Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

MoniaKruq

Niby coraz bliżej, a coraz dalej.../

Polecane posty

Jak to jest? Jestesmy ze soba 5 lat, zawsze wszystko bylo cudownie, bardzo sie kochalismy, ciagle to sobie okazywalismy, zdarzaly sie sprzeczki, klotnie i awantury ale jakos zawsze potrafilismy dojsc do porozumienia. bylam z nas bardzo dumna, szczesliwa i nie moglam sie doczekac kiedy zamieszkamy razem i bedzie jak w piosence \"..budzic sie i chodzic spac we wlasnym niebie...\" i wlasnie od pol roku sobie w tym niebie jestem..tylko to jakas bublowata chinska podroba! jest mi zle, coraz gorzej, zastanawiam sie czy trwac i znosic to wszystko, walczyc, bo moze jest o co..czy odejsc, zostawic w cholere poki jeszcze sie lubimy..? Nie wiem, moze to moja wina, bo zbyt duzo sobie wyobrazalam: wspolne obiadki, spacery, sprawiedliwy podzial obowiazkow domowych, codzienny usmiech, troska, rozmowa, namietnosc - wreszcie swobodnie. Gdy go poprosze, by pozmywal po obiedzie, przy przygotowywaniu ktorego spedzilam pol dnia, odpowiada,ze jest zmeczony, ze OBIECUJE, ze potem...by oszczedzic sobie nerwow i balaganu, po 3 godzinach prosb, grozb zmywalam sama. raz sie zaparlam i naczynia staly w zlewie 2 dni!!!! Gdy go poprosze, by rozwiesil pranie, juz teraz zaraz, zeby nie lezalo mokre i kisilo sie w pralce, to OBIECUJE, ze za 5 minutek..i w konsekwencji pranie wieszam sama po kilku godzinach...chyba, ze uzyje argumentow sily, zmusze go, by spelnil moja prosbe, robi to w taki sposob, ze mam ochote go zabic i i tak wszystko musze poprawiac, bo wszystko jest rozwieszone byle jak, pozwijane, pomiete...;/ Gdy go prosze, zebysmy obejrzeli wieczorem film, spedzili WRESZCIE troche czasu razem, pogadali, itd....to on OBIECUJE, ze napewno poswieci mi te odrobine uwagi, ktorej tak bardzo potrzebuje. konczy sie to tak, ze ja zla, zaplakana, rozzalona zasypiam sama w lozku, podczas gdy on oglada mecz w drugim pokoju, popijajac sobie piwo i bawiac sie w najlepsze... Gdy zdarzy sie moment, ze spotkamy sie w jednym pomieszczeniu, zaczynam mu opowiadac co u mnie slychac, to mi przerywa, odwraca sie na drugi bok lub zaczyna sie wydurniac manifestujac swoje lekcewazenie. Gdy probuje mu zwrocic uwage i wprost mowie, jak sie czuje i dlaczego, nie kaze mu sie domyslac, ze jest mi przykro, zbywa mnie, odwraca sie, wychodzi z fochem. Jest mi zle. Jestem samotna,zlekcewazona, zaniedbana jako kobieta, jako istota kochajaca, jako osoba, ktorej zalezy...Boli mnie jego zachowanie i to jak mnie traktuje. I to, ze ciagle OBIECUJE i nigdy nie dotrzymuje slowa. I to, ze uzywa wobec mnie wulgarzymow, ze nie jest czuly i delikatny jak dawniej. Odnosze tez wrazenie, ze przestalam go pociagac jako kobieta, naparwde nie pamietam kiedy ostatnio sie kochalismy, a oboje jestesmy mlodzi! Nie wiem jak mam do niego trafic, skoro on nie odczytuje moich sygnalow, lekcewazy to jak ja sie czuje w tym zwiazku, zlosci sie gdy juz nie wytrzymuje i placze....jest mi z nim zle. musze sie zastanowic czy go jeszcze kocham. bo 5 lat temu zakochalam sie w kims innym...;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dlaczego nie jest tak, ze jak placze i jest mi zle, to on mnie przytula, stara sie rozweselic...dlaczego keidy widzi, ze mam mnostwo pracy nie zrobi mi herbaty, nawet gdy o to poprosze....dlaczego wyrecza sie mna w kazdej, absolutnie kazdej sytuacji, jak np. podanie pilota od telewizora....dlaczego mnie oklamuje w tak glupich, absurdalnych sytuacjach ( zrobiles? zrobilem.-gowno prawda!) oddalam sie od niego z dnia na dzien, glownie dlatego, ze nie spedzamy ze soba juz czasu. ja moge robic striptiz, wyginac sie, siadac na kolanach, zaczepiac....odchyka tylko glowe bo zaslaniam...;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bordziolina
Gdybys chciala, to zrozumiala bys, ze facet, to nie kobieta, ktora odczuwa podobnie do Ciebie. Wystarczy poczytac Plec mozgu, aby zrozumiec te roznice. Wracajac do Twoich bolaczek - sa wqurwiajace dla Ciebie samej i podobnych miliardow kobiet. A wystarczy tylko zrozumiec, ze facet jesli go pytasz, czy Cie kocha odpowie - przeciez wiesz, a mysli w tym czasie o pompie paliwowej w swoim samochodzie lub drazku sterowniczym kierownicy bo cos tam ostatnio mu szwankowalo. ogolnie rzecz bilorac kazdemu facetowi brak tej empatii jaka [wrodzona ;)] ma kazda kobieta. zzauwaz, ze Ty mozesz mowic na temat jednej bluzki godzine, a facet dziwi sie ze mozna tyle paplac o jakiejs szmacie. Zyycie z facetem, to pasmo konfliktow, a to dlatego, ze jak pisalam wczesniej oni inaczej odczuwaja, mysla, wyrazaja swoje opinie [o milosci mowia rzadko bo jest to slowo, ktore kolkiem im w gardle staje albowiem wlacza sie im natychmiast alarm w mozgu, ze oto kobiety po takiej deklaracji zaciagna ich na sile do oltarza, a oni lubia byc wolnymi ptakami, a najlepiej zeby mieli harem z kilkoma kobietami. rozni nas konflikt interesow.z facetem mozna zyc, ale to wymaga szalonej gimnastyki umyslu, tolerancji dla odmiennosci, zgody na niewygody [brak empatii]...etcc. kocham swojego faceta ale prawda o nim jest przytlaczajaca. nie czuje, nie widzi potrzeby rozmowy, ucieka przed rozwiazywaniem problemow...typowy samiec ;) za to je wszystko co mu ugotuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kachammm18
MoniaKruq - o kurde :/ wiesz ja to bym sie wyprowadzila na pare dni np. do rodzicow powiedz mu zeby w tym czasie przemyslał wszystko bo Ci jest poprostu bardzo ciezko ...a tak na marginesie to wcale sie nie dziwie aha i to nie prawda ze kazdy facet sie tak zachowuje moj po 4 latach wyrecza mnie ,pomaga , interesuje sie moimi problemami moze to nie ten facet?a jestescie maluzenstwem ?i ile macie lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kachammm18
w ostatnim zdaniu chodzilo mi ze moze to nie jest facet dla ciebie?moze czas zakonczyc ten zwiazek skoro sie nie potraficie zrozumiec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kachnaaaaa
sorry, ale to nie jest normalne Ja jestem z facetem 3 lata, od roku mieszkamy razem i jestesmy dla siebie prawdziwym oparciem. On sprzata nawet wiecej niz ja, jest dokladnie jak autorka sobie "wymarzyla". On w ogole sie nie zmienil, jest wciaz taki sam. Duzo rozmawiamy, pomagamy sobie, to on czesto wychodzi z inicjatywa rozwiazania problemu!!! Ale jest jedna roznica. To znaczy, ze nie gotuje facetowi, nie sprzatam po nim itp. Na poczatku ustalilismy podzial obowiazkow i nigdy nie wychodze poza obowiazujace minimum, bo on tez ma przeciez 2 raczki, prawda? jasne, jak jest zmeczony bardzo po uczelni itp raz tygodniu, wiem, ze sie zle czuje czy cos, to zrobie mu obiadek itp, ale generalnie jak oboje jestesmy w domu, to dzielimny sie fifty fifty. I tu jest chyba moja droga Twoj blad, ze przyzwyczailas swojego faceta do tego, ze jestes robotem kuchennym! Mysle, ze miedzy innymi dlatego on Cie teraz nie szanuje niestety !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pytasz się co robić? pogonić niestety... chyba, że lubisz słuchać tych wulgaryzmów, którymi Cię raczy :o Dopóki nie doczytałam do tego fragmentu \"uzywa wobec mnie wulgarzymow\" jeszcze myślałam, że coś z tego będzie, ale teraz już :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×