Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kinia_k

rodzina czy praca???

Polecane posty

Gość no a ja nie wiem
czy nazwalabym to pracocholizmem, mam podobna sytuacje czyli lezacego na kanapie meza cala niedziele z odsypiajacego zmeczenie , no z wyjatkiem gdy ktos znajomy cos potrzebuje to maz jest fit i smiga na kazda prosbe jak to mowie obcych, dla nas nie ma czasu i wciaz go popycham aby zwrocil uwage na dziecko bo jak twierdzi jest zmeczony, fakt ma prawo byc zmeczony ale widze inne zwiazki i inne zachowanie facetow,odbieram mojego meza w inny sposob- dochodze do wniosku ze on sie nie nadaje do zycia w rodzinie bo nie to mu w glowie wogole

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tja....
autorko- holizmu żadnego łagodnością nie przepracujesz. czemu nie możesz go postraszyć czy uprzykrzyć życia? on tobie i malutkiemu dziecka stałą nieobecnością to może?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mrofeczkaaaa
no to sie wyprowadz nawet te pietro nizej i pamietaj unikaj go pojdzie do psychologa zamiast siedziec po godzinach w pracy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tja__masz rację, ta praca i pieniądze nie są tego warte, ja to wiem, ale mój mąż tego nie wie!!! a zarabia bardzo dobrze, także gdyby odpuścił sobie chociaż te soboty to nawet by nie zauważył większej zmiany w wysokości wypłaty. ale on jest pracoholikiem i w tym jest cały problem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
unikać to już go kiedys unikałam bo on jak wraca z pracy to wraca tylko ciałem a myślami dalej tam tkwi. on wogóle nie zwracał na nas uwagi a jak do niego mówiłam to pewnego dnia mi powoiedział żebym przestałam gderać (czy coś w tym stylu) więc po tym fakcie zaczęłam wychodzic z domu jak wracał z pracy, to zaczął mnie przepraszać i mówic że to się zmieni no i sie zmieniło na trochę, a teraz jest na delegacji więc już nawet nie mam jak mu "pogderać"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
macie rację, że łagodnością w tej wersji nie ma szans, muszę się zdecydować na jakiś konkretny krok bo inaczej będzie już tylko gorzej i pewnie pewnego dnia się tak od siebie oddalimy, że już będzie za późno na ratowanie naszego związku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tja....
pomyśl nad tym radykalnym krokiem, na pewno sama wpadniesz na to co na niego najlepiej podziała. jak nie bardzo masz energię na radykalne kroki, to idź najpierw do psychologa sama, ułożysz sobie w głowie, psycholog doradzi jak postępować z pracoholikiem, może zasugeruje jakieś rozwiązanie. no i to może otrzeźwi faceta, że problem jest czymś POWAŻNYM, a nie babskimi fochami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×