Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość bidny psina

bidny psina

Polecane posty

Gość trafil w dobre rece

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fajnie ze ludzie pomagaja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no co co co no
nio kochany :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dobrze ze wydobrzał

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sliczny jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hopppppppppppp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kocham zwierzeta i bede kochac
nie przestaniemy!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maria Kolbe
Już Miszkę wspomogłam :) ale było to jakiś miesiąc temu Narazie trochę kasy brak bo znowu podesłałabym parę cegiełek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot.
okej, zgadzam się pies jest bidny, ale tyle dzieci nie ma co jesc, tyle rodzin nie ma na podstawowe potrzeby... ale nikt się tym nie martwi. w koncu dostaną 100zł od opieki społecznej i mają się cieszyć jeszcze. a wszyscy tu podniecają się psem :I

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bjk
czlowieku jak tak przejmujesz sie losem biednych rodzin to im pomagaj a niektorzy chca pomagac zwierzetom ktore bez pomocy czlowieka sobie nie poradza wkurzaja mnie takie teksty nie pomagajmy zwierzetom bo tyle rodzin nie ma co jesc, masakra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maria Kolbe
Pomagam od kilku lat pewnej rodzinie. Rodzina porządna. Bardzo honorowa. Ona sprzątaczka, On na rencie chorobowej. Jedno dziecko. Ledwie im starczało na opłaty, na jedzenie do następnej wypłaty i leki już niekoniecznie. Zaproponowałam im pomoc. Odmówili. Pierwsze zakupy powiesiłam na słupku przy bramie. Jednak zniknęły. :) Robię im raz w tygodniu w sobotę zakupy ( tzn. płacę za nie). Zwykłe zakupy. Chleb, mleko, ser, mięso, bo żal mi strasznie dziecka, które po prostu bywało głodne i często przychodziło do mojego domu by się najeść. Kiedyś przyszła Ola i poczęstowałam ją smażonym mintajem. Jezu - to siedmioletnie dziecko nie wiedziało co je ! W moim domu nie przelewa się, ale wpojono we mnie miłość do bliźniego i zawsze chętnie pomagam. Żeby pomagać naprawdę nie trzeba bardzo wiele. Czasem wystarczy tylko rozejrzeć się dookoła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×