Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość

Sydney

Polecane posty

Gość

Dziś w całym Sydney przemiany i postęp to zasady naczelne. Wydaje się, że nie ma zakątka miasta, który uniknąłby ulepszeń i modernizacji. Ten wzrost koniunktury jest w znacznym stopniu przypisywany przygotowaniom do rozpoczynających się za miesiąc igrzysk olimpijskich. Ponad dwa miiliardy dolarów wydano na same igrzyska, głównie na Park Olimpijski nad zatoką Homebush. W całym mieście wzniesiono budowle za ponad 3,6 miliarda dolarów amerykańskich, w tym ponad 20 nowych hoteli, a także biura i niezliczone budynki mieszkalne. Jednak dzieje się tu coś więcej, nie chodzi o same przygotowania do olimpiady. Sydney stało się prawdziwie globalnym miastem. Miejscowy oddział australijskiej giełdy papierów wartościowych - niegdyś mniejszy niż Melbourne - ustępuje w tym regionie jedynie giełdom z Tokio i Hongkongu. Sydney stało się magnesem dla międzynarodowych firm, z których dwie trzecie tu lokuje swoje australijskie centrale. Być może wszystko co zaszło w miesście w minionych dekadach, najlepiej ilustruje szczęśliwy los mało znanej niegdyś nieruchomości na przylądk zwanym Bennelong Point. Nadbrzeżne położenie tego miejsca , mazwanego na cześć rdzennego Australijczyka, który jako jeden z pierwszych okazał życzliwość brytyjskim osadnikom z końca 18 wieku, w czasie gdy Sydney rodziło się jako kolonia karna, wydaje się skazywać je na wspaniałość. A jednak w latach 50. 20 wieku była tu zajezdnia tramwajowa. Wreszcie w połowie owej dekady, przynajmniej częściowo kierując się zazdrością o przyznanie Melbourne organizacji igrzysk olimpijskich, miasto postanowiło zbudować w miejsce starej hali tramwajowej ośrodek sztuk scenicznych. Ogłoszono konkurs architektoniczny, a grupa miejscowych dygnitarzy miała oceniać zgłoszone prace. Komitet nie był w stanie wyłonić zwycięzcy, poproszono więc o opinię Eero Saarinena, znanego architekta amerykańskiego fińskiego pochodzenia, który przejrzał prace i wybrał projekt mało znanego architekta duńskiego - Jorna Utzona. Była to śmiała koncepcja, na którą składał się szereg odważnie spiętrzonych dachów w formie sklepień. Choć członkowie komitetu odrzucili ten już projekt, po konsultacji zmienili zdanie i Utzon otrzyamał zamówienie. Ze względu na to , że wzniesienie tak trudnej konstrukcji graniczyło z niemożliwością, ukończenie jej zajęło niemal 14 lat, a koszty szybko przekroczyły szacunki. Na skutek rozbieżności poglądów na sprawy artystyczne Utzon zrezygnował w 1966 roku, a choć obecnie konsultuje projekty architektoniczne, nigdy tam nie powrócił. Sydney pokazało światu ukończoną budowlę w 1973 roku. Był to oczywiście gmach opery, uznawany dziś na całym świecie za jeden najwspanialszych budynków 20 wieku. - Przypuszczalnie nigdy jeszcze jeden budynek nie zmienił w większym stopniu sposobu, w jaki miasto postrzega samego siebie - śtwierdził entuzjastycznie Michael Lynch, dyrektor opery. - A ponadto przyciągął wreszcie ludzi do portu. Niemal wszystko, co zdarzyło się w Sydney nad wodą, wiąże się właśnie z tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Melbourne Adelaide Canberra Darwin Hobart Brisbane . Waluta dolar australijski, język angielski. Najlepsza wełna na świecie. Piękne miejsca: Wielka Rafa Koralowa. Tasmania Zwierzęta : Kangur koala dingo wombat Święte miejsce Aborygenów. Ayres Rock

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niedaleko, bo tylko 65 km na zachód od Sydney wyrastają słynne Góry Błękitne( Blue Mountanis), oddzielające gęsto zaludnioną, obrzeżoną plażami nadmorską równinę od niegościnnego interioru. Najeżony piaskowcowymi urwiskami łańcuch górski był trudny przeszkodą do przebycia dla pierwszych badaczy, którzy usiłowali sforsować na tym odcinku Wielkie Góry Wododziałowe. Główna szosa przecinająca dziś pasmo biegnąca z Sydney na zachód Great Western Higway, podąża szlakiem przez trzech śmiałków, którzy znaleźli wąską przełęcz i przedarli się tędy przez góry w 1813 roku. Owych trzech pionerów(Blaxland, Wentworth i Lawson) upamiętniają nazwy miast przy szosie wijącej się w górę ku przełęczy . Góry Błękitne nie są wyniosłym łańcuchem górskim, lecz mocno zerodowaną piaskowcową wyżyną, osiągającą wysokość zaledwie 1100 m . n.p.m. Rozsypujące się, spadające skały utworzyły strome niedostępne urwiska poznaczone malowniczymi wodospadami. Park Narodowy Gór Błękitnych, obbejmujący 247 tys. ha, przecinają liczne szlaki piesze , przy których wyznaczono miejsca pikinikowe i pola namiotowe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Puby, restauracje i ogródki piwne w okolicy zwanej Rocks (skały ) są ładne i kolorowe, pełno tu sklepów z dziełami aborygeńskimi sztuki, opalami i pamiątkami, a jeszcze nie tak dawno Rocks należało do najbardziej niebezpiecznych, zapyziałych zakątków Sydney - było dzielinicą magazynów, melin z grogiem i burdeli, gdzie rum mieszał się z sokiem tytoniowym, a w ciemnych zaułkach na przechodniów czychali nożownicy. W latach 70 XX wieku w ramach programu rozwojowego cały rejon planowano zrównać z ziemią, spotkało się to jednak z zaciekłym oporem mieszkańców i kręgów akademickich, projekt został ostatecznie zablokowany przez strajk związku zawodowego budowlanych, prowadzony przez działacza Jacka Mundeya, był to początek ruchu "zielonych", który stara się chronić wszystko co zachowało klimat Starego Sydney.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fotel
po co wogóle to piszesz?pochwal się lepiej swoją facjatą .jak już musisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niech pisze co chce
wolny kraj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Plaże wzdłuż południowego wybrzeża zatoki portowej ciągnie się ok. 32 km plaż , najbliższą ( ok. 45 minut jazdy autobusem lub 10 minut taksówką od centrum) i najbardziej znaną jest Bondi Beach, gdzie w upalne dni przychodzi wielu mieszkańców Sydney, tuż obok znajduje się piękna Tamarama, a za nią plaża Bronte. Miejsca najlepiej nadające się do surfingu , Maroubra i Cronulla - leżą dalej na południe. Jednym z najbardziej znanych kompleksów wypoczynkowych na północy Sydney jest Manly, zorientowany na pobyty rodzinne ośrodek dysponujący plażami zarówno od strony zatoki jak i oceanu. Manly Art Gallery & Museum przy West Esplanade mieści interesujące wystawy historii surfingu i kultury plażowej. Na końcu plaży znajduje się oceanarium . W obrębie zatoki portowej można znaleźć wiele małych plaż, osłoniętych, spokojnych, ale w weekendy są zatłoczone. Lady Jane Beach nieopodal South Head to plaża dla naturystów. Opalanie się topless jest dozwolone na większości plaż Sydney. Wycieczki z Sydney na zachód od Sydney leżą trzy miasta zabytkowe: Parramattaa, Windsor oraz Richmond należące do najwcześniejszych osad w Australii, większość budynków jest zachowanych z przełomu 18 i 19 wieku, udostępniono zwiedzającym. Featherdale Wildlife Park, w Doonside, niedaleko Parramatty można obserwować wiele żyjących zwierząt .m.i.n . koalę. Park Narodowy Ku- ring - gai Chase 25 km na północ od Sydney , w parku przygotowano wiele szlaków wiodących przez busz, można tam również znaleźć, zobaczyć wspaniałe aborygeńskie petroglify.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mnogość koralowców Obserwatorowi rafa wydaje się oazą piękna i spokoju , lecz jest to także arena bezustannych zmagań, wszystkie bowiem tu żyjące stworzenia walczą o pożywienie i przestrzeń, istnieją zarówno miękkie , jak i twarde(rakotwórcze) koralowce różniące się kształtem i wielkością. Koralowce kształtem mogą przypominać jelenie rogi, bicze lub wachlarze, jedne są wytrzymałe, że nie szkodzą im fale przyboju, inne delikatne, że mogą żyć tylko w najspokojniejszych wodach. Pewne gatunki rosnące szybciej niż inne, zacieniają sąsiadów i kradną im światło, inni usuwają znajdujących się w pobliżu rywali za pomocą paraliżujących wici lub wypuszczają do wody śmiercionośne związki chemiczne. Koralowcom zagrają również drapieżniki, takie jak ryby papuzie o szczękach zdolnych do miażdżenia korali, oraz rozgwiazdy, które wypuściwszy na zewnątrz żołądek, rozpościerają go na koralach i trawią je. Budowle koralowców niszczą również cyklony i sztormy. Dzień w płytkich wodach rafy trudno uznać za okres spokoju, ale największa aktywność rozpoczyna się po zmierzchu. Nocą koralowe polipy pobierają pokarm, wypuszczając swoje różnokolorowe czułki, aby schwytać maleńkie zwierzęta i rośliny nazywane planktonem. W dzień koralowce nie mogłyby tego robić, gdyż odcięłyby zooksantellom dopływ życiodajnego światła, kiedy pojawiają się miliardy czułków, można odnieść wrażenie, że rafa rozkwita. Wyjątkowo efektowny pokaz kolorów odbywa się w szczególnie , spokojne wiosenne noce. Na skutek nieznanego sygnału chemicznego lub świetlnego cała populacja polipów, wzdłuż rafy, wypuszcza pomarańczowe, czerwone, niebieskie, zielone pakiety z jajeczkami oraz spermy, pakiety te wypływają na powierzchnię, pokrywając ją barwnymi plamami, po czym pękają, a jajeczka i sperma mieszają się ze sobą, dając początek polipom maleńkim, unosząc się na falach, małe polipy odpływają na poszukiwanie miejsca, w którym mogłyby rozpocząć budowę nowej rafy. Inne żywe organizmy, przystosowane do życia pośród korali, to gąbki, ukwiały, ślimaki nagoskrzelne, strzykwy, krewetki, przydacznice olbrzymie, żachwy, węże morskie, meduzy, oraz ryby o niezliczonych kolorach i odcieniach, wewnątrz pierścienia raf i poza nimi żyją rekiny, a w głębszych wodach takie morskie ssaki, jak delfiny i walenie. Rafa nieustannie powiększa się, zaledwie nowy jej skrawek wyłoni się z morza, natychmiast przkrywa go biały piasek, na którym wyrastają rośliny. Część z tych pionerskich kolonii pojawia się z niezwykłą szybkością dzięki odpornym na sól owocom, które mogą całymi miesiącami unosić się w oceanie, zanim odnajdą odpowiednie podłoże i wykiełkują, powstałe z nich rośliny torują drogę następnym, na całej rafie wielką rolę odgrywają ptaki, roznosząc nasiona i dostarczając nawozu, które wzbogacają glebę. Mewy przepadają za jagodami roślin psiankowatych i rozsiewają ich nasiona po całych wyspach, rybitwy cienkodziobie gniazdują na drzewach z rodzaju Pisonia, których lepkie nasiona przyklejają się im do piór. Wyspy koralowe są siedliskiem niezliczonych ptaków morskich - rybitw, mew, burzyków, fregat, głuptaków i majestatycznych orłów ,które kłócą się skrzekliwie o bogate połowy na wodach rafy, latem samice żółwi wpełzają na brzegi wysp, aby złożyć jaja w ciepłym piasku, mniej więcej osiem tygodni później wyłaniają się tysiące maleńkich żółwików, które pędzą na łeb i szyję ku morzu, nękane przez ptaki , kraby i szczury.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wielka Rafa Koralowa jest dżunglą oceanu, choć miejsce drzew zajmują w nim koralowce, a zwierzęta i ptaki zastępują ryby oraz wiele innych stworzeń morskich, przy 150 gatunkach samych tylko ryb i około 100 tysiąca osobników na hektar rafy konkurencja wśród nich jest naprawdę ostra. Wszędzie panuje kolor - kolor, który wabi, ostrzega, maskuje i zwodzi, stworzenia, takie jak białe i karmazynowe porcelanki, czy też czerwone koralowe żółwie z niebieskimi plamkami stapiają się ze skalnym podłożem. Inne choćby fioletowe i srebrzyste ryby z gatunku Diastodon fasciatus, mają na ciele prążki, które maskują ich sylwetki. Powłóczyste płetwy skrzydlic pstrych ostrzegają przed jadowitymi kolcami tych ryb. Zdobne w żywe desenie chetoniki barwą starają wypłoszyć intruzów ze swego terytorium, potrafią walczyć o swoje:), odważne stworzenia. Niektóre stworzenia, takie jak Pardachirus pavoninus potrafią zmieniać kolor, aby stopić się z otoczeniem, mądrze natura wymyśliła:) Metody wynajdywania pożywienia są tak zróżnicowane, szkaradnica przypomina skały, między którymi leży,zabija ofiary kolcami ze śmiertelnym jadem. Rekin dywanowy, z postrzępioną, przypominającą wodorosty skórą, również leży na dnie, czekając na ofiary,niestrudzone, żarłoczne kłapacze polują ławicami, ale wargatek sanitarnik, który uwalnia inne ryby od pasożytów, nigdy nie jest przez nie atakowany. Ławice śledzi i cefali polują na drobne rybki, a same z kolei padają łupem rekinów, delfinów i barakud, ostatni szereg łowców wielkie żarłacze białe i tygrysie czekają na krańcach rafy na delfiny i żółwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miejsca, które warto chronić
http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764482,f,a924e6e08d5878b59282d8ebdd738b6d.jpg

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×