Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Łezka radości..

Rubin w diamentach...

Polecane posty

Gość Łezka radości..

Okazywał mi miłość i troskę, nauczyl mnie ufności w każde jego słowo i czyn, pokochałam Go, i powiedziałam TAK ..gdy zaproponował małżeństwo.Mijały lata ,bywało różnie.. jak to w każdym związku…byłam pewna,że przetrwamy kazdy kryzys, nauczyłam się wybaczać,pogodziłam się z jego niemozliwością posiadania dzieci,chorobą i trudnym charakterem...chciałam walczyc o nasz związek mając przed oczyma te radosne, szczęśliwe chwile, chciałam....,ale pewnego dnia coś mnie olśniło, przypadkowy sms, list zostawiony w sypialni, fotka z wycieczki z ”przyjaciólką”....żyłam z człowiekiem,ktory okłamywał mnie wiele lat i choć często niepokoił mnie jego chłód i obojętność wobec mnie, tłumaczyłam to chorobą, zmęczeniem itp...Nie jest latwo skreślić osiemnastu wspólnie przeżytych lat, nie jest łatwo wmówić sobie,ze już nie kocham, nie jestem kochaną.., wciąż obdarowywał mnie prezentami, cenną biżuterią, nie pozwalał, abym uwierzyła,że już mnie nie kocha i przestała kochać, choc oddalał się z dnia na dzień... Przestałam Mu ufać, wierzyć, ....umiejętnie wyciszył uczucie,ktore w moim życiu znaczyło bardzo wiele,zranienie było ogromne, .. zaczęłam zastanawiać się kto popełnił błąd, zweryfikowałam swoje postępowanie, doszukując się winy w najdrobniejszych sprawach...i...nie znalazłam odpowiedzi na prawie żadne z postawionych sobie pytań, ..wyjścia z owej sytuacji tez nie widzę, ...jedyne co znow mi się udało, to ..wybaczyć....tak, wybaczyłam Mu i chcę aby zdrowiał, był szczęśliwy z osobą,którą obecnie darzy tym, co zabrał ”nam”...tak, ..bo „nas” już nie ma, nie bedzie, i coraz bardziej przekonuje sie, że tak naprawdę, NAS,... nigdy nie było. Po co to napisałam?...może po to,zebys nie czuła się osamotniona w swojej sytuacji, wiem,że wiele kobiet przeżywa podobne rozstania, nie mogąc się z tym pogodzic.Bo gdy rozpada się nasz świat, jak domek z kart, nie chce się życ, pracowac,.. nic sie wtedy nie chce.Tak trudno jest wtedy uśmiechać się do ludzi, a przecież mimo wszystko przychodzi znowu wiosna, .... Serdecznie pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no nie......
...Nie szkoda Ci czasu na takie wspomnienia? Czy to warto jeszcze rozpamietywać takie porażki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość penelopa slodka....
ja tak przeżywałam rok temu, a na takie pisanie mi się zbierało jak mnie ząb rozbolal...moze Ciebie też boli co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Łezka radości..
nic mnie nie boli, już...a zęby mam całkiem ,całkiem ..tez mnie nie bolą...na szczęście! Ale dzięki za zrozumienie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość brrrrrrr........brr
nudne te niektóre kobitki... zimny prysznic sie przydał..co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ala...*****
Witam! Przeczytałam ten list ze łzami w oczach, Zaintrygowal mnie kamien w pierscionku...dostałam od swojego chłopaka w prezencie urodzinowym..( konczylam29lat). Mielismy się pobrac, czekalismy aż skoncze studia,. on wyjechał do pracy za granicę. Mielismy wspólne plany , marzenia o wspaniałej rodzinie, pieknym domu z ogrodkiem, i slicznych dzieciaczkach...Znalismy sie jakies 5 lat. Gdy wyjechał kontakt zaczął sie psuc.Potem coraz mniej smsow, rozmow...Zrozumiałam, ze juz nie bedzie dobrze.Moje wątpliwosci rozwial ostatni telefon od niego. Postanowil zamieszkac na stałe we Francji. Uznał, ze uczucie sie wypaliło i nie potrafi wiecej tego ukrywać.Przezylam to bolesnie,.Musialo minąc trzy smutne lata nim sie pozbieralam. Wiem jedno, kochalam go.Jednak nigdy nie pozwalalam sobie ,aby emocje zwyciezyly zdrowy rozsądek. Pracowałam nad soba intensywnie. Wypełnilam kazdą wolną chwile mojego życia. Udało mi sie pojąć ..dlaczego....dlaczego to wszystko mialo miejsce. Żyję wsrod przyjaciól, cieszę sie życiem, czuję sie wolna i szczęsliwa. Spyta ktoś po co to wszystko piszę.....ponieważ...on odezwal sie ..napisal list, że przemyslał, że od tamtej pory kiedy bylismy razem, nikogo nie pokochal, nie rozumial tak jak mnie..i nikt nie rozumial go tak jak ja... .......chciałby wrócic do mnie.... Jeden list ..kilka słów..zburzyło moj spokój, poruszyło serce....nie wiem , nie potrafie pozbierac mysli...i ten pierscionek.......jakby ożyl...uczucia..jakby zbudzily sie z glebokiego snu..i co ja mam zrobic? Wiem, to ja musze podjąc decyzje...ale ..co mi radzicie..Nie wiem czy sama potrafie myslec obiektywnie...Za wypowiedzi dziekuje...Za złosliwosci...tez.. Pozdrawiam serdecznie. Ala

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja bym miala gdzies...
...Jak tyle musial myslec?..kit mu w oko! Dziwne ze masz watpliwosci co zrobic..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olej ..olej ..
i jeszcze raz olej..!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Krakowianka jedna..
..jesli go nadal kochasz..to przemysl...moja rada...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość popitolone baby...
"nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzekiiiiii"..:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gdybalka...
Nic nie wspomnialas Alu czy kogos nowego spotkalas czy nie...wiec musisz sie zastanowic bo jesli nadal go kochasz...???.tooo...proste chyba:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pewnie go jakas olala
..to chce wrocic jak pies z podkurczonym ogonem... ..sama widzisz..nie warto sie nawet zastanawiac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wydaje mi sie ze go jednak..
..nie przekreslilas...skoro masz wątpliwosci.. ja Cię trochę rozumiem, bo byłam w podobnej sytuacji..postawilam na swoim...nie wrocilam chociaz serce mowilo inaczej... ..Teraz po latach...okazalo sie ze i on tez zostal juz sam...po 20latach spotkalam naszego wspolnego znajomego....wspomnial tylko, ze Andrzej nadal ma moje zdjecie na swoim biurku... Pozdawiam.G.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ala...*****
Dziękuję wszystkim za podpowiedzi..mysle podobnie...nie sądzę ze pozwole mu wrocic...jest mi teraz dobrze ze sobą...nie chce burzyc spokoju,ktory osiagnęłam po cieżkiej pracy nad sobą...jednak są chwile, kiedy boję się,że to właśnie On..był mężczyzną mojego życia..moze to tylko czas chciał wystawic nas na probę.... myslę teraz zbyt emocjonalnie...napiszcie jeszcze ,to bardzo pomaga mi w przemysleniach...🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zakochana Jenny........
Droga Alu! Jeśli kocha się kogos, wtedy wszystko i wszyscy wokół uśmiechają sie ..wtedy wszystko jest tak proste. .Miłośc nadaje wszystkiemu sens. Bez niej nie ma normalnego życia ..a na pewno nie da się żyć w pojedynkę.Młość zwykle rozpoznajemy...wiemy i czujemy że .."to jest to"Ja mam 24 lata.Kocham swojego chłopaka on tez mnie kocha. Wiem,ze mogę o niego walczyc i nie pozwolilabym zeby cos nas rozlaczylo.Jesli go kochasz...a musisz to czuc..daj wam szanse.. 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ala...*****
..Dzieki..Jenny, za Twoją wypowiedz. Jak juz wczesniej wspomniałam, kochałam S...On mnie rowniez....ale ten bol jaki mi sprawil, nie pozwoli mi odbudowac zaufania, nigdy nie potrafilabym zyc bez lęku, że znow wyjedzie, ze zapomni...Pewnego dnia zdałam sobie sprawę,że nie każdemu dana jest miłość spelniona..choc zdarzyć się może,że spotyka się tego kogoś tylko raz.(czasem za pozno]..i wie tylko raz,że wlasnie z tym człowiekiem chciałoby się dzielić wszystkie noce i dnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×