Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość pcieszania

co wybrać? studia a miłość

Polecane posty

Gość pcieszania

Przez ostatni czas mam tylko mętlik w głowie. Jestem z moi chłopakiem ponad rok. Bardzo dobrze się rozumiemy, naprawdę się kochamy tyle też ze jestesmy o siebie bardzo zazrośni. no właśnie. Ja mam 19 lat, a mój chlopak jest ode mnie starszy. Dostalam sie wlasnie na wymarzone studia dzienne do innego miasta oddalonego o około 200 km. Pojawia sie problem.Przez caly czas mnie bardzo wspieral, mobilizowal a teraz oboje czujemy napiecie zwiazane z moim wyjazdem. Obiecuje mu ze bede wracac ile się da. Kazdy weekend, kazde wolne ktore bede miala -bede wracac do niego. sama czesto przez to placze.jemu tez z tym ciezko. nie chce go stracic, strasznie mi na nim zalezy, ale nie chce tez rezygnowac z wlasych marzen na ktore naprawde bardzo ciezko pracowalam. jego wyjazd razem ze mna jest niemozliwy.... Cy jest ktos kto był w podobnej sytuacji? Czy moglby ktos dac mi jakas rade?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja z chłopakiem
3 lata żyłam na odegłośc. Widywaliśmy się w każdy weekend. Przetrwaliśmy. Nie było tak źle. Nie ważna ilość a jakoś wspolnie spędzonego czasu. Za 2 tyg się do niego przeprowadzam i juz sie nie mogę doczekać:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 332432
Powiem Ci, że Wasz związek raczej nie przetrwa. Oczywiscie napiszą Ci, że miłość wytrzyma wszystko ale to nieprawda. Młodzi jestescie, a 5 lat rozłaki w tym wieku to wieczność. Ty będziesz poznawać innych, on inne i tak się skończy. Więc albo musicie ustalić konkretny plan, że np. za rok on się do Ciebie przeprowadza, albo zaczniesz studiować zaocznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja z moim mężem prawie cztery lata na odległość. dzieliło nas 700km, a przetrwalismy. Też oboje jesteśmy zazdrośni, ale trzeba jakoś sobie ufać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gdfgdsg
Do dziewczyn które piszą że żyły na odległość: żyłyście na odległośc od początku? czy najpierw powiedzmy rok razem, codziennie, a dopiero potem kilkuletnia rozłąka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość matasahari
Nawet się nie zastanawiaj! Nie rezygnuj ze studiów! Pamiętaj nigdy nie rezygnuj z siebie. Twój chłopak jak Cię kocha to zrozumie, że chcesz w siebie inwestować i spełnić swoje marzenia. Będzie Cię przy tym wspierał. Nigdy nie rezygnuj z siebie dla miłości. Ja raz zrezygnowałam i zostałam z niczym:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja z chłopakiem
Ja od początku. Nie przeczę, bywało ciężko. Ale codziennie rozmowy telefoniczne rekompensowały mi w jakiś sposób samotność i tęsknotę. Później niesamowity weekend i zbierało się energię na kolejne 5 dni. Do tego pod nawałem nauki i codziennych obowiązków, nie odczujesz aż tak dobitnie, że on jest gdzieś tam daleko. Nie słuchaj paplaniny o zdradzie, bo jak facet chcę zdradzić, to zdradzi nie ważne czy będziecie blisko siebie czy 300 km. A jak się kochacie, to do zdrady nie dojdzie. Ja uważam, że nie powinnaś z niczego rezygnować. Naukę z miłością da się pogodzić. Ja teraz mam 19 lat, a poznałam chłopaka jak miałam 16. Oprócz nagonki, że nasza miłość nie wytrzyma ze względu na odległość musiałam jeszcze słuchać, że nie przetrwa bośmy gówniarzeria i nie wiemy co to prawdziwe uczucie. Idź na przekór wszystkim. Może będzie możliwość zamieszkać z chłopakiem wczesniej, niż za te 5 lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gdfgdsg
Spytalam o to, ponieważ moim zdaniem jeśli się jest na odleglość od początku, a dopiero potem mieszka się razem - jak najbardziej ma to szansę (sama jestem w takim związku - najpierw 2 lata dojeżdzania do siebie, potem wspolne mieszkanie). Ale jeśli jest odwrotnie - najpierw razem, potem rozstanie... i to na 5 lat... i to nie mając jeszcze 20 lat.... to moim zdaniem ten związek nie przetrwa. Nie bedzie to wina ani jej ani jego. Po prostu - nowe życie, młody wiek, co z oczu to z serca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja z chłopakiem
Nie wiem jakie ma to znaczenie. Własnie ciężej jest jak na początku żyje sie na odległość, kiedy masz motylki w brzuchu, kiedy bez przerwy potrzebujesz czułosci, dotyku, słodkich słówek szeptanych na ucho. Byłam tak zakochana, że jak tylko go widziałam/słyszałam nogi się pode mną uginały, zaczynałam bełkotać, robiło mi się gorąco. Pierwsze poł roku to była katorga niestety. Ale trzeba było znaleźć dobre strony. Gdy się juz tacy stęsknieni i rozpaleni widzielimyśmy po tygodniu nasze emocje sięgały zenitu. wtedy seks był zjawiskowy mimo braku doświadczenia z obu stron. Później to powoli ostygło i zamieniło się w stabilne, mocne uczucie. Coraz łatwiej było nam wytrzymać te 5 dni. Tylko raz spędzilismy bez siebie 2 tyg. i była to dla mnie męczarnia.... A oni już mają najlepszy, namiętny rok za sobą. Ich uczucie powoli stygnie, teraz ważny jest nie szał ciał ale zaufanie, wierność, przyjaźń i seks zupełnie inny - również gorący ale już bez tego dreszczyku emocji. Bardziej wypracowany. Już znają swoje ciała. Wątpie, że jej chłopak zachwyca się cyckiem tak jak dawniej. Teraz nie ma już tak ogromnych emocji. Pisze to wszystko po to, aby udowodnić, że po roku trochę łatwiej żyć na odległość. Bedą sie musieli chwilę przyzwyczajać ale nie będzie to drogą przez ciernie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×