Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Umieram ze smutku

umieram ze smutku

Polecane posty

Gość smutna7483
Ja własnie do swojego dzwoniłam bo jest na miescie z kumplem zeby mi kupił kolczyk do nosa jak spotka, ale rozmawiając z nim, czuje jakbym gadała z kolegą z osiedla, a nie z mą miłoscią. To wszystkie taki sztuczne jest, ale nie potrafie, nie potrafie tego skonczyc, przyjaciólka powiedziała mi ze to wszystko przez to ze boje sie samotnosci i to jest prawda, boje sie cholernie byc sama! :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Umieram ze smutku
Tak bardzo balam sie kiedy zrywalam ze swoim ex. Tez myslalam, ze nie znajde nikogo kto pasowalby tak jak on, pod wzgledem charakteru, wygladu, wszystkiego. Ale jednak zerwalam. Teraz z M. jest inaczej, bo on jest pierwszym facetem ktorego ja traktuje na powaznie, w ktorym stopniowo zakochiwalam sie do szalenstwa, nie majac takiej swiadomosci. Milosc podkradala sie do mnie na paluszkach i nie moge uwierzyc ze teraz chce odejsc trzaskajac drzwiami. Nic nie odpisal. Co minute sprawdzam telefon, bo moze nie uslyszalam jak dzwoni, bo moze bylam zamyslona, bo moze zasiegu nie ma i milion roznych powodow. Milosc jest slodka jak miod ale potrafi byc tez okrutnie gorzka i teujaca. Wspolczuje Ci smutna, ze patrzysz na agonie Twojego zwiazku i chcialabys na glowie stanac zeby to jakos uratowac ale nic nie pomaga. W sercu wciaz tli sie iskierka nadziei, i wszystko umrze ale ta glupia nadzieja i tak umiera ostatnia. Moze jest jednak szansa dla Was? Kto wie, moze i moj chlopak mnie pozytywnie zaskoczy? Miejmy wiec nadzieje i czekajmy co dalej bedzie. Szkoda tylko, ze przed tym przerazliwym smutkiem nie ma zadnej ucieczki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna7483
MOze jest ratunek...? powiem Ci ze sytuacja u mnie zmienila sie tak ze az nie smie pytac sie mojego co sie nage stało, ale od wigilii jest dla mnie taki miły i w ogole, teraz 2 dni pod rzad byłam u niego na noc, on u mnie spedział coły dzionek, teraz własnie wrócilam do domku od niego. Choc gdy spotkalismy sie w wigilie, ja traktowałam to obojętnie,on to zauwazył spytał sie mnie czemu mam taki szyderczy usmieszek jakbym miałam wyjasc zaraz jakiegos ASa z rekawa, pogłaskałam go i powiedziałam...Głuptasie uspokój sie, bo czułam to co kilka dni wczesniej, teraz sama nie wiem co myslec niby jest dobrze, ale nie podchodze do tego tak jak np. rok temu. Wtedy wiedziałam jak on bardzo jest za mną, wiedziałam jak mu zalezy, a teraz oboje tak jakby zachowujemy sie okey, ale cos jest i czuje to....czas pokaze co bedzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×