Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Trochę smutny

Chyba mam fobię społeczną...

Polecane posty

Gość Trochę smutny

Nie potrafię nigdzie sam iść. Jeśli jestem z kimś to jest ok, bo nie skupiam się na sobie. Ale kiedy jestem sam... czuję się obserwowany, stresują mnie skupiska ludzi, każdy przechodzień. Jestem poddenerwowany, napinają mi się mięśnie, co powoduje dziwny chód, czasami łzawią mi oczy, czuję się gorszy i wyśmiewany. Plącze mi się język. To jest straszna udręka, bo nie mogę niczego samemu zrobić. Myślę cały czas o tym jak idę, jak wyglądam, kontroluję swój każdy ruch. Jestem spięty i wystraszony. Dzieje się tak często, z różnym nasileniem. Nie poddaję się i próbuję walczyć, przełamać ten lęk i nie dać się mu zniszczyć. Wiem, że to wszystko jest irracjonalne i wymyślone przez mój umysł... Słyszę, że jestem fajnym chłopakiem, podobam się dziewczynom, ale ze względu na te moje problemy nie myślę nawet o związku, strasznie mnie to blokuje. Zazdroszczę ludziom, którzy mogą sobie ot tak wyjśc z domu i iść. Mnie to kosztuje dużo nerwów i stresu, a i tak wychodzę tylko wtedy kiedy mam coś pilnego do załatwienia. Nie wyobrażam sobie wyjść samemu na spacer. Czułbym się nieusprawiedliwiony przed ludźmi tym wyjściem. Kurde, jak to piszę to widzę, że to jest śmieszne, ale dla osób, które to dotyka to jest więzienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
znałam takiego jednego. miał właśnie 'fobie społeczną' i nie mógł ze mną nawet wyjść. chore urojone myśli. wymyślał głupie problemy, myślał za dużo. filozof jeden. wiesz co Ci powiem? taki jak on już nie będzie miał przyjaciół, bo on miał tylko maski, grał w kółko i krzyżyk, nie mógł żyć normalnie?! wiesz, nie myśl o takich rzeczach, weź się za siebie i nie miej za wiele refleksji. żyj życiem a nie wyobrażeniami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no niestety
postawiles sobie prawidlowa diagnoze, teraz tylko kwestia co z tym zrobisz. Niestety sam sobie z tym nie poradzisz... Psychiatra moze ci w tym pomoc, albo psycholog

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lisalisalisa
Głęboko Ci współczuję, tak samo zresztą jak i sobie.Jestem osobą po strasznych przejsciach, i zafundowała mi to moja rodzina.Dzis mam 32 lata, i jestem praktycznie wrakiem człowieka.Moja fobia spoleczna rozciaga się na wszystkie obszary zycia, a największym dramatem są problemy z ludzmi w kazdej pracy ktorej się nie podjęłam.Z każdej musialam rezygnować, bo balam się ludzi.Zapewne umrę w straszliwej nędzy, bo nikt do konca zycia nie będzie mnie utrzymywał.Wiem, ze w moim przypadku tego się nie da wyleczyć, a eksperymenty ze srodkami farmakologicznymi przepisywanymi przez psychiatrów zostawiłam juz dawno za sobą. Zyczę Ci zebyś sobie poradził najlepiej jak potrafisz, być może w twoim przypadku fobia społeczna nie jest tak rozwinięta.Idz do psychoterapeuty, znajdz kogos sensownego.Moze to pomoże.Trzymaj się ciepło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lisalisalisa
Komentarze ludzi wypowiadających się w tej sprawie wyzej, nie mających pojęcia o czym mówią i obrzucających Cię kamieniami, radzę zignorować.Nieczułe, bezmyślne, nogi stołowe.No comments.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trochę smutny
Ale dlaczego z góry zakładać taki pesymizm, że nie mam szans pomóc sobie? Ja wiem, że to możliwe, bo to mój umysł i muszę go ujarzmić. Wiem jaki jestem w gronie znajomych. Robię za tego przebojowego, który zawsze ma coś do powiedzenia i potrafi z żartem coś skomentować. Wtedy jestem zupełnie inny. I moi znajomi się tego nie domyślają nawet. Tego co mnie trapi. A jak jestem sam, budzą się demony. Myśli nie dają mi spokoju, rozsadzają mi czaszkę. Jesteś obserwowany, patrzą na ciebie, oceniają, komentują, podśmiewują, uważają za gorszego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trochę smutny
lisalisalisa - ale uświadom sobie, że nasze lęki są w naszych głowach! To nasz umysł wprowadza nas w błąd i opacznie interpretuje otoczenie. Mnie to dręczy z różnym nasileniem od wielu lat. Kiedyś to było tak silne, że w dużych skupiskach ludzi prawie mdlałem, ale na szczęście minęło to, ale niepokój i lęk pozostał. Uświadom sobie, że to Ty go sobie wymyśliłaś. Nie poddawaj się, bo 32 lata to nie jest już koniec! Przecież jeśli w jednej pracy przepracujesz jakiś czas to poczujesz się pewniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jajajajajajaja
wierzysz w Boga?? JA tak i wiem , ze tylko On może mi pomóc - cały czas zreszta to robi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trochę smutny
Nie wierzę w żadnego boga, którego reprezentują religię. Wierzę w nieskończony i wieczny wszechświat, z którym wszyscy tworzymy jedną, świadomą całość. Byłem zatwardziałym ateistą, ale moje poglądy ewoluują. Jednak pewne jest to, że nie wierzę w nic co praktykują religie zorganizowane. Uważam, że wiara to sprawa zbyt osobista żeby ktokolwiek mógł coś narzucać w związku z tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jajajajajajaja
skoro tak to sie dalej męcz :D:Dzatwardziały ateista :D:D Ja wierzę i wiara daje mi siłę - może kiedys to odkryjesz - w każdym razie powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trochę smutny
Dlaczego ludzie w tych czasach nie potrafią czytać ze zozumieniem? :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jajajajajajaja
wiem wiem wierzysz we wszechświat itp. itd. - bzdety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a widzisz gdzies problem zeby isc z kims z rodziny do psychologa? sam z tego nie wyjdziesz a lekarz moze Ci bardzo pomóc. Ja jak bylam młoda tez panikowałam przed samotnym wyjściem z domu, zawsze musiała byc ze mna mama albo koleżanka. Potem musiałam zacząć robic rzeczy o ktorych kiedy bym nawet nie pomyslała - musiałam, zeby dalej sie kształcić, zeby być przy facecie ktorego kocham, zeby nie stracic znajomych. Musialam sie przemoc bo nie chcialam zamknąć sie w 4 ścianach. Zajęło mi to troche czasu. A wizja pojścia do psychologa sprawiła ze 2 razy bardziej zaczełam sie starac. Tak wiec mozna sobie z tym poradzic ale trzeba chciec. A Ty chyba nie chces...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trochę smutny
Dlaczego Ty możesz obrażać mój światopogląd, jakieś wierzenia, a w momencie gdy napisałbym coś prześmiewczego o Jezusie to wszyscy by się rzucili na mnie z agresją? Nie moja wina, że nie masz ani woli, ani chęci, żeby zgłębiać coś wiecęj niż tylko to co narzuca Ci religia. Zresztą co ja mówię skoro Ty nawet nie znasz treści swojej świętej księgi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trochę smutny
złooo... - dlaczego nie przeczytałaś dokładnie mojego pierwszego posta? :( "Nie poddaję się i próbuję walczyć, przełamać ten lęk i nie dać się mu zniszczyć. Wiem, że to wszystko jest irracjonalne i wymyślone przez mój umysł...". Poza tym zobacz w jaki sposób piszę. Nie użalam się nad sobą, nie płaczę, chcę tylko z kimś pogadać tutaj o tym. Jestem pewien, że można to samemu pokonać, bo to wszystko jest w moim umyśle, a kto ma nad nim większa kontrolę jeśli nie ja sam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jajajajajajaja wiem wiem wierzysz we wszechświat itp. itd. - bzdety kazdy wierzy w co chce. Ja nie wierze w boga bo mi ani razu w problemie nie pomogł, jesli on wierzy w wszechświat to jego sprawa. Gdyby wierzył w Boga to byłby jeszcze słabszy - wszystko powieżyłby Bogu a ten przeciez w niczym by mu nie pomógł. Wiara jest dla słabych ludzi - ktorzy nie potrafia poradzic sobie ze swoim zyciem i wszystkie niepowodzenia przerzucaja na kogos kogo nie ma...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przeczyatłam ale mam wrażenie, ze Ty z tym nie wlaczysz. Dlaczego nie wyjdziesz do parku na spacer? dlaczego nie spotkasz sie z jakimis znajomymi? dlaczego nie pojdziesz do psychologa? Jak Ty w ogóle chodziłeś do szkoly? czy mozne nadal chodzisz? ile masz lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trochę smutny
Hmmm, może to złe określenie. Nie muszę wierzyć we wszechświat, bo on jest. Chyba, że rozumieć słowo wszechświat jak absolut, bóg. Jeden wierzy w jednego boga, który jest równocześnie w trzech osobach i wie, że św. Potr będzie mu otwierał bramę do nieba, inny ma nieco mniej średniowieczne przekonania. N

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trochę smutny
Mam znajomych ;) Może nie dużo, ale trochę ich jest. Z tym, że nie tworzymy jakiejś zgranej paczki i ostatnio rzadko się widzimy w ogóle. A tak jak pisze... nie potrafię iść sam na spacer do parku, nie potrafię przebywać sam kiedy gdzieś wychodzę. Jak chodziłem do szkoły? Na nogach :P A teraz studiuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
studiujesz wiec chyba tak źle z Toba nie jest. A skoro źle sie czujesz w towarzystwie innych osob to naprawde polecam psychologa bo inaczej bedziesz mial z roku na rok jeszcze wieksze problemy. A co z dziewczyna? miales jakas? planujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Trochę smutny
Miałem... ale miałem wtedy 16-17 lat, teraz mam 20. Byłem z nia 1,5 roku. A więc sam jestem od 3 lat. W międzyczasie miałem kilka zbliżeń z dziewczynami, jakieś pocałunki, ale nic poważnego. Chciałbym mieć dziewczynę, ale jednak mam straszne opory, bo jednak za długo trwa samotność ;) Wkrótce stuknie 21 i po prostu nie chcę dłużej się marnować :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam podobnie...
ogolnie raczej nie wychodze z domu chyba ze widze ze nie ma nikogo wokol jak ktos jest to potrafie sobie odpuscic wyjscie na swieze powietrze ale ogolnie nie mam jakis lekow zeby isc sobie przez miasto albo cos jezeli jest to zwykla szara masa ktora 1 raz widze na oczy, czasem chce cos zmienic \"wyjsc do ludzi\" jak to sie mowi ale nagle sie wycofuje sam nie wiem dlaczego nachodza mnie mysli w rodzaju \"po co ja to zrobilem aby pogorszylem sytuacje\" i nachodzi mnie jakis taki lek polaczony z checia powrotu do poprzedniego stanu wycofuje sie i izoluje i tak kolo sie zamyka wychodzi na to ze najlepiej czuje sie sam w swoim towarzystwie mimo tych napadow entuzjazmu do tego dochodzi chyba jakas depresja nic mnie nie cieszy ogolnie jestem jakis wyprany uczuciowo zaczalem sie domyslac ze cos jest ze mna nie tak i przez to zycie przecieka mi przez palce bo wlasciwie kazdy moj dzien wyglada tak samo ale nie wiem co to jest i co z tym zrobic czytalem o zaburzeniach osobowosci ale sie na tym nie znam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a moze do parku
jedz na rowerze? wiesz, na fobie spoleczna choruje cale mnostwo ludzi. obojetnie jak ona sie objawia ci ludzie ucza sie, pracuja, chodza do kina, teatru, na slizgawke, do parku, jada w plener, na wczasy lub po prostu gdziekolwiek polazic - chocby w gory... ja kiedys tez mialam fobie spoleczna [co to jest, ze dzisiaj wszelkie wady mozna zastapic gotowym sloganem ?] ale ja przelamalam, kiedy moj maz zginal w wypadku samochodowym a ja zostalam sama z dzieckiem. wtedy chcialam czy nie musialam zalatwic wiele spraw sama i to w dodatku dzieki ludzkiej pomocy. to najciezsza lekcja jaka przyszlo mi przezyc od zycia. po jakims czasie zaczelam jezdzic w gory, tez samotnie. te wyjazdy w gory sprawily, ze poczulam sie silniejsza. nie umiem ci tego wytlumaczyc, zawsze, kiedy mam pproblem, jade w gory i kiedy jestem juz na szczycie, czuje ogromna satysfakcje i radosc. podchodzac pod gore mysle o swoich problemach, a kiedy osiagam szczyt mam wrazenie, ze moje problemy zostana pokonane, i tak tez sie dzieje. dla mnie jest to swietna terapia. moze sprobuj wyjechac na poczatek z jakims swoim znajomym w gory, a pozniej, sprobuj jechac sam. nie spiesz sie z wchodzeniem pod gore i wyobrazaj sobie te wedrowke jako pokonywanie przeszkod na swojej drodze.odpoczywaj tak czesto jak chcesz, przy tym mysl o pozytywnych stronach zycia. tak naladowany pozytywna energia wejdziesz szczesliwy i silny na szczyt. Zycze ci, zebys zlapal jakiegos fajnego bakcyla ;)[chodzi mi o hobby], ktore trzymaloby cie przy zyciu i sprawialo, ze staniesz sie silny. Powodzenia ! 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klara..
moze do parklu-- bardzo fajny pomysl z tymi gorami :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość delete__+
835169 -moj nr gg. tez mam problemy na plaszczyznie psychicznej.jesli chcesz napisz, moze cos na to zaradzimy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xcvbnm
polecam książkę udith Bemis. Mi pomogła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skoro wiesz juz tyyle i az tyle, ze twoj lek jest w twojej glowie .... to kiedy ten lek do ciebie przyszedł/? skad on sie tam znalazl? czy to jest twoj lek czy tez ktos ci cos wmowil ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×