Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość wkurwiona żona

obiad

Polecane posty

Gość wkurwiona żona

jestem zła i muszę się wypisać, bo nie mam z kim pogadać :-( mój mąż poszedł na obiad ze swoją grupą z pracy, ot tak, bez okazji zawsze wraca na obiad do domu, zawsze jemy razem, ja gotuję czekam na niego, on zawsze mówi, że moje obiadki są najlepsze...mało tego, nie jesteśmy zbyt bogaci, więc od kilku miesięcy powtarzamy sobie, że jak w pracy będzie podwyżka to pójdziemy sobie całą rodzina na obiad podwyżka jest a mój mąż mi oznajmia, że cała grupa chce iść na obiad, więc i on tez idzie :o jest mi przykro i jestem zła, że zamiast powiedzieć, że on posiłki jada z żoną i wykorzystać ten czas na to, żeby mnie gdzieś zabrać (co mi cały czas obiecuje) to on wykorzystuje okazję i jak cielę idzie się najeść za nasze pieniądze, bo "wszyscy idą" nie trzymam go pod kluczem, nie jestem zakompleksioną kurą domową - bo pewnie zaraz takie komentarze polecą...chodzimy czasem oddzielnie, ze znajomymi gdzieś, bez siebie, ale teraz, kiedy nie ma pieniedzy i oboje musimy siedzieć w domu, uważam, że to niesprawiedliwe, że kiedy pojawia się okazja wyjścia, nie idziemy gdzieś razem, tylko idzie sobie sam, z innymi ludźmi :-( wiem, to tylko głupi obiad, ale ja widzę w tym wszystkim nie zwykły obiad, tylko widzę, że zamiast przyjechać do domu idzie na miasto, zamiast zabrać gdzieś mnie, idzie z obcymi ludźmi, zamiast wydać pieniądze na rodzinę, żeby kupić cos do lodówki (która zbyt pełna nie jest) on wydaje na obiad w restauracji wkurwia mnie to staram się wyluzować, nie robię mu awantur, pożyczyłam mu grzecznie smacznego....ale jestem zła i dlatego piszę, może mnie ktos uspokoi i pozwoli nabrać dystansu, żeby mi nie było tak przykro i żebym aż tak wiele od niego nie wymagała...bo tylko się znowu rozczruję, że on tego wszystkiego nie widzi :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta 100
Rozumiem że poszedł i zapłacił za ten obiad, tak? No cóż, od czasu do czasu niech idzie, trudno. Powód do awantury żaden.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
niby żaden, ale nie sądzisz, że kiedy z kasą się musimy liczyć i pojawia się okazja do wyjścia, to powinniśmy RAZEM z niej skorzystać? po cholerę mi mówi: "kochanie, jak tylko będzie lepiej to Cie zabiorę na obiad, do restauracji, bo dawno już nigdzie razem ne byliśmy" a jak rzeczywiście jest okazja, to ja nie słyszę żadnej propozycji i wszystko jest ok, że on sobie idzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
nie robie mu awantury - powiedziałam, że jak chce to niech idzie, przecież mu nie zabronię, ale powiedziałam też, że jest mi przykro i nie jestem z tego powodu szczęśliwa mimo to poszedł :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kwasss
To Ty idź z koleżnkami na obiad będzie kwita.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie idź z nim na obiad który miał być potem całą rodziną tylko sama pójdź bez niego z koleżanką. Ja bym tak zrobiła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta 100
Pewnie że tak, że powinniście. Ale już załóżmy te 30 zł na miesiąc to chyba nie jest az taki problem. Rozumiem że Ci przykro, ale nie rób mu dymu, tylko powiedz mu co myślisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tatarskiesiodlo
nie badz zarozumiala kura domowa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zła żona echhhh
rozumiem Cie jak nikt wiele lat zylismy w biedzie powiem Ci z doswiadczenia idz do pracy i miej swój dochód swoje pieniadze, żaden powtarzam zade mąz nie doceni i uszanuje odpowiednio niepracującej zony im sie wydaje że to gotowanie sprzątanie to robi sie samo Wniosek idz do pracy i tez chodz na obiadki ze współpracownikami:)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
masz prawo byc rozgoryczona, powiedz mu, ze jest Ci smutno ale rozumiesz, że on ma taką potrzebe w tej chwili i masz nadzieję, że nie bedzie miał nic przeciwko kiedy nastepnym razem Ty sobie gdzieś pójdziesz ze swoimi znajomymi lub kupisz sobie bluzke a na obiad będą nalesniki zamiast pieczystego:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
no tak, tylko, że nie mamy kasy, żeby się "bujać" na obiady ze znajomymi, w tym rzecz... :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
może spójrz na to jego oczami? może wszyscy się skrzyknęli i na hura! stwierdzili, że idą, a twój mąż na pytanie czy on też - ze strachu przed odrzuceniem, przed wyśmianiem - powiedział \"jasne\"? kontakty w pracy są ważne, atmosfera właśnie na takich nieformalnych spotkaniach się robi najlepsza i potem procentuje. tyle że facet nie powiedział tobie, że idzie, bo mu głupio odmówić - i chyba w tym jest największy problem. ale faceci już tak mają, że są mnie empatyczni od kobiet i nie zastanawiają się jak ich decyzje wpływają na ich kobietę. pozostaje ci tylko powiedzieć, że zrobiło ci się przykro z tego powodu i mógł chociaż powiedzieć tobie, że wstydzi się odmówić no i lepiej iść...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powiem Ci tylko tyle, że też bym się wkur*a i byłoby mi przykro :( Ehhh Ci faceci..........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
no tak, dziewczyny, ja wiem, że kontakty w pracy są ważne...ale atmosfera w domu chyba też??? mnie boli poprostu, że facet wybiera pójście na lunch, bo mu "głupio odmówić" zamiast powiedzieć wszystkim "sory, ale ja posiłki jadam z moją żoną" - co w tym strasznego? nie daj Boże jeszcze ktos pomyśli, że kocha żonę i jest dla niego ważniejsza niż znajomi z pracy? straszne... wiecie co, mi się bardzo zawsze podobało, jak moi koledzy mówili o swoich żonach/dziewcyznach, opowiadali o nich publicznie, często nawiązywali do tego co "ich kochanie" zrobiło czy powiedziało... to takie ciepłe, tak dobrze świadczyło w moich oczach o mężczyźnie, że nawet jak jest wśród znajomych, to i tak o tej kobiecie swojej myśli, mówi, chwali się nią, to zawsze pokazywało, że taki mężczyzna czuje, że jest z kimś... a mój mąż niby kocha, niby świetnie wszystko, ale jaj mu brakuje, żeby czasem coś o mnie powiedzieć, bo "nie ma tematu". "bo co ja mam powiedzieć" mi bardzo by zaimponowało, gdyby on w chwili kiedy wszyscy krzyczą, że idą na obiad, powiedział, że dziękuje i woli ze mną...zamiast iść jak dupa, bo mu głupio się wyłamać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jedno i drugie
rozumiem że jesteś wkurwiona, ale zrozum też jego, wszyscy idą, a on nie - nie tak łatwo wytłumaczyć to innym ludziom. Powinien wg mnie zjeśc w miarę skromnie i dać również Tobie jakiś drobiazg, wtedy i wilk syty i owca cała ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
czytająca ten głupi topik - no to mu kurwa powiedziałam, czytaj uważniej powiedziałam, że mu nie zabronię, ale że mi przykro - i co z tego, skoro on i tak poszedł :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jedno i drugie
gdyby ktos mi powiedział "ja posiłki jadam z moją żoną/mężem" to szczerze mówiąc wyśmiałabym taki text. Ja sama też w zyciu bym tak nei powiedziała, rozumiem cos w stylu - "nie dzięki, czeka na mnie obiad w domu" ale to co proponujesz nasuwa myśl, że Ci co proponują nie są warci tego, żeby z nimi gdzieś wyjść. I to rodzi dziwne odczucia, przynajmniej we mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
jedno i drugie no masz rację, sformuowanie może niezbyt trafne, lepiej gdyby powiedział, że obiad w domu na niego czeka, czy żona z obiadem, masz rację chodziło mi o sens tylko... kurczę, ja poprostu jestem dużo bardzie asertywna, jak w prcay mi ktoś proponował wspólną kawę na przerwie, to potrafiłam powiedzieć, że dziękuję ale wolę sama się napić, albo że mam już z kim tę kawę wypic...a ten jak ta dupa wołowa :o już pal pies, że idzie, niech sobie chodzi, czasem potrzeba bez żony gdzieś wyjść dla zdrowia całego związku, ale jak kurwa nie ma kasy, to można by chociaż o tym pomyśleć... mi by chyba w gardle stanęło, gdybym poszła do restauracji, wiedząc, że moja rodzina wpierdala bigos od 4 dni, bo najtaniej wychodzi... :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Pieprznięta jesteś. Rozumiem, że to był jednorazowy incydent, a robisz raban jakby nie wiadomo co się stało. Dobrze zrobił, że poszedł! Z ludźmi z pracy trzeba się jakoś trzymać, inaczej jest się poza grupą, a tym samym pierwszym do "odstrzelenia" w razie czego. Powiedz, że liczysz, że teraz wybierze się gdzieś z Tobą, ustalcie termin i tyle, a nie się indyczysz kwoko :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
fajnie mięsem rzucasz "kocie Behemocie"...rzuć jeszcze, u nas w lodówce brakuje, dzieci się ucieszą na pewno :p i doczytaj proszę, bo ja żadnego "rabanu" nie robię, piszę bo się muszę wygadać, mężowi już powiedziała, że mi przykro i więcej mówic nie zamierzam, właśnieżeby nie robić "rabanu" z byle gówna :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
wkurwiona żona => ależ to JEST raban! Zaśmiecasz forum topikiem o pierdołach :P Rzucanie mięsem? Ty chyba nie wiesz co to znaczy :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
ojej, nie podoba Ci się - nie musisz czytać jest wiele fajnych topików, dla każdego, na tym właśnie polega forum, że nie każdy musi się dobrze czuć w każdym temacie po co wchodzisz i zaśmiecasz mój topik wymądrzaniem się, skoro nie masz nic mądrego do powiedzenia? wiem, co znaczy rzucanie mięsem, dziękuję, wiem też, że nazywając mnie "pieprzniętą" obrażasz mnie - a po co? lepiej się czujesz? mam nadzieję tak, bo inaczej to obrażanie nie ma sensu, na mnie nie zrobiło żadnego wrażenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestes tak zalosna
jak ja. Tylko dopiero z boku widze jakie to nienormalne :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
raban? ty chyba nie wiesz co to znaczy :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
do: jesteś tak żałosna napisz coś więcej, po to założyłam ten topik, żeby własnei z boku na to wszystko popatrzeć, oczyma innej osoby...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
z drugiej strony wkurwiona...w lodówce pusto...moze warto przyoszczędzić na internecie;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wkurwiona żona
doprawdy doprawdy, świetna rada :o piszę od koleżanki, internetu nie mamy w domu, właśnie z tego powodu... ale wal śmiało, może coś jeszcze znajdziesz, na czym JA mogłabym oszczędzić, żeby MĄŻ chodził sobie na obiady w restauracji cieszę się, że widzisz na czym polega problem :o :o :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czong
mi tam rzonka przynosi codziennie flaszeczke i korniszonki i jakos dni leca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bez odbioru
jedna rzecz to wychodzenie ze znajomymi, bez żony/ męża - tutaj nie ma problemu jak rozumiem. druga rzecz to braki w portfelu. i nie dziwię się wkurwieniu. pamiętam, jak w pewnym momencie, mój były już mąż, zakupił sobie spodnie. i dziwił się, że nie piałam z zachwytu. a nie piałam, ponieważ mieliśmy sytuację, w której byłam zmuszona poprosić o pożyczkę moją matkę, bo nie starczyło na rachunki :-o jest podstawowa zasada - najpierw zaspokaja się potrzeby rodziny, a nadwyżki wydaje na własne przyjemności. jeśli kasa na obiad ze znajomymi nie była nadwyżką... też bym się wkurwiła :-o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×