Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość hancza

Ja, mój facet i rozstanie...

Polecane posty

Gość hancza

Cześć. Piszę, bo jestem totalnie rozwalona. Mam taki problem... Z moim narzeczonym byliśmy razem przez cztery długie lata. I wiadomo - jak to w związkach, nie zawsze było różowo. Mieliśmy problemy, były kłótnie... On zawsze, jak się pokłóciliśmy, robił następujący numer: wychodził i uciekał do kolegów. Nie odbierał telefonu, nie oddzwaniał, nie odpisywał na smsy. Potem tak się porobiło, że zaczął kłamać. Wiem, bo złapałam go za rękę, mówił że jest u rodziców a upijał się z kolegami. No nic, wiadomo, trzeba wybaczyć i jakoś iść dalej. Jakiś czas temu poprosiłam go o czas, chwilę na przemyślenie wszystkiego, on wtedy uderzył w histerię, że nie może żyć beze mnie i takie tam. Więc, stwierdziłam, że dobrze, nie będzie przerwy, jakoś to przetrwam, ale on cały czas koledzy i koledzy. Zrobił się z niego chodzący bankomat - koledze piwko, koledze dwie dychy, tu pożyczę, tam pożyczę, bo to przecież koledzy. Na dodatek jeden z tych panów zaczął mnie obrażać, poprosiłam narzeczonego, żeby dał sobie na jakiś czas spokój z tym chłopakiem, bo może jestem przewrażliwiona, ale mi się to nie podoba. On oczywiście swoje, że to kolega, oj kochany kolega, cacy kolega... Ale ja się trochę uparłam, że nie chcę żeby się z tym gościem spotykał i koniec. Na to mój przyszły - były mąż, że jestem jak strażnik więzienny, że mu nie ufam, że to, że tamto, masa wyrzutów, masa zarzutów... A więc ja, zrobiłam ten sam numer, jaki on zwykle robił - wyszłam i wyłączyłam telefon. Poszłam do mamy i siedziałam sobie u niej trzy dni. Trzeciego dnia, kiedy zobaczyłam, że jaśnie pan nie dzwoni, zadzwoniłam. Szczęśliwy odebrał, ale jak tylko mnie usłyszał to mu chyba wszystko opadło. No nic, stwierdziłam, że pomieszkam jeszcze jakiś czas u mamy. I tu nagle niespodzianka - mój narzeczony, nie powiadamiając mnie łaskawie, wyjechał na miesiąc na szkolenie. Jak do niego zadzwoniłam, to on do mnie że czasu potrzebuje, że odpocząć chce... A teraz do mnie mówi, że nie chce ze mną być. No to ja do niego tarabanię i pytam jak to po czterech latach on przez telefon chce zerwać i czy mu się coś czasem nie pomyliło? On do mnie że nie szanuję jego decyzji... Ok, święta nie jestem, ale jak do tej pory to on nie szanował moich decyzji. I ja, oczywiście, przynosząc hańbę płci pięknej, wpadłam w deprechę. Dostałam jakiejś histerii, lekarze przepisali mi narkotyki żebym się uspokoiła... Ale (wiem, wstyd) ja wciąż raz na jakiś czas dzwonię do niego i piszę smsy, On mnie zlewa, nie odbiera, nie odpisuje... Źle mi. Dobra, wiem że muszę przestać się poniżać i dzwonić do niego, ale jak, kurczątko, mam to zrobić? Nie mam z kim wyjść na piwo, wszyscy powyjeżdżali, a ja zostałam całkiem sama w dole o głębokości 300 metrów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ło rany - jakaś ty żałosna , wcale mu się nie dziwię. Choć on święty nie nie jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość owoc morza.
bierz sie w garsc! on szaleje na szkoleniu w sensie ze szkoli sie z jakas inna a ty sie uzalasz. szukaj se nowego chlopa bo ten twoj to do bani jest :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaa.....
na naszym topiku opisujemy ruchanko z byłymi :-) zapraszam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaa.....
Baaardzo śmieszne podszywać się pod kogoś.... podejrzewam, że pewnie jesteś facetem, więc może lepiej idz zwalić sobie konia, zamiast nam przeszkadzać pozdrawiam Cię serdecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Poprostu Kasia
Słoneczko nieprzejuj się ...to minie...zacisnij narazie zęby wiem że to trudne) i przemilcz to.Facet próbuje ci wejść na głowe,niedaj się -wiem co mówie miałam podobny problem.Jeśli naprawde Cie kocha to sie napewno odezwie i wróci.Spróbuj posiedzieć wiecej z rodziną jesli niemasz z najomych. pozdrawiam serdecznie-Kasia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hancza
No tak... Nie dość że mam doła, to jeszcze jestem żałosna (jakbym nie wiedziała) i się podszywam. Jakie to miłe...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaa.....
hancza kochana to nie było do Ciebie, przeczytaj wszystkie posty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaa.....
hancza--zwal se konia i spadaj żałosny jełopie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hancza
Ano, już widzę. Ktoś się chyba tu świetnie bawi... :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×