zrezygnował. W takiej sytuacji nie otwiera się już nawet drzwi, ani nie odbiera telefonów. Załamał się nerwowo, wylądował w szpitalu.....Próbowałam pomóc, prosił o wybaczenie, że to mnie kocha, że się pogubił, że nic mi wcześniej o Niej nie mówił, bo bał się mnie stracić... płakał, ja razem z Nim, ale przyznam się, że miałam satysfakcję z tego ,że cierpi za to co mi zrobił..... ---- klasyczne branie na litość. łel, jak mówi stare przysłowie kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę... :O ale nadal w głębi serca go kochałam, chciałam ,żeby uporał się z chorobą, ale bałam się ,że te wszystkie „słodkie słówka” są spowodowane, sytuacją w jakiej się znalazł. -----oszukiwanie siebie samej? "on się stara, on się zmieni dla mnie" Dlatego mówiłam, że nie ma szans, ale nie zamykam do końca drzwi....... dzwoniłam, wysyłałam smesy- chciałam żeby wiedział, że jestem. Kochałam go, kocham nadal, chciałam żeby się o mnie starał, chciałam żeby pokazał, że mogę mu zaufać, w końcu poprosiłam o czas,,,,,,,,,zapytałam, czy mnie kocha, usłyszałam „ nie wiem”------- pp tym wszystkim facet mówi , ze nie wie czy kocha. oj... Nic tu po Tobie kobieto... po raz kolejny jest to wystarczający powód by zamknąć ten chory rozdział. ........a po nie całym miesiącu, kiedy wrócił do pracy ,znajomych ............dzwoniłam, nie odbierał, w końcu przyjechał i powiedział, że kogoś poznał, byłam w szoku zapytałam się a co ze słowami” Nie rezygnuj ze mnie, bo ja nie rezygnuje z Ciebie” usłyszałam, „Przecież powiedziałaś, że nie chcesz być ze mną, gdyby Twoja decyzja była inna, to byśmy byli razem” „ Teraz jestem szczęśliwy ,kocham Ją i chce ,żebyś i Ty sobie kogoś znalazła, byłaś dla mnie zbyt wymagająca ( chciałam, żeby sprzedał dom i żebyśmy kupili coś swojego-wspólnego)”................ ------- szczyt chamstwa, szczyt niedojrzałości, szczyt nieodpowiedzialności faceta. Szczyt desperacji kobiety, która tego wszytskiego wysłuchuje, zamiast zrzucić ze schodów i ubrać pod rękawiczkę gustowny kastecik i następnie zrobić z niego uzytek... :O Powinnam mieć pretensje do samej siebie, że straciłam mężczyznę ,którego kochałam/kocham........ --------- nie Kobieto, nie nie nie!!! Jedyne pretensje możesz mieć do siebie ,ze tak długo dawałaś się robić w konia, bo obdarzyłaś uczuciem kogoś, kto na nie nie zasługiwał i byłaś zbyt słaba, by zapanować nad sobą, wziąć swoje emocje do aresztu i pozwolić, by rozum wziął górę. Fakt ,ze sobie coś wyrzucasz i doszukujesz własnego błędu pokazuje, że udało mu się wyzwolić w Tobie poczucie winy- zostałaś zmanipulowana przez niego. Kochałaś swoje wyobrażenie o nim. Ale fakty sa nagie... :( Pomagam innym nie potrafię sobie ....Wiem ,że większość osób ( jeśli przeczyta całość) pomyśli sobie co za idiotka...ja też tak o sobie momentami myślę, ale boli mnie, że chyba nigdy nie byłam przez Niego kochana,.... ------- nauka drogo kosztuje. Nie pozostaje nic innego jak wziąć sobie do serca tę lekcję, przyjrzeć się sobie samej, co powoduje, że pozwalasz ludziom wchodzić sobie na głowę, że nie potrafisz stawiać na swoim, że pozwalasz się źle traktować w imię miłości, że nie dbasz o siebie tak,jak o innych. Pora to zmienić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nesca fe
Wlasnie tak jest ze sie kocha takich drani :( dobrze ze z nim nie jestes.bylas cierpliwa i oddana a on to odrzucil.niech sobie zyje z jakas inna a ty byc moze spojrzysz na to kiedys z innej strony i ucieszysz sie ze tak sie to skonczylo mimo ze jestes zalamana.zycze Ci tego z calego serca ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mila ***
Dziękuje wszystkim za komentarze i słowa otuchy……Zdaje sobie sprawę z tego, że to już koniec, że wiele razy się poniżyłam- nie potrzebnie – zresztą, ale boli mnie fakt- i w tym miejscu nie potrafię tego zrozumieć-, że po tym wszystkim, co dla Niego zrobiłam, nie starał się o mnie zawalczyć ( dzwonił, pytał, czekał, proponował wspólny wyjazd, poskładanie „wspólnego” życia, ale ja ciągle mówiłam Nie- potrzebuje czasu, trwało to 4 mc….I nagle, kiedy chciałam zaryzykować, on przestał się odzywać ….I zakochał się w innej) Po raz kolejny czułam się- za przeproszeniem -kopnięta w tyłek- za to tylko, że byłam dobra, za to tylko, że chciałam poczekać- i co tu za sprawiedliwość. Przytulam wszystkich ciepło i mam nadzieje,że choć Wam Moi Mili się układa w życiu. Do Kasi 1. Proponował przyjazd do siebie ( z racji, iż w moim mieście nie znalazłby pracy), ale chciał, żebym zmieniła zawód, skoro u mnie tak trudno, o dobrą posadę, na co się nie zgodziłam, bo lubię to, co robię-Czy się poświęciłam? Tu się zgodzę, przecież świadomie wyjechałam. 2. Deklarował się uczuciowo, ale może nie w słowach tylko raczej w gestach, przyjeżdżał, wspólne wyjazdy, myślenie o dziecku, spędzanie weekendu u jego rodziny, świąt. To był przysłowiowy „ skok w bok” prawdopodobnie pod wpływem alkoholu…-zaryzykowałam, każdy zasługuje na szanse. 3. Zadawalam pytania-, miałam wizje, która przedstawiłam, ( wspólne mieszkanie, slub, dziecko) On widział to inaczej ( wspólne mieszkanie, dziecko, ślub),….Czy boje się samotności? A znasz kogoś, kto się nie boi? W tym okresie, kilkakrotnie spotykałam na swojej drodze rożnych mężczyzn, którzy ofiarowali mi nieco więcej niż przyjaźń i z którymi mogłabym teoretycznie ułożyć sobie życie, ale ……zawsze myślałam tylko o Jednym…..Wcześniej nazwałabym to miłość, teraz dodałabym toksyczna, może faktycznie jestem nie z „tej bajki” ale dla mnie, jeśli się kogoś kocha to nie zwraca się uwagi na inne osoby. Określiłam, podjęliśmy decyzje, że ja przeprowadzę się do niego, On zacznie Myślec o wspólnym mieszkaniu. 4. - I tak tez było, nie planowałam powrotu 5. To była jednak osoba, którą kochałam, z która spędziłam i miłe chwile i krótki okres czasu nie doprowadził do całkowitego wygaśnięcia uczucia. 6. Miałam satysfakcję ( wówczas kilkakrotnie, go przyciągałam, odpychałam, chciałam żeby cierpiał tak jak ja cierpiałam ale z drugiej strony było mi go potwornie żal) 7. Tu się zgodzę…..Wiara czyni cuda? Tak mówią, ale nie w moim przypadku…łudziłam się, ponieważ kiedy dowiedziałam się o tamtej kobiecie, ( przypadkowo, przeglądając jego kontakty w komórce- nic mi nie chciał powiedzieć uważał, że wszystko jest w porządku, tylko ma „ na głowie” sprawy z kupnem mieszkania, ja jednak podejrzewałam,że coś jest nie tak) To po wszystkim w dalszym ciągu szukał ze mną kontaktu. 8 Przez 4 mc, usilnie chciał żebym do niego wróciła, że przeprasza, pogubił się, …ale ja czekałam jak zareaguje jak wróci do „swojego życia”, dlatego nie rzuciłam mu się na szyje po pierwszym jego „ przepraszam…….Chciałam, żeby o mnie zawalczył……………i kiedy usłyszałam słowa „Nie wiem” wiedziałam, że byłam mu potrzebna tylko jak palił mu się Tylek. I kiedy usłyszałam, że znów się zakochał może nie zrzuciłam go ze schodów, ale powiedziałam, to, co chciałam powiedzieć od dawna, a czego nie mogę tu przytoczyć w związku z cenzurą….Usłyszałam, byłaś dla mnie wymagająca. Jestem postrzegana, jako kobieta, która stąpa mocno po Ziemi, a nie buja w obłokach i zastanawiam się jak mogłam do tego dopuścić. Masz racje, miałam obrazek w glowie, który chciałam zrealizować, teraz wiem, że zrealizuje swoje plany związane z moja przyszłością, ale bez Niego. ….Czy mi się uda czas pokaże? DZIĘKUJE Kasiu ZA TO, ŻE NAPISAŁAŚ WSZYSTKO TO, CO WIEDZIAŁAM PODSWIADOMIE, ALE BAŁAM SIĘ GŁOSNO POWIEDZIEĆ….:) PONIZYŁAM SIĘ , już więcej do tego nie dopuszczę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolka ta od bolka
a skad wiesz ze zdradził Ciebie tylko 2 razy? Mysle ze tego moglobyć wiećej. Jezeli facet kocha nie zdradza, nie zakochuje sie w ciagu miesiaca. Walczy o kobiete. kochasz go a mimo tego bylas z nim kiedy tego potrzebowala to jets milosc a nie slowa kocahm ciebie. Olej go bo inaczej rozstanie siez tamta i znowu wroocido Ciebie, historia bedzie sie powtarzala, a Ty zanim sie obejrzysz bedziesz miaal 50 na karku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mila***
Nie mogę się pozbierać, mimo iż minął prawie 2mc. Przez ten czas wykonczyłam się nerwowo, serce mi nie wytrzymało- "wylądowałam" w szpitalu, nie mogłam się skupić w pracy...Ostatnio dowiedziałam się,że się ożenił z Kobietą , która ma dwójke dzieci ( po 3 mc znajomości)....Ja mam ogromne poczucie winy, że nie dałam mu tej szansy,że może by się wszystko ułożyło....zreszto Sam mi to powiedział " Gdzybyś mi dała szanse- to bylibyśmy razem", a ja ( po przeżyciach ,jakie mi zafundował) bałam się, ale z drugiej strony bardzo chciałam żeby Nam się udało,dlatego poprosiłam o czas..........Czego ja właściwie, głupia chce, przecież człowiek miał prawo ułożyć sobie życie z kim chce........a może Ja byłam po prostu nudna?...........Nie mogę si ewyzbyć poczucia winy, szukałam pomocy u psychologa i uzyskałam odpowiedż:"TRzeba to przeżyć, nie potrafie Ci pomóc".....a kto potrafi? Tak bardzo bym chcia, pozbyć się tego smutku, tej udręki.....Proszę Was o pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×