Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

gazpromfan

oszustwo.

Polecane posty

Powiem wam, że jest taka sprawa, o którą wszyscy oskarżają obecnie mnie, że to moja wina, ale ja się nie poczuwam do winy żadnej bo raz, no raz w życiu miałam umowę o pracę na czas nieokreślony i wyleciałam z tej umowy z dyscyplinarką bo nie wzięłam kredytu na mieszkanie. Tak to po latach wygląda. No to był a kara, nie? Choć czy na tym polega praca w placówce edukacyjnej, żeby kredyt wziąć na mieszkanie w mieście? To raz. Dwa - oni się rozlatywali jakby - czemu ja o tym nie wiedziałam? Trzy - od 3,5 roku mam kłopoty dalsze wynikające z ukarania mnie w tej pracy dyscyplinarką (proces przegrałam). Przez to mam zniszczone życie już i w ogóle studia nieskończone i dalej źle i na mnie, i dalej, jeszcze drugi proces. LUDZIE!!! Już nie mogę - tyle wam powiem. Czy te osoby, które tak ze mna postępują są jednak normalne czy to sie nadaje do szpitala psychiatrycznego? Oto pytanie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na swoje usprawiedliwienie powiem wam, że mam OPTYMISTYCZNY charakter. Po prostu jestem optymistką. No to już zostaje mi tylko pić bo nie jestem świnią zwykła. To przecież obrzydliwe - makabrycznie obrzydliwe. Jak nie spiskujesz, nie rzucasz świń pod nogi - nie żyjesz tu. No ja nie mogę już. Ja pasuję. Zabito mnie i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zawsze sobie tak myślę Aaaaaa jakoś tam będzie. Albo - byle do pierwszego i takie rzeczy. Np. po wakacjach mu przejdzie jak se gdzieś wyjedzie. Tak myślałam - może się gościu uspokoi ocipinkę. No ale cóz... nie tylko sie uspokoił, ale dostał hajny i na mnie naskoczył. I po co w Polsce optymizm? Tylko żeby zgnoić wesołka. Może sęk w tym, że do kabaretu miałam iść i się z powołaniem minęłam? Może o to chodziło?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×