Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dessella

która potrafila zapomnieć co bylo i wrócić do bylego?

Polecane posty

Gość dessella

mój byly mówi, żeby spróbować. żebyśmy odcięli się od tego, co bylo. da się tak? nie mam milych wspomnień ... nie wierzę w cudowną przemianę. nie zamierzam wyjść na naiwną idiotkę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość holmess
zapomnialam zaraz po tym jak kupil mieszkanie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość animatorka...
a kochasz go w ogóle czy tak pytasz...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zalezy jakie masz wspomnienia...ja na ogol nigdy nie wracam, uwazam ze nie powinno sie wracac dwa razy do tej samej rzeki. Jesli raz sie nie udalo, to dlaczego mialoby sie udac innym razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dessella
proszę o poważne wypowiedzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość u7ytredws
ja. zapomnialam co mi robil : klamstwa, olewanie mnie itd wybaczylam wrocilam obiecywal ze sie zmieni a potem bylo jeszcze gorzej nie polecam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dessella
kocham. ale boję się zaufać drugi raz. on to wie. dlatego bardzo się stara. ale ja nie mogę się przemóc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość de vesq
a widzisz ty kochasz... a ja juz sama nie wiem czy kocham :O on ciągle próbuje... chce sie zmienic na sylwestra idziemy razem, niby jako kolega kolezanka, powoedizałam ze nic mu nie obiecuje i nie wiem jak bedize

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dessella
ja wybieram sie tam gdzie on mieszka latem do pracy i mowie mu w imie starej przyjazni pomoz mi znalezc mieszkanie na ten okres a on mowi ze zamieszkam z nim a ja na to: jak kto ... ex?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość de vesq
to chyba dobry początek?:) mój chciał się do mnie wprowadzić,żeby 'zreperowac' to co było złe .........:O zarzucałam mu m.in. ze mało czasu ze mna spędza...widzieliśmy sie max 2 razy w tygodniu :O a ja miezkam sama, czułam sie z tym fatalnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość de vesq
w tym problem ze ni ewiem czy jeszcze coś do niego czuje...pewni coś zostało ale...co?? nie wiem czy za bardzo się nie oddaliliśmy od siebie i czy z mojej str. się to uda :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość u7ytredws
de vesq -> ja mialam to samo, mieszkam sama, a widywalismy sie 2 razy na tydzien (max)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość de vesq
ale nie chciałam, żeby teraz ze mną zamieszkał :O po co? z mojej st. to by było na siłe... czułabym sie mało swobodnie, nie u siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie przeprowadzaj sie do niego, nie badz glupia. Patrz na swoja przyszlosc. Poklocicie sie i co dalej? On Cie wyrzuci juz sama odejdziesz. Sprobuj sama zbudowac sobie juz jakas droge, a nie polegac na mezczyznie. Kobieta powinna sama sobie ustabilizowac zycie, a nie czekac na laske mezczyzny, aby potem w przyszlosci bez wyksztacenia, pracy prosic sie o pare groszy na nowe majtki. Ja jestem za niezaleznoscia w kazdym calu. Jesli juz to mezczyzna przyjdzie mieszkac do mnie, zebym to ja mogla go wyrzucic z domu, a nie on mnie, kiedy bedzie wiadome, ze sobie nie poradze. Takie sa realia. Mezczyzni sa bezwzgledni, wiec dlaczego my nie mamy byc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość de vesq
a jaką RADE masz dla mnie?:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dessella
ja sie boje wrocic do bylego. powiedzialam mu o tym. on rozumie. ale co z tego. utknelam w martwym punkcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olejek
>Jesli raz sie nie udalo, to dlaczego mialoby sie udac innym razem. Bo ludzie z upływem czasu się zmieniają. Bo czasem, po stracie kogoś, można sobie uświadomić, że naprawdę się tę osobę kocha, chociaż motylki odfrunęły i mogło się przez jakiś czas pomyśleć, że to miłość się skończyła. Bo ludzie wiedząc jak źle się czuli po stracie kogoś, mogą się po powrocie bardziej starać. Nie w każdym " odgrzewanym " związku tak będzie. Tylko tam, gdzie rzeczywiście powrót jest spowodowany przemyśleniami, miłością i tęsknotą a nie innymi powodami. Ale myślę, że jesli nie ma jakiegoś istotnego przeciwskazania, to warto spróbować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
de vesq Na Twoim miejscu, jesli rzeczywiscie nie masz z kim isc poszlabym z nim na tego sylwestra. I naprawde jako kolezanka. Nie wierze, ze jesli sie zaprzesz to tego dotrzymasz. Kobiecie nie jest tak trudno okreslic warunki. Mysle, ze bedziesz twarda i jesli bedzie chcial Cie pocalowac itp zatrzymasz go i powiesz, ze to byl wypad czysto kolezenski i, ze z gory go o tym uprzedzilas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
olejek owszem zgadzam sie z Twoja wypowiedzia. Ja podalam tylko przyklad. Moze sie nie udac, ale kto powiedzial, ze tak akurat ma sie stac. Trzeba wiedziec komu zaufac. Nie wszyscy potrafia sie zmienic. Moim zdaniem jesli ktos rzeczywiscie stara sie, blaga, nawet czasami shanbi zasluguje na druga szanase. Tak naprawde wszystko zalezy od kobiety. To ona ma instynkt i powinna jego wlasnie sluchac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moje zdaaaanieeeeeeeeeeee
ale zastrzegam, tylko moje... Nie Da Się! Próbowałam, ale zawsze gdzieś w podświadomości jest obawa, brak zaufania, żal... Jeszcze dodam, że w moim przypadku nie było zdrady, zazdrości o inną osobę... Tak sobie teraz myślę, że gdybyśmy byli małżeństwem, a nawet mieli dziecko - warto stoczyć walkę o rodzinne stadło... Ale my byliśmy wolni... i nie żałuję, ból był krótkotrwały, a teraz ... nie bedę się chwalić, dośpiewajcie sobie sami.......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Obiecywał że się zmienił, płakał, zaczął mnie szanować, zrobiło się fajnie, nie było już niczego co spowodowało, że od niego odeszłam... Wróciłam.... i przeżyłam piekło. Bo ta fantastyczna przemiana trwała tylko kilka tygodni a potem była powtórka z rozrywki...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kitenka_irl
ja odeszlam od chlopaka po 1,5 roku wspolnego mieszkania,po kilku miesiacach zaczelismy sie spotykac ale z mojej strony bylo to raczej tylko takie spotykanie sie zeby miec z kim isc do kina czy na kolaje na miescie, na poczatku bylo tak cudownie jak obiecywal a pozniej sie zaczelo dokladnie tak samo jak zanim sie rozstalismy,klotnie o byle co i humorki.odeszlam kolejny raz, on nie daje za wygrana i dzwoni i pisze proszac o kolejna szanse,najgorsze jest to ze ja juz nic do niego nie czuje ,ale nie powiem zebym byla szczesliwa widzac go z kims innym.druga sprawa to taka ,ze razem pracujemy wiec spotkania sa nieuniknione...nie chce juz dawac mu kolejnej szansy bo jakos tego nie widze. co mam mu powiedziec ,zeby dal mi spokoj bo nic nie skutkuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×