Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mea22

moja wina?!!!

Polecane posty

Gość mea22

Czesc dziewczyny ja mam tu maly problem ze swoim partnerem. poznalam go 2 lata temu, milosc kwitla na poczatku a pozniej kiedy zamieszkalismy razem zaczelo sie normalne zycie. zakupy, gotowanie, praca, dom. przez to ucierpial nasz zwiazek. zycie seksualne padlo na gebe. powinnam dodac ze wyjechalam ze swojego miasta poznalam jego znajomych bo swoich zostawilam za soba. z jego znajomymi nie spotykamy sie zbyt czesto, bo on twierdzi ze ja ich nie lubie. w koncu powiedzial mi ze to jest moja wina, ze on utracil z nimi kontakt. prosze o jakas konstruktywna opinie z dystansu, bo ja swoj chyba utracilam.!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ebenezer
Pewna para była świeżo po ślubie - dwa tygodnie temu było wesele. Mąż jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty, by spotkać się ze starymi kumplami i poimprezować w ich ulubionym barze. Zaczał się wiec ubierać i mówi do żony: - Kochanie, wychodzę, ale wrócę niedługo. - A dokąd idziesz, misiaczku? - zapytała żona. - Idę do baru, ślicznotko. Mam ochotę na małe piwko. - Chcesz piwo, mój ukochany? - żona podeszła do lodówki, otworzyła drzwi i zaprezentowała mu 5 różnych rodzajów piwa. Maż stanął zaskoczony i jedyne, co zdołał wydusić z siebie to: - Tak, tak cukiereczku... ale w barze... no wiesz... te chłodzone kufle... Nie zdążył skonczyć, gdy żona mu przerwała: - Chcesz do piwa schładzany kufel? Nie ma problemu - i wyjęła z zamrażarki wielki, oszroniony kufel. Ale mąż, choć nieco już blady z wrażenia, nie dawał za wygraną: - No tak, skarbie, ale wiesz, w barach mają takie naprawdę świetne i pyszne przystawki... nie będę długo. Wrócę naprawdę szybko, obiecuję. - Masz ochotę na przystawki, niedźwiadku? - żona otworzyła drzwi od szafki, a tam słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydelka, marynowane grzybki i wiele innych smakołyków. - Ale kochanie... w barze... no wiesz... te męskie gadki, przeklinanie, niewyszukany język... - Chcesz przekleństw, moje ciasteczko? ZATEM PIJ TO KUREWSKIE PIWO Z JEBANEGO ZMROŻONEGO KUFLA I ŻRYJ PIERDOLONE PRZYSTAWKI!! JESTEŚ TERAZ, DO CHUJA CIEŻKIEGO, ŻONATY I NIGDZIE, KURWA, NIE WYJDZIESZ!!! POJĄŁEŚ, SKURWYSYNU!?!?!?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość doskonale doskonale
Doskonale Cię rozumiem, dokładnie tak to wygląda wielka namiętność, ach och...kiedy zamieszkaliśmy razem w zasadzie głownie sie kłocimy i to nawet trudno okreslic powody jemu nie odpowiada wszystko mnie drazni jego despotyzm, mieszkałam sama, mam swój rytm, wszystko mu nie pasuje nawetto jak parzę herbatę, w zasadzie czuję ze to kompletny niewypał:( i nie wiem co z tym zrobic:(...mam dosc wiecznego pouczania mnie, kreowania mojego otoczenia wedlug jego widzimisie, wszystko musi byc tak jak on chce....sex oczywiscie juz nie tak wspanialy na dwal sie raczej i wszystko takie jakies....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość teraz wiecie jak będzie
wyglądać z tymi partnerami wasze życie. Niestety randki i sex w aucie to nie mieszkanie razem. To co napisaliscie to i tak optymistyczna wersja waszej przyszłości. Po slubie zmienią się jeszcze bardziej i wtedy już im na niczym nie będzie zalezało. Po prostu dobraliście się jak w korcu maku:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szanowne Panie. To normalne, że po wspólnym zamieszkaniu zaczynajż się \"zgrzyty\". Przychodzicie z różnych domów, w których panują różne zwyczaje i stąd te różnice. I właśnie tu zaczynają się kompromisy, sprzeczki i docieranie się do siebie. Niektórym bardzo ciężko przetrwać ten okres i nagiąć się do zmian. Oczywiście zmiany muszą być po obu stronach. Na tym polega związek partnerski. Ajak nie możecie się dotrzeć to lepiej się rozstać, bo wiecznej \"wojny\" nikt nie wytrzyma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ebenezer dobre to ale takie jest życie jak robić to wspólnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mea22
no wlasnie chodzi o to docieranie. nie zawsze akceptujemy to w jaki sposob partner sie do nas odnosi, kiedy on chce sie kochac to ty tez musisz miec na to ochote. w glowie mam tysiac mysli. czy to on jest ten jedyny? gdzie jest powod mojej troski? nigdy wczesniej nie mieszkalam z facetem -ten jest pierwszy. zabralam sie do wszystkiego ambitnie. gorace obiadki, zakupy zrobione..itd. teraz jestem zmeczona zasypiam jak dziecko w 5 minut. nic mi sie nie chce, ta radosc z bycia razem gdzies umyka. otuchy dodaje fakt,ze nie jestem sama w podobnej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mkmkmk
hahaha no samo zycie mea, samo tak to własnie jest na codzień i tak samo będzie z każdym dopóki nie ustalicie nowych zasad a potem dojdzie dziecko i będziesz zasypiała na stojąco ;) pocieszające jedynie jest to,że to mija

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość frufru
po pierwsze - nie przesadzaj z tą ambicją. ja kiedys mieszkałam z facetem i też miałam ambicję byc najlepszą gospodynią jaka moze byc, obiadki, sprzątanko, pranko, prasowanko... i w tym wszystkim się nawet nie zorientowałam że on mnie już nie kocha, tylko wykorzystuje. męża od początku wspólnych pomieszkiwan przyzwyczailam do tego że kolację i śniadanie robimy RAZEM, że jak ja zmywam to on wyciera i chowa naczynia, że jak ja sprzątam łazienkę to on odkurza itd. A obiadu czasem po prostu nie ma i moze coś zrobić sam albo mozemy zamówić. Człwoiek sie łatqwo przywyczaja do dobrego, a potem takie efekty - Ty jestes zmeczona, a on bedzie mial pretensje ze gdzie obiad... po drugie - partner ma sie do Ciebie odnosic z szacunkiem i Ty do niego tez, jesli nie odpowiada Ci sposob w jaki sie do Ciebie odnosi - wyjasnij to z nim!! po trzecie - NIE MUSISZ miec ochoty kochac sie kiedy on tego chce. i juz! docieranie się wlasnie na tym polega ze uczysz sie jacy jestescie we wzajemnym pozyciu i kazde z was decyduje z czym sie pogodzi, a co trzeba zmienic. nie zawsze to wychodzi, ale lepiej sie zorientowac wczesniej niz pozniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mea22
frufru podobaja mi sie twoje wypunktowane zasady i w dodatku zgadzam sie z nimi w 100% tylko gdzies tam w glebi czuje sie osaczona, nie potrafie sie tego uczucia pozbyc. strach pomyslec jak to bedzie kiedy pojawi sie dziecko. mam motywacje zeby to zreformowac, zmienic. Jak z nim rozmawiam ,ze ja robie wiecej w domu to on sie tlumaczy - oczywiscie bo ja pracuje po godzinach i kolko sie zamyka. on przynosi wiecej pieniedzy, ja tyram w pracy a pozniej w domu. konsewkencje tego zabiora nas wlasciwie nie wiem jeszcze gdzie.??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak długo z nim mieszkasz
bo ja docierałam się ponad rok zanim zaczęło być normalnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mea22
wlasnie minal rok. a ja czuje sie czasem jak jego matka a nie partnerka. szukam przyczyny?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sama sobie odpowiedziałaś
nie jesteś jego matką tylko dziewczyną Mam nadzieję, że pracujesz również i obowiązki domowe tez musicie podzielić na 2 osoby Np on sprząta mieszkanie, ty robisz zakupy ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×