Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Agnieszka__27

powiedzcie mi ile to jeszcze potrwa

Polecane posty

Gość Agnieszka__27

4 miesiące temu zostawił mnie facet z którym byłam rok. Mam 27 lat, wczesniej też mialam kilka związków i za każdym razem szybko się podnosiłam, myślalam że mam taki charakter, że 2 tygodnie - i ja już jestem "wyleczona". Poprzednie związki bywały dłuższe i powazniejsze (z jednym byłam zaręczona) niż ten, rozstania przechodziłam boleśnie ale jednak krótko więc byłam przekonana że teraz będzie tak samo - że szybko się otrząsnę i pójdę dalej. Ale nie. Cierpię do tej pory. Jakiś miesiąc po rozstaniu, gdy dotarło do mnie że nawet na siłę, ale musze jakoś ruszyć do przodu, umówiłam się na randkę z takim tam facetem. Ta randka była koszmarem, bo on nie był moim R. Po powrocie ryczałam jak głupia, spotkanie z innym facetem doitnie mi dało do zrozumienia że z R już nie jestem. Wtedy postanowiłam że odczekam trochę z poznawaniem facetów, aż się wyleczę. Tak naprawdę to byłam przekonana że jak spotkam dobrego, fajnego faceta który powaznie mnie bedzie traktował to szybko mi z głowy wyleci ex. Ale znów się pomyliłam. Od tygodnia spotykam się z facetem, który jest wręcz idealny - fizycznie i charakterem. Prawie 2 metry wzrostu, przystojny, inteligentny, zabawny, fajny i widać że mu zależy na mnie bardzo. Właśnie dostałam od niego po spotkaniu smsa "nie mogę przestać o Tobie myśleć" i ... się rozpłakałam. Doszło do mnie że wciąż tęsknię za ex, że wciąż o nim myślę, wciąż go kocham, śnię że wracamy do siebie. Jestem tym taka zmęczona, tak bardzo chciałabym przestać już cierpieć i zakochać się w kimś nowym. Znów siedzę i płaczę, jakby od rozstania minął dzień a nie kilka miesięcy. Wciąż wszystko jest takie świeze jakby stało się wczoraj... Wiem że dla Was 4 msce to krótko, ale moim zdaniem to już długo.... Byłam pewna że po takim czasie mi przejdzie. Zaczynam się bać że nigdy nie przestanę go kochać i nie ułożę sobie życia. :( Na nowym facecie zależy mi.... ale wciąż kocham exa. :( Najgorsze że ten facet wie o tym że wciąż nie pozbieralam się po rozstaniu z tamtym, ale mówi że jest cierpliwy i na pewno mi w koncu przejdzie. A ja nie jestem taka pewna?.... Ile to może jeszcze trwać? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ile to może trwać? to zależy od Twojego nastawienia i tego czy naprawdę chcesz tamten rozdział ze swojego życia zamknąć, czy wolisz nadal świadomie czy podświadomie się łudzić... Moim zdaniem nie ma sensu pakowanie się w nową relację gdy widzisz jak reagujesz i co przeżywasz gdy nowy obiekt wysyła Ci miłego bądź co bądź smsa. Skrzywdzisz tylko siebie no i jego. Nie wiem co innego mogę Ci radzić, mogę tylko napisać, że wiem co czujesz ;) 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a tak swoją drogą, to nie jest przypadkiem może tak, że to Ty zostawiałaś/decydowałaś o rozstaniu jeśli chodzi o wcześniejsze związki i po raz pierwszy ktoś zostawił Ciebie? Bo taki scenariusz mógłby trochę wyjaśniać, dlaczego przeżywasz bardziej niż kiedyś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka__27
Nie pakować się w nowe związki? Ale ja pomyślalam że jak ruszę pupę z domu, zamiast siedzieć i się uzalać to mi minie. Przeliczyłam się - ja naprawdę wierzyłam w to że gdy spotkam fajnego faceta, to ex mi wyleci z głowy. A ten z którym się spotykam jest nawet lepszy niż sobie wymarzyłam, no po prostu ideał. Obiektywnie patrząc - jest lepszy od exa, a ja co? Jak jakaś zepsuta katarynka, wciąż tkwię we wspomnieniach tamtego związku. Oczywiscie że chcę zamknąć tamten rozdział! Niczego bardziej nie chcę! Ja jestem tym autentycznie umęczona. Czuję się jak po ciężkim wysiłku fizycznym - strasznie "ciężka" i zmęczona. Chcę żeby mi przeszło!!! Powód rozstania jest złożony i długo by opowiadać... Przez ostatni miesiąc kompletnie się nie dogadywalismy, ciągłe kłótnie itd... W koncu on to urwał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka__27
mój ex zatykał mnie szczelnie czym się da i gdzie się da

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka__27
Nie. Facet przed moim exem mnie też zostawił i nie cierpialam dlugo, a do tego to był ten z którym byłam zaręczona i bylam z nim 2 lata! Jakoś potrafiłam sobie wmówić że to był drań i mi przeszło po ok. 2 tyg. Fakt, że jeszcze wczesniejsze 2 związki ja kończyłam. Ale jak widac - to niezaleznie od tego czy ja zostawiłam czy mnie zostawiono. Szybko się podnosiłam i już. Wszyscy mi mowili jaki mam silny charakter, że nie rozpaczam... A tu klops, przeliczyłam się co do siebie. Ja mam wciąż przemożne uczucie że on był Tym. On był moją drugą połową.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hmm widzisz jeśli ja mam w sobie zakorzenione głębokie przeświadczenie, że nadal kocham swojego eksa, to wystrzegam się nowych znajomości, bo wiem, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Znam siebie i wiem właśnie, że nawet jeśli ktoś mi się spodoba, to nie będą to "te" oczy, "te" ręce itd., więc nie zamierzam oszukiwać samej siebie. Wolę nie mieć nikogo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka__27
Szczerze mówiąc - wolę to, niż być sama, siedzieć wieczorami w domu i się zadręczać. Liczę na to że jeszcze trochę czasu potrzebuję i mi przejdzie... Tak naprawdę to ja się świetnie bawię z tym facetem, wciąż mamy tematy do rozmowy, on mnie adoruje, wychodzimy razem, bardzo mi się podoba, zalezy mi na nim. Poza tym on wie o mojej sytuacji a jest cierpliwy i wyrozumiały. Tylko - o ileż prostsze byłoby gdybym nie ciągnęła za sobą tamtych emocji, tylko zupelnie "czysta" zaczęła zakochiwać się w tym nowym. A ile u was to trwało zanim wam przeszło?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mi chyba nie przeszło do końca, skończyło się jego wyjazdem na drugi koniec świata :) Nie zakochałam się od tamtej pory nieziemsko w kimś, nie narzekam na adoratorów ale ciężko mi się zmusić do bycia z kimś angażując w to całą siebie :) Ostatnio poznałam kogoś, kto rzucił dla mnie dziewczynę i jest mocno zakochany , a ja nic, spływa po mnie .. nie chce też ranić ludzi ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka__27
Nie, nie ma absoloutnie szans na powrót. Walczyłam potem o niego, ale już nie chciał. A wiecie co jest najgorsze? Że ja próbuję przeżywać z nowym facetem to co przeżywałam z tamtym. :O Np. zabieram go do tych samych miejsc, mówię do niego tymi samymi zdrobnieniami co do tamtego. Wiem, naprawde wiem jaka to chora sytuacja. Zupelnie jak w "My Sassy Girl". Tam też dziewczyna "przerabiała" nowego faceta na swojego byłego. Ale tam skonczyło się dobrze... zakochała się w tym nowym jako w odrębnym człowieku i sama zobaczyła jakie to było nieuczciwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Agnieszka, w moim przypadku nie przeszło, tkwię w tym po uszy ;) w tym przekonaniu że to był Ten, tylko wszystko poszło nie tak jak powinno ;). Za dużo w ten związek zainwestowałam, dlatego teraz jest we mnie pustka, której nijak nie potrafię zapełnić. Jestem na początku drogi, bo to niecałe dwa miesiące. Ale pozwolę sobie ponowić pytanie koleżanki złotowłosej :) Nie widzisz żadnych szans na powrót? Nie chcesz? mimo tego, że deklarujesz, że go kochasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, te porównania i w ogóle, Ja nawet nie mogę używac tych samych rzeczy, ktore łączyły mnie z eksem. Jakoś nie wiem ale nie ... W sumie dziewczyny ile można tak żyć wspomnieniamy z 2 strony, trzeba iść do przodu, skoro coś się konczy to co to było w ogole ? :) Miłość ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka__27
noszę w majtach znoszone skarpety mojego ex

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
złotowłosa, jeśli mogę Cię tak nazywać ;) wiesz, ja za tym razem przekonałam się naprawdę co znaczą słowa, które kiedyś wydawały mi się śmieszne, a mianowicie, że "miłość czasami niewystarcza", teraz wiem doskonale, jak to jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka__27
A poplakalam się po SMSie... bo.... sama nie wiem... bo przypomniało mi się jakie SMSy wysyłał mi R, bo odczułam wielki smutek i nienawiść do siebie, że nie umiem odwzajmnić "uczucia" do tego nowego tak jak bym chciala (a naprawdę bym chciała). I w ogole z żalu nad sobą, jaka to jestem popaprana. I ze złości że nie mogę się uwolnić od wspomnień. Dlaczego to KURWA (wybaczcie) jest wciąż takie świeze jakbym widziala go wczoraj?!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
miał mieszkanie i to nie byle jakie i nawet samochód ;) niestety nie w tym rzecz. Agnieszka, no bo... go kochasz?...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka__27
widziałam dmuchanego Adam, wyglądał prawie jak R, chyba nie wytrzymam...wszędzie go widzę :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dobra dziewczęta, zmykam spać. Dużo pozytywnego myślenia życzę mimo wszystko. dobranoc 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agnieszka__27
Dzięki że ze mną porozmawiałyście. Dobranoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×