Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Ylka

Co tu począć?

Polecane posty

Gość Ylka

Pisze na forum, bo tu będą obiektywne opinie. Jestem ze swoim chlopakiem 3,5 roku... bylismy... do momentu, aż nagle coś się mu stało i chciał zerwać ze mną. Początkowo był dziwny bla bla bla, były gadki zostańmy przyjaciółmi, nie wiem co do Ciebie czuje itd it,p to nie to, tralalala. Ja płakałam, on był głazem. Były dwie takie sytuacje mega emocjonalne, gdzie ja ryczałam jak głupia pytałam dlaczego itd (błaznowałam;/), a on zero emocji. Potem było, że spróbujmy... no i probujemy. I niby jest ok. Juz mi znowu mówi, że kocha, że wie, że na pewno itd. Już się w sumie zachowuje jak kiedyś. Ale moje pytanie: Czy to ma sens? Dzień w dzień myślę o tym, co było wczesniej, że chciał mnie zostawić o każdym jego przykrym słowie. O tym, że już mnie nie chciał. I tak sobie myślę, czy go nie zostawić? Nie wiem, czy on mi znowu nie wywinie takiego numeru. A drugi raz tego nie wytrzymam. Owszem, zależy mi na nim strasznie. Te dni kiedy to się działo byłam w totalnej rozsypce, ryczałam non stop, nie mogłam jeść, ogólna masakra. Boję się, że to się znowu powtorzy... już mu o tym mówiłam. On to ucina krótko: 'nie powtorzy" - ale ja skad mam wziąć ta pewność? Nie wiem, przerwać to wszystko? :( Co mam zrobić, zeby poczuć się pewnie i zapomnieć o tym, co było i iść dalej? Pomocy :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Twoje wątpliwości są bardzo słuszne. Już zawiódł Twoje zaufanie i nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Podgrzewane kluchy ... Daj spokój, zakończ to sama, poboli i przestanie i nie będziesz przez pół życia tkwiła w związku ze świadomością że tylko Ty jesteś zaangażowana. Poza tym jeżeli jego uczucie się już wypaliło to może nim zapałać do jakiejkolwiek nowej kobitki - a to przypuszcza byłby dla Ciebie dramat Tak więc koleżanko - tego kwiata jest pół świata, głowa do góry - rozwiąż tą sytuację najszybciej jak możesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ylka
Juz o tym myślałam, żeby to skończyć, ale boję się, przecież go kocham, jak ja mogę być bez niego? :( to ja walczyłam wcześniej kiedy chciał mnie zostawić, wtedy nie myślałam o niczym innym, tylko że go kocham ogromnie i chce dalej z nim być. Teraz kiedy już jesteśmy, przyszły te obawy. Już mu raz powiedziałam, że to chyba nie ma sensu, że rozejdzmy się (ale to była chwila moment w mojej głowie), powiedział, że nie ma mowy itd. Że przecież to druga szansa, czemu ją marnować itd. Uległam i boje się. Co ja robię...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutnawosiezrobilo
kochana mam ten sam problem.bardzo swiezy dosc.poniewaz w miniony piatek uslyszalam od mojego chlopaka tyle przykrych slow. pisalam juz o tym na forum. jesli bedziesz chciala pogadac, wal...ja tez chodze zalamana. nie umiem sobie dac z tym rady, mimo ze strasznie mnie przepraszal, robi wszystko zebym zapomniala, jednak slowa bolą i nie umiem sobie dac z tym rady, takze rozumiem...;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ylka
Bardzo chętnie pogadam z kimś kto mnie rozumie i wie co czuje, może dojde do jakiegoś mądrego wniosku ;( Ja tez nie potrafie sobie tego poukładać, tyle lat, jak on mógł mi coś takiego zrobić, takie rzeczy wygadywać... tak się zachowywać ;( smutnawosiezrobiło, ile jestescie razem ze sobą? Czy nadal jestescie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mala22lb
Może on chciał cię tylko sprawdzić?? Taka szczeniacka gra na uczuciach, czy ty go kochasz i jak zareagujesz. A dawno to było kiedy ci tak powiedział??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ylka
mala22lb, jakie szczeniackie zagranie, nie ma mowy... po 3,5 roku? ??????? To było na serio. Chciał mnie zostawić. Ogolnie sytuacja się zaczęła w czerwcu, bo to się trochę ciągnęło. Jakoś końcem czerwca było rozwiązanie i próbowanie, w lipcu na początku ja to chcialam skończyć... no a teraz jest jak pisałam wcześniej ;( Nie wiem co robić ;( smutnawosiezrobilo, no wlasnie ciezko jest zaufac ;( zaraz wejde i poczytam Twoj temat. Kurwa, co ja mam robić, ja pierdole, mam pińćset myśli na minute, raz że nie wytrzymam, nie chce, zostawie go... potem, że jest miloscią mojego zycia... ale przeciez on wczesniej nie chcial... ale niby teraz chce, mowi, ze kocha... ze nie zostawi... i tak w kolko....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutnawosiezrobilo
moze temat nie jest taki sam, ale jest mowa o ponownym zaufaniu, o zaczynaniu wszystkiego od nowa:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ylka
troche wyolbrzymiasz chyba swoj problem, u Ciebie nie ma jeszcze tragedii, głowa do gory!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutnawosiezrobilo
no nie wiem...czy jakbys uslyszala od faceta, że jestes nienormalną idiotką, i że on współczuje twojemu przyszlemu facetowi, jakby sucho reagowal na twoje łzy... slowa tez bolą...uwierz:(szczegolnie takie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mala22lb
Ylka powiem ci, że ja byłam z moim 2,5 roku i usłyszałam w kłótni to samo.Też zrobiłam z siebie durnia, bo wyłam jak bóbr, a on nic jakby był głazem.W końcu się opamiętałam i powiedziałąm coś w stylu ""Ok jak chcesz" Odwróciłam się na pięcie i poszłam do domu.Cała noc prawie przeryczana. Tak mnie wkurzył, że stwierdziłam, że nie odezwę się do niego jak to taki cham nieczuły to nich spada. Po 2 dniach przyszedł do mnie z kwiatami i zaczął mnie przepraszać, że nie wiedział co mówi i wszystko przemyślał, kocha mnie itd. Ja mu wtedy powiedziałam "Dzięki za kwiaty, a teraz się wynoś".Byłam zła że ja 2 dni przepłakałam, a on tu sobie przychodzi i myśli, że głupie kwiatki wszystko załatwią.Później 2 dni nie odpisywałam i nie odbierałam tel od niego.Biegał koło 3 tygodni za mną. Teraz jesteśmy już rok po ślubie i jest spoko.Nigdy mu nic takiego głupiego więcej do głowy nie przyszło.Więc może warto spróbować wybaczyć, ale facet musi się postarać, a nie tak na skinienie palca oczekiwać rozgrzeszenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutnawosiezrobilo
mi autorko bardziej chodzilo o to, że jak ktos raz zawiedzie trudno pozniej uwierzyc w ponowne slowo kocham...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mala22lb
Pwinnaś mu powiedzieć, że doskonale wie, czemu panienki nie trawisz i to nie są twoje zwykłe fanaberia.A takie gadanie z nią za twoimi plecami czy też spotkania cię bolą.Jak będzie chciał z nią gadać to przy tobie, a nie zachowuje się jakby miał coś do ukrycia.Jak będą sobie chciali notatki czy coś przekazać to niech się z nią umówi na mieście i idzcie razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam to samo własnie założyłam taki topik , ztym , ze u mnie dochodziło do rozstań w złości a potem wracał. Teraz niby jest ok , ale ja już nie wiem co czuje. Także doskonale Cię rozumiem. I też nie wiem co robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutnawosiezrobilo
ja nie wiem co mam ci poradzic, a chcialabym... może spróbuj dac mu szanse jeszcze jedną, ale ostatnią... ja zbyt duzo szans dawalam(chodzi o jego zachowanie a nie o inne laski), i przestrzegam przed tym wszystkie laski, jakie maja klopoty ze swoimi facetami:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
smutnawosiezrobilo usłyszałam dokladnie to samo. Ja mu dałam szansę ale ciąglę się miotam boli mnie to i nie wiem czy będe umiałam z tym żyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wiwa44444
do ylka: mialam kiedys podobna sytuacje,po 3 latach chlopak zaczal sie dziwnie zachowywac...wkoncu przyparlam go do mru i zapytalam ,co jest grane...powiedzial ze sie ogubil,nie wie czy mnie kocha i takie tam...Bylam w szoku. cala sie trzeslam. Chcial zebysmy przez miesiac dali sobie czas.zeby sobie wszysty\\ko poukladal. Nie zgodzilam sie na to. Powiedzialam mu ze ma mi powiedziec JUZ.Alboo sie kogos kocha alboNIE. Zostal ze mna. Pozniej okazalo sie ze chodziloo onna dziewczyne. Cos do niej czul.... Dlatego nie wiedzial co ma robic... Zerwal z nia kontakty-podobno sie tylko przyjaznili. Koniec byl takize bylismy jeszcze ze soba kolejne 3 lata. Juz nie jestesmy razem. Zdradzil mnie. A ja....poprostu przestalam go kochac. Nie ufam mu. Nie jestesmy razem juz od roku. Nadaldzwoni. I chce byc ze mna.Ja nie chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ylka
Wiwa - kurde, początek Twojej historii jest jak mój ;( Moj tez zaczał się dziwnie zachowywac, dopiero jak zaczelam nalegac i wypytywac o co chodzi to mi powiedział, że nie wie co do mnie czuje itd... troche to trwało, bo mi nie chciał nic konkretnego powiedzieć, na wszystkie pytania odpowiadał 'nie wiem' i nie było za co pociągnąć rozmowy ;/ Mi też mówił, że nie wie czy kocha itd. ale jak pytałam czy chce mnie zostawić, to mówił, że łatwiej by mu było jakbym ja to zrobiła;/ I że o kryzys może, kryzys ;/ Oczywiscie motyw dziewczyny równiez się pojawił (kolezanka z grupy) teraz są wakacje, nie widzą się, choć do niej dzwonil albo ona do niego, jak sie dowiedziałam to się załamałam.... powiedziałam co mysle itd. Powiedział, że gada z nią jak ze zwykłą kolezanką, nie uwierzyłam oczywiscie, powiedział, że jesli ja tego chce to nie bedzie się z nią kontaktować. Tylko ciekawe co będzie jak wroci na studia ;/ Twierdzi, ze ona jest jego przyjąciółką (akurat) i że ją bardzo lubi ;/ Nie wiem, ciągle mam mętlik i wątpliwości czy dobrze robię, że dalej z nim jestem. Kocham owszem, ale po co to... jeśli mnie znowu zrani, nie chce już cierpieć. Głupia jestem, wczesniej ryczałam, błagałam, a teraz się waham.... boję się zaufać. Nie chce zeby się powtorzylo to co u Wiwy44444;/ kolejne 3 lata i amen ;/ no i co tu począć, co tu począć... co począć (?)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ylka
mala22lb - coż, Twoja historia akurat jest budująca. Z tym, że u Ciebie powiedział to że chce zerwać podczas kłótni tak? I to było jednorazowe i tyle? U mnie to się ciągnęło ok 2 tygodni, nie wiedziałam co to będzie itd. Tyle łez co ja z siebie wylałam to się w głowie nie mieści. Ja wiem jedno, że gdybym mu wtedy kiedy on chciał zerwać powiedziała 'ok' to byśmy pewnie razem już nie byli ;( (choć kto wie;/) No i u was nie było motywu dziewczyny żadnej, to też ważne;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mój poprzedni chłopak też powiedział, że nie wie co do mnie czuje, że nie wie czy mnie kocha. Płakałam jak bóbr, chciał wrócić i starać sie to odbudować. Ale jak pomyślałam sobie, że tak ma mój los leżeć w jego rękach i mam drżeć, czy pokocha mnie ponownie czy nie to powiedziałam żeby szedł sobie w choooooooooolere. Oddałam mu pierścionek zaręczynowy. Przecierpiałam sporo czasu ale teraz jestem z kimś kto mnie kocha i właśnie myślę, że to moja połowa. I bardzo cieszę się z obrotu sprawy. Rozumiem Ciebie ale zastanów się czy warto tak żyć. Czasem jak coś już pęknie to zawsze to będzie miało rysę. Owszem jedna koleżanka wcześniej powiedziała, że są małżeństwem już ale to jedna na tysiąc. Moje doświadczenie mówi, że pękło i będziesz miała zawsze czujność w sobie. A po co, możesz mieć kogoś kto będzie Cię kochał bez żadnych zwątpień. Ja nie żyję w strachu (jasne, nikt mi nic na pewno nie zagwarantuje..) cieszę się z naszej miłości i wierzę, że poznałam tego swojego. Tobie tez życzę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ylka
tylko, że ja go mimo wszystko kocham ;( cieszę się, że go mam i mi na nim zależy... tylko, że się boję ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale ja też swojego kochałam i to bardzo i bardzo długo ze sobą byliśmy. Mieliśmy datę ślubu i wspólne plany kiedy nagle tak mu odbiło. Będziesz żyła z myślą czy może nie przeszło mu znowu. Być może nie przejdzie - ja nie mówię tutaj o nim nic. Ja mówię o tym jak Ty się bedziesz czuła patrząc na każde jego znaki, starając się żeby było miło i wesoło i dobrze. Możesz odejść i czekać aż będziesz z kimś dla Ciebie albo możesz bardzo go kochać i żyć w strachu. Jak się okazało, nie dodałam. Ten mój ukochany odszedł bo mu inna zawróciła w głowie. Był skołowany i nie umiał podjąć decyzji. Chciał żebym ja zdecydowała. I ja zdecydowałam. I jestem zadowolona. Na koniec - każda decyzja jest dobra. Najgorzej to jeśli jest brak decyzji. Jeśli podejmiesz próbę trudno, wyrzuć z siebie strach i bądź. Jeśli zdecydujesz się zakończyć, zakończ definitywnie. Zero rozmów, spotkac itd, itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli raz podważył ważność waszego związku i swoich własnych uczuć to wróci do tematu prędzej czy później. Piszę z własnego doświadczenia. Identyczna sytuacja on głaz a ja zalana łzami. Ja wierzę on nie wie w co wierzyć. Ja kocham on nie wie co czuje. Potem decyzja o walce i wspólne lepienie dziur po tej rozmowie. Do tematu wrócił po kilku miesiącach. Rozmowa identyczna tylko moja reakcja bardziej zdrowa. :) nie powiem też był płacz i próby ratowania ale po dwóch dniach zobaczył tylko jak pakuję torby. W tydzień uporałam się z przewiezieniem swoich rzeczy i zniknęłam. Nie można być z osobą która nie wie co czuje za chwile wie potem znowu nie wie i tak w kółko. Zdrowiej jest się rozstać bo te rozterki będą towarzyszyć ci przez dłuższy czas do momentu aż pęknie coś w Tobie i zrobisz to co ja. Byle nie było za późno. Trzymam kciuki jakiej byś nie podjęła decyzji. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeżeli raz podważył ważność waszego związku i swoich własnych uczuć to wróci do tematu prędzej czy później. Piszę z własnego doświadczenia. Identyczna sytuacja on głaz a ja zalana łzami. Ja wierzę on nie wie w co wierzyć. Ja kocham on nie wie co czuje. Potem decyzja o walce i wspólne lepienie dziur po tej rozmowie. Do tematu wrócił po kilku miesiącach. Rozmowa identyczna tylko moja reakcja bardziej zdrowa. :) nie powiem też był płacz i próby ratowania ale po dwóch dniach zobaczył tylko jak pakuję torby. W tydzień uporałam się z przewiezieniem swoich rzeczy i zniknęłam. Nie można być z osobą która nie wie co czuje za chwile wie potem znowu nie wie i tak w kółko. Zdrowiej jest się rozstać bo te rozterki będą towarzyszyć ci przez dłuższy czas do momentu aż pęknie coś w Tobie i zrobisz to co ja. Byle nie było za późno. Trzymam kciuki jakiej byś nie podjęła decyzji. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ylka
Dziewczyny, ale mnie straszycie, matko kochana. No właśnie teraz żyje z myślą czy mu nie przeszło albo kiedy mu przejdzie ;( On Twierdzi, że nigdy (bo rozmawialismy o tym), tylko jak mam mu wierzyć? takie_tam, w sumie to masz racje, muszę podjąć decyzję, ale boje się że jednak dokonam złej. Staram się wyrzucić strach, ale nie wiem jak. Codziennie mi się to przypomina, co było. Codziennie. Może czas mi pomoże? No i boję się, że nawet gdybym chciała zakończyć to, to nie jest to możliwe, tak uciąć i tyle. Jestem zbyt przywiązana. motylek4don, ale i co? lepiej Ci teraz? Na prawdę nie żałujesz swojej decyzji? Nigdy nie załowałaŚ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ylka
Ok, tak sobie teraz myślę, że nie jestem w stanie go zostawić. Za bardzo kocham ;/ Pozostaje jeden fakt, jak pozbyć się strachu i odzyskać pewność, wiare i ufność? Ma ktoś jakiś pomysł?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×