Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość cotton bud

uzależniona od chłopaka

Polecane posty

Gość cotton bud

w moim związku się wali i pali. jesteśmy razem od roku i 7 miesiecy, ja 17 on 18 lat. codziennie się kłócimy, nie ma takiego dnia, w którym nie byłoby 1 sprzeczki :o tylko ja się odzywam pierwsza, on czeka, bo wie, że i tak się odezwę (codziennie to robię - najpóźniej o 14 zwykle, bo wcześniej zawsze mam nadzieję, że go jednak olśni) - rozmawiałam już z nim o tym kilkaset razy, ten problem zaczął się jeszcze w 2008 roku. miał się poprawić. gówno się zmieniło. on ma zamiar pływać, a raczej jest tego pewien - ja chcę wyjechać na studia do innego miasta. potem nie chcę mieć marynarza, będę chciała męża z normalną pracą, a nie, żeby znikał na kilka miesięcy. przedwczoraj mieliśmy się u niego kochać, dostałam pewien telefon tuż przed, trochę się wkopałam (nieważne, co to za telefon i kto dzwonił :P), a on do mnie 'i co? chcesz się dalej kochać?', ja, że nie, i że chcę do domu. i żeby się uspokoić i nie wpaść w histerię usiadłam na fotelu. a ten zaczął się na mnie wydzierać, 'nie mazgaj się, ubieraj się, no nie płacz, bo mnie irytujesz' czy coś takiego :o akurat byłam zajęta martwieniem się tym telefonem, żeby się na niego złościć. no i wczoraj zadzwoniłam do niego i mu mówię, że się chamsko zachował, a ten, że nie, że on tak nie uważa, że inaczej rozpłakałabym się i wpadła w panikę i to był jedyny sposób, żeby postawić mnie na nogi. :o a potem, że dobrze, że przeprasza. to ja się go pytam, czy robi to dlatego, żebym się go przestała czepiać, to on, że tak :o jeszcze wieczorem na gg się pokłóciliśmy, bo mieliśmy dzisiaj wyjechać na wieś do mojego ojca, i on, że to ja miałam pogadać z jego kumplami (mieliśmy z nimi jechać) :o faktycznie, mówił, żebym to zrobiła, ale to nie są moi znajomi, żebym ja z nimi gadała! i potem że jak nie mamy z kim to może na biwak. mówię mu, że nie, bo mam okres, a on, że inne kobiety też mają i jakoś jeżdżą :o pomijając fakt, że musiałam dzwonić do ojca i mu się tłumaczyć, a ten już wszystko załatwił (klucze, kupił jedzenie itd) to się wkurzyłam, zmieniłam nr gg i od wczoraj wieczorem cisza... nie odezwał się dzisiaj. a mi się chce płakać, ale nie będę słaba - nie odezwę się. chciałabym skończyć ten związek, ale nie potrafię - po pierwsze uzależniłam się od niego, po drugie nie mam żadnych innych znajomych... dzisiaj np. siedziałam sama cały dzień w domu, bo nawet nie mam z kim wyjść... zadzwoniła koleżanka tylko czy dostałam zaproszenie na jutro do kolegi na imprezę, bo mogłybyśmy iść razem... oczywiście żadnego nie dostałam... jest tak mi źle, a nawet nie mam się komu wyżalić! oczywiście to nie jest tak, że między mną a moim chłopakiem jest ciągle źle... są też wspaniałe momenty, w których jest wspaniały, ale to tylko po to, żeby za chwile było znowu źle... choruję też na zespół jelita nadwrażliwego, nie mogę się przez chorobę zapisać na jakieś zajęcia dodatkowe, żeby mieć co robić (jeździłam 4 lata konno i 5 lat tańczyłam). wiem, że ten związek jest bez przyszłości, ale bez niego nie mam co z sobą zrobić. raz jak wyjechał na miesiąc codziennie cierpiałam, chodziłam spać jak najwcześniej, żeby czas szybko minął. ale wtedy była szkoła, to jeszcze było co robić. wiem, że to jest bez ładu i składu, ale może ktoś to przeczyta i mi pomoże...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
zastanawiam sie czy nie jestesmy z tym samym facetem!!!!!!! wiem co czujesz jestem w tej samej sytuacji, a chyba wlasciwie teraz juz w gorszej :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cotton bud
a jak u ciebie to wygląda? jak on się zachowuje wobec ciebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
teraz juz sie w ogoel nie zachowuje bo sie nie odzywa. postanowilam poraz pierwszy nie zrobic tego pierwsza, mija pierwszy dzien i juz umieram. wlasciwie to juz nie jestesmy razem bo doszlam od tego po 2 latach ze nic z tego nie bedzie. a ostatnie miesiace to tez tylko klotnie kilka razy dziennie nawet. aktualnie postawil sprawe jasno jesli chce sie z nim spotkac musi byc sex.!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cotton bud
no właśnie ja też umieram, ciągle sprawdzam stary nr gg i o nim myślę. my w sumie rzadko sex uprawialiśmy, więc u mnie nie jest on problemem... chcę odejść, ale nie potrafię. on zawsze mówi, że nie chce mnei stracic, a sam ostatnio powiedział, że nie wie, czy nie lepiej byłoby nam bez siebie... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
my tez nie robilismy tego jakos nalogowo. nie na kazdym spotkaniu. a czassami widywalismy sie raz na 2 tygodnie np. co prawda czasami robilismy 4 razy w jedna noc itd. ale nie bylo to jakos szczegolnie czesto.. ale on nie chce go stracic bo mowi,ze jestem jego idealem w lozku i po co ma zmieniac mercedesa na malucha i w kolko to samo. wiec teraz szantazem probuje na mnie to wymusic... :( tyle tylko,ze wy jestescie nadal razem a my juz nie. nie pozwole sie dluzej tak traktowac.. i ty tez sie nie daj.. zachowajmy resztki honoru.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestescie młodzi i
to normalny bieg zdarzeń, jak bedziecie chciec byc razerm to z czasem sie poprawi bo bedziecie potrafili "wypośrodkować" pewne sprawy,nie panikuj,spokojnie i ze zrozumieniem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cotton bud
wiem, ale boję się, że nie znajdę nikogo innego albo lepszego... i właśnie wiem, że jak z nim zerwę, to on nie przeprosi, ani nic, tylko będzie czekał aż ja się złamię :( nienawidzę tej jego udawanej obojętności. no i będę o neigo cholernie zazdrosna. najgorsze jest to, że nie mam nikogo innego. kiedyś miałam bliską przyjaciółkę - u niej spędzałam całe weekendy, teraz nasz kontakt się zerwał i na pewno nie odnowi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Normalny chlopak
To macie zajebistych tych chlopakow... To sa jakies niedojeby ..radze zakonczyyc ten zwiazek a na pewno sie nie odzywac pierwsza... On mysli ze jezezli zawsze to robisz to zrobisz to i tym razem. Moge polecic olewanie go wtedy on zacznie bardziej sie starac..jezeli nie to znaczy ze mu nie zalezy i dobrze.. nie zasluguje na ciebie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taki to już się nie zmieni
Po ślubie będzie tylko coraz gorzej, bo juz będzie wiedział, że cię złapał.Nie ma co się męczyć.Poczekaj trochę.Na pewno poznasz kogoś z kim będziesz szczęśliwa, a nie wiecznie się kłócić i cierpieć.Tylko musisz wyjść gdzieś do ludzi, bo chłopak nie zapuka do drzwi.No chyba, że przystojny listonosz hiihih :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
my tez juz konczylismt to kilka razy. ale po tym wszytskim jestem o tyle madrzejsza ze jedyne czego jestem pewna to to,ze nigdy do tego nie wroce. nigdy. chcialam tylko ukladu kolezenkiego ale on nie potrafi. tylko sex jest warunkiem naszych spotkan a ja na to nie pozwole. i niech zaluje!!! to masz chcoaiz tyle,ze sie stara i probuje odzyskac.. moj nic, zwisa mu to. przyzwyczail sie ze wsyzstko dostaje bez wysilku i nigdy sie nie stara, a kwaiatka dostalam raz przez dwa lata byla to jedna roza po wczesniejszych moich wyrzutach,ze w ogole sie nie stara i nie chce by mi bylo milo i nawet glupiego kwaitka dla mnie nigdy nie zerwal. to raz mi kupil :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
mj juz w ogole nawet nie chce zwyklego sexu. juz go niesatysfakcjonuje. tylko ciagle anal ktoregowie,ze nie znosze a mimo t mnie do tego zmusza bo wie ze mu ulegne a ja po tym mam lzy w oczach tak sie czuje, albo lody z polykiem do konca bo ja przeciez nic z tego miec nie musze..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cotton bud
mój mi mówi, że o mnie się martwi, bo on sobie jakoś poradzi z rozstaniem, a wie, że ja jestem słaba psychicznie i nie chce, żebym cierpiała... wiem, że jestem młoda, podobno nie brzydka (choć sama mam mase kompleksów - niska, krótkie nogi, wg mnie za gruba, brzydkie, zniszczone włosy, cycki obwisłe, za duże itd), ale on jest tak naprawdę pierwszym, który się mną tak zainteresował. Na pewno nie odezwę się pierwsza, nie chcę, żeby znowu zobaczył, że jestem słaba. Choćbym miała się zaryczeć na śmierć nie zadzwonię! Chciałabym znowu jeździć konno, wyjechać na obóz, zapisać się na śpiew, ale ta przeklęta choroba mi to uniemożliwia. My się kochamy też raz na jakiś czas, zwykle to ja zaczynam, chociaż różnie bywa, bo on jest bardziej rozsądny, bardziej boi się o ciążę itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taki to już się nie zmieni
Ja byłam z moim byłym 3 lata i miałam to samo więc cię rozumiem, ale w końcu powiedziałam dość.Zaczęłam wychodzić, odnowiłam kontakty z ludźmi, bo też byłam tylko w niego zapatrzona.Rzuciłam go i wychodziłam z domu np do baru, kawiarni.Bolało jak cholera dopóki nie poznałam fajnego chłopaka, który od roku jest moim mężem.I dziękuje losowi, że nie zostałam z tamtym, bo zrobił dziecko dziewczynie, ożenił się i po roku zostawił i juz ma inną.Teraz to może ja bym była samotną mamusią.Znajdź w sobie siłę i zerwij albo najpierw sprawdź go tak jak ktoś tu wyżej pisał, czyli nie odzywaj się pierwsza i zmień podejście już na zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cotton bud
no właśnie przedwczoraj też miał jakieś 2 zł w portfelu, no i przechodziliśmy obok kwiatów i mówię, że by mi kupił, bo dawno nie dostałam (żartem to powiedziałam), a on, że na żadnego mu nie starczy i że jutro dostanę. a potem kupił sobie za te 2 zł chipsy :o a następnego dnia (wczoraj) się nie spotkaliśmy, bo zdążyliśmy się pokłócić... i dzisiaj też nie pomyślał, żeby przyjść do mnie i przeprosić, czy coś. lepiej mieć to wszystko w dupie i nawet się nie odzywać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
dokladnie, ja tez rzez rok nie doczekalam sie minetki a o lody to sie prosil bez przerwy. kiedys mu w koncu zwrocilam uwage jak juz wsyztsko sie zejbalo i pozniej zrobil mi 5 sekundowa minetke i byl z siebie taki dumny ze przez miesiac pytal czy mi bylo dobrze i czy zauwazylam ze bardziej sie angazuje itd. ;/ zalosny. :( a ja ledwo poczulam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cotton bud
no mój właśnie zwykle się stara, ale kiedy mówię mu, że mnie boli, czy coś, to wtedy zaczyna się irytować... a tak to zawsze stara się, żeby mi było przyjemnie. od jakiegoś czasu nie robię mu loda, bo wg mnie nie zasługuje, a ja średnio to lubie (ale zwykle robilam, bo lubie mu sprawiac satysfakcje), a on ciągle pyta dlaczego, że to podstawa itd :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taki to już się nie zmieni
lolaaaaa Do sexu tylko na spotkaniach to ty możesz znaleźć sobie kogoś kto cię przy okazji zadowoli i nie będzie myślał tylko o sobie.Nie spotykaj się z nim więcej i idź dalej:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
moj tez zwykle nie ma kasy bo wszytsko przepija pozatym do pracy mu sie nie chce chodzil za bardzo wiec wynajduje coraz to nowe kursy itd by tylko nie musiec pracowac. czesto to ja mu stawiam. bo on jest glodny, bo on chce piwo itd ;/ dla mnie to nie jest facet tylko cham. ;/ dodam,ze ja nie pracuje tylko sie ucze wiec kasy nie mam jakos za wiele. tak samo prezenty raz dostalam od niego jakis potrwel z nike [jego ulubiona firma] chco wie ze tego nie znosze i to nie moj styl i dal mi go w siatce ;/ i dodal ,ze szedl do kasy i pani sie pomylila i powiedziala ze kosztuje wiecej i juz mialem nie kupowac bo ja myslalem ze jest na przecenie. ;/ w koncu sie okazalo ze faktyczie na przecenie wiec kupil ;/ dla mnie to szok. ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
wlasnie teraz staram jakos sie od niego uwolnic!!! jego minetka trwala 3 sekundy!!!! zreszta nawet tak tego nazwac nie mozna ;/ dodam,ze orgazmu oczywiscie nigdy nie osiagnelam!! :( a jak mu mowie to tez mowi,ze to nie jegowina oprzeciez i ze ile kobiet nie dostaje orgazmu,.!! a pomyslec,ze to moj pierwszy partner seksualny i w ogole powazny pierwszy zwiazek i ze tyle dla niego poswiecilam i robilam wsyztsko by mu bylo dobrze. stracilam z nim dziewictwo i wszytskie tajniki sexu z nim odkrywalam. zaluje jak cholera teraz!! nie zasluguje na to!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cotton bud
no mój pracuje i mi powiedział, że może kupić mi stanik, ale majtki do kompletu mam dokupić sama. :D nie wiem, czy się śmiać, czy płakać... kiedyś był taki kochany, pisał mi często smsy romantyczne, dzwonił, gdzieś zapraszał, a teraz nic. on zawsze bez kasy. a jak ja coś jem to wiadomo, że sama nie będę i mu też automatycznie kupuję :o ja chodziłam do pracy, już w sumie całą wypłatę wydałam (jednorazowa na wakacje praca) i też gówno mam. trochę ubrań pokupowałam, byliśmy w knajpie, to mu drinka postawiłam, ostatnio myślałam, żeby jakiś upominek mu dać, ale zaraz potem stwierdziłam, że po co :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
moj tylko mial gest ze 2 razy i zabral mnie do kina na film historyczny bo chcial obejrzec choc wie,ze ja nie znoszze. i kilka razy na piwie bylismy. to cale nasze zycie przez 2 lata. a tak to nic. nigdzie mnie nie zabieral.. tez wlasnie stwierdzam,ze nie oplaca sie juz wysilac dla kogos takiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taki to już się nie zmieni
"dodam,ze orgazmu oczywiscie nigdy nie osiagnelam!! a jak mu mowie to tez mowi,ze to nie jegowina oprzeciez i ze ile kobiet nie dostaje orgazmu,.!!" To fakt, że sporo kobiet nie może osiągnąć orgazmu pochwowego, dlatego jest łechtaczkowy i powinien cię minetka zadowolić. J przed mężem to nie miałam wogóle orgazmu, a miałam 2 partnerów sexualnych.I uważali się za bogów sexu a byli do kitu a ja obwiniałam siebie, ze nie mogę dojść.Dopiero mąż mi pokazał co to jest orgazm.Jak nie mogę tak dojść to zawsze minetka jest:D I lubi ją robić co najlepsze.Tamci to jakby pianę ubijali przód tył przód tył a ja prawie nic nie czułam eh. Nie obwiniajcie się przypadkiem o brak orgazmu, bo to nie jest wasz wina tylko faceta, bo jest egoistą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cotton bud
ja też mam problem z orgazmami, samej też mi ciężko dojść - on nigdy nie sprawił, że doszłam. ale minetke, palcowke itd robi mi bardoz dlugo i jest mi wtedy bardzo przyjemnie, wiec nei moge tutaj o nim zlego slowa powiedziec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
moj tez sie uwaza za boga sexu a tak naprawde nie sadze,ze jest taki w tym dobry a chwali sie bez przerwy, jakby faktycznie mial czym..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolaaaaaaa
to chociaz masz szczescie ze w tej sferze byl ok :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aj dziewczynki... u mnie podobnie.. :[ po 2 latach powiedział mi że chyba będzie lepiej jak sie rozstaniemy bo on nie wie czy jeszcze mnie kocha bo nie potrafię zrozumieć że teraz rodzice są ważniejsi.. ;/ dla mnie to bez sensu. ja zostawiłam dla niego wszystko.. olałam dom, znajomych byłam zapatrzona w niego jak w obrazek.. i wszystko było pięknie.. tylko że jego ojciec potrzebował pomocy powiedział że musi pracować u niego w firmie ale tylko 2 tyg a potem wyjedziemy na wakacje.. od 2 MIESIĘCY siedze sama w domu i czekam na niego.. co wieczór obiecuje "jutro juz nie pracuje" a rano pisze że przeprasza ale musi.. próbowałam tłumaczyć, prosić, płakałam przy nim ale ciągle słysze "dlaczego ty nie potrafisz zrozumieć ze jestem rodzicom potrzebny" ;/ ja mogłam odmawiać swoim a on to już nie.. a przy tym w tej pracy i w domu rodzice go namawiaja zeby mnie zostawił ze znajdzie sobie inna ze teraz to ma prace i to jest najwazniejsze.. tez ja zawsze dzwoniłam pierwsza... zasypywałam go smsami ale teraz nic.. i wiecie co.. mieliśmy jechac nad jezioro na weekend ja rano wstałam pakuje sie dzwonie zeby zapytac za ile bedzie po mnie a on "czesc ja własnie jade do szczecina nie czekaj na mnie czesc" wiecie jak sie mogłam wkór**ć.. nie było go 4 dni... ja sie nie odzywałam.. na poczatku tak dzwoniłam pisałam zastanwiałam sie dlaczego.. ale wyłączył telefon wiec sie nie odzywałam.. potem dostałam sms "kochanie wracam jutro bardzo cie kocham i bardzo tesknie" i wrócił i myslałam ze od razu sie spotkamy pytam gdzie on jest a on ze w pracy i za szybko nie wróci.. ;/ to mnie dobiło.. cholerny mamisynek.. nienawidze go a zarazem kocham.. nie mam znajomych nie mam nic.. nie byłam nigdzie na wakacjach całe przesiedziałam sama w domu.. jedyne gdzie wychodziłam to co 2-3 dni do sklepu na pół godziny.. sama sobie sie dziwie jak wytrzymałam zamknięta w 4 scianach dwa miesiące :[ tylko ze teraz koncze szkołe... i nie mam pojecia jak bede mogła sie skupić w szkole do której kiedys z nim chodziłam.. :[ wszystkie wspomnienia wracaja a ja ciągle czekam tylko nie wiem na co;/ ;[

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cotton bud
ki cia - to okropne jak cie traktuje... ale mam to samo - zero jakichkolwiek znajomych, nie mam nawet z kim pojsc do glupiego kina, a co dopiero wyjechac na wakacje. znaczy teraz jade - z moja mama i jej facetem, czeka mnie super zabawa... moj sie teraz odezwal - i jeszcze z fochem, ze nie odbieralam wczesniej tel (dzwonil o 19, nie slyszalam)... i 'jak nie chcialas rozmawiac to po co odbieralas' ech, znowu dalam mu kolejna szanse, ja po prostu nie umiem bez niego zyc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość monka 20
Hej! Ja również jestem uzalezniona od wojego chlopaka. Jestesmy razem 2 lata. zerwalam prawie wszystkie kontakty ze najomymi, odsunelam sie od rodziny. A najlepsze jest to ze on mnie poprostu olewa.. w naszym zwiazku nigdy nie bylo dobrze. on mnie zle traktuje a ja i tak wybaczam mu wszystko.. zdradził mnie.. spotyka sie ze mna tylko gdy mu sie nudzi.. koledzy sa zawsze wazniejsi, pali papierosy, pije, pali maryhe, gra w maszyny. Gdy go poznalam to robil to samo co i teraz ale zmienil sie, byl tylko dla mnie, nie pil nie palil, ale krotko to trwalo.. potem znowu wracal do nalogow. Mysle ze na poczataku rzeczywiscie chcial sie dla mnie zmienic tylko po jakims czasie jego checi mu przeszly.. ja juz nie wierze ze on potrafi zmienic sie, ogarnac.. nie wiem co w nim widze.. rzeczywiscie ma fajny charakter, duzo mowi, jest zabawny, na poczatku duzo dla mnie robil.. teraz jednak widze ze w ogole nie moge na niego liczyc.. jednak nie potrafie go zostawic . probowalam juz kilka razy. on nie staral sie, wiedzial ze i tak pierwsza wroce i i bede przepraszac, ze zyc bez niego nie moge.. i tak wlasnie sie dzialo.. zapisalam sie juz na wizyte u psychologa. nie wiem czy cos to da bo probowalam juz wielu rzeczy i wiele osob probowalo mi pomoc. ja nie potrafie go zostawic, nie wierze tez ze on zerwie z nalogami dla mnie. on nie wie co to milosc. nie wiem co mam ze soba zrobic.. wpadlam w depresje. wiem jakie sa moje bledy.. wlozylam wiele staran w to zeby byl lepszy.. ale przez to zniszczylam sie ja. prosze o pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×