Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

sari-lapperanda

mój wybór życiowy-zostać czy zostawić

Polecane posty

pisze tu, bo wszystkie kanaly informacji juz wykorzystalam. juz wiem, co sadza o mojej sytuacji moi nablizsi. Zwracam sie o rade do was. Zakochalam sie w starszym mezczyznie. mam 24 lata, on 38. Moi rodzice, niechetnie-ze wzgledu na roznice wieku, zaakceptowali mojego \"wybranka\". wstepnie, bo nie znali calej prawdy. mowilam, ze nigdy nie byl zonaty, nie ma zadnej \"przeszlosci\" niedawno powiedzialam im, ze on ma dziecko i jest po rozwodzie. wiedzalam od poczatku. ale nie pchalam sie w ten zwiazek. myslalam, ze to przejsciowe zauroczenie. pobawie sie i wroce do rzeczywistosci. nie przewidzialam, ze sie zakocham. zostawil rodzine 5 lat temu, jego dziecko mialo wtedy rok. twierdzi, ze lepiej bylo rozstac sie, niz trwac w chorym ukladzie, w chorym domu, mimo, ze dziecko bylo male. od rozstania z zona mial jeszcze pare kobiet, w tym jedna, z ktora planowal slub. nie udalo sie. odeszla od niego, bo zwlekal ze slubem. a dla niego slub sam w sobie nie byl najwazniejszy, bo wiedzial, jak skonczylo sie jego malzenstwo mimo ceremonii w kosciele. rodzice kompletnie nie wyrazaja zgody na moj zwiazek z rozwodnikiem z dzieckiem. twierdza, ze my zyjemy w roznych czasoprzestrzeniach-ja skonczylam niedawno studia, on juz raz zalozyl rodzine. i uwazaja, ze nawet ze slubem koscielnym, nie moge byc pewna, ze i mnie nie zostawi, a tylko spackam sobie zycie. ale ja im nie chce wierzyc, ja mam nadzieje ze przy mnie on bedzie wierny, ze bede z nim szczesliwa. nie wiem tylko, czy w swojej milosci nie jestem glupia i niedorzeczna. rodzina mnie nazywa zdzira, bez moralnosci, w koncu wchodze miedzy ojca a dzieci. nie chce robuz czegos wbrew rodzicom, ale tymbardziej-nie chce robic niczego wbrew sobie. jezeli komus udalo sie przebrnac, prosze o opinie. moze ktos przyzyl cos podobnego. moze ktos moze mi pomoc. pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o siiiii
e pytaj nikogo9 o rade!!!!!!1 ja teraz placze po takich radach!!!! sluchaj glosu serca! jeli sie kochacie to iej wszystko w dupie!!! tylko jesli sie kochacie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hmmm nie rozumiem
facet ma jasny stan cywilny wiec co to za gadki o braku moralności z twojej strony, ze niby wchodzisz miedzy ojca a dzieci?:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no wlasnie lepiej
nie sugeruj się poradami na kafe.😴

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pomyśl o tym czego Ty byś chciala a nie Twoi najbliżsi...to że facet był w innym związku wcale go nie przekreśla-po prostu nie wyszło i tyle...powiedz lepiej co Ty czujesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie chce sie sugerowac, chce poznac zdanie, moze ktos mial podobne dosiwadczenia. ja go kocham. ale wszyscy mi mowia,ze skoro on kochal w zyciu juz tyle razy, to jeszcze w przyszlosci bedzie, i mnie zostawi. i juz zaczynam w to wierzyc. bylam pewna, ze z nim bede, wbrew wszystkiemu. ale zaczynam sie wahac. rodzina jest dla mnie wazna, nie chce jej poswiecac. ale z drugiej strony to moje zycie. tylko nawet jezeli beda mieli racje ci, co mowia, ze i tak mnie zostawi, to czy nie warto sprobowac, jesli mam szanse byc szczesliwa, chociaz przez chwile, ale tak naprawde?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
niestety pewności nie będziesz mieć nigdy,bo każdy związek jest ryzykiem...gdyby istniala jedna recepta czy formula to zwiazki bylyby monogamiczne na zawsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bo juz uslyszalam: ze swieta bede spedzac sama, bo przeciez nie z nim (on bedzie z dzieckiem) a dziecko mnie na pewno nie zaakceptuje. ze jestem bez moralnosci, zadajac sie z rozwodnikiem, ktory zostawil male dziecko, ze oddam mu najlepsze swoje lata, a potem zostane sama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość N9
As Dan drove on in a fit of wild anger, Jenny knew that her life was in danger. She begged and pleaded for him to slow down, But he just got faster as they neared the town. "Just let me get home! I'll confess that I lied. I really went out for a moonlight ride." Then all of a sudden, she saw a big flash. "Oh God, Please help us! We're going to crash!" She doesn't remember the force of impact. Just that everything all of a sudden went black. She felt someone remove her from the twisted rubble, And heard, "call an ambulance! These kids are in trouble! Voices she heard...a few words at best. But she knew there were two cars involved in the wreck. Then wondered to herself if Dan was all right, And if the people in the other car was alive. She awoke in the hospital to faces so sad. "You've been in a wreck and it looks pretty bad." These voices echoed inside her head, As they gently told her that Dan was dead. They said "Jenny, we've done all we can do. But it looks as if we'll lose you too." "But the people in the other car!?" Jenny cried. "We're sorry, Jenny, they also died." Jenny prayed, "God, forgive me for what I've done I only wanted to have just one night of fun." "Tell those people's family, I've made their lives dim, And wish I could return their families to them." "Tell Mom and Dad I'm sorry I lied, And that it's my fault so many have died. Oh, nurse, won't you please tell them that for me?" The nurse just stood there-she never agreed. But took Jenny's hand with tears in her eyes. And a few moments later Jenny died. A man asked the nurse, "Why didn't you do your best To bid that girl her one last request?" She looked at the man with eyes so sad. "Because the people in the other car were her mom and dad." This story is sad and unpleasant but true, So young people take heed, it could have been you. READ AND PASS ON TO AT LEAST 10 PEOPLE Please listen to this angel's request...... If you do the small favor she asks to come true, She will be sent down to guard and protect you. Please....do it for Jenny. Send ten copies and see what happens in four days. You will get a surprise. This is true, even if you are not superstitious. Good luck, but please remember: 10 copies of this message must leave your hands in 24 hours.................................

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość just a dream
powiem Ci tak: niektóre z argumentów "przeciwko", które tu przytaczasz, są bez sensu. Ale niestety niektóre - są jak najbardziej racjonalne. Duża różnica wieku jest utrudnieniem, ale do pokonania. Że rozwodnik - no cóż dobrze, że nie jest żonaty :) Dziecko wg. mnie też nie stanowi przeszkody. To co mnie uderza, to że wy na prawdę jesteście z różnych czasoprzestrzeni. Ten facet ma zupełnie inne doświadczenia niż Ty i szczerze mówiąc - szkoda Cię i Twojej młodości dla doświadczonego dojrzałego mężczyzny po przejściach i z dzieckiem. Też wydaje mi się, że ważne jest JAKA była PRZYCZYNA ROZWODU - bo to jest bardzo niefair zostawiać żonę z takim maleńkim dzieckiem. Więc zakładam że to musiało być coś bardzo poważnego, jeśli ten Pan jest poważny i odpowiedzialny (a nie wygląda na to z tego co piszesz). No i na koniec - troszkę niebezpiecznie mi rokuje na przyszłość to, że ten człowiek po prostu lubi kobiety i lubi "ten sport". Może to nie jest typ monogamisty po prostu? Ja bym się bardzo mocno zastanowiła i nie parłabym na Twoim miejscu zbyt do ślubu z Nim. Ale oczywiście - to Twoje zycie i zrobisz jak uważasz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mam podobnie do ciebie.... ja mam 23 lata on 38 po rozwodzie ,15 letnia corka- 15 lat różnicy..duzo..spotykamy sie prawie dwa lata..na poczatku bardzo dlugo ukrywalam ta znajomosc, wiedzialm co bedzie jak sie dowiedza....nie tak to sobie wyobrazali, ze slubu nie bedzie w kosciele ze dzieciaty...no i rzeczywiscie tak bylo...wiedza juz ponad rok..mlotkiem nie wybijaja mi go z glowy ALE! kompletenie maja go w dupie..tzn nigdy nie widzieli, nigdy nie zaprosili, nie chca poznac, nie pytaja...spotykamy sie albo u niego albo na miescie...to takie przykre...nie wiem czemu tak jest...to nie byl przelotny romans,,,nie mowie ze spedzimy razme reszte zycia ale teraz jestesmy razem!jestesmy....ale oni nigdy tego nie zaakceptuja...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
u mnie perspektywa dalszej z nim znajomosci jest taka sama. moi rodzice dali mi do zrozumienia, a wlasciwie to przez krzyk i lzy powiedzieli mi, ze ten zwiazek dla nich nie bedzie istniec, ze oni sie na niego nie zgadzaja, ze go nie aprobuja, ze nie tak mnie wychowali. a ja nie wiem, czy jestem na tyle silna, zeby zniesc ten ich gniew i jemu sie przeciwstawic. wlasciwie to wiem, ze nie jestem. ide sie porycze znowu, bo juz nie moge.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no to jest strasznie przykre, bardzo...moje kolezanki sie dziwia..ok jest straszy duzzoo starszy, ale jest mily smypratyczny pofrafi pogadac i z 18 latkiem i z 80 latkiem z kazdym znajdzie kontakt....przeciez to jest twoj facet?!! dlaeczego nie spotkacie sie u ciebie w domu , przeciez to trwa jzu tyle czasu..to nienormalne-to ich opinie...tak to jest nienormalne,kur wa...az szlag mnie trafia.to jest moje zycie mohe decyzje swiadomiwe je podjelam i jezeli nie wyjdzie to ja dostane po dupie i poniose wszystkie konsekwencje!!!nie nie rozmuemija...jak mozna kurr...wiedziec ze corka spotyka sie z kims od dwoch lat i nie zaprosic go ani razu do domu...on tez tego nie komentuje-powiedzial tylko tyle ze mamy wszystkivh jego dziewczyn go znaly i lubily..a dwie sa w moim wieku..tzn wtedy mialy ok 19 lat on jakies 34...i co...ah nie bede tego komentowac.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no wlasnie, i czy my przypadkiem nie jestesmy jakimis idiotkami, pchajacymi sie do takiego zycia, do takich stosunkow z rodzina, same pozbawiajac sie slubu w kosciele, nakladajac na siebie przeszlosc partera? czy my nie jestesmy za przeproszeniem p-o-j-e-b-a-n-e? bo logicznego wytlumaczenia trwania w tym zwiazku nie ma. logika mowi zerwij i zostaw. serce na odwrot. schizofrenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 423484
".a dwie sa w moim wieku..tzn wtedy mialy ok 19 lat on jakies 34.." no i do tego momentu nie miałam pytań no ale po tym zdaniu jak dla mnie rodzice mają rację

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wiem ja wogole nie biore pod uwage opini moch rodzicow..trudno ich sie nie wybiera , partnera moza..i takiego sobie wybralam i to jest moja swiadoma decyzja a ze bedzie co ma byc to ina sprawa ps, chodzi mi o to ze spotykal sie rok z dziewczyna 19 letnia i byl o 15 lat starszy..pozniej pol roku z jej i moja rowiesniczka....i te laski poszly za glosem rozumu...chca faceta tylko dla siebie...bez przeszlosci....i tak sie skonczylo...ja niestety nie umiem...nie teraz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 423484
i nie wydaje się Tobie dziwny dlaczego mężczyzna pod 40-stkę nie spotyka się z kobietami dojrzałymi, które już coś znaczą, osiągnęły, przeżyły a z podlotkami?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i ja tez go kocham....kocham tak mocno ze chociaz rozum czasm mowi zebym czasem po niego siegnala...ja caly czas kieruje sie sercem nie umiem nie potrafi i nie chce sie z nim rozstawiac! nigdy nie wiadomo co bedzie, nikt nie zna swojego przeznaczenia, planujemy razem zamieszkac chce tego strasznie chce go miec przy sobie zasypiac i bedzuc sie prz nim i narazie chociaz pewnie to malo dojrzale jest nie mysle o tym ze nie bede mogla tego czy tego , moze bardziej mysle sercem niz rozumem ale taka juz jestesm i zyje chwila...nie boje sie ze zostane jak to rodzice powatrzja stara panna ze mnie zostawi ....to jest moje zycie i ja je ukladam nie oni chociaz chca inaczej, mama juz tyle przplakala szkoda mi jej ale z drugiej strony czuje zlosc ze nie cieszy sie moim szczesciem...autorko moja sytuacja nie musi i tobie sie przytrafic...moze rodzice go poznaja, polubia i zaakceptuja kiedy zobacza ze ejstes szczesliwa z tym czlowiekiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 423484
pisałam do martini_86, której mężczyzna zdaje się, że nie wychodzi poza kategorię dobrze rozwiniętego dziecka a co do Ciebie co masz robić? rób co chcesz, ja nie będę doradzać bierzesz sobie na barki wielki balast, wielką odpowiedzialność zabierasz bardzo dużo możliwości, szans no ale jak kochasz to niby wszystko inne traci sens tyle, że miłość się często kończy (poczytaj sobie topiki na kafe) i pomyśl, że u Ciebie może się skończyć wraz z Twoją młodością

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 423484
co wy z tą miłością? na miłość trzeba sobie pozwolić, pozwolić rozwijać się uczuciu to nie spada nagle na człowieka (chyba, że w komediach romantycznych), trzeba było nie pakować się w tę znajomość, a teraz to wiadomo, że "kochacie" bo już się tyle wycierpiałyście, bo musiałyście walczyć o to uczucie, bo to trudny związek i wiadomo, że proporcjonalnie do waszego wkładu (wielkiego) teraz nazywacie to coś miłością, żeby racjonalizować, żeby sobie wytłumaczyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak pewnie jest dzieckiem malym bo lubi mlodsze dziwczyny i one lubia go(kolezanki moje) hahaha smieszne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 423484
nie wychodzi poza kategorię dobrze rozwiniętego dziecka * chodziło mi o to, że jego grupa docelowa to naście lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość just a dream
z drugiej strony - jakie te stare chłopy mają rwanie! I to u takich zakochanych po uszy głuptasek :P Stary dziad, ma być mężem i ojcem, ma być odpowiedzialny i dojrzały.. dzieciaka małego zostawi i kobietę samą ze swoim dzieckiem i sobie okręci małolatę dookoła palca. Dobrze, ze chociaz ci rodzice rozum zachowali...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale co mi z tego rozumu rodzicow? na razie to oni podjeli decyzje: nie nie i jeszcze raz nie, ja sie caly czas waham. caly czas powatarzam sobie, nigdy nic nie wiadomo, ludzie sie zmieniaja, z mlodszym facetem w przyszlosci moze mnie wszystko spotkac. pewnie niektore rzeczy sobie wmawiam, racjonalizuje, ale to jedyna droga zeby nie zwariowac! czuje, ze moja logika w obecnym stanie emocjonalnym moze kulec. ale na Boga, uczucia logicznie zrozumiec sie nie da! chce byc z nim i nie chce, kocham, ale sie waham.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×