Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość sylwia_niepewna

Nie jestem pewna....

Polecane posty

Gość sylwia_niepewna

mam 21 lat, przede mną jeszcze 3 lata studiów. Jestem od 4 lat w związku. mój facet tak za ok 3 lata bedzie miał mieszkanie i chce zebysmy w nim razem zamieszkali. Nie jestem pewna czy tego chce z wielu powodów: - kwestia finansowa: jest to mieszkanie tbs i mimo ze je kupi to bedziemy placili 600 zl czynszu plus opłaty -mieszkanie kosztuje 80 tys. On ma 50 tys. wiec bedziemy musieli wziąć kredyt (około 50 tys, zeby starczylo jeszcze na wyposazenie mieszkania) - no i boje sie czy damy sobie z tym rade. Jak liczylismy to ponad 1,5 tys oplat stałych co miesiąc. Wydaje mi sie ze to jest troche duzo. Poza tym nie jestem pewna czy chce z nim mieszakć, czy to ten jedyny.... mam mętlik w głowie....aby dostać te mieszakanie musi wykazac miesieczne zarobki, bo muszą ocenic czy da rade oplacac czynsz. jego zarobki mogą uznać za niewystarczające dlatego chcą dopisać mnie, bo wpisuje sie tam zarobki wszystkich osób przewidzianych do zamieszkania. Jego mama dała mi tą kartke, z ktrórą mam isc do swojej księgowej. I jak ja mam im powiedziec ze nie ejstem pewna? Jak oni są przekonani ze ja tam zamieszkam :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dopoki nie jestes pewna nie pakuj sie w to. wezmiesz kredyt, wplacisz cos, a sie okaze, ze to nie to - wyprowadzisz sie i co z kredytem, co z pieniedzmi, ktore wsadzisz w mieszkanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
nie wziełabym kredytu na siebie. Facet by go wziął a razem bysmy spłacali (jesli razem zamieszkamy). On kupuje te mieszkanie i w razie czego to mieszkanie jest jego a ja bym sie wyprowadziła, wiec nie widze potrzeby zebym to ja brała kredyt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A mi się wydaje że jesteście za młodzi na takie przedsięwzięcia zwłaszcza że Ty masz wątpliwości co do Was.. i ja się temu nie dziwię w sumie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
tak macie racje, 3 lata to jeszcze długo czasu, te mieszkanie dobiero zaczynają budować, ale już się trzeba decydować na jego zakup bo potem może być za późno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no to w czym problem? 3 lata to sporo, moze sie jeszcze wiele wydarzyc! czym Ty sie przejmujesz? najwyzej za rok czy dwa sie rozstaniecie a on znajdzie sobie kumpla do wspólnego mieszkania. Przeciez godzac sie na to nie deklarujesz mu dozgonnej miłości. Jesli nadal bedziesz czuła ze to nie to to odejdziesz a on jako duzy chłopiec da sobie rade sam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
no właśnie jestesmy jeszcze młodzi. Tylko, że taka okazja z mieszkaniem moze sie nie powtórzyć, bo gdzie kupimy mieszkanie za 80 tys? On jest pewny, ze chce ze mną być, mieszkać i w ogóle. A ja nie.... jestesmy ze sobą długo....czasem zdarzją się kłótnie, wiadomo jak u każdego. Ale ja mam caly czas wątpliwości. Nie chce go z kolei zostawić na lodzie z kredytem i u=opłacaniem mieszkania. Bo wiem, że on to kupuje z myślą o nas....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kurde kolejna laska ktora zajmuje czas facetowi , zwodzi ze jej zalezy , ze kocha po co to robisz ? niszczysz tylko tego człowieka zakladajac ze Cie kocha ty robisz mu krzywde wpakujecie sie w kredyt i to bedzie problem zycie mnie nauczyło ze dopoki nie jestes w małzenstwie w kazdej chwili mozna sie zebrac i odejsc to przykre ze sa takie sytuacje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to mu powiedz ze mieszkanie kupuje dla siebie i ze jesli wam nie wyjdzie to zostanie z tym wszystkim sam. Ze chcesz z nim byc ale poki co nie czujesz potrzeby robienia takich planów. Poza tym on chyba nie ma 14 lat zeby sobie nie poradzic w takiej sytuacji! a co z kobietami z dzieckiem ktorych facet zostawi? musza sobie radzic same, co z takimi ktorych facet umarł i to one musza spłacac jego kredyty i długi? Twoj facet da sobie rade! nie patrz na niego jak na malutkie, nieporadne dziecko bo on kupujac to mieszkanie musi sie liczyc z tym co bedzie jesli Wam nie wyjdzie. Zreszta moze stac sie tak ze to on odejdzie, nie Ty. A jakis chetny kumpel na wspólne mieszkanie zawsze sie znajdzie!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
tomcioszek wiesz poznalismy się, gdy miałam 17 lat.... to było szczeniackie "chodzenie". Nie przypuszczalam, ze bedziemy ze soba tyle czasu. Kocham go...albo mi sie tak wydaje (?) to ze on mnie kocha to nie ulega wątpliwości.... chyba sie troche przestraszyłam odpowiedzialności i wspólnego życia....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
verdine.... no masz racje, mysle dokladnie tak jak ty, ale chyba nie mam odwagi mu tego powiedziec w prost

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No to nie mow. Po prostu z nim bądz ale jak bedziesz pewna ze to nie to to od niego odejdz i nie mydl mu oczu. On da sobie rade.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dla mnie to jest prosta sytuacja jak kocham to jestem NA DOBRE I NA ZŁE jesli nie to nie zaczynam a duzo kobiet chce faceta na próbe a pozniej nara sam to przerabiałem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
w sumie chyba niepotrzebnie się martwie. Jak nam nie wyjdzie to wroce do domu. Te mieszkanie można im oddać, wtedy oni oddawają kase i na spałte kredytu bedzie. Nawet jeszcze kasa by mu została. Innym rozwiązniem byłoby wynajecie go komus

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
porozmawiam z nim dzisiaj szczerze i powiem co i jak, jak to wszystko widze... czas pokaze czy nam wyjdzie. Kto nie ryzykuje ten nie jedzie.... zapłacic za mieszkanie trzeba gdy bedzie ono gotowe, a wiec za 3 lata. Do tego czasu wiele sie moze zdarzyc a ja sie chyba za bardzo martwie... dzieki wszystkim za rady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomcioszek ale ciezko jest byc czegos pewnym na 100% majac tak mało lat. Wolisz głupie 20 ktore juz w wieku 18 lat planuja slub, wesele, dzieci i to czy bedzie pies czy kot? tez jestem młoda i nie mam 100 % pewnosci ze zestarzeje sie u boku mojego faceta. Jestem z nim poki jest dobrze, planuje przyszłość poki jest dobrze ale jak bedzie zle to odejde. Co nie znaczy ze juz teraz musze sie deklarowac na całe zycie. w zyciu niczego nie mozna byc pewnym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sylwia - jakiekolwiek teraz podejmiesz decyzje to kombinuj tak żeby w razie czego nie byc stratną.. a dlatego tak pisze bo nie jestes chyba pewna do końca swoich uczuc, a przynajmniej ja odnosze takie wrażenie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pewnie ze w wieku 20 lat nie mozna byc pewnym i to za szybko na powazne deklaracje lecz przynajmniej ja tak mam ze jak kocham to na dobre i na złe a kobiety wg zasady jest dobrze = jestem z nim , jest gorzej - szukam innego kurde , chyba jestem jakis popieprzony ze tak uwazam i nie pasuje do tych czasów dodam jeszcze ze nie mam 20 lat i troche przezyłem przykrych rzeczy w zyciu :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak mozna kochac na dobre i na złe ale zawsze trzeba patrzec na siebie. Bo mozna dawac partnerowi wszystko, miłośc, szczerosc, oddanie a on to wykorzysta i odejdzie do innej/innego. Lepiej jest po prostu kochac i miec sie na bacznosci zeby potem nie obudzic sie z reką w nocniku. Kochac z głową i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
moze to nie chodzi o uczucie, ale o to o czym mówi VERDINE mielismy juz raz kryzys ale daliśmy rade... moj facet mnie naprawde kocha, wiem to, czuje to. Dopoki jest dobrze to jestesmy razem. Natomiast co bedzie za rok, 2 lata to tego nie wiem. Dlatego trudno mi teraz sie zdeklarowac. Do tego jestem naprawde bardzo młoda, bo co to jest te 21 lat. Jestem zwykłą studentką. Pracuje, studiuje zaocznie. Póki co mieszkam z rodzicami a tu nagle takie powaznych decyzji mam dokonać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie musisz deklarowac ze wyjdziesz za Niego , ze zamieszkacie razem , ze bedzie miec dzieci wystarczy ze bedziesz przynim dzis, jutro , za tydzien, zawsze smutne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
na pewno nie wezme na siebie kredytu, o tym w ogole nie ma mowy. Bo przeciez to mieszkanie moje nie bedzie, a wiadomo jak to jest. Co innego jak sie jest malżenstwem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
tomcioszek to nie jest smutne..... takie jest życie....trzeba myslec przyszłościowo. A jaką mam pewność, że on mnie nie zostawi? ze nie spotka innej dziewczyny, w której sie zakocha? Moze przeciez tez tak byc....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tomcioszek a dobrze wychodzisz na tym ze kochasz ponad wszystko? bo ja tez kiedys tak kochałam - dostałam po dupie i teraz wole myslec o sobie i moim szczesciu. Kocham, jestem przy nim ale nie jest on całym moim swiatem. To lepsze niz znow byc na dobre i na złe i dostac liscia w najmniej oczekiwanym momencie. Autorko - poki jest dobrze badz przy nim. Zobacz ile małżeństwa sie rozwodzi po kilku miesiącach małżenstwa, zobacz ile ludzi nawet jak ma dizeci to i tak od siebie odchodzi. Wspolne mieszkanie (nie dom, bo to nie bedzie Twoj dom) to pikus w porównaniu z reszta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"trzeba myslec przyszłościowo. A jaką mam pewność , że on mnie nie zostawi? ze nie spotka innej dziewczyny , w której sie zakocha?" gdyby tak ludzie mysleli to nie byłoby małżeństw i związków.... bo przeciez moze mnie za tydzien zostawic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nigdy nie ma sie pewnosci. Trzeba isc do przodu a nie stac w miejscu ale trzeba myslec logicznie i brac pod uwage wszystkie mozliwosci... a nie slepo ufac i slepo planowac własne zycie. Bo potem mozna jeszcze bardziej załowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sylwia_niepewna
tak naprawde to każde z was ma troche racji... dlatego juz sama nie wiem. Tutaj chodzi tez o pieniadze. Czy jak tam zamieszkamy czy bedziemy w stanie opłacic wszystko: czynsz, kredyt, opłaty, abonament za telefony, internet. Troche tego jest...... a tu trzeba jeszcze zyc....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×